Dramatyczne wezwanie do przebudzenia. Fala lewicowych ataków w Niemczech

Bomby benzynowe na berlińskich torach. W oświadczeniu internetowym do podłożenia bomb (zwykłych butelek wypełnionych łatwopalną cieczą – przyp.tłum.) przyznała się radykalnie lewicowa grupa. Odkryto je po próbach podpalenia głównej magistrali kolejowej Berlin-Hamburg. W tym roku anarchiści podpalili w Berlinie łącznie ok. 600 luksusowych aut. Niemieckie władze zwierają siły, by przygotować się do odparcia powrotu fali lewicowego terroryzmu z lat 70-ych.

Niemcy obawiają się powrotu miejskiego terroryzmu z czasów Frakcji Czerwonej Armii (RAF), po tym jak lewicowi partyzanci próbowali wysadzić linię kolejową oraz wykoleić poruszające się po niej pociągi ekspresowe. Saperzy usunęli siedem bomb benzynowych, wyposażonych w detonatory czasowe, znalezione przez robotników kolejowych w tunelu prowadzącym do głównej stacji Berlina. Odpowiedzialność za ten atak wzięła lewicowa grupa HEKLA, publikująca swoje oświadczenie w internecie.W języku niemieckim przeczytasz je TU.

Grupa potępiła misję niemieckiej armii w Afganistanie oraz zażądała uwolnienia amerykańskiego żołnierza Bradleya Manninga, którego oskarża się o przeciek do WikiLeaks nt. wojny w Iraku. Hekla to nazwa islandzkiego wulkanu, który swoim wybuchem i dymem zablokował swego czasu ruch powietrzny.Na terenie Afganistanu, w ramach misji NATO, stacjonuj w tej chwili ok. 5000 niemieckich żołnierzy, większość z nich na północy kraju. Odkrycie ładunków nastąpiło po tym jak doszło do podpalenia sprzętu sygnalizacyjnego wzdłuż linii kolejowej prowadzącej do Hamburga. Spowodowało to poważne przesunięcia kursów biegnących między oboma miastami.

Atakom tym towarzyszą wypowiedzi niemieckich polityków oraz policji, ostrzegające przed powrotem fali lewicowych ataków zbrojnych, które 40 lat temu nękały Zachodnie Niemcy. Już w tym roku (2011) na terenie stolicy anarchiści spalili ok. 600 luksusowych aut. Obecne udaremnione ataki, wskazują na stopniowe narastanie tej kampanii ze strony środowisk radykalnej lewicy, co zdaniem policji, może doprowadzić do ofiar w ludziach, jeśli nie zostanie ona powstrzymana.

„Doświadczamy odrodzenia Frakcji Czerwonej Armii. Lewicowy terror powraca” powiedział Rainer Wendt, szef Związku Policji Niemieckiej. Choć stare struktury RAF zanikły już dawno temu, Wendt ostrzega: „Nowe grupy terrorystyczne działają w zdecentralizowany sposób, są luźno ze sobą powiązane, składając się z wielu pojedyńczych małych grup.” Wyjaśnił, że poważnie utrudnia to rozbicie takich grup, ponieważ nawet jeśli uda się schwytać członka jednej z nich, nie wie on nic o aktywistach spoza swojej własnej małej komórki.

Grupy zasilane są przez młodych rekrutów, pełnych nienawiści do banków oraz pozbawionych nadziei na pracę. W związku z eskalacją przemocy ta nowa generacja radykałów pozostaje pod obserwacją

niemieckich służb bezpieczeństwa. W tym roku w Berlinie oraz w sąsiednim landzie Brandenburgii, podpalono także szereg pojazdów należących do policji.

Gunter Krings, krajowy ekspert ds bezpieczeństwa uważa, że za jest „za wcześnie” by mówić o powrocie krwawych czasów RAF. Dodaje jednak: „Musimy traktować te ataki bardzo, bardzo poważnie. Nie możemy ich lekceważyć jako ataków zaledwie przeciwko przedmiotom. Ataki przeciwko rzeczom mogą szybko przeobrazić się w ataki przeciwko ludziom. Ogień na torach kolejowych w oczywisty sposób stwarzał zagrożenie dla ludzkiego życia”

Minister Spraw Wewnętrznych Dolnej Saksonii, Uwe Schünemann powiedział: „Lewicowcy umieszczają w internecie propagandę informującą o tym, gdzie na ciele uzbrojonych oficerów znajdują się słabe punkty, aby łatwo można było ich zranić. Biorą też na cel policyjne auta, podkładając pod nie ogień. Dysponują nawet odpowiednimi instrukcjami jak atakować oficerów policji.Znajdujemy się we wstępnym etapie powrotu fali lewicowego terroryzmu. Widzę pewne podobieństwa między dzisiejszą sytuacją a okolicznościami, towarzyszącymi narodzinom RAF. Oni również zaczynali od podpaleń, natomiast później zaczęli mordować ludzi. Dlatego też uważam: należy przeciwstawić się czemuś co właśnie się rozwija, stłumić to w zarodku.

W swoim lipcowym sprawozdaniu Biuro Ochrony Konstytucji również ostrzega o wzroście lewicowej przemocy: „Ataki lewicowych ekstremistów wykazują znaczącą tendencję wzrostową jeśli chodzi o stopień ich agresywności, a także gotowość do podejmowania większego ryzyka.”

Tłum: Bre
raf.la.org.pl

Dramatyczne wezwanie do przebudzenia

W kwietniu, Federalny Urząd Ochrony Konstytucji, niemiecka agencja bezpieczeństwa wewnętrznego, odnotowała gwałtowny wzrost przestępstw popełnianych przez lewicowych ekstremistów. Z poufnych danych wynika, że w pierwszych trzech miesiącach 2011 r. liczba przestępstw wzrosła o 39% w porównaniu do tego samego okresu w roku poprzednim, osiągając liczbę 2,042. Liczba aktów przemocy wzrosła nawet o 68%, osiągając liczbę 426. Pomimo tego, niemiecki wywiad twierdzi, że jest zbyt wcześnie, by mówić o „wymiarze terrorystycznym”, spodziewając się jednak dalszej radykalizacji. Ich raport stwierdza: „znaczne pogorszenie bezpieczeństwa”.

W rzeczywistości, wystarczyło kilka tygodni, by przewidywania te stały się faktem. We wczesnych godzinach rannych23 maja, nieznani sprawcy podłożyli ładunek zapalający, powodując znaczne zniszczenia w wiązce kabli na jednej ze stacji kolejowych, gdzie znajduje się sterownia obejmująca cały Berlin wschodni. Atak sparaliżował urządzenia sygnalizacyjne, wstrzymując ruch kolejowy w całej stolicy oraz wyznaczając nowy poziom technicznego wyrafinowania sprawców.

Powyższy atak przyniósł także znaczne zmiany, jeśli chodzi o sposób w jaki sprawcy uzasadniają swoje działania. W liście przyjmującym odpowiedzialność, podpalacze mieszają filozoficzne argumenty z Marksistowską krytyką kapitalizmu. Chcieli uderzyć w „mobilność” rozrastającego się miasta, sabotując „destrukcyjne tarcia morderczej normalności pracy, konsumowania i niewolnictwa”. Policja opisuje listy sprawców jako rozwlekłe, zbliżone bardziej do tekstów z gazet kulturalnych niż ulotek ekstremistów.

Ich treść i sposób zapisania kontrastuje z używaną do tej pory przez niemieckich lewicowych ekstremistów pedantyczną prozą. W liście czytamy: „miasto wstrzymuje oddech, zwalnia tempo, a może nawet zmierza ku bezruchowi” [ odniesienie do możliwych skutków ataku]. Grupa, która przyjęła odpowiedzialność za atak określiła się mianem „Hekla – Inicjatywa dla Rozkwitu Społecznych Erupcji„, gdzie Hekla, to nazwa islandzkiego wulkanu.

Innym, nowym, aspektem jest przyjęcie przez sprawców samokrytyki. Podczas rozważania o „spowolnieniu pewnych spraw”, przyznają, że inni mogą odbierać ich działania jako „czyny terrorystycznych idiotów”, ale jak twierdzą, ataki na linie kolejowe nie mają na celu „generowania powszechnego przyzwolenia na zniszczenie codziennego życia”.

W niedawno opracowanych dokumentach Urzędu Ochrony Konstytucji, znajdują się dane osobowe 767 osób, podejrzanych o „szerzenie przemocy, u której postaw lezą lewicowe ideologie”.

Wydarzenia na kolei wywołały szeroką debatę o zagrożeniach terrorystycznych, jaka przetoczyła się przez niemieckie media. Tabloid „Bild” wołał na swojej okładce pytając: „Czy grozi nam nowy RAF?”.

W swoim oświadczeniu grupa podkreśliła, że nie miała zamiaru narażać ludzkiego życia.

Prokuratorzy federalni wszczęli śledztwo, szukając podejrzanych o „niezgodny z konstytucją sabotaż”. Deutsche Bahn, krajowy operator kolejowy, wyznaczył nagrodę w wysokości 100.000 euro za informacje, które doprowadzą do aresztowań.

Na podstawie: Spiegel.de

Dyskusja