Grecja: Wywiad z rodzicami aresztowanych i pobitych anarchistów
Redakcja greckiego wydania serwisu Vice.com spotkała się w Atenach z trójką rodziców aresztowanych w Kozanii anarchistycznych bojowników. Do spotkania doszło w kawiarni na placu Syntagma w Atenach, tuż obok budynku parlamentu. Poniżej treść rozmowy:
VICE: Co myślicie o zarzutach postawionych waszym dzieciom?
Rodzic #1: Konsekwentnie realizowali to w co wierzyli, przeszli od słów do czynów w walce z systemem. Pomijając ból jaki odczuwamy, stoimy po ich stronie.
Rodzic #2: Zaczęliśmy rozumieć i akceptować to co robili, włącznie z ich poglądami na temat sprzeciwiania się skorumpowanemu i gnijącemu ustrojowi. Sami próbujemy to zmienić, ale innymi środkami, np. głosując w wyborach.
Jeśli nie da rady doprowadzić do zmian w pokojowy sposób, to uważacie, że metody waszych dzieci mogą okazać skuteczne?
#1: Staramy się zrozumieć, że oni po prostu praktykowali coś co nazywają „realnym oporem”- są anarchistami czynów. Nazywa się ich terrorystami, ale oni postrzegają siebie jako walczących o wolność.
#2: Odczuli na własnej skórze, co oznacza brutalność władz i stracili wiarę w sprawiedliwość zapewnianą przez rząd.
A co z użyciem broni?
#1: Nigdy nie użyli jej do czegokolwiek innego niż zastraszanie wrogów. Nawet podczas tego napadu rabunkowego, dołożyli wszelkich starań, żeby nikt nie został ranny.
#2: Dużo się mówiło o ich pozycji społecznej, że wywodzą się z klasy średniej. Ten komu się czegoś odmawia bądź coś odbiera, walczy o sprawiedliwość- a ten kto tego nie odczuwa, walczy o wolność. Nasze dzieci zostały wychowane w duchu zasady, aby zawsze stawać po stronie słabszych.
Patrząc w ten sposób, można by uznać, że każdy akt przemocy jest symbolem?
#2: Powiedzmy, że ta wypowiedź będzie podżeganiem, bardzo jawnym. Każda ich akcja była poprzedzona oświadczeniem. Nawet jeśli zamierzali zrobić coś ekstremalnego, jak wysadzenie banku, zawsze ostrzegali wcześniej ludzi, żeby się nie zbliżali, a policja zawsze reagowała zbyt późno.
Mówiąc szczerze, młodzi anarchiści przez dłuższy czas ostrzegali policję, że może dojść do czegoś takiego – tak jak zrobili to przyznając się do zamachu bombowego w 2009 na dom Mimisa Androulakisa, członka Panhelleńskiego Ruchu Socjalistycznego, orędownika tradycyjnej greckiej lewicy.
„Wszystko zaczęło się kilka lat temu, ale eskalacja miała miejsce podczas wydarzeń w grudniu 2008. Ludzie młodzi, często licealiści, podzieleni, bez żadnego politycznego ukierunkowania, wyzuci z szacunku i brutalni z powodu przemocy której byli świadkami, hipokryzji, samotności.. Ludzie którzy chcą mieć wszystko i to natychmiast, głoszą „brak przyszłości” i patrzą na wszystkie aksjomaty z pogardą. Oportuniści, którzy coś ze swoimi przekonaniami jednak zrobili: protesty bombowe, ulotki na ulicach, nocne podpalenia.”
Dlaczego policja obrabiała komputerowo zdjęcia zatrzymanych? Podobno po to, żeby ludzie zapamiętali ich twarze. Nie wydaje się, żeby Grecja miała o nich szybko zapomnieć…
Vice.com
