Grecja: List Olgi Economidou uwięzionej bojowniczki KKO

Sobota, 2 czerwca 2012

Dokładnie teraz piszę tych kilka linijek prosto z izolatki; 30 dni izolacji to cena jaką płacę za odmowę sprzedania mojej godności i podporządkowania się upokarzającemu przeszukaniu ciała, co trwałoby 5 minut. Pozostaję niezłomna w powziętej decyzji. Nie oddam strażnikom więziennym nawet sekundy kompromisu. Nie wymienię mojego sprzeciwu i moich wyborów za „ciepełko” standardowej celi i „wolność” spacerów oraz przebywania pośród innych więźniów. Nie zamierzam stać się kolejnym, statystycznie normalnym osadzonym, kulącym się na widok służb więziennych, który „po cichu” odsiaduje swój wyrok, który odlatuje w halucynacje wywołane przez pigułki psychiatryczne, i daje się zniewolić hierarchii, dzielącej więźniów na „starszych weteranów” i nowo przybyłych. Podczas mojego dotychczasowego pobytu w więzieniu ujrzałam gęsto zaludnioną pustynię społeczeństwa więźniów. Tak jak wtedy gdy byłam wolna, tak i teraz, gdy znajduję się wśród murów, wciąż odrzucam każde społeczeństwo wzniesione na zniszczeniu „Ja”, które imituje jego fałszywe idole, wyrzekając się autentyczności i starając przetrwać poprzez podążanie za społecznymi konwenansami.

Odrzucam samotny tłum, ubierający maski, ponieważ brak mu ducha aby pozostać sobą. Pozostaję przyjaciółką, towarzyszką i człowiekiem dla wszystkich kobiet i mężczyzn, którzy zachowują swój wewnętrzny ogień. Wobec tych kobiet i mężczyzn, którzy wybrali niebezpieczną ścieżkę wilków zamiast pastwiska dla owiec. Gdy chodzi o nas wszystkich, anarchistów działania, uwiezienie okazuje się niewystarczającą „karą”. Dlatego stosowane są kary dyscyplinarne, przenosiny i cele izolacyjne. Izolacja jest więzieniem wewnątrz więzienia. 24 godziny na dobę pozostajesz zamknięty w klatce z piętrowym łóżkiem, z toaletą znajdującą się w celi i czujnym okiem, pozostającej w zamkniętym obwodzie kamery (którą w końcu zdołałam przykryć prześcieradłem…). Tutaj w zamknięciu twoimi jedynym kochankami ppozostają myśli i wspomnienia. Tutaj w zamknięciu, dni i godziny saą zabijane, tracone i umierające, powolnie upływając, jedna za drugą…

Nie byłam jednak sama w ciągu tych 30 dni odosobnienia. Miałam bowiem po swojej stronie pewnych nietypowych i zachwycających gości, którzy przedostali się tu potajemnie i „przeszmuglowali” swoje treści, łamiąc tym samym izolację. Był to więc piękny dzwięk wystrzałów Komórki Olga FAI/IRF, przeciwko Adinolfiemu, tej szumowinie z firmy nuklearnej (siostry i bracia, DZIĘKUJĘ wam za podarowany mi uśmiech), niepowtarzalny dzwięk ANFO (prosty górniczy materiał wybuchowy – przyp.tłum.) oraz dynamitowych eksplozji w Ekwadorze, w Boliwii (siły dla aresztowanych towarzyszy), w Peru, dobre wieści od moich pojmanych braci Eata i Billy’ego z Indonezji (Eat, twoje słowa zawarte w liście dały mi siłę i odwagę), dymy pożarów wywołanych przez nowe Konspiracyjne Komórki Ognia FAI/IRF – Grecja (dzięki waszej woli i waszymakcjom, pokazaujecie, że wszystko trwa dalej), hasła i głosy wznoszone podczas wiecu pod więzieniem Diavata, zorganizowanego przez ludzi, którzy przyszli okazać mi solidarność, teksty, plakaty, sabotaże (w Volos), podpalenia, które wygrawerowały w moim umyśle i sercu nieusuwalną frazę: „SOLIDARNOŚĆ pomiędzy anarchistami działania nie pozostaje tylko pustym gadaniem”…

30 dni w jednoosobowej celi i wychodzę, ale wilczyca drzemiąca wewnątrz mnie nie śpi, nie zgadza się, nie wybacza….

Olga Ekonomidou

członkini pierwszego pokolenia Konspiracyjnych Komórek Ognia – FAI/IRF

raf.espiv.net

Dyskusja