Frankfurt: relacja z procesu przeciw Soni i Christianowi

We Frankfurcie rozpoczął się proces przeciwko dwójce bojowników radykalnej lewicy. Oboje powiązani są z akcjami zachodnioniemieckich Komórek Rewolucyjnych (Revolutionäre Zellen, RZ) przeciwko firmom nuklearnym, rasistowskiemu reżimowi Apartheidu oraz procesom gentryfikacyjnym w późnych latach 70-ych. Oskarżenia z jednej strony bazują na wymuszonych „zeznaniach” poważnie rannej osoby, która w momencie ich składania znajdowała się pod wpływem leków-narkotyków, z drugiej zaś opierają na kluczowym świadku, który już przed laty został prawnie zaklasyfikowany jako niegodny zaufania. Po 24 latach „przypomniał” on sobie, że Sonia mogła brać udział w słynnej akcji Carlosa,  ataku na siedzibę OPEC, przeprowadzonym w 1975 roku, podczas którego uprowadzono ministrów krajów arabskich.

Sonia i Christian zostali oskarżeni o dwa ataki antynuklearne przeprowadzone przez Komórki Rewolucyjne w 1977 roku. Zostali też oskarżeni o podłożenie materiału zapalnego przez RZ w 1978. Odnośnie tych trzech zarzutów, prokuratura polega na zeznaniu Hermanna Feilinga, sfabrykowanym w warunkach zbliżonych do tortur. Latem 1978 na kolanach Hermanna eksplodował ładunek wybuchowy (rzekomo przeznaczony na inną akcję RZ w Monachium), doznał on poważnych obrażeń. Od tamtej pory jest niepełnosprawny. Zaraz po wybuchu hospitalizowano go i znajdował się pod wpływem silnych leków przeciwbólowych i uspokajających. W takim stanie został przechwycony przez policję, która trzymała go zaczęła przetrzymywać go w izolacji. Pierwszymi osobami z jakimi miał kontakt byli oficerowie służb bezpieczeństwa, prokuratorzy i sędziowie śledczy. Gdy Hermann został w końcu wypuszczony z izolatki, zaprzeczył swoim „zeznaniom”, twierdząc, że zostały podrobione i nie są jego słowami.

O Komórkach Rewolucyjnych i Rote Zora więcej przeczytasz TU

Atak na OPEC zrekonstruowano w filmie „Szakal”

Niemieckojęzyczny wywiad video o Komórkach Rewolucyjnych – TU

Sonia i Christian uciekli na emigrację do Francji, gdzie po 22 latach pobytu aresztowano ich w Paryżu w 2000 roku. W międzyczasie pojawił się kolejny zarzut. Świadek rządowy Hans-Joachim Klein (były członek Komórek Rewolucyjnych i współpracownik „Szakala”) niespodziewanie oświadczył, iż przypomniał sobie, że w 1975 Sonia Suder rzekomo miała transportować do Wiednia broń, która została potem użyta przez Carlosa „Szakala” podczas ataku na konferencję ministrów OPEC. W trakcie procesu w 2000 roku sąd we Frankfurcie odrzucił zeznania Kleina przeciwko Soni, uznając je za niewiarygodne. (A jednak zarzuty te powróciły teraz ponownie). Francuski sąd odrzucił wówczas niemiecką prośbę o ekstradycję i po wpłaceniu kaucji w wysokości kilkuset euro, oboje Sonia i Christian mogli pozostać we Francji. Jednak w 2007 r. niemieccy prokuratorzy wydali przeciwko nim „europejski” nakaz aresztowania, który francuskie władze zrealizowały w 2010 r.

We wrześniu 2011, po 33 latach wygnania spędzonych we Francji,  Sonia Suder (lat 79) i Christian Gauger (71) zostali poddani ekstradycji do Niemiec i oddani w łapy wymiaru sprawiedliwości.  Sonię uwięziono, Christian zaś znalazł się areszcie domowym na restrykcyjnych warunkach. Oboje jednak stanowczo odmówili jakiejkolwiek współpracy z niemieckimi służbami bezpieczeństwa.

W tej chwili, po upływie pierwszych sześciu dni procesu, widoczny staje się – jak można było oczekiwać – z góry obmyślony plan pognębienia obojga oskarżonych oraz potępienia bojowej przeszłości grup autonomicznych, które walczyły przeciw energii atomowej, gentryfikacji i państwowemu terroryzmowi w Niemczech w latach 70-ych i później.

Dzień pod dniu, przekonujemy się, że przygotowane oskarżenie jest mściwą farsą. Biorąc pod uwagę, iż sąd na pierwszym miejscu stawia akta oskarżenia, także obrońcy są przekonani, że sędziowie mają już wyrobiona opinię i podjęli zawczasu decyzję co do winy oskarżonych. Dlatego, jeszcze zanim rozpoczął się proces, zorientowana w całej sytuacji obrona, zaczęła zabiegać o wycofanie obecnych sędziów i zastąpienie innymi, ze względu na ich widoczne uprzedzenie.

Sonia i Christian zasługują na międzynarodową i bezwarunkową solidarność, również dlatego, że od lat konsekwentnie odmawiają współpracy z organami władzy. Nawet jeśli oznaczać to będzie długotrwałe uwięzienie i trudne warunki życia, wiernie trzymają się oni swojej decyzji o nieskładaniu zeznań.

Banner zawieszony na placu Exarchii, Ateny: „Każde serce to Komórka Rewolucyjna – Solidarnośc z Sonją i Christianem”.

Pierwsza rozprawa.

Proces rozpoczął się w piątek, 21 września 2012 o godz. 9 w małej ściśle strzeżonej sali Frankfurckiego Sądu Federalnego. Wcześniej przed budynkiem sądu odbył się wiec solidarnościowy w którym wzięło udział ok. 100 osób. Były przemówienia, muzyka i „balony solidarności”, które pofrunęły w niebo, życząc obojgu oskarżonym wolności i szczęścia. Uczestnicy wiecu – wśród nich aktywiście z Francji, którzy od wielu lat walczyli przeciwko ekstradycji dwójki towarzyszy – trzymali transparenty i wznosili okrzyk, wyrażając swój sprzeciw wobec polityce sprawiedliwości uprawianej przez państwo niemieckie.

Gdy Sonja i Christian weszli na salę sądową, powitał ich aplauz zgromadzonych. Wszystkie 70 siedzeń w części sali przeznaczonej dla obserwatorów, było zajętych. Z braku miejsce wiele osób musiało zostać na zewnątrz. WIdzów od oskarżonych oddzielała szklana bariera. Gdy przewodniczący sądu zwrócił się do obrońców, ci podjęli kolejną próbę, wnioskując od o odwołanie uprzedzonych sędziów, powołując się na bezprawność zeznań uzyskanych od powaznie rannego Hermanna Feilinga oraz niewiarygodność świadka Hansa-Joachima Kleina.

Następnego dnia, sąd odrzucił wspomniany wniosek, tłumacząc, że nie jest to jeszcze etap wysuwania argumentów prawnych.

Niepokoje towarzyszące procesowi

Od samego początku postawa sądu była nieustępliwa. Ława często przerywała rozprawy by udać się niejawną dyskusję.Wnioski z były z góry oceniane, a kazda reakcja sprawia wrażenia już wcześniej zaplanowanej.

Trzeciego dnia proces został przerwany, ponieważ niepełnosprawna osoba na wózku inwalidzkim nie mogła dostać się do srodka, a mikrofon był zepsuty.

Czwartego dnia wezwano Hermanna Feilinga, aby złożył zeznania. Jego prawnik wyjaśnił, że Feiling nie pojawi się w sądzie. Przedstawił zaświadczenie lekarskie zgodnie z którym jego klientowi nie wolno narażać się na stresujące sytuacje. Okazało się, więc, że tak ważny świadek nie zostanie przesłuchany osobiście z powodu zaburzeń post-traumatycznych. Zdesperowany prokurator – obawiając się utraty centralnego filaru oskarżeń – zapytał prawnika o pochodzenie bomby. Wówczas interweniowała obrona, gdyż pytanie to było tak dalece spekulatywne jak zarzuty w całej tej sprawie.

Piątego dnia procesu wezwano świadka S. Jej prawnik poprosił o możliwość wypowiadania się w imieniu swojej klientki i zadeklarował, że akceptuje ona swoje dawne skazanie z roku 1982, oparte na rzekomych zeznaniach Hermanna Feilinga, ale robi to tylko po to, by Feiling uniknął dalszego śledztwa. S. jest przekonana, że nie ma nic wspólnego z obecną sprawą i zamierza odwołać się w swojej sprawie.

Prokurator zażądał jednak zeznań świadka. Obrona wysunęła obiekcje i oświadczyła, że S nie może zeznawać, gdyż liczy ona na rewizję własnej sprawy w związku z niedopuszczalnym przesłuchaniem Feilinga. Zgadzając się z uwagami prokuratora sąd odrzucił wniosek adwokata i nalegała na zeznania. Ponieważ S. nadal nie chciała tego zrobić, przewodniczący zagroził jej grzywną oraz aresztem tymczasowym, który może potrwać nawet do pół roku. Mimo tego S. nie zmieniła zdania odmawiając współpracy.

Prokurator zażądał grzywny 800 euro (lub zamiennie 8 dni uwięzienia), a także aresztu tymczasowego, określając S jako „skazanego sprawcę”. Obrońca uzasadniał, że zeznania Feilinga nie powinny być brane pod uwagę również w przypadku jego klientki. On i pozostali adwokaci obrony, którzy pracują niezależnie od siebie, zdecydowanie oświadczyli, że sfałszowane zeznania Feilinga nie mogą posiadać jakiejkolwiek ważności w żadnym sądzie. Mimo tego, sędzia odmówił wykonania w tej sprawie ekspertyzy, starając się przejść dalej do tzw. „zeznań” Hermanna.

Niektóre z osób przebywających na sali uznały tę sytuację za niedopuszczalną. Część z nich krzycząc, protestacyjnie opuściła salę. Sędzia wskazał na jedną z nich i zażądał sprawdzenia jej tożsamości. Przerwano rozprawę. Około 10 minut później zjawili się policjanci, którzy zażądali od wskazanej przez sędziego kobiety, by poszła razem z nimi. Kobieta odmówiła, domagając się by wyjaśnili dlaczego, wówczas pochwycili ją tajniacy i siłą wywlekli z sali. Ludzie zaczęli skarżyć się na te opresywne kroki, panował agresywny nastrój i napięcie, a gliniarze dalej sprawdzali dane.

Stan zdrowia Sonji i Christiana

Przez kolejne dni stan zdrowia Christiana pogarszał się. Szóstego dnia proces został wstrzymany z powodu jego choroby. Jeden z jego przyjaciół powiedział, że Christian cierpi z powodu trwającej procedury i związanego z nią stresu.

Jeśli chodzi o Sonję to wydaje się ona całkiem nieźle trzymać. Gdy zobaczyła swoich przyjaciół z Francji wyglądała na bardzo szczęśliwą. Zwolennicy dają jej widoczną siłę, pozwalającą wytrwać w wierności swoim ideałom i stawiać czoła trwającej farsie, którą rozniecają także media. Gdy Sonja wchodziła na salę sądową jeden z dziennikarzy nalegał na zrobienie jej zdjęcia. Nawet mimo ostrzeżeń adwokata, który powiedział mu, by się nie zbliżał, dziennikarz deptał Sonji po piętach, tak iż musiała na kilka minut schować się za swoim obrońcą, by uniknąć nieprzyjemności.

Proces odroczono do 30 października

Precz z sądową farsą! Wolność dla Sonji i Christiana!
Siła i solidarność od każe rewolucyjnej komórki w naszych sercach!

http://en.contrainfo.espiv.net/

Dyskusja