KKO: Komunikat w związku z atakiem na ambasady (25.11.2010)

Komunikat Konspiracyjnych Komórek Ognia w związku z 14 ładunkami wybuchowymi oraz aresztowaniem dwóch towarzyszy
(25.11.2010)


Wstęp:

KOMUNIKAT ADRESOWANY DO ARESZTOWANYCH TOWARZYSZY

W chwili obecnej trzej nasi bracia, trzej uczestnicy naszej grupy, przetrzymywani są w więzieniach greckiej demokracji. Ich nieobecności po naszej stronie, nie jest w stanie zastąpić tekst proklamacji. Słowa wydają się być beznadziejnie trywialne i znikome wobec intensyfikowania się sytuacji oraz emocji, które dzielimy wraz z nimi.

Jednak nic nie ulega zmianie nawet w tych chwilach, gdy wyrastają pomiędzy nami mury i kraty więzień…

Poprzez swoje bezkompromisowe nastawienie i ogłoszenie własnej odpowiedzialności ,jako uczestników konspiracji, Gerasimos Tsakalos, Panagiotis Argyrou i Harris Hatzimichelakis, dają nam sygnał by kontynuować działania wojenne.

W ich dumnej postawie odnajdujemy naszą własną dumę, a w ich uśmiechach nasze własne.

Panagiotis i Gerasimos, dwóch spośród najuczciwszych i najprzyzwoitszych buntowników, w ciągu półtorej roku, przeszło na czoło linii nielegalnych działań, decydując się utrzymać nieprzerwanie bojowe pozycje, przeciwko systemowi i jego sutenerom.

Uwięziony od półtorej roku Harris, zaprzeczył początkowo, że jest członkiem grupy, po to by chronić szerokie środowisko swoich przyjaciół, przed zainteresowaniem policji (zarzut uczestnictwa w konspiracji postawiono w sumie 17 osobom na podstawie wielu odcisków palców, które znaleziono w jego domu) Jednak po ostatnim aresztowaniu naszych dwóch braci, jego honor i godność buntownika skłoniły go do ogłoszenia swojej politycznej odpowiedzialności za uczestnictwo w Konspiracyjnych Komórkach Ognia.

Nie pozostaje zbyt wiele do dodania. Nie lubimy wypowiadać się zamiast naszych braci, wolimy zwracać się bezpośrednio do nich. Obecnie ofiarowujemy im nasze zaangażowanie… “Żadnego kroku wstecz…. wytrzymać, nie próbować… jesteśmy zdolni by to zrobić, nie żebrać… rabować, nie gasić… wzniecać pożar, nie oczekiwać… spoglądać przed siebie…

Konspiracja nigdy nie zostanie aresztowana, ponieważ nie jest to tylko grupa, to strumień idei, a idei nie da się aresztować… Bieżący dzień nie został jeszcze zapisany w żadnym pamiętniku. Każdy miesiąc, każdy tydzień, każdy dzień nadal pozostają uchwytne. Jednego z tych dni, będziemy się uśmiechać na myśl o spotkaniu z dalszą częścią naszej przygody.

P.S . 1

” Poruszamy się równomiernie, w tonacji i rytmie zgodnymi z odgłosami uderzeń naszego serca. Tworzącą się jednością duszy i ciała. To jest dla nas rewolucją…”

Ponieważ wszystko posuwa się naprzód, ogłaszamy, że od dzisiejszego dnia Rewolucyjna Grupa Konspiracyjnych Komórek Ognia, będzie znajdować swój wyraz na dwóch niezależnych i równych względem siebie poziomach. Będzie miała ona swój wyraz poprzez nas, określających siebie, jako nielegalny sektor grupy, oraz poprzez drugi sektor, komórkę uwięzionych członków KKO ( Gerasimos Tsakalos, Panos Argyros, Charis Hatzimichelakis), a także każdego uwięzionego towarzysza, który zgadza się z naszymi wartościami i zasadami.
Od teraz, ich słowa są naszymi słowami, zaś ich decyzje reprezentują również nas. Robimy, co w naszej mocy by wznieść się do poziomu ich oczekiwań oraz ich zaufania, którymi jesteśmy zaszczyceni…

NA RZECZ KONSPIRACYJNYCH KOMÓREK OGNIA

NA RZECZ REWOLUCJI nielegalny sektor K.K.O.

1) Rozejm? Nigdy i nigdzie.

” Uzbrój się i stań się gwałtowny, bardzo gwałtowny, wysadź wszystko w powietrze. Pamiętaj, że wszelkie gwałtowne działanie przeciwko inspiratorom nierówności, jest absolutnie usprawiedliwione wskutek wieków niekończącej się przemocy, której zaznajemy z ich strony. Uzbrój się i walcz przeciwko państwowemu terroryzmowi – podpalaj, konspiruj, sabotuj, i bądź gwałtowny, pięknie gwałtowny, fizycznie gwałtowny, rozważnie gwałtowny.”

Mauricio Morales (miejski partyzant, zabity w Chile)
Krzyczeć głośno w międzynarodowym języku rewolucji. W którym słowa wymawiane są różnie, ale łączy je wspólny ląd bez panów i niewolników, bez tyranii rządzących nami towarów i obrazów. Nasze głosy stają się wiatrem, niosącym nas tam gdzie spiskuje rewolta. Od dzielnic Buenos Aires, poprzez noce w Atenach i Salonikach, poprzez miasta Chile i Meksyku, aż po drogi Francji i Belgii. Pozwólmy naszym pięściom wzbić się ku niebu w nieustającym pozdrowieniu, pomiędzy buntownikami tego świata i wszystkimi tymi, którzy maszerują przeciwko niemu. Ale również po to, by “pożegnać” partyzantów, którzy wcześnie nas “opuścili”, Lambrosa Foundasa (członka Walki Rewolucyjnej), Mauricio Moralesa i długą listę towarzyszy, którzy wcześnie ponieśli koszta trudnego piękna walki zbrojnej. W tej podróży ognia w głąb mroku, nie jesteśmy sami. Zawsze mamy po swojej stronie naszych uwięzionych braci, którzy zostali schwytani podczas działań wojennych przeciwko wrogowi, przedkładając raz jeszcze honor i godność ponad strach przed więzieniem. Pozdrawiamy uwięzionych towarzyszy i przypominamy strażnikom oraz dyrektorom więzień, że “żadna przyzwoita osoba przebywająca w więzieniu nie pozostanie samotna…”

NIE MNIEJ NIŻ WSZYSTKO !
WALKA ZBROJNA NA RZECZ REWOLUCJI

Antyautorytarny wróg wewnętrzny pomimo swoich sprzeczności, słabości i internalizacji, obecny jest w ramach spektrum powstania. Poprzez plakaty i demonstracje po agresywny sabotaż, zbrojne napady, ataki bombowe i zabójstwa polityków.

Oto atmosfera, rodzącej się w ogniu, ery, wewnątrz której organizuje się i zadaje ciosy RG Konspiracyjnych Komórek Ognia .

Po około trzech latach nieustępliwego działania, po ponad 200 podpaleniach i atakach bombowych, nadal wierzymy, że nasze działania są tylko kroplą w oceanie, znajdującą się w obliczu ogromu naszego pragnienia rewolucji.

Konspiracja wywodzi się z nowej fali rewolucyjnej anarchii, która rozprzestrzeniła się dynamicznie na polu konfliktu i społecznego sprzeciwu. Poprzez skupienie się na działaniu i słowa naszych oświadczeń, odnajdujemy się, jako część bojowej anarchii w nowej miejskiej, partyzanckiej wojnie domowej, która neguje ustawiczną zbrojną tyranię “szczytów władzy” i kompromisy jej społecznej “podstawy”.

Cele, w które dokonywane są uderzenia, dealerzy samochodów, banki, posterunki policji, firmy ochroniarskie, biura polityczne, parlament, kościoły, sądy, więzienia, ambasady…są dla nas tylko budynkami, które, bez względu na to, ile byśmy podłożyli pod nie funtów materiałów wybuchowych, i tak zostaną ponownie odbudowane ze zniszczeń, z jeszcze większą ilością kamer, większą ochroną, pozostając coraz bardziej i bardziej pozornie nie do zdobycia.

Działania te poddane będą odpolitycznieniu poprzez ich zniesławianie, wraz z propagandą, za którą podążają media, gdy zmuszone są o nich poinformować (bomby, egzekucje) oraz poprzez przemilczanie części ataków, gdy zaciągnięta zostaje nad nimi kotara milczenia.

W tym samym czasie dzięki zdolności absorbcji, którą posiada spektakl, są one “wpasowywane” pomiędzy reklamy “nowego płynu do zmywania” a rzeczywistość, zamieniając się w neutralny produkt monotonnej informacji.

Dlatego, naszym podstawowym celem nie są niestrzeżone wejścia, ściany biur, oraz okna sklepów, lecz zbombardowanie i sabotaż społecznych relacji, które czynią je akceptowalnymi jako symbole władzy.

III) Antyspołeczna tendencja i współudział społeczeństwa

Należymy do antyspołecznej tendencji anarchii, która oponuje nie tylko przeciwko państwu, ale również przeciw społeczeństwu, ponieważ widzimy, że władza nie opiera się tylko na sile i nakazach państwowych garnizonów, ale również na kompromisie, zgodzie i rezygnacji milczącego tłumu, który nauczył się wiwatować na cześć narodowych sukcesów albo na cześć swojego klubu, ulegać zmianom nastroju jak pod wpływem przycisku pilota, zakochiwać się w sklepowych wystawach oraz fałszywych normach, który nienawidzi obcokrajowców, dbając tylko o siebie i zamykając oczy wobec braku autentycznego życia.

Ten tłum zadowolonych obywateli, buntuje się ze swojej kanapy tylko wtedy, gdy ciepełko jego indywidualnej, małej własności zostaje zagrożone. Grecki kryzys ekonomiczny i jego konsekwencje, tworzą dopiero nowe ramy społecznego kanibalizmu. Społeczne wybuchy ze strony większości pracowników, roszczą sobie pretensje wyłącznie do spełnienia finansowych żądań ich własnych związków zawodowych. Często nawet same protesty (strajk kierowców ciężarówek, blokada portów przez dokerów itp.) powodują konflikty (ang: short circuit) i społeczne niezadowolenia pośród innych pracowników.

Oczywiście często zachodzi tu zamiana ról i ci, którzy obecnie są na drodze “wysuwania żądań na rzecz ich własnego, lepszego jutra”, staną za chwilę przeciwko innym, którzy zastrajkowaliby pod hasłami swoich własnych żądań (kierowcy ciężarówek przeciwko rolniczym blokadom, obywatele przeciwko strajkom pracowników sektora publicznego, rodzice przeciwko strajkom nauczycieli, itd.) Wszystkie te protesty społeczne zubażają nasz język i naszą świadomość, domagając się lepszego państwa, lepszej pracy, lepszej edukacji, lepszej służby zdrowia, lecz nigdy nie ośmielają się zwrócić uwagi na fakt, że sprawa nie jest tak prosta, iż polegać miałaby ona na tym, czy jesteśmy dziś bogatsi lub biedniejsi niż wczoraj, lecz na tym, że żyjemy w sposób, na który nie mamy wpływu.

Będąc poniżanymi przez rozkazy każdego szefa, nasze pragnienia odbijają się w witrynach sklepowych, nasze nieposłuszeństwo jest więzione przez umundurowane patrole, przyjemność przeobraża się w produkt leżący na lśniących półkach supermarketu, ekspresja traci swe prawdziwe oblicze za maską pretensji, kontakt zastępują przyciski klawiatury przed zimnym monitorem komputera. Wszystkie te tracone przez nas rzeczy warte są czegoś więcej niż czczych protestów o garść euro.

Zasługują na całkowite oddanie się sprawie nowej miejskiej wojny partyzanckiej.

Nowa miejska wojna partyzancka jest manifestem naszej egzystencji, naszego związku z pierwotną stroną życia, trudnej i ciężkiej drogi wewnątrz społeczeństwa, które wyrzekło się wszelkich śladów sumienia. Dziś każdy ogląda się na samego siebie, przeobrażając swoją frustrację w cynizm i obojętność, a jedyną rzeczą, która ma znaczenie, jest to jak przystosować się za wszelką cenę. Władze z powodzeniem prowadzą swoją grę “dziel i rządź”, ponieważ mają słabego przeciwnika.

Gdy jej oponentem jest zdegenerowane społeczeństwo, którego uwagę, bardziej niż prawdziwe życie, zaprząta wirtualna rzeczywistość reality -show, nie są konieczne żadne specjalne środki służące dzieleniu ludzi, ponieważ w rzeczy samej społeczeństwo już jest podzielone, pomiędzy hojne raty konsumowanych przyjemności a nowe hipoteki drobnoburżuazyjnych iluzji.

A życie? Jest teraz nieobecne w tym wielkim mieście, pełnym tylko hałasu aut, głosów codziennych poleceń oraz wycelowanych w nas każdego dnia obrazów reklamowych. Dlatego uważamy, że świadomość klasowa jest martwa i pogrzebana pod fundamentami nowoczesnej cywilizacji. Ktokolwiek mówi dziś o walce klasowej, ten ma usta wypełnione przeszłością. Wyjaśniamy nasze stanowisko by nie zostać źle zrozumianymi. Ponieważ oczywiście nie żyjemy pod kloszem czystej ideologii, zdajemy sobie sprawę, że esencja systemu leży w produkowaniu społecznych i ekonomicznych nierówności. Na każdego bogacza przypada zawsze wielu biednych. Tak, więc kiedy mówimy, że walka klas jest przestarzałą koncepcją, nie mamy na myśli tego, że klasy społeczne nie istnieją, lecz stwierdzamy, że nie ma żadnej świadomości klasowej. Ponieważ uciskani i eksploatowani tego świata nie mogą zrozumieć swojego położenia-możności, by powstać i zaatakować pałac “carów”, którzy nas upośledzają, dlatego nie podejmiemy się budzić świadomości ludowej.

Zamiast tego poprzez nasze słowa i działania, chcemy uniknąć starej pułapki myśli rewolucyjnej, nalegającej, by postrzegać historię w czarno-białych kategoriach, gdzie państwo jest złe, a uciskami są dobrzy. Odrzucamy standardowe formuły odczytywania “wiecznych” prawd i łatwych konkluzji. Z tego powodu w naszych tekstach brak jest analiz ekonomicznych. Nie oznacza to, że nie rozpoznajemy decydującego położenia ekonomii jako kamienia węgielnego systemu.

Jak moglibyśmy opisać w kategoriach ekonomicznych pustkę oczu dziecka żebrzącego na ulicznym przejściu, oczekiwania przez ludzi na przydział, pogrążonych w bieganinie, by spłacić rachunki i zagrożonych odcięciem elektryczności, pożyczkami, niespłaconymi czynszami, lecz przede wszystkim jak powinniśmy uniknąć pułapki współczucia unikającego wskazywania odpowiedzialności za brak działania, ze strony tych, którzy biczowani są przez ekonomię i jednocześnie nic z tym nie robią.

Ponieważ faktem jest, że wszyscy codziennie doświadczamy na własnej skórze ucisku, jednak różnica tkwi w tym, co każdy z nas z tym robi. Jedni obojętnie pogwizdują i pilotem zmieniają kanał, inni obwiniają obcokrajowców ,”którzy kradną im pracę”, inni proszą o więcej policji, inni sami są policją albo prywatną ochroną, inni nadal noszą ciemne okulary fałszywego optymizmu, inni studiują, przygotowując się do odniesienia sukcesu oraz po to by zaspokoić złudzenia swoich rodziców, jeszcze inni znajdują kryjówkę, pozwalającą im zapomnieć o rzeczywistości, jak konsumpcja na Ulicy Ermou czy Soboty w Gazi, podczas gdy nieliczni dopuszczają do głosu swoją frustrację i noszą ją jako osłonę, tworząc wspólnie nowe, wywrotowe plany, wewnątrz krematoriów nowoczesnych metropolii.

Obecnie zdolność rozumienia (sytuacji-przyp.tłum.) zbankrutowała, a wszelkie wyjaśnienia wymagają uzasadnienia. Ekonomia nie jest po prostu naukową metodologią interpretowania świata, lecz przede wszystkim społeczną relacją, służącą jako kryterium dzielenia ludzi.

Podczas gdy w latach 90-ych władza mogła oferować obietnicę świata obfitości, obecne głosy protestu oddają (systemowi – przyp. tłum.) swój teren z konsumpcyjnym uśmiechem, nie zważając na fakt, że takie szczęście jest zawsze budowane na fundamentach niedoli innych ludzi (upadek bloku wschodniego, imigracja, wojny domowe…) Teraz kolej na człowieka zachodu, by zmierzył się z impasem kultury, jaki wywołał. Zwracając się przeciwko zapominaniu o społecznych odpowiedzialnościach, praktykujemy naszą krytykę nie tylko w odniesieniu do ekonomicznych krótkich spięć systemu, ale również do systemu jako takiego, oraz do jego obywateli. Dlatego też, Konspiracja nie posługuje się językiem klasowej analizy, ale językiem świadomego wyboru konfrontacji, walki zbrojnej i rewolucji na rzecz całkowitego obalenia.

Nie potrzebujemy wizji masowych niepokojów społecznych, by uwierzyć w coś i się w to zaangażować, ponieważ polegamy sami na sobie i mamy wiarę w naszych towarzyszy, a także żywimy silne przekonanie, że obecny styl życia nie jest życiem. Właśnie dlatego usunęliśmy z naszego słownika domniemanie rewolucyjne zagadnienie uciskanego proletariatu.

IV) Ekonomiczny kryzys, społeczna polaryzacja, nasza okazja.

„Widoczne staje się obecne”

Z drugiej strony, bez wątpienia wiemy, że dzień obecny jest porą największego wyzwania dla buntowników tego świata.Jak już wspomnieliśmy system przechodzi swoje własne zwarcie-spięcie, a dla zachodniego świata, skończyła się era obiecująca obfitość. Społeczna zgoda wzniesiona wokół ideału konsumpcji i obietnicy materialnej błogości, rozpada się stale pod wielowarstwowymi uderzeniami kryzysu ekonomicznego. Kultura łatwych, szybkich pieniędzy i społecznego postępu zapewnia odpowiednią pozycję we „wstecznych” ( antypostępowych- przyp. tłum.) zjawiskach ekonomicznego wykluczenia. Sytuacja ta, zarówno w Grecji jak i w skali międzynarodowej, prowadzi i nadal będzie prowadzić do niepokoju społecznego (Francja, Anglia, etc) Nieuniknione jest, że wewnątrz, obojętnego, do wczoraj, ciała społecznego, warunki będą rozwijać się w kierunku polaryzacji na dwie strony. W jednym przypadku ożywi to konserwatywne instynkty części społeczeństwa (wydarzenia na st. Panteleimon, Attica square, udział Chrysi Avyi {Złoty Świt – greckie ugrupowanie skrajnie prawicowe}w zarządzie miasta), które zidentyfikuje “źródło zła”, widząc je w słabych, w imigrantach. Głupie stwierdzenia, takie jak “oni śmierdzą”, “oni przynoszą choroby”,” oni przynieśli ze sobą przestępczość”, “ich towary doprowadzają do zamknięcia naszych sklepów”, “oni zaniżają płace”- oto są niektóre z werdyktów, jakie „nowi zbawcy narodu” zdołali już wydać, by przekonać i uzyskać wsparcie kilku tysięcy uciskanych lokalnych obywateli. Oczywiście ogromna większość imigrantów ma swoją własną część współudziału, jako, że hodują oni “greckie” standardy wewnątrz własnych społeczności, które pozostają zdominowane przez filistrów, seksizm, zorganizowaną przestępczość, etniczne i rasowe podziały, nietolerancję religijną oraz fanatyzm.Z drugiej zaś strony, pozostała część struktury społecznej będzie przesuwać się w kierunku żądań socjalnych. Barwny i żywy wachlarz, zawierający w swoich ramach zarówno syndykalistów z PASOK, twardogłowych z KPG (Komunistyczna Partia Grecji), jak i umiarkowanych lewicowców, niezrzeszonych, postępowców, czy wreszcie anarchistów społecznych, huliganów i zadymiarzy. Jesteśmy gotowi by żyć w czasach wysokiego napięcia. Polaryzacja i konflikty społeczne są nieuniknione. Poprzez kontynuowanie swojego ekonomicznego spadku, Grecja stanie się wielkim teatrem konfliktu. Pytaniem pozostaje, którą ze stron ktoś wybierze. My, w tym czasie jesteśmy daleko stąd… oczywiście nie w konserwatywnej pułapce faszyzmu, ani nie na czele społecznych żądań I próśb. Już jakiś czas temu nasze działanie mniejszości, zadeklarowało naszą wojnę, nie w walce o lepsze zarobki czy lepsze emerytury, lecz o lepsze życie, o bardziej sensowne i autentyczne poczucie rzeczywistości.Poza tym wiemy, że nie wystarczy nam tylko akademicka wiedza na temat cierpienia, lecz zamiast tego preferujemy głównie poszukiwanie sposobu trwałej interwencji przeciwko nędzy.Poszukiwanie doświadczeń.
Poszukiwanie osobistej i kolektywnej tożsamości.
Poszukiwanie kontaktu z innymi ludźmi, z dala od dogmatyzmu i czystej teorii, nawet z dala od naszej własnej.Nie solidaryzujemy się z cierpiącymi ludźmi. Solidaryzujemy się z energią, z którą niektórzy ludzie odrzucają swoje cierpienie. Dokładnie w tym miejscu, w punkcie napięcia i sprzeczności społecznej polaryzacji, sądzimy, że obecnie wytworzone zostały pierwsze pęknięcia w panującym porządku rzeczy i że pozostaje tylko pochwycić nić komunikacji oraz uczynić krok dalej.Cała ta sytuacja, uderzenie kryzysu ekonomicznego, rozbijające fasadę zachodniego stylu życia, ciągnie za sobą margines, rozwija nowe zachowania i samozaprzeczenia. Sądzimy, że pojawi się nowa mniejszość ludzi, znajdujących się poza kontekstem społecznego konserwatyzmu i reform społecznych, którzy w wyniku doświadczenia lub instynktownie, albo też świadomie odrzuciliby w praktyce całą kulturę i obecne wartości, bez zatrzaskiwania się w idiotycznym rasizmie albo w żądaniach wyższych pensji. W sercu zmiany. Wszystkie nasze działania i teksty starają się być nieformalnym kodem komunikacji, cienką czerwoną nicią, która unosi się na wietrze, by łączyć najbardziej nieprzewidywalne i rozproszone autonomiczne osobowości. Ponieważ za symbolami nie chcemy widzieć robotników, anarchistów, biednych czy imigrantów, gdyż wpatrujemy się w oczy każdego jako odmiennej osobowości, która sądzi i jest sądzona poprzez swoje wybory. Dla miejskiego partyzanta jest to największa przyjemność. Związek z różnymi ludźmi, komunikacja poza stereotypami, gesty solidarności i wzajemność ze strony obcych. Nie lubimy kontemplować rzeczywistości z aroganckich wyżyn domniemanej pewności siebie, z drugiej jednak strony chcemy przenikać do społecznej sieci, dostarczając przekaz rebelii i podkopując filary stereotypów. Aby rozproszyć się i przeniknąć do niezrzeszonych nurtów zachowań, rozproszyć w wykluczonych cyklach młodzieńczych wykroczeń, w sprzeciwie rozczarowanych, w realizmie, tych, którzy stracili swoje złudzenia, w świecie przyzwoitych więźniów, w huliganie, w muzycznej subkulturze, w szkołach, w walczącym marginesie całego spektrum. Osoby te, które nigdy nie brały udziału w politycznym spotkaniu, ani nie były na demonstracji, nigdy nawet nie czytały “prawd” Marksa i Bakunina, poprzez swoją codzienną postawę, poprzez swoje wartości, poprzez swoje życie, mogą być bardziej anarchistami, niż “wtajemniczeni” anarchiści, bardziej bojowi niż zawodowi bojownicy. Kontekst kryzysu ekonomicznego jest najwłaściwszą okazją, by pojawić się mogły i wyraziły się, te energiczne osobowości. Przesunięte z marginesów na czoło. By zażądać obszaru dla autentycznych zachowań, które przez tak wiele lat, były miażdżone w społeczeństwie opartym na pozornym szacunku i wolności. W ten sposób wyeliminowani zostaną liderzy, role społeczne, małe i duże skupiska władzy.Ponieważ miejscy partyzanci nie są jakąś elitą, dzierżącą wspaniałą prawdę. Jesteśmy po prostu mniejszością, uzbrojoną w pragnienia i decyzje, skierowane przeciwko niebieskim uniformom torturujących, przeciwko poważnym garniturom tyranii, przeciwko społecznemu pokojowi i zdradzieckiej ciszy. Zasiejemy nasze idee, nasz sposób działania, nasze pragnienia, nasze “dobre strony” i “błędy”. Często “wystawiamy” samych siebie na znane nam ryzyko utraty życia bądź uwięzienia. Nie demonstrujemy właściwego szlaku, my tylko wkraczamy na ścieżkę, która dostępna jest dla każdego. Definitywnie pozostawiamy za sobą historię walki klas. Nie pokładamy żadnej ufności w klasie robotniczo-pracowniczej, która kłania się szefowi i chce się do niego upodobnić, równocześnie wszczynając rewolty, by zdobyć okruchy, które ten zrzuca jej ze stołu.Ponieważ wierzymy, że droga do wolności i godności jest zawsze osobista i nie dostosowuje się do stereotypów i etykiet.

V) Anarchoindywidualizm, koncepcja prawdziwej wspólnoty

Każdy osądza i jest osądzany poprzez i ze względu na swoje wybory. Oto, dlaczego często lansujemy w naszych tekstach koncepcje anarchoindywidualizmu rozumianą jako nowy sposób postępowania i nowy wzór działania. Nie oznacza to wcale, że nie jesteśmy zainteresowani otwartym dialogiem z innymi ludźmi, by zakomunikować, co czyni nas dumnymi na tyle, że wciąż podążamy tą drogą. Ponadto z tym samym zapałem oczekujemy wszelkiej krytyki, która nas zaniepokoi i sprawi, że staniemy się lepsi.

Nie oczekujemy jednak społecznej akceptacji. Nie idziemy na kompromis poprzez oczekiwanie na “dojrzałe” warunki. Jeśli społeczeństwo nie rozumie naszych idei, to problem leży w społeczeństwie. Nie zamierzamy już dłużej brać się w cudzysłów.

W świecie gdzie prawo prymatu mas, przesłania wszystko inne, zaostrzymy naszą odmowę, teraz i zawsze. Tak, więc istniejemy na przekór obecnym czasom bez stawania się częścią bezosobowych i anonimowych konsensusów oraz kompromisów.

Niemniej jednak to osobiste wybory i indywidualne inicjatywy kształtują ramy życia każdego z nas. Jednocześnie jesteśmy przekonani, że to jednostka jest początkiem autentycznej wspólnoty. Poprzez międzyludzką komunikację i współpracę, każdy dowiaduje się więcej o sobie samym, a jednocześnie w tym samym czasie także i o innych wokół. Kierując się naszym pragnieniem stawienia czoła światu, który z wrogością nas uciska, oddziałujemy wzajemnie z wolnymi i autonomicznymi jednostkami, które chętniej poszukują życia w całej jego intensywności, niż rozłożonego na miesięczne raty.Ta rozszerzona sieć ludzi, walczących, dyskutujących, działających i myślących, zawsze zaniepokojonych i rozwijająca się jest Rewolucyjną Grupą Konspiracyjnych Komórek Ognia.Nielegalna sieć działającej mniejszości, rozpościerająca się pomiędzy towarzyszami, bez liderów i zwolenników, organizująca ich pragnienia i myśli, zawsze po stronie rewolucji. Poprzez nasze działania przeczymy monopolowi państwa na broń i przemoc.
VI) Oko za oko

Często posługujemy się terminem rewolucyjny terroryzm, ponieważ w obliczu terroru, zsyłanego na nas ze “szczytu władzy” wraz z wojnami, biedą, wypadkami, policją, więzieniami, musi istnieć odpowiedź w postaci terroru jej “podstawy” (dołów społecznych- przyp. tłum.).I pomimo faktu, że partyzancka przemoc ładunków wybuchowych czy politycznych egzekucji nie może być porównywana z ludobójstwem czy zbrodnią państwa, jest to jednak mała przesyłka zwrotna terroru do obozu wroga. Fakt, że wszyscy ci dranie, którzy rządzą naszym życiem, zmuszeni są do poruszania się w uzbrojonych autach, w konwojach otoczonych przez małą armie, nawet podczas zwykłego wyjścia, stanowi minimalną cenę za istnienie stworzonego przez nich świata. Jako rewolucjoniści doświadczyliśmy straty naszych towarzyszy, niewoli naszych braci w więzieniu, nagonki ze strony naszych prześladowców, a teraz nadszedł czas by ból i agonia zmieniły obóz. Na drodze zmierzającej w tym kierunku, przyczynia się do tego rewolucyjny terroryzm, który popularyzuje także rewolucyjną sprawę.
VII) Działania nie mówią same za siebie

Jednak działania są niczym, jeśli pozostają osierocone i ślepe. Wszelkie swoje znaczenie zyskują dopiero gdy ktoś weźmie za nie odpowiedzialność. My, jako Konspiracja nigdy nie wybieraliśmy łatwej drogi stosowania wybiegu, zawsze opatrując oświadczeniem nasze wydarzenia i działania. Kiedy zaczynaliśmy nasze działanie, wydawało się to niewłaściwe, ponieważ wewnątrz bojowego trendu greckiego antyautorytaryzmu, nie było wcześniej żadnej nielegalnej infrastruktury, która posługiwałaby się ustalonym podpisem i określonym językiem (poza kilkoma wyjątkami: Podpalacze Świadomości, Czarna Gwiazda…).

Głównym powodem było przekonanie, które wciąż istnieje, że “akcje mówią same za siebie” oraz lęk przed oskarżeniem o “przynależność do grupy zbrojnej” w przypadku aresztowania. Uważamy, że żadna akcja nie mówi sama za siebie, ponieważ nie ma rewolucyjnego sabotażu bez towarzyszącego mu tekstu wywrotowego. Zwłaszcza, gdy wewnątrz rewolucyjnego prądu istnieje wiele różnych tendencji. Naszym zdaniem ” teoretycy, którzy nie żyją życiem insurekcji, nie mówią niczego, co warte byłoby powiedzenia, a aktywiści, którzy odrzucają krytyczne myślenie nie robią niczego co warte byłoby zrobienia.”

Odnośnie kryminalnych kosztów, są one naturalną konsekwencją, na którą każdy musi być przygotowany, zanim wypowie wojnę systemowi, w przeciwnym razie nie powinien nawet podejmować starań o wkroczenie na ścieżkę rewolucyjnego działania. Konsekwencje prawne nie mogą narzucać ograniczeń na rewolucyjne słowa i działania. Pomimo prawnych implikacji, jedność słów i działania przychodzą zawsze pierwsze, jako kwintesencja naszej własnej walki. Oto, co zawsze robiliśmy, jako Konspiracja i co będziemy robić nadal.
VIII) Dzień, w którym nie wszyscy powrócili
Pierwszego dnia Listopada dwóch naszych braci, Gerasimos Tsalakos i Panagiotis Argyrou, zostali otoczeni przez policyjną grupę DIAS i aresztowani w centrum Aten. (Czytaj TUTAJ i TUTAJ) Znaleźli oni przy nich dwa pistolety, pięć magazynków, jedną kamizelkę kuloodporną i dwie wybuchowe paczki, które miały być przesłane do ambasady Belgii i francuskiego prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego. Nastąpiło to po dostarczeniu dwóch ładunków wybuchowych, przeznaczonych dla ambasady Meksyku i Eurojustu. Wszystko zaczęło się gdy pracownik kurierskiej firmy wysyłkowej Swift Mail, chcąc zaspokoić swoją ciekawość oraz uprawiając detektywizm w celu ochrony ambasadora, wykraczając poza zakres swoich obowiązków, otworzył jedną z paczek, w rezultacie czego doszło do zapłonu, lecz nikt nie został ranny. Reszta wypadków znana jest z newsów i gazet.

Ten poddany zadzwonił po policję i gliniarze przy użyciu mnóstwa swoich sił, zablokowali cały obszar, chwytając naszych towarzyszy. Bez wątpienia zachowanie tego konkretnego pracownika, wystawiło na próbę zdrowy rozsądek i pewnym jest, że jego imię nie zostanie łatwo zapomniane przez nową, miejską wojnę partyzancką.

Co zaś się tyczy akcji, jako takiej, to nasza ostrożność odnośnie tego, że korespondencja arystokracji ambasadorów, nie jest otwierana przez nich samych, lecz przez urzędniczą obsługę ambasady, sprawia, że nie używamy silnego materiału wybuchowego, który mamy w zapasie, stosując zamiast tego minimalną ilość zaimprowizowanego czarnego prochu, tak by dostarczyć naszą wiadomość, nie raniąc człowieka. Wziąwszy nawet pod uwagę, że paczki pozostałyby przez dobę w magazynie firmy, a kurierzy dostarczyliby je dopiero następnego dnia, dbamy o pełne bezpieczeństwo mechanizmu, tak, że aktywowałby on się tylko w przypadku otwarcia paczki. Jak wspomniano w poprzednim oświadczeniu, działanie miejskiej partyzantki oraz przemoc, jaką się ona posługuje, skierowane są wyłącznie przeciwko bandytom, którzy rządzą naszym życiem oraz przeciwko ich lojalnym wasalom, wyznającym religię prawnego Porządku. Jednak, gdy władcy mogą przekonać niewolników, że żyją oni w wolności, wówczas znaczenia stają w obliczu utraty swojego sensu. Często stykamy się ze sprzecznością, odkrywając, że niektórzy pracownicy zgadzają się z interesami elit ekonomicznych. Mania bezpieczeństwa i społecznego donosicielstwa, okazywane przez kilku pracowników, podtrzymują życie systemu. Tak, więc w społeczeństwie, gdzie “bohaterscy” obywatele chronią pieniądze banku przed bandytami, inni wciąż domagają się więcej policji, pewni ludzie przestrzegają praw skorumpowanych władców, wielu donosi, o wszystkim, co odchyla się od służalczej prawidłowości, a niektórzy domagają się przykładnego ukarania buntowników, stajemy przeciwko nim, gotowi prowadzić walkę, aż do gorzkiego końca.

Ponieważ pamięć nie jest śmietniskiem, a krew nie jest wodą…

IX) Kampania solidarności i wsparcia dla grup partyzanckich oraz pojmanych buntowników.

“Nasz dzień nadejdzie, nasz dzień nadejdzie…”

Bobby Sands

Niezbędnym jest dzisiaj, by rozpocząć nową fazę w rozwoju rewolucyjnej koncepcji i rewolucyjnego działania. Jakościowy skok, do którego doprowadzą nasze wspólne wybory, od którego dzielą nas tysiące mil, przybliża się o jeden krok bliżej. Naszym celem jest stworzenie nieformalnej, antyautorytarnej, międzynarodowej sieci grup partyzanckich oraz autonomicznych jednostek.Stworzenie sieci w ramach której towarzysze i włączone w nią grupy, będą wymieniać się doświadczeniami zaczerpniętymi z pełnego spektrum walki, ze spontanicznego anarchizmu, z walki zbrojnej, z politycznej anonimowości, z buntowniczej tendencji. Linia startowa rozszerzającego się koła komunikacji, dyskusji, spostrzeżeń i refleksji. Niezbędny jest wysiłek by wykreować formę, która skoordynuje działania wywrotowe i ataki na szczeblu międzynarodowym. Operacja eksperymentalnego laboratorium spiskowania, poprzez wymianę materiałów oraz wiedzy technicznej w dziedzinie sabotażu. Organizacja kolektywnej solidarności wobec uwięzionych towarzyszy oraz podwalin wsparcia dla poszukiwanych buntowników. Bicie się o stawkę jest piękniejszym osiągnięciem niż sama stawka.W każdym razie jest to coś, co pragniemy robić. W następnych miesiącach nasze pragnienie zostanie przypieczętowane wraz z przedstawieniem przez nas pełnego międzynarodowego apelu. W tym momencie przesyłamy nasze pozdrowienia do przyjaciół, do znanych i nieznanych towarzyszy, którzy organizują się i działają pojedyńczo oraz dla grup partyzanckich. Jednocześnie powinniśmy powiedzieć o naszych stratach, zwrócić się do naszych braci, których już dłużej nie ma z nami. Kwestia zbuntowanych więźniów ( pośród nich i wspaniałej mniejszości “więźniów kryminalnych” , którzy dostarczają przykładów godności i honoru poprzez swoją postawę i swoje walki) pozostaje ważnym aspektem radykalnej walki. Często zainteresowanie wobec “ludzi zza murów” wzrasta, kiedy zaczynają się przesłuchania w sprawie.Tymczasem, pisze się artykuły dziennikarskie opatrując je spektakularnymi tytułami jak “aresztowanie organizacji terrorystycznej” czy “zbrojne starcie pomiędzy terrorystami a siłami policji”. Tym bardziej zwracamy uwagę na fakt, że ponownie musimy przemówić na rzecz naszych uwięzionych braci, zdając sobie sprawę, że nie są oni tylko zwykłymi nazwiskami w tytułach newsów i gazet. Wszyscy ci towarzysze mają swoje indywidualne życie, osobisty punkt widzenia i unikalną twarz. W przeszłości mówiliśmy w imieniu niektórych spośród nich, wspominając tylko ich imiona, podczas gdy w przypadku innych nie nauczyliśmy się nawet ich imion. Fragmentarycznie wspomnieliśmy ich na końcu naszych proklamacji oraz w słowach krzyczanych podczas zamieszek. Z tego powodu straciliśmy pamięć, łączność, historię.Równocześnie staramy się być ostrożni, ponieważ chcemy uniknąć przedstawienia naszych towarzyszy, jako ofiar albo jako bohaterów. Zamiast tego chcemy stworzyć podstawową komunikację z tymi osobami, by dać im szansę mówić, wymienić się doświadczeniami i co najważniejsze, chcemy wykonać ogromny wysiłek by doprowadzić do ich zwolnienia oraz by mogli ponownie stanąć na pierwszej linii walki dla rewolucji. Obok inicjatyw solidarności, które już istnieją ze strony rewolucjonistów i anarchistów, chcemy także przyłożyć naszą rękę do sprawy zwolnienia więźniów i zniszczenia więzień. W ramach pierwszej próby zwrócenia się w tym kierunku, zawarliśmy kampanię międzynarodowej solidarności, którą przeprowadziliśmy.

Przyjaźń łącząca nas z niektórymi, ale również głębokie uznanie, którym darzymy większość, tych, których nie mieliśmy honoru poznać osobiście, pozostałyby nieusatysfakcjonowane, widząc jak ich historie giną na listach sędziowskich dokumentów oraz w dziennikarskich archiwach. Odmienne percepcje, pewne cechy osobiste oraz nieznajomość niektórych innych elementów z powodu dystansu dzielących nas kilometrów nie wystarczą by podważyć to, co jest oczywiste. Osoby te nie czekały aż działanie zastanie je na kanapie w ich domach, lecz same zwróciły się ku niemu na ścieżce rewolucji, gdzie wszystko jest możliwe.

Dlatego wysyłamy nasze koleżeńskie pozdrowienia i znak współpracy do buntowniczych towarzyszy z włoskiej Nieformalnej Federacji Anarchistycznej (Nieformalna FAI) FAI jest otwartą, zdecentralizowaną siecią osób i grup, stosujących metody akcji bezpośredniej oraz sabotażu przeciwko państwu i kapitałowi. Poprzez swoje ataki (umieszczanie i rozsyłanie ładunków wybuchowych do instytucji politycznych, koszar karabinierów, sądów itp) FAI wysyła jasny przekaz dla percepcji i praktyki zbuntowanych anarchistów. Równocześnie FAI wspierało walki więźniów na rzecz zniesienia specjalnych warunków FIES w hiszpańskich więzieniach, dając wyraz swojej solidarności poprzez ataki na terytorium Hiszpanii (wysyłając dwa ładunki wybuchowe do hiszpańskiego sądu w Walencji). FAI atakowało także greckie cele, takie jak greckie biuro turystyki oraz grecką ambasadę w Madrycie, po to by pokazać swoją solidarność z N. Maziotisem w 1999 r. (dziś przebywa on w więzieniu wraz ze swoimi towarzyszami K. Gournasem i P. Roupą, dumnie biorąc na siebie odpowiedzialność za uczestnictwo w organizacji WALKA REWOLUCYJNA) W swoich odezwach FAI lansuje buntowniczy anarchizm i poddaje krytyce stare organizacje oraz ich niegroźną teoretyczno-rewolucyjną retorykę. Równocześnie FAI publikuje także List Otwarty (do ruchu anarchistycznego. Czytaj go TUTAJ) promujący międzynarodową organizację i solidarność. Jest to sprawa, która zawsze pozostanie aktualna i podstawowa…

Pozdrawiamy także anarchiczne grupy Autonomiczne Komórki Praxedis G.Guerrero na rzecz natychmiastowej Rewolucji oraz Insurekcyjny Front Wyzwolenia Ziemi, które atakują na terytorium państwa meksykańskiego. Tamtejsi towarzysze, posługując się domowej roboty środkami zapalającymi oraz ładunkami wybuchowymi, uderzyli w wiele policyjnych celów (policyjne oraz więzienne vany, itp.) W swojej odezwie wydanej przy okazji podwójnego ataku na policyjny van oraz koparkę Insurekcyjny ELF wyjaśnia: “Nie bronimy interesów “klasy pracującej” ani klasy uprzywilejowanej, ponieważ nie jesteśmy klasistami. Jesteśmy anty- antropocentrystami i indywidualistami. Walczymy przeciwko temu społeczeństwu, rozszerzając poprzez nasze działania antyspołeczną wojnę. Bronimy Ziemi, ponieważ wierzymy w konieczność całkowitego jej uszanowania. Nie bronimy ani bogatych, ani biednych. Walczymy przeciwko cywilizacji, na rzecz wyzwolenia Ziemi i totalnej wolności. Niech to pozostanie jasne!”

Obecnie, w meksykańskich więzieniach, przebywa uwięziony od 2009 r. Abraham Lopez. Jest on oskarżony o sabotaż i udział w organizacji przestępczej. Część z tych akcji przeprowadzona była przez ELF. W więzieniu przebywa także Adrian Magdaleno Gonzales, oskarżony o podpalenia banków i działania ALF od 2010 r. Został skazany na 7 lat. Wreszcie za kratami przebywa Braulio Arturo Duran Gonzales, który oskarżony jest o wiele ataków zapalających na banki i inne cele.

Wysyłamy także nasze pozdrowienia do uzbrojonych argentyńskich towarzyszy z formacji Brygada im. Luciano Arruga, którzy bezlitośnie uderzają w struktury państwa. Te zbrojne grupy partyzanckie atakują posterunki policji, wywłaszczają broń z rąk policji, dokonują napadów rabunkowych, biorąc za nie polityczną odpowiedzialność, a także dokonują ataków bombowych przeciw symbolom władzy. Wysyłamy silne przyjacielskie uściski Gabrielowi Pombo de Silvie, który w 2004 r. uciekł z hiszpańskiego więzienia FIES (więzienny system szczególnej izolacji osadzonych – przyp. tłum.) wraz z Jose Fernandesem Delgado. Podczas próby przekroczenia niemieckiej granicy “napotkali” gliniarzy, czego rezultatem było zbrojne starcie (sprawa 4 z Aachen). W tym momencie są oni uwięzieni w Niemczech. Za walkę został on skazany na 13 lat, podczas gdy był więźniem już od 24 roku życia, z czego 14 lat przesiedział w odosobnieniu. Jego towarzysz Jose również został skazany na 14 lat więzienia za tę samą sprawę. Gabriel w więzieniu nigdy nie zgiął karku. Poprzez swoje łatwopalne i wywrotowe teksty, deklaruje, że zawsze będzie stał po stronie (wyzwoleńczej) agresji. “Jesteśmy kilkoma, którzy wierzą, że nadszedł moment, by atakować i niszczyć to, co nam nie służy, a wręcz przeciwnie prowadzi do zniewolenia i destrukcji. W przeciwieństwie do koncepcji Mas, proponujemy ideę Społeczności świadomych jednostek, które nie poszukują przywództwa… Społeczność grup i jednostek “marginesu”, będących “przeciw” projektowi Władzy we wszelkich jej przejawach: ekonomicznych, technologicznych, politycznych, społecznych, architektonicznych, etc. Towarzysze, nie marnujmy czasu i energii na dyskusje z tymi, którzy żyją słowami i dla słów, Działanie należy do nas!!” Z powodu swojej dumnej i niezłomnej postawy, jaką wykazywał się przez wszystkie te lata oraz ze względu na jego walkę z systemem więziennictwa, towarzysz Gabriel często stawał się celem państwowych sił prawa. “Odwiedzali” go przedstawiciele włoskich władz, twierdząc, że jest on bezpośrednio powiązany z rebeliancką organizacją FAI. Ponadto prowadził on niedawno strajk głodowy w ramach międzynarodowej kampanii solidarnościowej, w której my również uczestniczyliśmy, wysadzając budynek Ubezpieczeń Narodowych w Aleji Syggrou.

Przenosząc się kilka mil dalej napotkać możemy w Szwajcarii Marco Camenischa, którego aresztowano w 1980 r. i skazano na 10 lat więzienia, za sabotaż elektrycznych słupów trakcyjnych i transformatorow. Rok później uciekł on z więzienia i żył na wolności, poza prawem przez 10 lat. Aresztowano go ponownie w 1991 r. podczas rutynowej kontroli we Włoszech, która przerodziła się w walkę z gliniarzami. Jeden gliniarz został ranny, podczas gdy Marco “wzbogacił” się o zarzuty jeszcze jednej akcji sabotażowej oraz egzekucji jeszcze jednego policjanta, co było związane z pewną starszą sprawą.

Dodatkowo, w Szwajcarii uwięziona jest także trójka eko-anarchistów: Silvia Guerini, Luca (Billy) Bernasconi oraz Constantino Ragusa, oskarżonych o transportowanie i usiłowanie podłożenia materiałów wybuchowych w laboratoriach badawczych nanotechnologii dużej firmy. Zostali aresztowani w samochodzie, w którym policja znalazła proklamację i materiały wybuchowe. Kontynuują oni walkę wewnątrz więzienia, ostatnio prowadzili strajk głodowy.

Przekraczając Atlantyk, zostajemy przeniesieni ku obrazom wojny w państwie Chile. Dwaj towarzysze Marcelo Villaroel i Freddy Fuentevilla przebywali w wysoce strzeżonym więzieniu w Argentynie, oskarżeni o przemyt broni. Wjechali oni nielegalnie na teren tego kraju, ponieważ chilijski rząd, oskarża ich o udział w ataku na bank, podczas którego zabity został gliniarz. Argentyńskie państwo deportowało obu do Chile. Marcelo spędził wiele czasu w więzieniu jeszcze w okresie, gdy był nieletni. Zaczynał jako bojownik społeczny, podczas gdy później stał się bojownikiem Ruchu Lataro. Jako najmłodszy więzień polityczny w Ameryce Łacińskiej wycierpiał wiele tortur. Później stał się członkiem grupy Camina Libre, która walczyła o sprawy więźniów oraz przeciwko więzieniom. Towarzysz ten jest podejrzewany przez chilijskie władze o bycie protoplastą sprawy “ataków bombowych” w Chile.

W związku ze sprawą “ataków bombowych”, prześladowanych jest 14 osób, które zaprzeczają zarzutom. Cała policyjna operacja ich zatrzymania było przeprowadzona dokładnie jak w filmie. Najazd w miejscach pracy oraz w domach towarzyszy, telewizyjna transmisja na żywo oraz polityczne oświadczenia donoszące o triumfie demokracji. Niezwłocznie pojawiła się proklamacja-manifest, ze strony grup pozostających na obszarze nielegalności, w której zadeklarowały one: “To my umieściliśmy bomby. Naszymi celami były banki, ambasady, spółki finansowe, posterunki policyjne, koszary, kościoły, biura polityczne, przestrzenie klasy rządzącej oraz wszystko, co należy do historycznych opresorów robotników. Uosabiamy ich klęskę.”

Wyrażamy naszą solidarność z tymi grupami, które dumnie i nieugięcie przyznają się do swoich działań.

Wracając do “żelaznego” państwa niemieckiego napotykamy postać Thomasa Meyera-Falka, który przebywa w więzieniu od 1996 r. Oskarżono go o napad rabunkowy przeprowadzony w celu sfinansowania działań politycznych. Niemieckie państwo zemściło się na nim przetrzymując go przez lata w stanie izolacji. Jego korespondencja jest sprawdzana a on sam przetrzymywany jest 23 godziny na dobę w swojej celi. Thomas deklaruje: “… ponieważ izolacja jest atakiem na ludzką godność; spędzenie ponad 7 lat w izolacji zdecydowanie nie jest czymś łatwym, jednak mój umysł jest nieugięty, a solidarność z zewnątrz więzienia jest pomocna i dobrze mi robi.” Thomas przejawiał agresywną postawę przed sądem broniąc swoich przekonań oraz odmawiając okazania skruchy. W 2007 r. Sąd apelacyjny odrzucił jego odwołanie w sprawie zwolnienia warunkowego (odbył już 2/3 swojego wyroku), uznając go za osobę niebezpieczną.

Wreszcie na Bałkanach spotykamy 23-letniego Jocka Palfreemana, który miał odwagę walczyć z grupą 16 neonazistów w Sofii (Bułgaria), widząc, że atakują oni młodego Roma. Użył noża, by ich odeprzeć, jednak oni go zaatakowali. Wywiązała się walka w trakcie której zabił on jednego faszystę i zranił innego. Sąd skazał go na 20 lat więzienia. Także w Rosji i na pobliskiej Białorusi, gdzie towarzysze są zorganizowani i atakują, powstają struktury inwersji oraz uczestnictwa w działaniach sabotażowych. Przesyłamy im nasze wyrazy solidarności w zmaganiach z dochodzeniami i uwięzieniami, poprzez które rosyjskie państwo mści się na nich.
Oczywiście w tej krótkiej podróży szlakami naszej pamięci, honoru i solidarności nie wolno nam zapomnieć o osobie, która wytyczyła historie grup partyzanckich w Hiszpanii jako członek MIL oraz we Francji jako członek Akcji Bezpośredniej. Zwracamy się do bojownika Jeana Marca Rouillana, który poprzez swoje działania i teksty, wewnątrz oraz na zewnątrz więziennych murów, nie ustępuje ani cala ziemi, naszemu wrogowi. Przesyłamy mu nasze wyrazy szacunku, mając w pamięci fragment jego wypowiedzi, ze specjalnym wskazaniem słabych punktów wewnętrznych środowisk wywrotowych:

“w salonach protestu, które pełne są ideologicznych etykiet, tak dużych, że ciągną się one po ziemi jak szmaty, wchłaniając wydaliny ścieku niczym mopy, ich uczestnicy zawsze preferują rewolucjonistów innych czasów. Albo nawet jeszcze bardziej buntowników na innych kontynentach, szczególnie tych znajdujących się w tropikalnych górach Ameryki Południowej. Tartuffowie (nawiązanie do postaci ze “Świętoszka” Moliera, którą cechowały cynizm, obłuda i manipulacja – przyp. tłum.) zawsze przybierają maskę pozorów, by uniknąć wsparcia walczących tutaj buntowników, po to by uniknąć jakiegokolwiek ryzyka, po to by uniknąć wniosków, odnoszących się do ich własnej pozycji oblężonych, ich wiecznego pozostawania letnimi, ich podstępnej zdrady, ociekającej ich codzienną trucizną.”

Stacją końcową naszej podróży jest terytorium Grecji. Wielu buntowniczych anarchistów i przyzwoitych “więźniów kryminalnych” doświadcza “gościnności” greckich więzień. Jednakże mimo tego, nie schylają oni swoich głów, ponieważ dym z płomieni wznieconych podczas powstań nie został zapomniany. Dlatego chcemy pozdrowić zbuntowanego anarchistę Giannisa Skouloudisa, który został aresztowany za podpalenie państwowego pojazdu Narodowego Przedsiębiorstwa Elektrycznego. Giannis stoi po stronie autentycznych rewolucjonistów, którzy rozpoczynają wzniecanie pięknych płomieni pośród nocy Tesalonik. Przyznając się do swojej akcji bez okazywania najmniejszych oznak skruchy wobec władz śledczych, zachował on dumę i siłę.

Z tego samego powodu, oprócz Giannisa, policja wzięła także na cel, czwórkę innych towarzyszy D. Dimtsiadisa, P. Tzifkasa, D. Fessasa and the M. Tsilianidisa.

Ta czwórka nie negocjowała nigdy swoich politycznych przekonań, ani nie chowała się za prawnymi sztuczkami i retorycznymi schematami. Wybrali oni ucieczkę, wybrali nielegalność, by pozostać na pierwszej linii w walce na rzecz rewolucji. Ich towarzysze nigdy nie pozostawią ich samych sobie. Zaatakowali oni sądy w Salonikach, kontynuują podpalenia i urządzają mitingi manifestujące ich oburzenie przed więzieniem Aulona, gdzie zamknięty jest Giannis wraz z buntowniczym anarchistą Panagiotisem Masourasem. Panagiotis jest jednym z kilku rebeliantów, oskarżony o przynależność do naszej organizacji (w związku z tą samą sprawą oskarżono także anarchistkę K. Karakatsani, która przebywa w kobiecym więzieniu Elaiona) Przesyłamy Panagiotisowi wielkie wyrazy naszej Przyjaźni i Szacunku. W naszej “hiper-syberyjskiej” podróży poprzez więzienia demokracji, ze szczególnym skupieniem się na stacji sądu apelacyjnego w związku z anarchistą Giannisem Dimitrakisem (rabunek banku) oraz sądu w sprawie rewolucyjnej grupy Konspiracyjne Komórki Ognia, być może nie wspomnieliśmy o wielu twarzach i imionach, jednak nigdy ich nie zapomnieliśmy. Dlatego towarzysze pamiętajcie, gdziekolwiek jesteśmy, w Malandrino, w Koridallos, w Aulona, albo w gęstym mroku nielegalności, lub też w jakimkolwiek podpaleniu albo w jakiejkolwiek demonstracji, nasze oczy spoglądają w kierunku tego samego nieba.

Jego świt jest naszym własnym zwycięstwem. Nasz dzień nadejdzie…
Ze względu na wszystkie te powody i jako nasz minimalny wkład w proces ataku i solidarności, bierzemy na siebie odpowiedzialność za wysłanie 14 paczek-bomb do następujących celów:

ambasada Belgii

ambasada Meksyku

ambasada Chile

ambasada Niemiec

ambasada Francji

ambasada Szwajcarii

ambasada Bułgarii

ambasada Rosji

niemiecka kanclerz Angela Merkel

włoski premier Silvio Berlusconi

francuski prezydent Nicola Sarcozy

Sąd Europejski

Euro-just

Euro-pol

Konspiracyjne Komórki Ognia
25/11/2010

 

Wersja ang:
http://athens.indymedia.org/local/webcast/uploads/translation_conspiracy_1_11.pdf

tłumaczenie:
www.baader-meinhof.la.org.pl

Poprawki:M.


Redakcja serwisu „Grecja w Ogniu” nie ponosi odpowiedzialności za treści zawarte w publikowanych materiałach. Są one opiniami ich autorów, a ich publikacja służy celom wyłącznie informacyjnym oraz historycznym.

Dyskusja