Wprowadzenie do ukierunkowanego niszczenia mienia

Poniższy tekst jest głosem w dyskusji, która rozgorzała w USA po pierwszomajowych zamieszkach. Część komentatorów potępiła je jako szkodliwe dla „pozytywnych aspektów ruchu i jego postulatów”. Uczestnicy zamieszek zostali oskarżeni o „przejecie” relacji medialnych i zniszczenie pozytywnego przekazu demonstrantów. Czy tak było ? Czy media zamiast zamieszkom poświęciłyby więcej uwagi postulatom demonstrantów ? Zapraszamy do lektury.

W jednym z komentarzy, Paul Constant atakuje dzisiejsze starcia pisząc, że zacierają one strukturalno-ekonomiczne przyczyny protestów – rozwarstwienie społeczne, programy „zamkniętych społeczności” wdrażane wśród imigranckich wspólnot, a także opisuje jak spekulanci z Wells Fargo wyprowadzają pieniądze ze sprywatyzowanego przemysłu więziennego. Ludzie tacy jak Paul nazywają uczestników zamieszek „zadymiarzami”, „bezmózgimi idiotami” i „złodziejaszkami”.

To niekoniecznie prawda. Są powody, dla których ludzie atakują sklepowe witryny.

Reporterzy popełniają błąd, opisując dzisiejsze ukierunkowane niszczenie mienia terminem „przemoc”. Istnieje ogromna moralna przepaść pomiędzy rozbiciem bankowej witryny, a zaatakowaniem innej osoby. Łączenie tych dwóch sprzeczności w ramach jednego terminu jest leniwe językowo i politycznie nieodpowiedzialne. Warto zauważyć, że niszczeniu własności przez grupy takie jak Front Wyzwolenia Ziemi (ELF) – podpalanie fabryk, stoków narciarskich, czy nawet uniwersyteckich instytutów badawczych – nigdy nie towarzyszyły ofiary w ludziach.

W rzeczywistości, jedyną przemocą jaką dzisiaj zaobserwowałem, poza kilkoma drobnymi starciami demonstrantów z policją, była bójka pomiędzy protestującym, a właścicielem zniszczonego samochodu. To była drobna przemoc. Wybijanie wystawowych okien to nie przemoc, a wandalizm. To duża różnica – chyba, że traktujesz ludzi jako moralny odpowiednik własności.

Wracając do sedna: Dlaczego ktokolwiek miałby uciekać się do ukierunkowanego wandalizmu jako sposobu wyrażenia poglądów politycznych ? To bardzo stara taktyka, której historia sięga Jezusa niszczącego stragany lichwiarzy. Wśród niektórych demonstrantów nadal cieszy się sporą popularnością, u innych powoduje odruch wymiotny.

Uzasadnienie wandalizmu dzieli się na trzy podstawowe ramy: praktyczną, teoretyczną oraz praktyczno-teoretyczną. Każdy akt ukierunkowanego niszczenia mienia zazwyczaj czerpie po trochu z każdej.

Po pierwsze, uzasadnienie praktyczne: Atakowanie firm – skarbonek kapitalistów- jest sposobem na zwrócenie ich uwagi. Kiedy ELF (który jest bardziej ideologią niż organizacją) dokonywał ataku, zadawał szkody uprzywilejowanej grupie. Przekonaliśmy się o tym także przed dzisiejszymi starciami. Kiedy szedłem do domu, widziałem pracowników zaklejających płytami ze sklejki okna większości sklepów w centrum miasta. Zapytałem jednego z nich, czy przed nocą zabezpieczony będzie każdy interes na ulicy. Odpowiedział, że tak. „Okna są kosztowne, my nie”. Koszt wstawienia jednej szyby tego rozmiaru ocenił na około 800$.

Oto anegdota dotycząca anarchistycznego niszczenia mienia, nie w celu zadawania szkód kapitalistom, ale w imię przejrzystości demokracji: W 1986 roku, Sean Carlson był studentem Uniwersytetu Waszyngtońskiego oraz członkiem organizacji „Studenci Przeciwko Apartheidowi”, grupy, która próbowała wymusić na władzach uczelni rezygnację z inwestycji na terenie objętej apartheidem RPA.

Członkowie organizacji postanowili regularnie uczęszczać na otwarte zebrania władz uczelni, formułując swoje żądania. Zostali zignorowani. Po tym doświadczeniu wycofali się do lobbowania i organizowania demonstracji. Jednak znów ich zignorowano. Ostatecznie władze uczelni zrezygnowały z otwartej formy zebrań. Podczas każdego zebrania policja pilnowała, by drzwi pozostawały zamknięte.

Carlson, sądząc, że dochodzi do złamania prawa, próbował działać w pojedynkę. Będąc anarchistą uważał, że osobista autonomia nie zawsze powinna być podporządkowana władzy politycznej, a policja w tym przypadku narusza prawo zamiast go przestrzegać. Dlatego wybił jedno z okien, próbując wedrzeć się do środka i wyważyć drzwi. Stoczył walkę z policjantem, a następnie został aresztowany. Po całym zdarzeniu wniósł skargę do sądu, która została w całości oddalona. Kto odważy się powiedzieć dzisiaj, że protest Carlsona przeciwko zarabianiu władz uczelni na apartheidzie był niemoralny ? W pewnych sytuacjach wybicie okna jest aktem głęboko moralnym, nawet jeżeli sprawcą jest samozwańczy anarchista.

Po drugie, uzasadnienie teoretyczne: Bazuje ono na teorii opracowanej przez socjologów w 1980 roku. Teoria ta stała się popularna w Nowym Yorku za kadencji burmistrza Rudyego Giulianiego. Według niej rozbite okno jest symbolem bezprawia i słabego państwa – jedno rozbite okno może oznaczać więcej rozbitych okien, a także skłotersów oraz inne formy „bezprawia”. Anarchiści uciekający się do niszczenia własności chcą pokazać, że obowiązujące prawo i ekonomia nie są tak nieuniknione jak grawitacja – kształtują je ludzkie wybory. „Ludziom coraz trudniej przychodzi uczucie obrzydzenia na widok zniszczonych bankowych witryn”, pisze AG Schwartz, autor artykułu w anarchistycznym piśmie Tides of Flame.

Powinniśmy odnotować, że zadymiarze nie atakowali dzisiaj małych sklepów i restauracji. Ich celem padło ogromne centrum handlowe Niketown oraz banki. Ten wandalizm nie był „bezmyślny” – był wyważony i dobrze skalkulowany.

(Odnośnie demonstranta w butach firmy Nike niszczącego centrum handlowe będące własnością tego koncernu: Nie mogę za to ręczyć i szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi. To zabawne, gdy opinia publiczna odrzuca działania anarchistów, którzy nie przystają do nadanej im etykietki, a w tym samym czasie deklaruje głęboki brak zainteresowania tym kim dzisiaj jest anarchista lub kim stara się być. Albo okolicznościami, dla których dana osoba nosi określonego typu buty. Ludzie odrzucają idee, jednocześnie domagając się ideologicznego puryzmu od osób będących zwolennikami ideologi opartej na wolnych założeniach.)

Po trzecie, połączenie uzasadnienia praktycznego i teoretycznego: Kilka tygodni temu, anarchistyczny teoretyk John Zerzan (okrzyknięty przez prasę w 1999 roku intelektualnym ojcem chrzestnym zamieszek przeciwko WTO) powiedział w jednym z wywiadów: „Ludzie pytają dlaczego robisz te szalone rzeczy ? [w domyśle uprawiasz polityczny wandalizm]”. „Odpowiadam wtedy, szalone jest to co robimy każdego dnia… Masz całą masę anarchistów snujących się wokół ruchu Occupy, którzy zrozumieli, że znaleźli się w martwym punkcie, domagając się drobnych reform, zmian w ordynacji podatkowej, a wielu nie jest zainteresowanych tego typu zmianami… Musisz wykazać prawdziwą bojowość, albo po prostu marnujesz swój czas”.

Dla Zerzana oraz innych anarchistów opowiadających się za akcją bezpośrednią, wybijanie szyb, a nawet podpalenia dokonywane przez ELF to rodzaj alarmu przeciwpożarowego, mającego zwrócić nasza uwagę na to co nazywają rozpędzającą się ekonomiczną, społeczną i ekologiczną katastrofą. „Wtedy masz szansę zapytać dlaczego ktokolwiek miałby to robić. Nawet media muszą zwrócić na to uwagę, ponieważ ludzie chcą wiedzieć co się dzieje”.

Ceniony antropolog i anarchista David Graeber (mający na swoim koncie badania przeprowadzone w niektórych rejonach Madagaskaru, gdzie rozwój państwa w zasadzie zatrzymał się, zmuszając ludzi do podjęcia własnych wyborów) pisząc o skłotersach z Christianii (Dania), opisał ich rytuał świąteczny, któremu przyświeca podobny cel – ubierają się w stroje świętego mikołaja, po czym wdzierają do domów towarowych wywłaszczając zabawki i rozdając je dzieciom napotkanym na ulicy, „wtedy każdy może rozkoszować się obrazkami pałowanego mikołaja oraz policjanta, który wyrywa płaczącym dzieciom zabawki”.

Tym sposobem dochodzimy do zasadniczego pytania: Czy dzisiejszy wandalizm umniejsza wartość protestów ? Jeżeli dzisiejsze wydarzenia ograniczyłyby się do trzymania się za roczki i śpiewania Kumbaya, czy prasa zastąpiłaby relacje z zamieszek taką samą ilością informacji o społecznych i ekonomicznych przyczynach protestu, o postulatach demonstrantów ? A może wszyscy zostaliby na równi, a może nawet bardziej, zignorowani ?

Nie znam odpowiedzi na powyższe pytania. Nie jestem samozwańczym anarchistą, ani zwolennikiem ukierunkowanego niszczenia mienia. Wiem jednak, że istnieją ważne argumenty za wandalizmem jako formą protestu oraz drogą do zwrócenia uwagi na problemy, które inaczej zginęłyby w natłoku codziennych obowiązków i napływających zewsząd informacji.

slog.thestranger.com

Dyskusja