Nikos Romanos – Problem Godności

romanos-nikos-570

Problem godności

 

„ A pewnego dnia powiem, jak bardzo cię kochałem, będziesz jednak musiał odnaleźć mnie osobiście.

Jak kat… pielęgnowałem róże współczucia, gdy były pogrążone we śnie, ja, człowiek schorowany z powodu swej wiary, geniusz nieszczęścia (który wygasił swoje zmysły w oczekiwaniu na lepszą epokę), a nasze łzy może sięgną dalej niż marzenia.

Gdy nastała ciemność, musiałem odnaleźć całą swą niewinność, by gwiazdy rozświetliły ją na czas.

A teraźniejszość zabijamy zwykle lękiem lub poczuciem winy, jednak w największej mierze marzeniami.”

Tasos Livaditis

Celem tego tekstu jest zbudowanie więzi komunikacyjnej ze wszystkimi towarzyszami trwającymi w postanowieniu destrukcji, ubranie moich przemyśleń w formę, dzięki której mogą dotrzeć do ludzi podobnych do mnie, wierzących, że jedynym środkiem do odzyskania naszego życia na naszych warunkach jest nieustanna walka.

Nieustanna walka, posługująca się tysiącem różnych metod skupionych na jednej sprawie.

Gniewnymi słowami, starciami podczas protestów, piórem i papierem, na którym są zapisywane niebezpieczne myśli, rozmowami i zaufaniem, dzięki któremu powstają relacje w życiu, bronią, bombami i ogniem, z pomocą których dokona się zemsta na świecie, który zepchnął nas w otchłań.

Desperacka podróż po wolności, w której mamy po swojej stronie towarzyszy, upór i „szaleństwo” wszystkich tych, którzy postanowili podjąć ryzyko i iść naprzód, na przekór możliwościom, wywalczając własny los.

W tej podróży indywidualność*** jest rdzeniem, wokół którego powstaje struktura walki wyzwoleńczej. Jako duchowa podstawa, dzięki której radykalne intencje są kolektywizowane, musi odrzucić logikę autentyczności i pozostać w burzy ogromnych przemian wewnętrznych, które uzewnętrzniają się poprzez dojrzewanie do działania.

Biorąc pod uwagę, że wciąż jesteśmy atakowani przez pozostałości chorego świata, walki wewnętrzne, które toczą się podczas dzikiej podróży naszego życia są walkami przeciw ciosom***, które codziennie otrzymujemy żyjąc we wrogim otoczeniu.

Nasza odraza dla konwencji, którymi musimy operować by przetrwać, mentalna męka czyhających ślepych zaułków, wojna przeciw lękowi, brutalne uświadomienie sobie, że świat pełen walk nie jest tak „czysty”, jak mógłby się wydawać.

Anarchiści nie są bowiem ani żołnierzami, poświęcającymi się dla sprawy, ani strażnikami uświęconej, subiektywnej prawdy, traktowanej jako jedyna i obiektywna.

Odejdźcie precz! Ach, wy rewolucyjni sprzedawcy i twórcy najbardziej ostrych, „bojowych” i rewolucyjnych sformułowań!

Kilka słów o nowych prześladowaniach

Jakiś czas temu zostałem wezwany przed oblicze inkwizytorów Mokasa i Nikolopoulosa by zeznawać w nowej sprawie, opartej na znaleziskach z domów najechanych przez gliny po naszym aresztowaniu.

Ta sprawa dotyczy naszego udziału w podpaleniach i rabunkach banków, a opiera się na „pasującym” DNA i rzekomym rozpoznaniu przez pracowników banku. Co do mnie, nie zostałem oskarżony o napady na banki, a tylko o podpalenia dokonane przez FAI – Płomienie na Horyzoncie (1) (2), FAI – Komórka Ogień Galerom, Płonące Cienie i Bojową Mniejszość.

W tym czasie, na podstawie odcisku palca na butelce po piwie w jednym z domów – co skutkowało kolejnymi śledztwami – zostało przeciwko mnie sformułowane nowe oskarżenie. Jestem aresztowany (ponieważ nie stawiłem się na przesłuchaniu) po raz czwarty (*) w sprawie trzech ataków bombowych dokonanych przez KKO (Katseli, Hinofotis i ministerstwo ds. Macedonii i Tracji).

W ostatnich latach państwo greckie zaczęło stosować nową taktykę represji przeciw anarchistycznym zakładnikom. Rozdziela sprawy na kawałki, za każdym razem formułując nowe zarzuty by doprowadzić do najbardziej surowych wyroków za jak najwięcej spraw, aby maksymalnie przedłużyć nasz pobyt w więzieniu. Poza tym jesteśmy aresztowani podwójnie, potrójnie, a nawet sześciokrotnie. Zatem z jednej strony stosuje się długotrwałe uwięzienie bez procesu, obchodząc przeszkody prawne, a z drugiej szykuje się naszą karną eksterminację przez dziesiątki lat więzienia za każdą sprawę.

Właśnie z powodu zaostrzania represji, powinniśmy kłaść nacisk na nasze anarchistyczne działania, by uniknąć pułapki domagania się respektowania naszych praw oraz prawnych zobowiązań wobec Państwa.

Co więcej, jak w każdym anarchistycznym działaniu, wartość wyboru ściera się z konsekwencjami, otwierając antyinstytucjonalne wyrwy w machinie społecznej.***

Pojawienie się możliwości bezpośredniego wyzwolenia jest wyjątkiem, zdarzającym się, gdy umiejętności strategiczne pozwalają ominąć polityczną porażkę wieloletniego politycznego defetyzmu.***

Państwo widzi, że mimo iż jesteśmy więźniami, nie zamierzamy podnieść białej flagi, ani zrezygnować ze swoich zamiarów, że będziemy trwać w przekonaniu o konieczności ataku i promować go, wewnątrz i na zewnątrz murów, bez skrupułów. Dlatego właśnie, z powodu naszego wyboru, kontynuuje swój represyjny atak, dostosowując środki, jakimi się posługuje. Od polowań oddziałów antyterrorystycznych i glin po prześladowania antyterrorystyczne, tysiącstronicowe akty oskarżenia, specjalnie przystosowane sale sądowe, a wkrótce – specjalne warunki osadzenia. Od policji po udoskonaloną opresję karną.

Represje stosowane przez państwo, a dokładniej – wybranie przez nie metody szerzenia strachu na wszelkie możliwe sposoby – przynoszą rezultaty jedynie wtedy, gdy przeciw sobie ma jedynie apatię i rezygnację. Są one wyborem tchórzliwych i głupawych sojuszników autorytarnego kombinatu.

Dlatego właśnie kapitalistyczne społeczeństwo karmi się swoimi krwiożerczymi wartościami, niezdolne, chciwe i zakłamane, tonąc w zagubieniu i narcyzmie współczesnego świata.

Dokładnie z tego powodu od nowa afirmujemy intensywność walki, poprzez którą rodzą się wolne emocje i relacje międzyludzkie, wyzwolone (na ile to możliwe) od dominującej kultury.

Wierzę, że nawet jako zakładnicy musimy nieustannie wytwarzać agresywny, anarchistyczny rozgłos, dyskredytując prawne farsy, dzieląc się naszymi myślami, propagować anarchistyczną solidarność wyrażaną przez towarzyszy pozostających poza murami.

Represje odniosą zwycięstwo tylko wtedy, gdy zrezygnujemy z walki przeciw kombinatowi władzy.

Poza tym, nie szukamy sposobu na dyskretne odejście od wojny przeciw władzy, gdybyśmy pragnęli czegoś w tym stylu, moglibyśmy być pewni, że Państwo, oczekujące naszej „rehabilitacji”, ochoczo by nam to zaoferowało. Jedyne, czego szukamy, to droga ucieczki z miejsca każdej bitwy – by móc kontynuować bezlitosną walkę przeciw systemowi społecznemu.

Poza wnioskami politycznymi, z całą pewnością każdy towarzysz pragnący aktywnie włączyć się w anarchistyczną walkę powinien brać pod uwagę popełnione wcześniej błędy i być o krok przed wrogiem, planując swój następny ruch bardzo dokładnie i ostrożnie. Na ile się da unikać pochopnych ruchów, nie popadając jednak w bezczynność. Ponieważ jeśli ktoś znajduje się w brzuchu Lewiatana i pragnie niezłomnie trwać w swych przekonaniach, musi przelać krew by zmusić bestię do otwarcia paszczy.

Jedyne, czego możemy być pewni to to, że epoka państwowej tolerancji się zakończyła.

„Komunikat o wzięciu odpowiedzialności – Przemawianie poprzez działania…”

Wracając do tematu, czyli nowych oskarżeń i moich wezwań. Mój stosunek do przesłuchujących był, jest i pozostanie bez zmian. Odmawiam podjęcia dialogu z prawniczą mafią, odmawiam przeprosin moim katom.

Mój stosunek do nich polega na pluciu w twarz władzy i utrzymywaniu, że walka trwa pomimo uwięzienia. Ich represje zawsze napotkają na przeszkodę w postaci naszej rewolucyjnej świadomości, Nasza insurekcja przezwycięży strach, a chaos i anarchia są nieuniknione.

Biorę polityczną odpowiedzialność za udział w anarchistycznych grupach podpalaczy: FAI – Płomienie na Horyzoncie, FAI – Komórka Ogień Galerom oraz Bojowej Mniejszości. Celem tych konkretnych grup było przyczynienie się do rozprzestrzeniania rewolucyjnej przemocy i pokazanie, że można działać nawet używając najprostszych, dostępnych każdemu środków, o ile jest wola i zdecydowanie na atak na tych, którzy są odpowiedzialni za naszą opresję.

Wzięcie na siebie odpowiedzialności jest dla mnie sposobem, by wciąż przemawiać poprzez swe działania mimo pojmania, by stawać w obronie anarchistycznych podpaleń jako nieodłącznej części walki przybierającej wiele form, a także tchnąć na nowo życie w teksty napisane w miejscach poszukiwanych przez prawo i porządek, razem z pięknymi planami i ogromną nadzieją. Teksty, które według mnie niosą z sobą cząstkę mnie, ścieżkę, jaką przebyłem w anarchistycznej konspiracji, i którą uważam za wartą bronienia – w sensie politycznym – w obecnej sytuacji.

Poza tym wzięcie na siebie politycznej odpowiedzialności ma również istotne skutki polityczne.

Przede wszystkim jest to ochranianie towarzyszy i ukochanych osób, dzięki blokowaniu mściwego rozprzestrzeniania się prześladowań za udział w wymienionych grupach pod pretekstem nierozwiązanych spraw. Coś, do do pewnego stopnia miało miejsce – bowiem wielu spośród moich towarzyszy jest oskarżonych o przynależność do tych grup.

Dlatego też, poza polityczną, biorę także karną odpowiedzialność za podpalenia, na podstawie których zostało sformułowane oskarżenie, czyli podpalenie komisariatu w Kypseli, towarzystwa inwestycyjnego Trastor i domu byłego ministra gospodarki oraz bezpieczeństwa narodowego, Giannosa Papandoniou.

Wystarczy pobieżna analiza dowodów oskarżenia, by uznać za oczywiste, że te działania zostały przeprowadzone przez jedną i tę samą osobę. Nagrania, podobnie jak zeznania wszystkich świadków we wszystkich tych sprawach odnoszą się do jednej osoby, czyli do mnie – jest to dowód na prawdziwość mych słów.

O ile biorę na siebie odpowiedzialność za powyższe ataki, o tyle zaprzeczam mojemu udziałowi w podpaleniu pojazdu firmy przewozowej ETHEL oraz w podpaleniach dokonanych przez Płonące Cienie.

Wypowiadam się w tej sprawie publicznie, ponieważ uważam za istotne ujawnienie tej nowej formy represji, polegającej na posługiwaniu się DNA w celu kryminalizowania towarzyszy – pojmanych i pozostających na wolności – i tworzeniu całego przemysłu oskarżeń, bazujących na wiarygodności naukowo wyglądającej obiektywności DNA. Jest oczywiste, że moje publiczne odrzucanie tych oskarżeń nie ma nic wspólnego z pragnieniem uniknięcia kary, skoro jednocześnie biorę odpowiedzialność za inne ataki na struktury władzy.

Moim celem jest napisanie jasnego oświadczenia, by ukazać,w jaki sposób gliny hodują swoje magiczne ziarna naukowości, dzięki którym mogą prześladować anarchistów, jeśli policja zna ich tożsamość i chce ich wziąć jako cel. Jaskrawym tego przykładem jest skazanie towarzyszy Tasosa Teofilou i Babisa Tsilianidisa, a także oskarżenia wobec towarzysza Nikosa Maziotisa, poszukiwanego za napad na bank.

Odpowiadając krytykom, nie zgadzającym się z ideą komunikatów o odpowiedzialności, twierdzącym, że jest to wchodzenie w grę, której zasady są ustalane przez gliny, wchodzenie w ten proces przez reagowanie na każde oskarżenie, muszę powiedzieć, że jednym z powodów do takiego komunikatu jest reakcja przeciw ogłoszonym [fałszywym] oskarżeniom, i jednoczesne wzięcie odpowiedzialności za przypisane mi działania, których jestem gotów bronić.

„Za działania, które miały miejsce…”

Działania FAI – Płomienie na Horyzoncie zaczęły się sabotażem linii tramwajowych w solidarności z odbywającym się wówczas w więzieniach strajkiem głodowym, a miały swą kontynuację w podpaleniach na cele należące do Państwa i kapitalistów, zawsze w solidarności z pojmanymi anarchistami.

Działanie FAI – Ogień Galerom to jedna próba podpalenia, co było drobną reakcją na izolację, jakiej poddano anarchistę Sokratesa Tzifkasa, który odmówił współpracy podczas rewizji osobistej w więzieniu Diavata.

Działania podjęte przez Bojową Mniejszość były wymierzone wyłącznie we własność wrogów wolności. Chciałem pokazać, że wróg to nie tylko abstrakcyjne przejawy władzy, ale także konkretne nazwiska i adresy – atakując ludzi, którzy poprzez swoje wybory stanęli po stronie kontrrewolucji i pokazując, że za pomocą prostych środków, dostępnych dla każdego, można zwrócić im cząstkę terroru, który uderza w nas codziennie. Bojowa Mniejszość brała na cel domy i samochody polityków (Maria Kaltsa, Giannos Papandoniou), dziennikarzy, we współpracy z towarzyszami z Kręgów Przestępców (Circles of Offenders)***, (Giorgos Economeas, Petros Karsiotis, Antonis Liaros, Christos Konstas, Antonis Skylakos) i faszysty, który uczestniczył w pogromach imigrantów. Płomienie, które rozpalała, zawsze miały być formą współdziałania z pojmanymi anarchistami, by roztopić lód uwięzienia i ogrzać ich serca.

Komunikaty dotyczące wzięcia odpowiedzialności odzwierciedlają część moich spostrzeżeń i dążenie w kierunku nowych dróg wywrotowego myślenia.

Wierzę, że działania tych grup przyczyniły się do niepowstrzymanego rozwoju anarchistycznej insurekcji. Podpalenia są nieodłączną częścią walki, ponieważ są łatwe do przeprowadzenia przez nowych towarzyszy, podtrzymują płomień wrogości i przyczyniają się do rozprzestrzeniania się anarchistycznej przemocy. Przyczyniają się do trwania anarchistycznej partyzantki miejskiej i utrudniają płynne działanie systemu.

Oczywiście podpalenia muszą współwystępować razem z innymi przejawami anarchistycznej przemocy (atakami bombowymi, egzekucjami politycznymi, gwałtownymi walkami ulicznymi, napadami), by stworzyć niekontrolowalny i niebezpieczny front dla działań, ustanawiający koniec istniejącego porządku i jego jedyną granicę.

Moje powstanie przeciw ciągłej zbrodni, jakiej autorytana cywilizacja dopuszcza się na naszym życiu, nie rozpoczęła się ani nie ograniczała do aktywności w wymienionych grupach. Zastój jest skazany na śmierć w świecie prędkości i tempa. Ewolucja to tyle, co krytyczne myślenie, ideologiczne wyzbycie się wszelkich dogmatów, nieustanne działanie, eksperymentowanie, tworzenie i niszczenie.

Moim najgłębszym postanowieniem jest walka na rzecz anarchistycznej rewolucji aż do samego końca, do nastania naszej ery.
Kończąc część poświęconą komunikatom o odpowiedzialności, powinienem wspomnieć o błędzie, jaki popełniłem, pozostawiając pendrive’a w domu, w którym wówczas mieszkałem, nie niszcząc go od razu. Naiwnie wierzyłem, że zły moment nie nadejdzie od razu i odkładałem na później to, co powinienem uczynić od razu.

Takie jest moje stanowisko w sprawie nowej serii oskarżeń przeciwko nam.

„Walki o wyzwolenie to różne ścieżki, które spotykają się w jednej wspólnej bitwie. Płomień gorących uczuć rozpala wnętrzności. Wskutek ruchu tej epoki, dokonującego się z ogromną prędkością, sieć opresji – represja – staje się coraz ciaśniejsza. Lecz ich bronią jest strach.” (Adriano Antonacci)

„Rozproszone myśli otaczające burzliwą teraźniejszość”

Kończąc ten tekst chciałbym skomentować parę spraw dotyczących obecnego stanu rzeczy. Dlatego też szukam odpowiednich słów, by właściwie opisać główne cechy tego koszmaru. Totalna kontrola społeczna, zarówno ciał, jak umysłów. Kryzys ekonomiczny, plagi technonauki, operacje policyjne i wojskowe, konflikty interesów geopolitycznych, incydenty dyplomatyczne, powszechne wzburzenie, dzika przemoc, zamieszanie i dezorientacja.

Znajdujemy się w krytycznym punkcie dziejów. Zostało napisanych wiele analiz dotyczących restrukturyzacji i fortyfikowania się państwa na wszystkich poziomach, a także tendencji kapitalizmu do wprowadzania militaryzacji w metropoliach na wzór wyzyskiwanych terytoriów trzeciego świata jako odpowiedzi na gwałtownie rosnącą niestabilność polityczną.

(…)

Problem w tym, że nawet pomimo tego nie jesteśmy w stanie wykorzystać okazji i pozostajemy w pułapce pewnych poglądów, które napędzają bierność i zamknięcie w sobie.

Osobiście uważam, że konieczne jest organizowanie się w sieci i fronty działań, które będą koordynowane w oparciu o minimalne porozumienia polityczne, promując kampanie opierające się na różnorakich działaniach wymierzonych we współczesną tyranię i stosownie reagować na kolejne represje. Dzięki usunięciu biurokracji i organizacji centralnej uzbrajamy nasze inicjatywy i tworzymy lub wygaszamy fronty działań wtedy, gdy uznajemy taką konieczność. Niezależnie od tego, czy dotyczy to bieżących zagadnień (takich jak więzienia typu C) czy tematyki szerzej pojętej walki anarchistycznej (np. antyfaszyzmu).

Próbując wyrwać się z błędnego koła odnoszenia się do samych siebie, musimy podjąć wysiłek połączenia wszystkich ognisk buntu przeciw cywilizacji, od bojowych protestów, zgromadzeń i starć po zbrojne ataki, wszelkie rewolucyjne wysiłki mające na celu rozprzestrzenianie się bojowej anarchii. Łączy nas bowiem więcej niż dzieli, a ponieważ naszym celem jest frontalny atak na system, wszystkie podejmowane próby, niezależnie od napięcia politycznego, powinny zjednoczyć się w wizji absolutnej wolności.

To oczywiście nie oznacza naszej rezygnacji z ewentualnej krytyki, a jedynie potwierdza, że krytyka w połączeniu z bieżącymi interwencjami jest bardziej efektywna, ponieważ jej celem jest rozpowszechnianie rewolucyjnej myśli wśród tych, którzy odbiegają od panujących dogmatów i szukają sposobów na zmierzenie się z istniejącym porządkiem, łącząc nasze pragnienia w związkach wolnych jednostek, jednoczących się by wstąpić na chaotyczną ścieżkę twórczej destrukcji. Musimy politycznie przeciwstawić się histerycznym reakcjom reformistycznej części ruchu anarchistycznego, garnącej się do pokazywania państwu świadectw swej legalności, pamiętając o politycznej rywalizacji w zakresie najostrzejszego potępienia toczącej się wśród partii politycznych po każdym bojowym działaniu.

Spotykaliśmy się już ze stosowaniem przez środowiska „anarchistyczne” sformułowań takich jak „terroryści” czy „mordercy”, z reprodukcją języka i argumentacji stosowanych przez władzę. Zdaje się, że terroryzowana jest nie tylko władza, ale także reformistyczne skrzydło ruchu anarchistycznego, obawiające się, że „powódź zatopi także ich sklepiki”. Zdaje się, że pasuje im rola wiecznej ofiary, swoisty polityczny masochizm napędzany robieniem zdjęć obitych twarzy i ciał posiniaczonych wskutek ataków faszystów i glin.

Podsumowując, walka przybierająca wiele różnych form to po prostu walka wszelkimi dostępnymi środkami. Jeśli kogoś nie oburzają tysiące samobójstw wskutek ekonomicznej wojny toczącej się w czasach „pokoju”, imigranci tonący na granicach morskich, rozszarpane ciała ludzi będących ofiarami ekspansywnych wojen supermocarstw, zwierzęta żywcem obdzierane ze skór w ośrodkach ponadnarodowego przemysłu, zbrodnicza przemoc policji, wszystko to, co ma miejsce w tym systemie, a szokują go – na przykład – ciała dwóch faszystów, to jego problem. Rewolucja to ciągła wojna o życie bez niewolnictwa, nieustająca pomimo chwilowych porażek i torująca drogę dla naszych działań – większych i tych mniejszych. To nie miłe spacerki odbywane po alkoholu, skutkujące służalczością wobec niewidzialnego upiora zwanego społeczeństwem kapitalistycznym.

Zresztą jest wielu hochsztaplerów zajmujących się oszustwami politycznymi, znacznie bardziej utalentowanych.

Powyższe wywody miały również na celu ukazanie, że przeciwstawianie sobie nowej i starej anarchii to fałszywa opozycja, w istocie problemem jest, czy mamy do czynienia z walczącymi rewolucjonistami czy szarlatanami konwencjonalizmu.

Dlatego też walcząca anarchia trzyma się z dala od tej perwersji i przenosi swój gniew w każdy zakątek świata. Gniew wyrażany silnymi głosami na solidarnościowych protestach, płomień podpalający świątynie pieniądza i symbole bogactwa, ataki na urzędników Państwa i jego uzbrojone psy, zgliszcza pozostałe po eksplozji urządzenia, które wybuchło w jednej z siedzib rządzącej klasy.

Wszyscy razem – wolni, poszukiwani i pojmani – toczymy nieustanną walkę o zniszczenie kapitalistycznego społeczeństwa.

Wyrazy solidarności, insurekcji i miłości dla wszystkich towarzyszy i przyjaciół z Sieci Więźniów – Bojowników.

Dla włoskich anarchistów z okazji nadchodzącego tygodnia solidarności (16-24 maja)

Dla anarchistycznych bojowników – Claudio Lavazzy, Monici Caballero i Francisco Solara.

Towarzyszy z [security case] i Tamary Sol.

Dla nieskruszonego sabotażysty Marco Camenischa.

Dla wszystkich uwięzionych anarchistów ze wszystkich zakątków świata, których tu nie wymieniłem.

Pozostając myślami ze wszystkimi anarchistami działającymi na wolności.

Siły wszystkim tym, którzy wzmacniają swój sprzeciw wobec systemu.

Cześć Sebastianowi Oversluij, który zginął podczas napadu na bank.

Cześć wszystkim tym, którzy polegli w rewolucyjnej wojnie.

Niech żyje Anarchia!

P.S.

„To, czego nie mam, to biała koszulka. To, czego nie mam, to skrytka w banku. To, czego nie mam, to wasze karabiny, więc mogę podbić niebo, mogę zdobyć słońce. To, czego nie muszę, to wyglądać czysto.

To, czego nie mam, to to, czego nie potrzebuję. To, czego nie mam, to wasze słowa, więc mogę podbić niebo, mogę zdobyć słońce. To, czego nie mam, to zegar gnający naprzód, więc mogę biec szybciej niż czas i być daleko. To, czego nie mam, to rdzewiejący pociąg, który zabierze mnie z powrotem w miejsce, z którego wyruszyłem. To, czego nie mam, to złoty ząb. To, czego nie mam, to porządny obiad.

To, czego nie mam, daje mi przestrzeń, by biec szybciej, niż smutek.

To, czego nie mam, to moje ręce na twym ciele. To, czego nie mam, to adres w kieszeni. To, czego nie mam, to ty obok mnie.

To, czego nie muszę, to oszukiwanie cię w tej grze.

To, czego nie mam, bo biała koszulka. To, czego nie muszę, to wyglądać czysto. To, czego nie mam, to wasze karabiny, więc mogę podbić niebo, mogę zdobyć słońce. To, czego nie mam, to…”

Fabrizio de Andre, „To, czego nie mam”

Z dedykacją dla włoskiego anarchisty Adriano Antonacci, oskarżonego o podpalenia przeciw technonauce i gwałtom na naturze, który wkrótce będzie sądzony w wideoprocesie.

Maj 2014

Nikos Romanos

 

Przypisy: (*)

Pierwsze zatrzymanie za podwójny rabunek w Velvedo, Kozani

Drugie zatrzymanie w sprawie domów w Volos i Kalitei

Trzecie zatrzymanie w sprawie podpaleń i znalezisk po nalocie glin na domy, w których mieszkaliśmy po zejściu do podziemia

Czwarte zatrzymanie za trzy ataki bombowe dokonane przez KKO, w oparciu o odcisk palca znaleziony na butelce w domu w Halandri

tłum: Barbaros

http://actforfree.nostate.net

Dyskusja