Grecja: Oświadczenie sądowe Panagiotisa Masourasa

Oświadczenie wygłoszone w sądzie przez bojownika KKO, Panagiotisa Masourasa

Wystąpienie polityczne P.Masourasa podczas pierwszego procesu przeciwko KKO w specjalnym sądzie wojennym na terenie ateńskiego więzienia Koridallos, wygłoszone 21 czerwca 2011 roku. Sąd skazał go na łączną sumę 19 lat więzienia. Pozostałe wyroki w pierwszym procesie KKO patrz TU

Na początek chciałbym wyjaśnić wszystkim, że staję tu dziś nie jako przestępca, ale jako pojmany polityczny przeciwnik reżimu.

Przestępstwo jest przywilejem tych, którzy legalnie łamią prawo. Dlatego, mając na uwadze obecną sytuację, oświadczam, że nie zamierzam okazywać jakiejkolwiek skruchy ani się usprawiedliwiać, ponieważ bojownik, który konfrontuje się z sądowym mechanizmem systemu, w żadnym razie nie mógłby przepraszać za swoje czyny. Usprawiedliwianie się i proszenie o niższy wyrok oznacza okazywanie żalu i skruchy. Tymczasem wcale nie żałuję, że jestem rewolucjonistą. Z tego też względu, zamiast demonstrować skruchę, występuję tu, by wygłosić moje polityczne oświadczenie, podtrzymując dzięki temu właściwą w tej sytuacji postawę.

Na początek kilka słów o postawie, jaką przyjąłem podczas procesu. Dokonując w związku z tym procesem politycznym, drobnej retrospekcji do nie tak odległej przeszłości, zdamy sobie sprawę, że kroki jakie podjęło państwo, w celu zabezpieczenia jego przebiegu, były niczym innym jak tylko próbą izolacji więźniów politycznych, stanowiąc także wyraźną reakcję na wartość wzajemnej solidarności. Wszystkie cztery rodzaje władzy, wspólnymi siłami, podjęły starania, by obezwładnić i zmiażdżyć swoich antyreżimowych przeciwników. Podjęły próbę zgniecenia nas moralnie, politycznie, zasadniczo. Musimy zablokować te plany.

Trzeba zastanowić się i osądzić, czy ich próba się powiodła, a jeśli tak to dzięki jakim okolicznościom i pod jakimi warunkami. Tego typu namysł powinien posłużyć nam za narzędzie politycznej edukacji oraz świadomości. Rezultaty ich kroków są znane, płynące z nich wnioski, należą także do obserwatorów tych wydarzeń. Twierdzenie, że wasza strategia opiera się na represji i strachu to z pewnością pogląd wielu osób, unosi się on jednak zaledwie na powierzchni świadomości rewolucyjnej, która kryje w sobie o wiele głębsze treści. Ja jednak zdałem sobie sprawę, że poza strachem i represjami, istnieje także możliwość wyboru.

Jeśli dokonamy krótkiej retrospekcji, przyglądając nieco uważniej historii ruchów wywrotowych, jakie działały w krajach zachodu, w dekadach ’60 – ’80, uzmysłowimy sobie wówczas, że środki jakimi posługujecie się podczas tego sądu wojennego, nie stanowią żadnej innowacji w dziedzinie polityki represji. Dlatego też, doświadczamy dziś, podobnych warunków, do tych jakie miały miejsce w powojennych Włoszech, RFN, postfrankistowskiej Hiszpanii, Francji oraz Grecji. W tej ostatniej, wszystko co działo się przed ’74 nazywano oporem, później zaś przemianowano to na terroryzm. Atyreżimowi przeciwnicy, których sądzono za udział w zbrojnych organizacjach rewolucyjnych, ale również za działalność w szerszym spektrum wywrotowych praktyk, doświadczali wówczas i byli sądzeni w ramach identycznych reżimów izolacji oraz represji. W związku z tym, w dzisiejszych czasach, stajemy w obliczu kroków, takich jak, rejestrowanie oraz przechowywanie przez państwo, dowodów tożsamości osób, które przychodzą, by obserwować polityczne procesy sądowe. To czasy, gdy władzy zdarza się wykorzystywać czyjąś obecność na sali sądowej, jako dowód przeciwko tej osobie, uruchamiać prawodawstwo stanu wyjątkowego, a dochodzenia sądowe przeobrażają się w pogrom. To czasy, gdy sędziowie, dowolnie usuwają z sali rozpraw, publiczność, a czasami nawet samych oskarżonych. To okres, gdy uzbrojeni po zęby karabinierzy, jednostki B.K.A. i gwardii cywilnej, pilnują obszaru sal sądowych, a także dozorują pomieszczenia zatrzymań, gdzie oskarżeni (o ile tylko mają taką możliwość) komunikują się ze swoimi prawnikami i rodziną. To czasy, gdy przeprowadzanie procedur postępowania sądowego, opiera się na rozprawach, bez świadków, prawników, a nawet oskarżonych.

Przyjdzie nam również stawić czoła rozprawom oraz wyrokom zapadającym pod nieobecność oskarżonych. Zarówno niegdyś jak i dzisiaj wnioski pozostają te same. Rezultat procesów sądowych o których tu mowa jest z góry przewidziany, ponieważ władza sądownicza działa w imieniu swoich politycznych zwierzchników, służąc interesom międzynarodowego i narodowego kapitału, chroniąc wewnętrzny porządek prawny i bezpieczeństwo. Tym samym widzimy, że ciało sądownicze, stanowiąc narzędzie ochrony elit ekonomicznych i politycznych, pełni po prostu dekoracyjną i marionetkową rolę. Dlatego też, rozprawy takie jak dzisiejsza, stanowią jedynie wyraz publicznej ratyfikacji decyzji, które zapadły już wcześniej i które zawsze mają polityczny charakter. Wyroki dostosowuje się po prostu do podjętych przez państwo działań.

W takich właśnie warunkach, część z nas stara się zbudować barykadę oporu oraz rzeczywistego sprzeciwu wobec polityki izolacji oraz oczerniania. Wznieśliśmy nasze słowa i naszą praktykę, przeciwko mechanizmom sądowym, ale nie tylko przeciwko nim. Postanowiliśmy, że na dobrze zaostrzoną brzytwę państwowego szantażu, odpowiemy w ten sam sposób, posługując się naszym własnym ostrzem, nie będziemy nadstawiać drugiego policzka. Jest to działanie, które moim zdaniem, stanowi ważny, a wręcz podstawowy depozyt, jaki zawiera historia rewolucyjnej społeczności, depozyt, który dany nam jako dobro wspólne, podlega ewolucji, a przy tym możemy go dyskutować, czy to wysłuchując krytyki, czy też posługując się samokrytyką. Jednocześnie, możemy go wzbogacać i rozwijać. Mam nadzieję, że dzięki temu nasz bojowy ruch, wniósł swój własny wkład do tych prób i starań, nawiązując do tej historii, zapisując się w niej własnym indywidualnym językiem odmowy, postawą prawdziwego oporu.

Być może nie było sposobu, który dałby nam możliwość zwycięstwa, może – jak twierdzi opinia publiczna – porażka była z góry wpisana w nasze działania. Odpowiem słowami członka Czerwonych Brygad, który stwierdził kiedyś, że tego typu spostrzeżenia, pozostawić należy tym, którzy nadzieje pokładają w Maryi Dziewicy płaczącej. Sposób patrzenia na historię, rozpatrujący ją w fatalistycznych kategoriach nieodwracalności i przyzwolenia, oznacza, że zgadzamy się na totalność ich władzy, zapobiegającą przenoszeniu i przekazywaniu dalej kolejnym pokoleniom, nowych politycznych pozycji, teorii i praktyk.

Muszę przyznać, że konsekwencje wygaśnięcie 18 miesięcy mojego aresztu oraz mojego wyjścia na wolność, szybko do mnie dotarły. Dlatego też, biorąc pod uwagę nowe fakty, które zadecydowały o moim pojawieniu się na tej sali, muszę wyjaśnić kilka spraw. Pojawiając się tu dziś, z wolnej stopy, wolny na pewnych warunkach, nie chciałbym abyście odnieśli wrażenie, że staję tu, aby lać miód w wasze uszy, okazywać skruchę, bić się w piersi i składać wyjaśnienia. Jeśli sądzicie że przyszedłem tu, aby oczyszczać się z zarzutów, lub by wzbudzić waszą sympatię i wyrozumiałość, to jesteście w błędzie. Wykonuję dziś to polityczne posunięcie, aby głośno mówić o nowej propozycji, o nowym punkcie widzenia. To moja reakcją, mającą pomóc w stworzeniu przestrzeni antyautorytarnej autonomii, czy to wewnątrz więzień, czy to poza ich murami, szerząc niezbędne umocnienie walki wywrotowej. Jest to również wyraz mojego szacunku dla aktualnie uwięzionych towarzyszy, którzy z odwagą i otwartością, ale i z polityczną trzeźwością, odmawiają stawienia się przed wami, plując wam tym sposobem w twarz, w odpowiedzi na wasz szantaż. Dlatego, że popularyzacja teorii oraz praktyki rewolucyjnego sumienia nie ogranicza się do sali sądowej.

Nie chcecie przyznać, że jesteśmy politycznymi przeciwnikami reżimu, znajdującymi się w niewoli oraz poddawanymi polityce reżimu, stosowanej wobec specjalnych zakładników państwa. Odmawiacie przyznania, iż sądzicie swoich politycznych oponentów, mimo, że robicie to przy użyciu prawa antyterrorystycznego, które służy prześladowaniu „przestępstw” o charakterze politycznych. Sądzicie nas w sądzie wojennym, który przypomina chlew, jeszcze bardziej niż zwykła sala sądowa, z powodu przytłaczającej obecności osób, pozostających na usługach władz sądowniczych i legislacyjnych. Dlatego też jestem winny, jeszcze zanim wydacie swój werdykt. Ponieważ nie jestem pokojowy, ponieważ nie jestem niewolnikiem, ponieważ nie zginam karku, dlatego, że nie akceptuję podziałów społecznych, ponieważ jestem osobą, i jako osoba, mam również godność. Jestem winny, ponieważ opowiadam się za innym życiem, reprezentuję jeszcze jedno pragnienie różnorodnych poszukiwań lepszego świata.

Zaprzeczacie, że kierują wami polityczne motywy oraz kryteria, że usiłujecie otoczyć i zablokować alternatywy społeczne, polityczne propozycje wysuwane przez waszych oponentów, które gdyby zyskały popularność i akceptację, mogłyby doprowadzić do odwrócenia sytuacji i utraty akceptacji jaką się obecnie cieszycie; do sytuacji kiedy to uznano by wady waszej demokracji, dotyczące kultury, stosunków społecznych, wychowania politycznego. Dlatego gdybyście uzmysłowili sobie na czym polega nasze stanowisko, nasz punkt widzenia, wówczas wasza pewność siebie i przekonanie, że racje stoją po stronie waszej neoliberalnej polityki, mogłyby się rozpaść i załamać. Macie tu do czynienia z oskarżonymi, którzy nie tylko odrzucają pozycje oskarżonych, ale wręcz wchodzą w rolę oskarżycieli. Macie do czynienia z ludźmi, nie akceptującymi dialogu pomiędzy rewolucją i kontrrewolucją. Anarchiści nie uznają waszych wartości ani ideałów, a także społecznego pokoju i porządku prawnego, na straży którego stoicie. Nie złożę przed wami żadnych wyjaśnień. Między nami zieje przepaść, a zatem jakikolwiek mogący nas łączyć kanał komunikacji nie istnieje, zostaje zniesiony. Ze względu na waszą pozycję jesteście tym bardziej zobligowani, by podjąć się permanentnej krytyki i wywołać dyskusję, spór na temat istniejącego porządku. W 1929 r. komunista Rakoczy zapytał swoich sędziów:

„Kim jesteście? Co sobą reprezentujecie? Jaki jest historyczny powód waszego istnienia?”

Jeśli miałbym kontynuować dziś tamten dialog, powiedziałbym, że jesteście gangiem samozwańczych katów, funkcjonującym jako mur ochraniający polityczne i ekonomiczne elity. Zawsze czujni, gwarantujecie ich istnienie, reprezentując chore kapitalistyczne normy, przenikające ludzkie życie. Jesteście wyrazem utraty i wyprzedaży sumień waszych poddanych, wyrażacie chwiejność i słabość ich społecznego trwania. Historyczną przyczyną waszego istnienia jest nic innego jak grzebanie rewolucjonistów żywcem pod zwałami cementu i stali. Waszym zadaniem jest tłumić w klimacie terroru i represji, wszelkie niekonwencjonalne, społecznie wywrotowe wybuchy i zachowania, topiąc we krwi każdy oddech, niezsynchronizowany z rytmicznym stukotem machiny społecznej, niosącej duchową śmierć większości z nas. Jeśli spojrzymy wstecz uświadomimy sobie obecność typowej taktyki eksterminacji i izolacji więźniów politycznych, na międzynarodowym poziomie. Uwięzienia, egzekucje, ataki przeciwko rewolucjonistom, strukturom wywrotowym oraz wszelkim ogniskom oporu, bijącym na całym świecie – oto podstawowe składniki istnienia krajów kapitalistycznych. Działania te dążą do zgniecenia światowego frontu rewolucyjnego, nieustannie pracującego na rzecz obalenia istniejącego porządku.

Wszelkimi możliwymi środkami dąży się do wzmożenia i podtrzymania polityki izolacji oraz umiędzynarodowiania kapitalistycznych represji. Dokonuje się to zgodnie z nieugiętą linią imperialistycznego panowania, przy pomocy międzynarodowej koordynacji działań jednostek militarnych, wzroście uprawnień policyjnych tajnych służb, przy pomocy technokratycznego kształcenia, prania mózgów za pośrednictwem mediów, religii, rodziny, a także poprzez amputację świadomości, dokonywaną w szkolnych klasach, szantaż zarobkowego niewolnictwa, masowe uwięzienia i procesy sądowe bojowników. Gdy ktoś mówi o eksterminujących warunkach uwięzienia i mordowaniu rewolucjonistów, na myśl przychodzi od razu noc śmierci w Sztutgarcie, do jakiej doszło w pilnie strzeżonym więzieniu Stammheim. Wówczas to bojownicy RAF zostali znalezieni martwi w swoich celach, zastrzeleni, zasztyletowani i powieszeni. Jednak Stammheim nie znajduje się tylko w Niemczech. Możemy napotkać je wszędzie na świecie. W Turcji z jej celami F, gdzie więźniowie polityczni ginęli jeden po drugim, i gdzie wzniecali oni bunty oraz walki mające na celu obalenie więziennego reżimu, wobec czego państwo zamordowało łącznie 122 z nich. Stammheim to również hiszpański reżim izolacyjny FIES, którego betonowe groby takie jak El Dueso, Okania 1, Puerto de Santa Maria oraz Erera de La Mancha, nazywane były przez więźniów wylęgarnią tortur, szaleństwa i ekosterminacji. Stammheim to wreszcie izolatki w Voghera, Rebibbia, a takża cała wyspa Asinara, która była miejscem deportacji więźniów z Czerwonych Brygad, których gościnne progi pozostawały otwarte specjalnie dla politycznych.

Stamtąd zaś na powrót możemy przenieść się do Niemiec, gdzie piekielne miejsca takie jak Ossendorf w Kolonii i więzienie w Hamburgu, pozstawały pod kontrolą psychiatrycznej jednostki badawczej SFB 115 (specjalny obszar badań), którą prowadził główny psychiatryczny sadysta, dopuszczający się tortur, Gian Kros, zaś całe przedsięwzięcie finansowały USA. Idąc dalej, Stammheim rozciąga się na specjalne więzienie we Francji i brytyjskie H-bloki przeznaczone dla bojowników IRA oraz INLA w Anglii, na podziemne lochy Ameryki Łacińskiej. Powracając zaś do Grecji napotkamy Stammheim w białych celach izolacyjnych, gdzie przetrzymywani byli członkowie Rewolucyjnej Organizacji 17 Listopada, a także w specjalnym reżimie więziennym i izolacyjnym dla więźniów politycznych.

By nie zapomnieć skąd przychodzą, rewolucjoniści powinni zawsze pamiętać o trwającej i nieugiętej, a przede wszystkim słusznej i usprawiedliwionej wojnie. Na szantaż odpowiadając wytrwałością, działaniem i prawością. Uśmiechając się pogardliwie, wobec oskarżeń i uwięzień, ich serca zwycięsko pozostają niewzruszone, dotrzymując tysięcy obietnic, planów na inne życie oraz walkę. Odpowiadając walką na represje, przystosowanie, wyalienowane życie, oskarżając o nie kapitalizm. Twarda, nieustająca, wywrotowa walka.

Byłoby dla mnie czymś żałosnym popaść w fałszywy wybór pomiędzy niewinnością a karą. Nawet mimo tego, że jak wiecie nie macie na mnie żadnych dowodów. Dlatego jestem winny tak samo jak w oczach bojowników oraz ruchu wywrotowego winna jest praktyka rewolucyjnego sprzeciwu. Tym czego nie dostrzegacie jest to, że wtrącając rewolucjonistów do więzienia, poddając ich egzekucji, nie jesteście w stanie zlikwidować rewolucji jako takiej. Przeoczenie to jest źródłem jednego z wygodnych złudzeń jakie żywicie odnośnie swoich mechanizmów władzy i waszego postrzegania sytuacji. Nie pojmujecie, że nawet grzebiąc nas żywcem, nie jesteście w stanie skraść nieba, rodzącego nasze gromy. Sądzicie, że wysyłając uzbrojone jednostki EKAM (siły specjalne) aby porozbijały nam głowy kolbami swoich karabinów oraz zawlokły do więziennych cel, zdołacie odebrać nam najcenniejszą rzecz jaką mamy, wiarę w ideały, wartości, walkę. Jeszcze naiwniej wierzyliście, że przywykniemy do więziennych podłóg, korytarzy, cel izolacyjnych oraz spacerniaków każdego więzienia. Teraz, dwa lata później pokazuję wam efekty waszych złudzeń. Nie macie w garści żadnego, ani politycznego ani moralnego, zwycięstwa, jedynie stos papierzysk, które nie są w stanie uwięzić mojej duszy. Nie stoję dziś przed wami po to by pozyskać sympatię któregokolwiek z sędziów czy oskarżycieli publicznych. Jestem tu jako polityczny podmiot, nakłoniony przez własne sumienie do przedstawienia własnego punktu widzenia na istniejący stan rzeczy. Dlatego też pozostaję bezkompromisowy. Dużo bardziej istotne obecnie jest zachowanie przez nas spójności i prawości niż dalsze efekty. Wielkie znaczenie ma śmiałość i duma, poddawane codziennie próbom w rozmaitych wariantach galer totalitarnego reżimu. Jakkolwiek byśmy ich nie nazywali, czy to więzieniami, miejscami pracy, konwenansami, martwymi ideologiami czy fałszywymi wyborami.

Wiszący nade mną wyrok nie jest w stanie utemperować mojego języka, mojej determinacji, by dumnie dowieść wartości mojej osoby.Unikam autocenzury, zarówno w moich myślach jak i w słowach, choć wiem, że bez większych problemów mógłbym zostać osądzony na podstawie prawa 509 z 1947 roku. Jedyna różnica jest taka, że nie propaguję komunizmu, lecz anarchizm.

Dla niektórych ludzi, walka jest niczym cenny kwiat, dla zdobycia którego muszą oni podążąć ku krańcowi klifu, by stanąć bezpośrednio na jego krawędzi. Dla poruszających się blisko niej ludzi lub dla tych którzy ją osiągneli, establiszment rezerwuje nadzwyczajne skalę konfrontacji. Ci, którzy walczą lub są gotowi do walki, albo już o o tym wiedzą, albo dopiero zrozumieją to w trakcie swojej drogi, że państwo ściga swoich wrogów niczym wściekły pies. Jakiekolwiek złudzenia są tutaj nie na miejscu.

Nie myliłby się ktoś, kto powiedziałby, że w okresach nasilenia się radykalno-wywrotowej walki, na działania osób stawiających jej opór, władza odpowiada przy użyciu kombinacji (nieczytelne) oraz represji. W ramach tej nieuniknionej prawidłowości więzienie powinno być traktowane jako coś nadzwyczaj prawdopodobnego. Obecne greckie doświadczenia potwierdzają to w najbardziej konkretny sposób. Dziś, bardziej niż kiedykolwiek dotąd, reżim pragnie wymazać swojego wewnętrznego przeciwnika. Wielu bojowników, uwięzionych na podstawie nie istniejących dowodów, próbek D.N.A., odcisków znalezionych w domach oraz na przenośnych przedmiotach, kryminalizacja przyjacielskich i politycznych znajomości, wielu towarzyszy poddanych szczególnemu reżimowi dla zakładników państwa, prawo antyterrorystyczne zawsze podrasowywane, aby móc ugodzić w każdego. Władze kreują klimat, dzięki któremu mogą unicestwiać bojowników i zastraszać każdego, kto potencjalnie mógłby sprzeciwić się celom reżimu, zakłócając przez to porządek i pokój społeczny.Dlatego też, wszyscy, którzy atakują istniejący porządek, powinni rozważyć wszystko z czym mogą się zetknąć na swojej drodze, ale również podejmować działanie podczas ich prawdopodobnego schwytania i zamknięcia w nowoczesnych lochach demokracji.

Być może komuś wydawało się, a być może nadal się wydaje, że gdy zostaniemy do nich wtrąceni, pożałujemy, że pragniemy innego społeczeństwa. Świata bez państw, wyzysku oraz przemocy. Możliwe, że ludzie władzy sądzą, że ich polityka korekcyjna, obsadzona przez specjalną dyscyplinarną przybudówkę, zwaną strażą, zdolna jest stępić czyjąś odwagę, poprzez zamknięcie w izolatce. Przedstawiane jako instytucje socjalizujące, więzienia są rakiem konstytuującym społeczeństwo od wewnątrz, korygując jednostkę zgodnie z wymogami reżimu.

Dyscyplinarne i represywne struktury nowoczesnych krematoriów, dążą do odseparowania jednostki od wszelkich procesów społecznych. Izolacja mentalna, intelektualna, fizyczna, psychologiczna. To obszar, który podtrzymuje i uzewnętrznia drukarski błąd rodzaju ludzkiego. Zaś my rewolucjoniści przebywając tam, żyjemy niczym w mauzoleum, w świecie martwym z braku ideałów, w świecie wyobcowanej egzystencji. Tak wygląda chore zbliżenie na wasz nowoczesny reżim totalitarny. Klarownie odzwierciedla ono kanibalizm systemu kapitalistycznego w jego najwyższej, skondensowanej formie. Więzienie to mikrokosmos, w którym ludzkie istnienie, z dużo większą łatwością uzmysławia sobie ile wart jest punkt widzenia większości społeczeństwa, którego jest ono częścią. Donosicielstwo, egoizm, plaga leków/narkotyków, konwencje zaściankowej obyczajowości, poddaństwo, ale oprócz tego również ekonomiczna, intelektualna i polityczna destrukcja – tworzą one oblicze tego społeczeństwa, na którym alienacja i wyzysk wycinają ślad swojego ostrza, przypominając nam, że zawierający się w nim rak powinien zostać zniszczony. Tak wygląda obraz, propagowany przez wasz systematyzujący standard, urzeczywistniany przez waszą politykę poprawczą, zasadniczo nacelowaną na ujęcie i zabicie walki prowadzonej, jaką jednostka może prowadzić przeciwko władzy.

Więzienia nie znajdują się jednak wyłącznie za wysokimi murami i na terenie martwych stref. Są zainstalowane również w instytucji rodziny, edukacji, w relacjach międzyludzkich, w armii, w wyrazistych ale zawsze fałszywych uśmiechach otaczających cię ludzi. Więzienia znajdują się również w religii, w milczeniu, w pasywnej zgodzie. Cała ta społeczna sieć mechanizmów dyscyplinujących reprezentuje nasze skradzione życie, brak wolności, opresję i eksploatację jakie cierpi każdy człowiek. Więzienia znajdują się nie tylko w odległych miejscach, one żyją i istnieją wewnątrz nas samych. Dlatego, wyjęty spod prawa reżimu, jestem tu dziś sądzony przez (…) nowoczesnych współpracowników władzy.

Jestem tu z powodu logiki jaką posługuje się rząd. Ponieważ polityczne spektrum władzy cechuje autyzm, polegający na przekonaniu, że demokratyczny reżim jest idealnym, najwyższym stadium cywilizacji, nie podlegającym już żadnej dyskusji. Reżim cierpi na urojenia, że w społeczeństwie ludzi, jest w stanie posiadać monopol na przemoc. Kiedy zatem rzeczywiście pojawiają się tacy, którzy próbują go obalić, poprzez krytyczną teorię i działanie, wówczas państwo usiłuje ich wchłonąć oraz poddać represji.

Bez wątpienia nie podoba się wam, że nie zamiotłem swoich poglądów pod więzienny dywan. Nawet jeśli początkowo wrzucono mnie za kraty z przyczyn politycznych, to i tak było jasne, że gdybym stał się dobrym więźniem, aresztantem skłonnym do współpracy, szanse na moje wcześniejsze zwolnienie, byłyby o wiele większe. Nie uda wam się doprowadzić do mojej politycznej klęski. Wasze represywne struktury legną w gruzach, starając się stłumić rewolucjonistów.

Pozycja rewolucjonisty znajdującego się w więzieniu, powinna być rozpatrywana jako punkt wyjściowy do ataku. Dlatego też, zgodnie z tym co powiedziałem przed chwilą, opublikowałem pewną ilość swoich listów politycznych, ignorując fakt, że mogłoby to pogorszyć moją sytuację, ponieważ fikcyjność obciążających mnie dowodów jest oczywista. Nie interesowały mnie jednak konsekwencje prawne, ponieważ mam zobowiązania wobec moich towarzyszy i prowadzonej przez nas walki. Zobowiązanie, by wysoko unieść flagę wytrwałego stanowiska politycznego, istotne nawet w aktualnych warunkach. Rozumiałem i nadal rozumiem przez to, że środki dające mi szanse na zrzucenie więziennego jarzma, (którego składnikami są mściwość oraz nieistniejące dowody), nie mogą wiązać się z zatajaniem przeze mnie moich poglądów, aby uzyskać dzięki temu lżejsze traktowanie. Przeciwnie, stoję razem z tymi, z którymi podzielam te same sprawy oraz refleksje, staję razem z każdą śmiałą, insurekcyjną jednostką.

Nie pozwolę przedstawić się jako ofiara DAEEB, ponieważ rewolucjonista nigdy nie mógłby stać się ofiarą. Bojownik jest bowiem zawsze przyszłym zwycięzcą. Jeśli ktoś chce zobaczyć ofiary, powinien popatrzeć na wyalienowane społeczeństwo, które jest więźniem większości ograniczających je schematów, wyprodukowanych przez establishment, ale również powinien popatrzeć na tych, którzy podtrzymują jego etykę społeczną, opartą na uległości i strachu.

Mógłbym powoływać się na moją niewinność, nadając tym samym nieszczerą treść mojemu oświadczenia. Nie będę jednak oglądał się na tego typu fałszywe dylematy. Biorąc pod uwagę płynność jaka charakteryzuje sens niewinności i winy, gdy pojęcia te znajdują się na linii walki pomiędzy dwoma różnymi światami, bez wątpienia należy uznać, że są one wybitnie zmienne. Z tego też względu nie ma miejsca na złudzenia, jakoby ten sąd był czymś innym, niż sądowy pluton strzelniczy, mierzący ze swoich luf do wolnych ludzi.

Reżim i obskuranckie wymagania stanowiące nową Ewangelie, dobiegają naszych uszu z każdej strony. Myśl o sobie, strzeż swoich pieniędzy, kochaj swojego boga, giń za swoją ojczyznę, pracuj, konsumuj, żyj i umieraj jak inni tobie podobni. Żadnej z tych rzeczy nie chcę i o żadną z nich nie walczę. Nie postępuję naśladując innych, jestem sumą moich własnych wyborów. Tu właśnie tkwi nasza zasadnicza odmienność. Jestem tu dziś, nie po to, aby udowadniać swoją „niewinność”, lecz by udowodnić mechanizmowi sądowemu i antyterrorystycznemu swoją „winę”.

Nie trudno dostrzec podobieństwa między waszym demokratycznym reżimem, a przeszłymi i obecnymi reżimami totalitarnymi całego świata. Kto się z wami nie zgadza i nie przystosowuje, tego spotyka represja i likwidacja. Waszym zdaniem powinienem być aktywnym obywatelem, który poprzez głosowanie wybiera sobie kolejnego pana. Dobrym chrześcijaninem, opłacającym swoją wiarę, monetami wrzucanymi do skarbonki waszego boga. Dumnym Grekiem, który zostanie wezwany na służbę, a następnie bohatersko polegnie dla swojej ojczyzny, broniąc w ten sposób waszych ekonomicznych i narodowych interesów. Ponieważ jednak, nie mam nad sobą pana, ani boga czy ojczyzny, ponieważ nie stosuje się do zasad dominującej etyki społecznej, ponieważ mimo schwytania nie zgiąłem karku, dlatego jestem dla was doskonałym modelem tego, kogo nazywacie terrorystą. Jeśli moje wartości i zasady wymagają dalszych restrykcji, z dumą uznaję się za „terrorystę”, nie oglądając na żadne koszta.

Jeśli czekacie nadal na moją szczerą skruchę, musicie wykazać się cierpliwością Syzyfa, ponieważ nie żałuję z powodu moich idei, ponieważ żyję w godny sposób. Nie pozwolę reżimowej propagandzie oraz medialnemu kanibalizmowi na dalsze klasyfikowanie nas w roli osób, zajmujących się wyłącznie popełnianiem przestępstw. nie pozwolę myśleć, że mają prawo nas śledzić, sądzić i oczekiwać od nas przeprosin, tym, którzy legalnie dopuszczają się przestępstw przeciwko większości. Osądzać może nas tylko pamięć naszych towarzyszy, w przypadku gdy nie stanę na wysokości zadania, zrodzonego przez sprzyjające okazje, jeśli zawiodę czyjeś oczekiwania oraz wymagania jakie nakłada na mnie udział w walce. Tylko my możemy sądzić samych siebie. Tylko stojący po naszej stronie; jeśli wytrwamy z odwagą, istniejąc wbrew naszym czasom, a moment inwersji (odwrócenia panującego porządku – przyp.tłum.) ukaże się naszym oczom. Do odpowiedzialności należałoby pociągnąć, ludzi zarządzających i pracujących w ramach tego mechanizmu władzy, stanowiącego część totalitarnego reżimu. Jedynymi którzy nie będą dziś przepraszać, są rewolucjoniści.

Kończąc moje wystąpienie, pragnę podkreślić, że patrzę moim wrogom w oczy trzeźwo i bez strachu. Patrząc na was, widzę katów wolności, prześladowców przeciwników kapitalizmu i władzy, ludzi torturujących godność, inkwizytorów ścigających rewolucyjne sumienie oraz perspektywę wolnego porewolucyjnego społeczeństwa. Patrząc na was staję się oskarzycielem i osądzam waszą winę najwyższej zdrady, popełnianej przeciw wszystkim wolnym i walczącym ludziom.

Niech żyje Rewolucja. Niech żyje walka Radykalno-Wywrotowa.

… po wygłoszeniu powyższego oświadczenia, przewodniczący sądu zapytał P.Masourasa czy odpowie na pytania sądu. Odpowiedź brzmiała: „Wyjaśniłem już na wstępie, że wygłaszam polityczne oświadczenie i nie zamierzam za nic przepraszać, oczywiste jest więc, że nie ma między nami żadnego miejsca na rozmowę”

raf.espiv.net

Dyskusja