Grecja: List otwarty Poli Roupy po nieudanej próbie odbicia Nikosa Maziotisa

pola-roupa

21 lutego 2016 roku usiłowałam uwolnić członka Walki Rewolucyjnej Nikosa Maziotisa porywając helikopter. Operacja była planowana tak, aby inni polityczni więźniowie mogli się do nas dołączyć, jeżeli chcieliby wywalczyć sobie drogę ku wolności.

Szczegóły planu, to jak udało mi się uniknąć zabezpieczeń i wkroczyć z bronią na pokład helikoptera nie mają specjalnego znaczenia i nie będę się do nich odnosić; pomimo faktu że w tej kwestii było sporo niedomówień. Dla wyjaśnienia wspomnę jedynie, że plan nie był oparty o żaden poprzedni przykład ucieczki z więzienia przy pomocy helikoptera, nie był powiązany z jakimikolwiek planami rzekomo odnalezionymi oraz nic mnie nie łączy z inną poszukiwaną osobą pomimo tego co mówią media. Ta próba nie była przeprowadzona na podstawie planu, który „był katastrofą” jak doniosły niektóre media.

Jakiś czas po wystartowaniu helikoptera z Thermisia w Argolidzie, sięgnęłam po swoją broń i kazałam pilotowi zmienić kurs. On mnie oczywiście nie rozpoznał ale zorientował się, że chodzi o próbę odbicia więźnia. Pilot spanikował. Zaatakował mierząc do mnie z pistoletu – co zostało pominięte. Ponieważ jest wielce prawdopodobne, że informacja o tym, że pilot był uzbrojony  nie wyjdzie na światło dzienne, przypominam wszystkim że według dostępnych materiałów odnaleziono dwa magazynki. Jeden należał do mnie drugi nie. Pochodził on z broni pilota, którą upuścił w czasie naszej szarpaniny. Jeżeli o mnie chodzi miałam oczywiście drugi magazynek w zapasie. Czy poszłabym na akcję bez zapasowej amunicji?

Pilot stracił kontrolę nad maszyną i wrzasnął „wszyscy zginiemy”. Zaprezentowany opis wydarzeń katastrofy helikoptera jest zasadniczo prawdziwy. Lecz obraz ten nie jest wynikiem moich działań lecz pilota. Helikopter zaczął tracić wysokość i wirował w powietrzu. Przelecieliśmy parę metrów nad liniami wysokiego napięcia. Krzyknęłam na niego, by podniósł stery by nikt nie ucierpiał.

Ani się obejrzałam, a byliśmy na ziemi. Ci, którzy mówią o opanowanej reakcji pilota, oceniając na podstawie efektu, nie wiedzą o czym mówią.

Zamiast robić, co mu kazałam, pilot wolał zaryzykować rozbicie helikoptera, czego ledwo uniknęliśmy. Warto dodać że byłam w pełni zdecydowana co robić od momentu wejścia na pokład, przez pobyt w powietrzu i lot w kierunku więzienia. Jeżeli pilot odmówiłby wykonywania moich poleceń odpowiednio bym zareagowała. Ci którzy uważają że to ja jestem odpowiedzialna za niekontrolowane opadnięcie helikoptera z wysokości 5000 stóp czego się spodziewali? Że powiem „nie chcesz lecieć ze mną do kompleksu więziennego, dobra nieważne”? Wystrzeliłam z broni i oboje uzbrojeni zaczęliśmy się szarpać.

Wolał zaryzykować zderzenie z górą ze mną na pokładzie niż wysłuchać moich żądań. Kiedy w końcu wylądowaliśmy z pełną prędkością, mimo iż wiedziałam że operacja się już nie uda, miałam szansę go zastrzelić. Czego nie zrobiłam zgodnie z moim sumieniem. Pomimo tego, że tą decyzją znacznie utrudniłam sobie moje życie na wolności, nie zastrzeliłam go mimo sprzyjającym okoliczności.. On sam doskonale o tym wie. Jedynym czynnikiem który mnie powstrzymał była moja polityczna świadomość. Podjęłam tę decyzję ryzykując własne życie i utrudniając sobie ucieczkę.

Odnośnie samej ucieczki z więzienia jest oczywistym że wszystkie rozważyłam aspekty bezpieczeństwa, ochronę, przeciwstawienie się uzbrojonym strażnikom patrolującym ogrodzenie, a nawet zabrałam po kuloodpornej kamizelce dla mnie i pilota. W tym przypadku plan odbicia zakładał jak najmniejsze ryzyko dla helikoptera, towarzyszy i oczywiście pilota. Zachowywałam się mając to samo na myśli gdy wylądowaliśmy na ziemi; pomimo że operacja się nie powiodła z winy pilota; pomimo że był on uzbrojony. Dosłownie postawiłam jego życie nad moje. Mam zamiar przemyśleć ten konkretny wybór.

Organizowanie odbicia Maziotisa było decyzją polityczną, tak samo jak polityczną decyzją było wyzwolenie innych politycznych więźniów. Nie był to wybór osobisty. Jeżeli chciałabym uwolnić jedynie mojego towarzysza Nikosa Maziotisa, nie wybrałabym tak dużego helikoptera – fakt który czyni organizowanie bardziej skomplikowanym. Celem operacji było wyzwolenie pozostałych więźniów politycznych, tych, którzy razem z nami zechcieliby być wolnymi ludźmi.

Ta akcja, pomimo dobrze znanych osobistych aspektów, nie była moim osobistym wyborem lecz polityczną decyzją. Krokiem na rewolucyjnej ścieżce. To samo dotyczy wszystkich moich popełnionych akcji oraz tych, których zamierzam dokonać w przyszłości. Są to powiązania w planowaniu rewolucyjnego łańcucha wydarzeń, które ma doprowadzić do bardziej korzystnych społecznych i politycznych warunków, do poszerzania i wzmacniania walki rewolucyjnej. Poniżej odniosę się do politycznych podstaw tego wyboru; lecz najpierw chciałam pomówić o faktach i metodach mojej operacji dotychczas pomimo sprzecznym opinii.

Jak już poprzednio wspomniałam, każda akcja, którą podejmuję i wprowadzam w czyn, zawiera element politycznego planowania. W tym samym kontekście, skonfiskowałam pieniądze z placówki Pireus Banku na terenie szpitala Sotiria w Atenach w czerwcu 2015. Z tymi pieniędzmi w warunkach mojego życia w ukryciu, zabezpieczyłam organizację moich akcji oraz finansowanie odbicia Maziotisa wraz z innymi politycznymi więźniami w kobiecym więzieniu Koridallos. Powodem dla którego odnoszę się do tego przejęcia bankowych pieniędzy (nie przejmując się prawnymi konsekwencjami na wstępie) jest to, że tym razem uznałam za absolutnie koniecznie by przybliżyć to jak działam odnośnie bezpieczeństwa cywili, którzy w pewnych okoliczność znajdą się na drodze rewolucyjnej walki w którą jestem zaangażowana i jaki jest mój punkt widzenia – zawsze z uwzględnieniem pewnych różnic – przy okazji odbicia więźniów.

W przypadku przejęcia majątku placówki Pireus Banku, wspomniałam jego pracownikom gdy weszliśmy do środka żeby nie naciskali przycisku alarmującego służby, ponieważ znajdą się wtedy w niebezpieczeństwie, dopóki nie opuszczę banku z pieniędzmi. Ani im nie groziłam, ani nie znaleźliby się w niebezpieczeństwie z mojej przyczyny. Byliby zagrożeni z powodu policji, gdyby gliniarze przybyli na miejsce wdali się z nami w strzelaninę. Policja przyjechałaby tylko jeżeli pracownicy nacisnęliby alarmowy przycisk. Tego rozwoju sytuacji sami chcieli uniknąć. Zwykle się tak zdarza, że postronni ludzie, którzy są obecni podczas napadów na bank, nie boją się tych, którzy dokonują rabunku, lecz tego że przyjedzie policja. Poza tym to wyjątkowo głupie bronić pieniędzy należących do bankierów. Dodam jeszcze że kobieta pracująca w banku powiedziała do mnie „my sami jesteśmy biednymi ludźmi” na co odrzekłam że możemy zejść z widoku monitoringu to dam jej 5 tysięcy euro, czego odmówiła zapewne ze strachu. Jeżeli przyjęłaby te pieniądze, mogła być pewna że nie nigdy o tym publicznie nie wspomnę. Jeszcze jeden szczegół: gdy czekałam na zewnątrz banku do zakrycia broni użyłam fartucha lekarskiego a nie ręcznika (!) jak to było wspomniane kilka razy.

W każdym okresie czasu, w trakcie walki rewolucyjnej – oraz za każdym razem na wojnie – zdarza się że rewolucjoniści poszukują wsparcia w swojej walce wśród cywili. Jest mnóstwo historycznych przykładów – zamiar wymienienia ich wypełniłby całą księgę i nie ma tutaj na to czasu – zarówno w Grecji jak i każdym zbrojnym ruchu na świecie. Jednakże w takim przypadku dajemy im wybór do której strony konfliktu chcą dołączyć. Jeżeli raz ktoś odmówi wsparcia sprawie rewolucji, nie dotyczy to jedynie konkretnej sytuacji ale całej walki przeciwko uciskowi. Odmawiając udziału w wojnie jeżeli ta ich spotka, stawiają nas w niebezpieczeństwie oraz stanowią przeszkodę w rewolucyjnym procesie. Opowiadają się przeciw społecznej i klasowej wojnie.

Zarówno w przypadku banku jak i próby odbicia więźniów nie zdradzałam swojej tożsamości. Dzięki temu nikt z zaangażowanych nie wiedział o politycznym wymiarze moich akcji. Lecz po nieudanej próbie odbicia więźniów – jak już raz wspomniałam – miałam okazję zabić pilota lecz tego nie zrobiłam ryzykując własne życie, muszę jasno oświadczyć: od teraz, kiedykolwiek będę potrzebowała pomocy cywilów i jeżeli będzie to konieczne, wyjawię im swoją tożsamość. Ponieważ moje czyny wiążą się z walką o obalenie zbrodniczego establishmentu, oświadczam, że odmowa udziału w moich akcjach oraz przeszkadzanie w ich przebiegu będzie traktowane adekwatnie.

Osobiste dane pilota są mi oczywiście znane,, lecz nie będę stanowić zagrożenia dla jego rodziny. Nigdy nie zrobię niczego złego rodzinom z dziećmi.

To moje oświadczenie po nieudanej próbie odbicia, które uznałam konieczne do upublicznienia.

AKCJA UCIECZKI Z WIĘZIENIA BYŁA DECYZJĄ POLITYCZNĄ
[…]
PODJĘŁAM PRÓBĘ UWOLNIENIA WIĘŹNIÓW DLA REWOLUCJI SPOŁECZNEJ
CAŁE ŻYCIE W WALCE DLA SPOŁECZNEJ REWOLUCJI
KONTYNUUJĘ WALKĘ O SPOŁECZNĄ REWOLUCJĘ

Pola Roupa
Członkini Walki Rewolucyjnej

Dyskusja