Grecja: KKO przyznały się do podpalenia 12 pojazdów spółki telekomunikacyjnej OTE

[07.2011]

„W jaki sposób światło wyemitowane przez gwiazdę, rozlewa się w mrocznej wieczności, nieśmiertelnie przez nią wędrując? Gwiazda umiera, lecz jej światło nigdy, i tak samo jest jest z odwiecznym dążeniem ku wolności”

(N. Kazantzakis)

Teraz, dokładnie teraz grunt jest żyzny dla rozkwitu owoców zamętu. Naczelnym priorytetem planów sił rewolucyjnych powinno być obecnie nasilenie rewolucyjnej przemocy przeciwko autokracji panującej nad naszym życiem. To do nas należy, abyśmy podjęli się próby wykorzystania aktualnych warunków oraz podważenia hermetycznego i wodoszczelnego zaworu, który w połączeniu z lenistwem, obawą przed represjami oraz arbitralną maksymą przemocy, odtwarzają bezczynność tonącą w bagnie egoistycznych interesów. Elementem tego natężenia rewolucyjnej przemocy winno być rozpowszechniające się rewolucyjne sumienie, nieustannie prowadzona wojna na rzecz naszego autonomicznego, egzystencjalnego systemu wartości, wojna dążąca do zniszczenia hierarchicznych relacji społecznych i władzy, zakłócających każdy aspekt naszego codziennego życia.

Zobowiązanie spoczywające na ruchu anarchistycznym/rewolucyjnym jest w obecnej sytuacji ogromne, ponieważ ludzie coraz to bardziej i bardziej radykalizują się w przeciwstawnych sobie kierunkach.
Ruch anarchistyczno/rewolucyjny nie powinien ograniczać się do przypodobywania społeczeństwu, do bycia społecznie miłym, nie powinien dążyć ku zyskaniu akceptacji wszystkich. Niebezpieczeństwo tego błędu polega na zanieczyszczeniu ruchu przez wirusa inercji, który może doprowadzić do zubożenia wszelkich jego form ekspresji. Dlatego zarówno możemy powiedzieć, że jesteśmy otoczeni przez niewidzialnych wrogów, ale również, że być może przez prawdopodobnych towarzyszy. Ciągły rozwój różnorodnych rewolucyjnych działań, powinien stać się narzędziem, dzięki któremu ich maski opadną i widoczna stanie się ich prawdziwa twarz. Kiedy zostaniemy zmuszeni przez sytuację do umiejscowienia się po określonej stronie biegnących linii podziału, wówczas nie będzie już żadnych wymówek, niezbędne jest uznanie za podstawowy cel rewolucyjnej strategii zaostrzanie społecznej polaryzacji. Dlatego niech naszym celem będzie radykalizacja ruchu anarchistyczno/rewolucyjnego w kierunku strategii miejskiej guerilli.

Anarchista powinien organizować się i działać z dala od oczu i uszu glin w oczyszczającym mroku konspiracji. Podkreślamy, że nasza zachęta i sugestie nie wypływają z arbitralności czy fetyszyzmu, gdyż w oczywisty sposób bierzemy jednocześnie pod uwagę forsowanie różnorodnych rewolucyjnych form działania i strategii walki. Z tego też powodu, jako zwolennicy wielorakiej aktywności rewolucyjnej, uznajemy przestrzeń ulic, a jeszcze konkretniej obszar manifestacji politycznych za dogodne pole działania, rozwoju i rozprzestrzeniania naszej percepcji. Demonstracje zalążkowo tworzą ogniska kontrinformacji, dystrybucji tekstów, ulotek, umożliwiają malowanie haseł i szablonów, przerywają uporządkowaną pracę miasta, propagując przesłanie wojny. Jednocześnie stają się przestrzenią rozsiewania rewolucyjnej przemocy. Przemocy, która, na swoim początkowym etapie, nie zderza się militarnie z siłami represji, ani nie przenosi konfliktu na utopijny poziom „ostatecznego starcia”. Przemocy, stosowanej przy użyciu kamieni i koktajli mołotowa, przez mniejszość, która w faktyczny sposób kwestionuje władzę, stwarzając doświadczenie konfliktu w nowym świecie, przeżycie, które pod pewnymi warunkami, może następnie ulec przeobrażeniu, przybierając postać rewolucyjnego sumienia. Przemocy praktykowanej po to, by przejęli ją inni, możliwie jak największa liczba ludzi.

Doświadczenie ulicznego starcia jest ważne, jako pierwszy etap zyskiwania świadomości jego uczestników i dalekie jest od fetyszyzmu w rodzaju „każdy kto niszczy jakieś rzeczy jest jednym z nas”. Odwracając kliszę mówiącą „demonstracje są po to by gliniarze mogli odnieść kolejne zwycięstwo” wierzymy, że tym co wygrywamy poprzez uczestnictwo w demonstracji jest przeżycie, doświadczenie oraz chwilowe zerwanie z rolami społecznymi.
Dlatego też podkreślamy, że nie będziemy atakować gdzieś tam oraz kiedyś tam, gdy sumienie spadnie na ludzi z nieba a świat utonie w powodzi rewolucji. Wybierzemy atak dokładnie teraz, będziemy go wzmacniać popychając ku nieustannej agresywności, forsując równocześnie z upływem czasu jego dalszą ewolucję.
Stawiamy na prawdopodobny wstręt jaki przejawi społeczeństwo wobec nędzy oraz ciągłego zwlekania z poprawą sytuacji. Jako rewolucjoniści, jesteśmy zobowiązani do stanowczego kroku, realizowanego za pośrednictwem dobrze wymierzonych rewolucyjnych działań rozprzestrzeniających nasze rewolucyjne sumienie oraz „towarzyszącą” mu praktykę. Oferujemy ten krok, wszystkim, którzy zachowali swoje oczy i uszy otwarte, tak by mogli pojąć i usłyszeć, unikając materialnego epikureizmu, psychologicznych ślepych uliczek, narkozy tv oraz podporządkowania.

Odpowiadając na propozycję „pierwszego pokolenia” Konspiracyjnych Komórek Ognia, postanowiliśmy w rzeczywisty sposób propagować i wspierać kontynuację oraz odnowienie ich działalności. Bardziej niebezpieczniejszej, nieprzewidywalnej i siejącej jeszcze większy chaos niż dotychczas. Partyzancka metodologia, infrastruktura oraz taktyki walki znajdują się już w „laboratorium” rewolucyjnego rozwoju.
A teraz wyraźne personalne przesłanie dla bastardów, znajdujących się na liście „budzących nasze żywe zainteresowanie”:

Wy, skurwiele nie pozbędziecie się Konspiracji tak łatwo, ani dziś, ani tak długo jak długo istnieją rewolucjoniści, gotowi pogruchotać wam kości.

Z radością witamy sieć żołnierzy z Rewolucyjnych Grup na rzecz Rozprzestrzeniania Terroru, którzy zdecydowali się oddać swoje cenne umiejętności działaniom organizacji, niszcząc bank, podpalając publiczno-gliniarskie auta oraz samochód burmistrza. Odpowiadamy na ich uczestnictwo goręcej i ostrzej, powtarzając, naprzód, zróbmy to po raz kolejny, tym razem jeszcze MOCNIEJ.

2 generacja Konspiracji jest już na miejscu, obecna tu i teraz. Napoleon powiedział, że najgorszą rzeczą, jakiej boleśnie może doświadczyć wybrany naród jest przeobrażenie jego terytorium w obszar działań wojennych. Dokładnie tym, co powinniśmy nasilać, aż do granic możliwości jest właśnie wściekła, rewolucyjna wojna domowa wewnątrz kraju. Mowa tu o wzmocnieniu, podczas którego winniśmy stawiać czoła przeciwnikowi, uzbrojeni nie w żadne modlitwy czy pobożne życzenia, lecz w każdy rodzaj spośród naszych broni. Od kamieni po pistolety, od plakatów po wywłaszczenia żywności z półek supermarketów. Machina eliminująca politycznych przeciwników pracuje na pełnych obrotach. Powinniśmy uczynić, co w naszej mocy, by stać się piaskiem w jej trybach, by stać się nieodzownym kosztem, jaki muszą ponieść za przetrzymywanie w niewoli rewolucjonistów. Winniśmy dokonać tego prowadząc nieprzerwane uderzenia w porządek społeczny oraz życie publiczne kraju.


Z każdym upływającym dniem, sprzeczności wchodzą ze sobą w kolizję, łączą się, dojrzewają, dochodzą do głosu. Wraz z nimi do głosu dochodzi nasze pragnienie życia, bieżące za wszystkim, co wolne, wbrew brzydocie dominującego porządku, który nie docenia naszych twórczych możliwości. Nasze pragnienie życia zwrócone przeciwko materialnemu pożądaniu, stymulowanemu przez konsumpcyjne sny, które projektowane są przez „reklamodawców” kapitalizmu, jak również umacniane przez potrzebę chorej większości, starającej się zagłuszyć własną uczuciową pustkę.

Negatywizm tłumiony jest przez pasywność wszechświata, mimo to szuka jednak dla siebie ujścia, sposobów wyrazu, zmierzając do rozkwitu, zdobywszy wiedzę, atakuje.  Połączenie-kolektywizacja jego przejawów we fragmentarycznych zdarzeniach, będących zaledwie reakcjami, sumuje się w jego żywotny przejaw, dając siłę, przeżycie momentów wolności oraz poczucie samorealizacji. Jest to jednak za mało, bowiem te reprezentacje ulegają rozbrojeniu, jeszcze zanim zaczniesz w ogóle wyrażać samego siebie. Kończą się zanim powołasz je do życia.

Powszechne huśtawki nastrojów, pozbawione konkretnego ugruntowania w uczuciach, zrodzonych przez długotrwały ucisk, sytuują je na poziomie częściowo jedynie urzeczywistnianego, spazmatycznego „oburzenia” (…)  Rewolucyjna perspektywa wymaga ciągłości i trwania, zaś odsuwanie działań w czasie do „następnej okazji” nie ma nic wspólnego z naszą sprawą. Dlatego też wierni zarówno rewolucyjnym „wezwaniom”  jak i samym sobie, robimy to, co wydaje nam się oczywiste: kontynuujemy rewolucyjną wojnę. Bierzemy zatem odpowiedzialność za podpalenie 12 pojazdów O.T.E. (grecka organizacja telekomunikacyjna), stojących na zewnętrznym parkingu w dzielnicy Maroussi, przy skrzyżowaniu ulic Hatziantoniou oraz Dionyssis.

Międzynarodowy Front Rewolucyjny

Konspiracyjne Jądra Ognia

Komórka imienia Luciano Tortugi


P.S. A jeśli jakiekolwiek słowo powinno zostać usłyszane na wszystkich krańcach tego zgniłego świata, to bez wątpienia jest nim: REWOLUCJA, REWOLUCJA, REWOLUCJA, podobnie jak pięść powinna roztrzaskać twarz tego gnijącego społeczeństwa, zaś nóż zanurkować głęboko w jego wnętrznościach. Nadeszła właściwa pora. Bez walki niczego nie da się osiągnąć. Twardej, bezlitosnej, wywrotowej walki. (Całkowita destrukcja jaką wywołujemy, pokazuje nasze intencje a także z serdecznością dedykowana jest wilkowi Theofilosowi Mavropoulosowi)

P.S. 2 Głębokie pozdrowienia dla towarzyszy z Nieformalnej Federacji Anarchistycznej – Międzynarodowego Frontu Rewolucyjnego. Nasze życia i pragnienia nabierają treści i stają się żywe tylko wraz z wojną, którą prowadzimy. Bądź Silny Luciano!
Źródło: raf.la.org.pl

Dyskusja