W Berlinie trwa „Czarny Lipiec”. Seria podpaleń w odpowiedzi na eksmisje Rigaer 94

72

Walka prowadzona przez skłotersów z eksmitowanego skłotu Rigaer 94 uruchomiła konflikt który rozlał się po Berlinie w serii mniejszych i większych akcji bezpośrednich, które zyskały wspólne miano tzw. „Czarnego Lipca”. Organizatorzy tej kampanii powołują się na inspirujący przykład „Czarnego Grudnia”, który został zainicjowany  w Grecji pod koniec ubiegłego roku przez uwięzionego insurekcjonistę Nikosa Romanosa z Sieci Uwięzionych Bojowników. W przypadku Berlina chodzi o to aby pokazać władzom, że będą musiały zapłacić słoną cenę za zniszczenie społecznego i politycznego projektu Rigaer 94. Anarchiści chcą również rozniecić bojowe nastroje w ospałym berlińskim środowisku. Jak sami napisali:

„Walka przeciwko systemowi osłabła w ciągu ostatnich lat szczególnie w Niemczech. Ludzie nie byli zdolni do łączenia swoich walk i działań w taki sposób by nie były one izolowane. Kwestia przemocy w ogóle przestała być już dyskutowana, a wszelkie sojusze rozrastają się i pogłębiają tylko w ramach narzuconych przez system. Jednak w tej chwili pojawił się dom, który walczy bez chodzenia na kompromisy, na części z nas wywarło to wrażenie, inni wolą zająć się swoim własnym domem i cieszyć własną „wolnością”. Jednak to co pokazali ludzie z Rigaer 94, mówiąc, że nie rezygnują i walczą dalej wywarło efekt na wielu/e z nas. Jest to okno, które otworzyło przed nami na krótką chwilę szansę, której nie powinniśmy zmarnować, szansę aby zrobić coś wspólnie. To moment gdy jesteśmy naprawdę wkurwieni, moment by użyc naszej siły aby wyjść na ulice i je odzyskać!”

Zaczęło się od demonstracji w obronie skłotu zwołanej na 9 lipca, na która przybyło ok. 6 tysięcy osób. Zaniepokojone tą eskalacją władze zmobilizowały do „pilnowania porządku” 1800 gliniarzy, część z nich ściągając z innych części Niemiec. Okolice Rigaer Strasse, uznane za czerwoną strefę, zostały otoczone przez policję, która uniemożliwia anarchistom i skłotersom powrót do tego miejsca. Mimo, że w trakcie demonstracji poleciały w policje kamienie i fajerwerki, na co gliniarze odpowiedzieli siłą, obrońcy skłotu nie zdecydowali się na próbę odbicia czerwonej strefy. Zamiast tego wybrali taktykę nękania władzy poprzez ciągnącą się do dziś serię ataków na rządowe biura i samochody, sklepy, banki oraz luksusowe samochody, co zostało nazwane przez niektóre media „skrajnie lewicowym terroryzmem”. Demonstracja zakończyła się w pobliżu dużej ulicy Warschauer Strasse, gdzie aresztowanych zostało kilkadziesiąt osób. Jak napisali jej organizatorzy:„Po demonstracji, na terenie miasta zapłonęło wiele aut i sprzętu budowlanego, a setka osób ponownie zaatakował gliniarzy na Mariannenplatz”.

Od 22 czerwca do 5 lipca w samym Berlinie odbyło się kilkadziesiąt akcji, takich jak spontaniczne, nielegalne demonstracje solidarnościowe, przeprowadzono sabotaż nowych drzwi zainstalowanych w eksmitowanym budynku, a także zakłocono festiwal Związku Chrześcijańskich Demokratów. Łącznie spalono ok. 33 samochodów w tym jeden wóz policyjny zaparkowany pod komisariatem w Neukolln, w innym na Prenzlauer Bergu powybijano szyby. W geście poparcia dla Rigaer i francuskich buntowników podłożono także ogień pod auta dyplomatyczne w dzielnicy Schöneberg/Mitte. W Westend anarchiści zaatakowali studio nagraniowe należące do osób, odpowiedzialnych za eksmisję Rosemarie F. która zmarła dwa dni po wyrzuceniu jej z domu. Szereg banków, urzędow pracy oraz firm inwestycyjnych straciło szyby, odkrywając, że zamki do ich lokali zostały zaklejone. Obszerną chronologię akcji znajdziecie TU.

Działania solidarnościowe podjęto także w wielu innych miastach. Kilka przykładów: w Dreźnie spalono samochód Thyssen Krupp, w Leipzig spłonęło siedem aut firmy CG-Group budującej luksusowe rezydencje, w Roztocku zniszczono maszyny biletowe i oblano farbą wejście do sądu, w Bremen powybijano szyby w biurze brokerskim. W Meinz, Würzburgu i Nurbnbergu odbyły się demonstracje solidarnościowe.

Jak dotąd jednym z bardziej spektakularnych punktów kulminacyjnych „Czarnego Lipca” stał się atak na pojazdy Biura Porządku Publicznego w Berlin-Köpenick, który miał miejsce 18 lipca (zdjęcie poniżej). W jego wyniku spłoneło co najmniej 6 maszyn. W swoim komunikacie sprawcy ataku zadeklarowali, że jest to wiadomość dla szefa biura Sheriffa Henkela, „który od miesięcy prowadzi swoją prywatną wendetę przeciwko wszystkim nieprzystosowanym”. Wyjaśnili także: „Nie ma dla nas najmniejszego znaczenia czy decyzja sądu o eksmisji skłotu jest nielegalna, ponieważ nie uznajemy żadnej władzy. Nie jesteśmy ofiarami systemu, ale jego wrogami” (…) Każda eksmisja skłotu ma swoją cenę. M99 jest jeszcze droższy. Czarny Lipiec jeszcze się nie skończył!”

berlin

demof

2-format43

53

36

26

43

62

28204345015_cfbdf32d4e_b

CmAxQepWgAA0noS

Media o Rigaer 94:

Dyskusja