Ateny: Relacja ze Zgromadzenia Solidarności z Więźniami Politycznymi

ccf15 i 16 kwietnia na Politechnice Ateńskiej odbyło się Zgromadzenie Solidarności z Więźniami Politycznymi na które przybyło ok. 100 osób. Spotkanie odbyło się w zaskłotowanym budynku, gdzie mieszka ponad 100 uchodźców i zorganizowano je w związku z trwającym obecnie procesem przeciw Konspiracyjnym Komórkom Ognia (KKO) i ich bliskim. Wszyscy są oskarżeni o przygotowywanie ucieczki z więzienia Koridallos. Na kilkumetrowym czarnym transparencie wiszącym na centralnej ścianie auli napisano białymi literami:
”Kto zapomina o więźniach ten zapomina o samej walce”. Na korytarzu można było kupić książki na temat KKO, zarówno zbiory ich komunikatów z okresu przed aresztowaniem jak i zbiory tematyczne, na przykład poświęcone kampanii Czarnego Grudnia czy strajkowi głodowemu, jaki bojownicy KKO prowadzili w ubiegłym roku przez ponad miesiąc.

 Po krótkim wstępie wygłoszonym przez organizatorów udało się połączyć z więźniami Koridallos. Jako jeden z pierwszych głos zabrał anarchistyczny partyzant Giorgios Karagianidis z Sieci Uwięzionych Bojowników (DAK). Wyjaśnił jak rozumie polimorficzność (wielotorowość) działania ruchu anarchistycznego. Jego zdaniem każdy anarchista działa na swój własny sposób, zgodnie z własnym indywidualnym wyborem i wrażliwością, ale wszystkie te akcje, o różnej intensywności w naturalny sposób powinny się sumować, od klejenia plakatów po akcje zbrojne. Każdy anarchista ma prawo do autonomii swoich działań, tak jak KKO podczas swojej głodówki, jednak to co liczy się na pierwszym miejscu to by na swój własny sposób wcielać anarchizm w praktykę. Teoria musi mieć swoje praktyczne odbicie. Zbyt często duża część ruchu odrzuca działania zbrojne jako zbyt radykalne, a bojowa mniejszość akcje pokojowe jak zbyt słabe. Jedni i drudzy powinni zrozumieć, że oba te poziomy są potrzebne i powinny się wzajemnie uzupełniać.  Ważne jest także by walka toczyła się w sposób nieprzerwany. Zbyt łatwo oceniamy cudze działania, podczas gdy nasze błędy często stają się widoczne dopiero dla następnego pokolenia. Trzeba jednak pamiętać, że mimo polimroficzności nie każdy wybór ma tę samą wagę, bo walka zbrojna wiąże się z ryzykiem śmierci i uwięzienia. To nie to samo co walka na skłocie czy o prawa pracownicze.

Ponieważ nie było do niego pytań Karagianidis sam zwrócił się do uczestników zgromadzenia z pytaniem jak oni rozumieją polimorficzność. Odpowiedziało na nie kilka osób. Jedna z nich wyraziła wątpliwość czy polimorficzność i autonomia nie prowadzą do zbyt dużej elastyczności, co może owocować nieporozumieniami, gdyż każdy będzie rozumiał walkę inaczej. Spytała czy nie warto by jednak nadać walce pewnych ściślejszych ram. Karagianidis stwierdził, że trudno byłoby ustalić takie ramy, gdyż ważniejsze jest aby nie popadać w dogmatyzm nie ciągnąć na siłę w swoją stronę. Różnice między towarzyszami będą zawsze, nie należy się tego obawiać. Im więcej punktów widzenia tym większa synteza i szerszy horyzont.

Zadano także pytanie w jaki sposób bardziej otworzyć ruch pokojowy na polimorficzność i walkę zbrojną, co jest o tyle istotne, że minione dekady miały więcej dynamiki działania, a obecnie ruch przeżywa zapaść.
Po zakończeniu dykusji z Karagianidisem organizatorzy odczytali tekst podsumowujący historię walki zbrojnej w Europie od lat ’60 do współczesności. Tekst stwierdzał przede wszystkim, że walka zbrojna nie jest jakąś niezależną ścieżką działania tylko nieodłączną częścią ruchu rewolucyjnego. Chociaż niektórzy uważają, że akcje zbrojne prowokują represje często zapomina się, że akcje uliczne – demonstracje, zamieszki – również je prowokują. Nie w tym zatem leży problem. Zła jest tylko bezczynność. Państwo zawsze i obecnie próbuje wykorzystać ten podział w mentalności uczestników ruchu, zrównując partyzantów z terrorystami i przekonując społeczeństwo, że ich walka nie jest polityczna. Nie tylko próbuje się ich odizolować fizycznie w więziennych celach, ale również zerwać ich więzi z ruchem i poparcie płynące z jego strony. Z jednej strony państwo udaje, że więźniowie polityczni są zwykłymi kryminalistami, z drugiej stosuje przeciw nim specjalne środki bezpieczeństwa. Anarchiści powinni rozumieć, że nie ma walki rewolucyjnej bez walki zbrojnej.

Następnie telefonicznie głos zabrał Christos Tsakalos, partyzant Konspiracyjnych Komórek Ognia, uwięziony w Koridallos. Dziękując wszystkim za przybycie powiedział, iż cieszy się, że w związku procesem udało się zorganizować to zgromadzenie. Podkreślił, że obecny proces nie toczy się przeciwko konkretnym osobom, ale przede wszystkim przeciw walce zbrojnej. Ważne jest aby pojawiać się w sądzie i okazywać towarzyszom solidarność. To wpływa na sąd i wywołuje odpowiednią atmosferę. Zdaniem Tsakalosa działania radykalne to najlepszy sposób na uruchomienie anarchistycznej dynamiki. Powinniśmy pamiętać, że naszym najważniejszym celem jest walka z państwem. Nawet gdy pracujemy z uchodźcami, powinniśmy używać tej kwestii jako okazji do jego zaatakowania.

Organizacja zbrojna musi być w kontakcie z ruchem, bo jest jego częścią. Jeśli się od niego oderwie zatraci swój polityczny potencjał. Ponieważ jednak walka zbrojna jest tylko narzędziem, punktem centralnym nie jest kwestia militarna, ale kwestia politycznej organizacji walczącej z systemem. Niestety anarchiści zbyt często są źle zorganizowani i to powoduje porażki. Dlatego należy przywiązać większą wagę do sprawnej organizacji. Tsakalos stwierdził, że obecnie brakuje solidarności i akcji z więźniami, w ruchu panuje niezgoda, a drogi wielu środowisk się rozeszły. Szkodzi to ruchowi, ponieważ on sam dla własnej żywotności również nie powinien tracić kontaktu z walką zbrojną.

Po wypowiedzi Tsakalosa łączono się jeszcze z kilkoma innymi więźniami oraz zapraszano do przybycia na rozprawę przeciw KKO która odbędzie się w Koridallos 20 kwietnia 2016 r.

Dyskusja