Sarah Sachs-Elridge: Zamieszki w Londynie – Śmiertelny w skutkach strzał policji wywołuję falę gniewu i protesty

Tottenham jest położone w gminie Haringey w północnym Londynie, gdzie ponad 10 tysięcy ludzi ubiega się o zasiłek dla bezrobotnych. Jedna z dzielnic – Northumberland Park – należy do najbardziej ubogich w całej Europie. Lokalny samorząd zdecydował się, aby do tego obrazu nędzy i rozpaczy dodać jeszcze cięcia w podstawowych usługach publicznych i miejscach pracy w wysokości 41 milionów funtów. Także w 1985 w Tottenham miały miejsce zamieszki w dzielnicy budynków socjalnych – Broadwater Farm, wywołane śmiercią Cynthii Jarrett, za którą została obwiniona policja.

Teraz Tottenham znów płonie. Do nędzy, która panuje w gminie, doszło zniszczenie domów, usług publicznych i sklepów spowodowane zamieszkami z 6 i 7 sierpnia.

Lecz, w przeciwieństwie do doniesień polityków i mediów, zamieszki i plądrowanie, które miały miejsce nie były dziełem wyłącznie bandytów i chuliganów, lecz był to spontaniczny wylew złości części lokalnej społeczności, przeważnie młodzieży.

Nie były to również zamieszki na tle „rasowym” jak chcą tego niektóre media, ponieważ brali w nich udział przedstawiciele wszystkich środowisk etnicznych. Pokojowa demonstracja w Broadwater Farm, która miała miejsce zaraz po zastrzeleniu przez policję 29 -letniego Marka Duggana, domagająca się wyjaśnienia okoliczności jego śmierci i żądająca sprawiedliwości, została zupełnie zignorowana.

Gniew przerodził się w zamieszki, które uczyniły z okolicznego obszaru pole bitwy. Bez jakichkolwiek zasadniczych zmian, warunki do dalszych zamieszek utrzymają się .

„To tylko wierzchołek wierzchołka góry lodowej”

Młodzież, która zgromadziła się, by oglądać szczątki i ruiny w sobotę 7 sierpnia, powiedziała, że walki, które miały miejsce poprzedniej nocy, dały tylko powierzchowny obraz kipiącego gniewu i frustracji wrzącej w okolicy.

Powody tego gniewu obejmują między innymi chroniczne bezrobocie, gdzie 54 osoby bezrobotne przypadają na jedną ofertę pracy w Haringey. Nie dawniej, niż 31 lipca portal Guardian zamieścił filmik, w którym młodzi ludzie ostrzegają, że zamknięcie ośmiu z trzynastu klubów młodzieżowych może doprowadzić do zamieszek.

„Tu nie ma nic dla nas”. Infrastruktura dla młodzieży jest likwidowana w miarę jak labourzystowska rada Haringey wprowadza 3-letnie cięcia budżetowe.

Jeden z okolicznych 18-latków powiedział w wywiadzie dla London Evening Standard: „Tu nie ma żadnych możliwości dla ciebie. Policja cię zatrzymuje tylko dlatego, że jesteś czarny”.

„Zatrzymują cię tylko dlatego, że nosisz bluzę z kapturem”. Policyjny rasizm jest zjawiskiem powszechnie akceptowalnym.

Pewien młody robotnik mówi, że bycie zatrzymanym przez policję w czasie jazdy samochodem jest dla niego codziennością.

Jak bardzo by nie były szokujące zdjęcia i materiały filmowe z Tottenham, nie jest to nic nowego i niespodziewanego. Na przestrzeni ostatnich lat, w miarę jak młodym ludziom serwowano ataki na ich prawo do normalnej przyszłości, zamieszki przelewały się przez Francję, Grecję i inne europejskie kraje.

Wielu, wliczając w to Partię Socjalistyczną, ostrzegało, że jeśli brutalne cięcia budżetowe spadną na głowy młodzieży w Wielkiej Brytanii, to i tutaj również młodzi ludzie wyjdą na ulice. W kwietniu 2010r., nawet Nick Clegg, dzisiejszy wicepremier w rządzie koalicyjnym, ostrzegał, że rząd Torysów może wywołać „niepokój w stylu greckim”.

36% dzieci z Haringey dorasta w rodzinach walczących o zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych. A polityka konserwatywno-liberalnego rządu doprowadza do jeszcze większej katastrofy.

Likwidacja stypendiów edukacyjnych była szeroko komentowana przez młodych ludzi w Tottenham jako czynnik narastającej frustracji.

Warunki krajowe

Te warunki życiowe, choć surowe, nie są charakterystyczne tylko dla Tottenham. Cięcia w usługach publicznych i likwidacja miejsc pracy sieją spustoszenie w społecznościach całego Zjednoczonego Królestwa.

W ciągu godzin zamieszki i grabieże rozprzestrzeniły się na inne rejony Londynu. Stella Creasy, labourzystowska deputowana z pobliskiego Walthamstow, zamieściła na tweeterze w niedzielę wieczorem (7 sierpnia) swoją opinię, iż w jej okręgu wyborczym nie dojdzie do żadnych rozruchów.

Kilka godzin później, setki młodych ludzi zgromadziło się na jej ulicy i w innych częściach miasta.

Śmierć Marka Duggana jest tylko jedną z wielu szokujących zbrodni popełnianych przez policję, głównie na czarnych mężczyznach. Ale skrajnie łatwopalnym materiałem była także rujnująca bieda, sfrustrowane ambicje oraz alienacja większości mieszkańców Tottenham.

Stafford Scott, społeczny aktywista z Broadwater Farm wyjaśnia, jak zaczęły się zamieszki:

„Powód, od którego według mnie to się zaczęło, to całkowity brak szacunku policji do rodziny tego młodego człowieka… Nie spotkali się nawet z żadnym rzecznikiem rodziny.”

„Byliśmy całkowicie obrzydzeni tym faktem, więc zdecydowaliśmy się pójść na lokalny posterunek policji, ponieważ być może oni nawet nie byli świadomi tego, że popełniono morderstwo.”

Ponad setka ludzi demonstrowała przed komisariatem policji w Tottenham w sobotnie popołudnie domagając się sprawiedliwości. Stafford wyjaśnił, że policja wykręcała się od wszelkich wyjaśnień przez kilka godzin, nie wysyłając nikogo starszego stopniem do protestujących.

Mieszkańcy Tottenham utrzymują, że walki rozpoczęły się po tym jak policja pobiła 16-letnią dziewczynę. Obszary sklepowe były głównym celem, tak jak później w innych rejonach miasta.

Rzucano koktajle mołotowa, sklepy zostały splądrowane.

Zabrano telefony komórkowe i sportowe ubrania – dla młodych ludzi symbole uczestniczenia w życiu społecznym, na które to luksusy nie stać ich z powodu nędznych minimalnych wynagrodzeń i zasiłków.

Lecz zabierano także artykuły pierwszej potrzeby, jak żywność, czy pieluszki dla dzieci, co stanowi wymowny wyraz nędzy tych ludzi.

Brak zaufania

Policja utrzymuje, że Mark Duggan został zastrzelony po tym, jak pierwszy otworzył ogień do funkcjonariuszy, co jest dość pogardliwie przyjmowane przez lokalną społeczność. Policja nie ma żadnego autorytetu i nie cieszy się zaufaniem, częściowo z powodu jej kłamstw na temat śmierci Jean Charles de Menezes w 2005 r. i Iana Tomlinsona w zeszłym roku, jak również wielu innych incydentów, wliczając w to wrobienie Winstona Silcotta i „Trójki z Tottenham” w 1985 r.

Nie ma także wiary w to, iż IPCC (Independent Police Complaints Commission) przeprowadzi niezależne śledztwo. W zasadzie, w niedzielny wieczór, Guardian doniósł, że „wiarygodne źródła” podają, iż pocisk, który utkwił w krótkofalówce poszkodowanego policjanta (rzekomy dowód na strzał ze strony Duggana) pochodził tak naprawdę z pistoletu funkcjonariuszy.

„Wczesna hipoteza IPCC była taka, że policjanci odpowiedzieli ogniem po tym jak ktoś ich ostrzelał z taksówki”. IPCC odmówiła komentarza.

Tak, jak domagała się tego Partia Socjalistyczna po śmierci Smiley Culture wcześniej w tym roku, tak i teraz potrzebne jest prawdziwie niezależne dochodzenie, przeprowadzone przez wybranych reprezentantów lokalnych związków zawodowych, organizacji społecznych i przede wszystkim młodzieży.

Powinien być zapewniony pełny dostęp do wszystkich zamieszanych w policyjne działania, które doprowadziły do śmierci, i powinny zostać zebrane wszystkie dowody prowadzące do rozwikłania sprawy.

Szerzący się gniew na policję

Przytłaczająca większość ludzi nie akceptuje zamieszek i potępia podpalanie domów, urzędów pocztowych i budynków samorządowych. Utrzymuje się wszechobecny gniew na policję, która nie była w stanie skutecznie obronić domów, mieszkań, drobnych przedsiębiorstw i sklepików.

Biorąc pod uwagę, jak bardzo ostrzegano przed rozruchami, ludzie nie mogą wybaczyć policji braku przygotowania do obrony lokalnych dzielnic. Wielu obwinia cięcia budżetowe w sektorze służb porządkowych.

Paul Deller z Metropolitarnej Federacji Policyjnej: „Morale wśród funkcjonariuszy zwalczających te incydenty jest na niesamowicie niskim poziomie na skutek ciągłych ataków na nich przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz rząd w formie ciągłych rewizji płac i warunków zatrudnienia.”

Pielęgniarka na stażu zauważa z goryczą, że dopiero teraz, po rozruchach zaczęto interesować się tą okolicą, podczas gdy na przestrzeni lat ona i wielu innych straciło przyjaciół w strzelaninach i napadach nożowników.

Pewien młody bezrobotny mężczyzna, biorący udział w pokojowej demonstracji pod komisariatem policji narzekał, że media pokazują wyłącznie czarnoskórych uczestników.

Powiedział, że tak naprawdę wszyscy bez względu na kolor skóry brali udział i obawia się niebezpieczeństw związanych z ukazywaniem sytuacji jako „rozruchów na tle rasowym”.

W związku ze skandalem Murdocha i latami kryminalizowania młodzieży, mainstreamowe media są całkowicie zdyskredytowane w oczach młodych ludzi. Wraz z rozprzestrzenianiem się zamieszek na inne części Londynu, media wciąż starają się pokazywać rozruchy, jakby miały miejsce na tle etnicznym.

Zorganizowana i zjednoczona akcja potrzebna

Rozruchy, mimo, że są zrozumiałą gniewną reakcją na warunki życiowe, z jakimi muszą się stykać młodzi ludzie, nie oferują żadnej drogi naprzód. Przeciwnie, niszczenie domów i budynków użyteczności publicznej niesamowicie powiększa problemy, z jakimi boryka się klasa robotnicza.

Tłem dla tego procesu jest grabież usług publicznych i miejsc pracy przez konserwatywno-liberalny rząd. Klasa robotnicza jest świadkiem największych ataków na jej standardy życiowe od lat 20tych ubiegłego wieku.

Odebrana szansa na przyszłość młodzieży oraz niezdolność liderów studenckich i związkowych do zorganizowania wspólnej strategii kontrataku doprowadziła do radykalnych wystąpień mniejszości i nie powinno to nikogo dziwić.

Lecz to, co jest teraz potrzebne, to wspólna i zorganizowana kampania walki o pracę, mieszkania i usługi publiczne. W 2009 roku sekretarz generalny Trade Union Congress (Kongresu Związków Zawodowych) Brendan Barber przewidział dokładnie, że rządowe cięcia doprowadzą do ulicznych rozruchów.

Niestety, nie poczynił żadnych poważnych kroków do przygotowania młodzieży, aby wyraziła swój gniew i aspiracje w alternatywny sposób.

Likwidacja stypendiów dla uczniów w przedziale wiekowym 16-19 lat, oraz potrojenie opłat za studia wywołały ostre protesty w całym kraju w listopadzie i grudniu 2010 r.

National Union of Students – główna centrala studencka zachowała się wtedy haniebnie, nie udzielając swojego poparcia kampanii, jednak oddolnemu ruchowi udało się przezwyciężyć szeroko promowane kłamstwo, że te cięcia są konieczne i niezbędne.

Wreszcie – zamieszki ukazują w pełni kryzys i sprzeczności targające kapitalizmem – nastawiony wyłącznie na zysk wielki biznes nie jest gotowy inwestować w edukację, szkolenie i zatrudnienie młodych ludzi nie tylko w Tottenham, ale i w całym Królestwie oraz na całym świecie.

Burżuazyjni politycy nie pozostawiają złudzeń; rząd Torysów/Liberalnych Demokratów zamierza zażądać większych poświęceń od młodzieży i robotników, aby wspierać banki i ratować kapitalistyczny system.

Według Daily Mail komendant policji udał się na wakacje wkrótce po strzelaninie. Także torysowski burmistrz Londynu Boris Johnson zapowiedział, że prędko nie wróci z urlopu, by zająć się zaistniałą sytuacją.

Premier oraz ministrowie również wypoczywają sobie w luksusowych kurortach w Stanach i Europie. W międzyczasie Londyn płonie.

Do tej pory nie było żadnego rządowego oświadczenia w tej sprawie. Johnson powiedział, że szkody dla biznesu były „ostatnią rzeczą, jakiej stołeczna gospodarka teraz potrzebuje”.

Lokalny deputowany Partii Pracy David Lammy potępił zamieszki jako „całkowicie nie do zaakceptowania”, lecz nie zaoferował alternatywy dla nieakceptowalnych warunków życiowych w jego okręgu wyborczym, jak i w całym kraju.

Nie odniósł się również do ogromnych cięć, przeprowadzonych przez labourzystowską radę gminy Haringey. Partia Socjalistyczna apeluje do radnych Partii Pracy, wybranych w nadziei, że obronią ludzi przed cięciami, aby nie przywdziewali stroju konserwatystów i liberałów.

W zamian powinni wprowadzić „budżet potrzeb” oparty na finansowaniu usług publicznych niezbędnych lokalnej społeczności i akcję uzyskiwania funduszy od rządu, tak jak to było w latach 80tych w Liverpoolu, gdy rządziła labourzystowska rada pod przewodnictwem socjalistów.

Broadwater Farm, 1985 r.

W październiku 1985 r. śmierć Cynthii Jarrett wywołała ogromny gniew skierowany na Policję Metropolitarną. Winston Silcott, Mark Braithwaite oraz Engin Raghip („Trójka z Tottenham”) zostają niesłusznie skazani w marcu 1987 r. za rzekome morderstwo policjantki Keith Blakelock podczas rozruchów w Broadwater Farm.

Cała trójka została uniewinniona w 1991r. po ekspertyzie sądowej, która wykazała, że zeznania mężczyzn zostały sfabrykowane. Młodzież Przeciwko Rasizmowi w Europie oraz sympatycy Militantu (poprzednika Partii Socjalistycznej) odgrywali kierowniczą rolę w obronie Winstona Silcotta domagając się uwolnienia tego zasłużonego działacza, walczącego z rasizmem policyjnym.

Jest wiele podobieństw między obu wydarzeniami, ale też i wiele różnic. W latach 80tych rada Haringey była jedną z labourzystowskich rad, które obiecały nie wprowadzać Thatcherowskich cięć, lecz walczyć o finansowanie „budżetów potrzeb”, tak jak zrobił to Liverpool.

Dzisiejsza rada Haringey obcina wydatki budżetowe na usługi publiczne dla młodzieży o 75%. To świetnie ukazuje metamorfozę Partii Pracy w partię wielkiego biznesu, która nie daje dojść do głosu klasie robotniczej.

W artykule Guardiana o zagrożeniach dla gminnej infrastruktury młodzieżowej, Erika Lopez, 19-letnia organizatorka HYPE (Haringey Youth People Empowered) – grupy młodzieżowej, która zwalcza przemoc gangsterską poprzez organizowanie między innymi turniejów piłki nożnej powiedziała: „Jestem wściekła, ale co możemy z tym zrobić? Nie mamy żadnej szansy wygrać w walce z rządem”.

Podczas, gdy jej konsternacja jest zrozumiała, tak naprawdę mamy wielką szansę wygrać z tym słabym, pogardzanym rządem koalicyjnym. Silna opozycja mogłaby się oprzeć na wielu sprawach, takich, jak cięcia czy afera Murdocha i odepchnąć rząd od władzy.

Jednakże Partia Pracy nie ma żadnej alternatywy dla cięć budżetowych, żądanych przez połączone rynki. Lokalny labourzystowski radny David Lammy, który szczyci się swoimi miejscowymi korzeniami, tak naprawdę niewiele miał wspólnego z życiem Tottenham – większość życia spędził szkoląc się w Stanach na Harvardzie.

Więcej radnych znających prawdziwe realia życia!

Przeciwko Lammy’emu w wyborach w 2010 roku stanął anty-cięciowy front Trade Unionist and Socialist Coalition (TUSC – Koalicja Związków Zawodowych i Socjalistów), który otrzymał ponad tysiąc głosów w gminie.

Odzwierciedla to gniew na blairystowskiego Lammy’ego i daje spojrzenie na potrzebę nowej partii robotniczej.

Organizujmy się przeciw cięciom

Musimy zbudować masowy, długotrwały i zdeterminowany ruch zdolny powstrzymać rzeź zgotowaną nam przez konserwatywno-liberalny rząd. Oznacza to połączenie ruchu młodych ludzi z potężnymi organizacjami klasy robotniczej. Skrawek potężnej siły klasy robotniczej został ukazany na ogromnej demonstracji związkowej 26 marca oraz podczas strajku 750 tysięcy nauczycieli i innych pracowników sektora publicznego, który odbył się 30 czerwca.

Wydarzenia ta dały pewien pogląd na to, jaką siłę stanowią zorganizowani robotnicy.

Niestety, większość młodzieży w Wielkiej Brytanii nigdy nie miała okazji wziąć udziału w masowo zorganizowanej kampanii, która skutkowała porażką rządu i poprawieniem warunków życia klasy robotniczej.

Jednakże wielu z nich oglądało rewolucje w Tunezji i Egipcie. A ruchy o masowej skali miały już miejsce w Anglii – i znów będą miały.

Około 20 lat temu demokratyczna i zorganizowana masowa kampania 18 milionów ludzi, którzy odmówili zapłacenia znienawidzonego poll tax doprowadziła do upadku Margaret Thatcher – „Żelaznej Damy”.

Kampania przeciwko zamykaniu klubów młodzieżowych w Haringey pokazała potencjał, by organizować się lokalnie.

Młodzi ludzie muszą wykształcić swój własny demokratyczny masowy ruch, w tym zbudować anty-cięciowe zrzeszenia studenckie na wszystkich uczelniach i szkołach.

Komunikowanie się przez Facebooka, Tweetera i inne portale społecznościowe nie może zastąpić demokratycznej debaty na generalnych zgromadzeniach i zebraniach na żywo, na których to powinno się dyskutować nad tym, jak organizować taki ruch i czego taki ruch żąda.

Jednak szczególnie ważne jest, by młodzież połączyła się z ruchem związkowym i klasą robotniczą, by móc zbudować ruch zdolny do powstrzymania drakońskich cięć i powrotu XIX wiecznych realiów na obszarach takich, jak Tottenham.

Na podstawie doświadczenia możemy powiedzieć, że coraz większa liczba młodych ludzi będzie chciała się zorganizować, by walczyć w oparciu o socjalistyczny program. Jego początkiem będzie postulat prawa do pracy lub miejsca w collegu dla każdego kończącego szkołę.

Zawierałoby to w sobie także likwidację opłat za studiowanie i natychmiastowe wprowadzenie stypendiów socjalnych.

Postulaty Partii Socjalistycznej:

– Niezależne dochodzenie w sprawie śmierci Marka Duggana prowadzone przez związki zawodowe. Olać IPCC. Potrzebujemy odpowiedzialności policji poprzez demokratyczną kontrolę sprawowaną przez lokalną społeczność

– Rada musi natychmiast zakwaterować tych, którzy stracili swoje domostwa w czasie rozruchów

– Rada musi natychmiast zatrzymać likwidację infrastruktury młodzieżowej i zażądać od rządu funduszy na jej utrzymanie

– Sprzeciw wobec jakichkolwiek cięć w usługach publicznych i miejscach pracy. Darmowa edukacja i szkolenia dla każdego. Domagamy się olbrzymich inwestycji w tworzenie nowych miejsc pracy i usług publicznych

– Organizacja masowej akcji, która będzie walczyć nie tylko o te postulaty, lecz także o socjalistyczną zmianę sposobu życia społecznego, z demokratycznym planowaniem użycia bogactw i surowców jakie produkujemy – pod zarządem klasy robotniczej, a nie milionerów.


Z okazji 30-lecia zamieszek w Brixton w 1981r. działaczka Partii Socjalistycznej, Clare Doyle, napisała kilka miesięcy temu artykuł, w którym ostrzega, że z powodu rządowych cięć i niszczenia miejsc pracy oraz pogarszania się warunków życia pojawiły się warunki dla nowych zamieszek. Tekst, w języku angielskim, można znaleźć TUTAJ


Źródło: wladzarobotnicza.pl

Dyskusja