Dramatyczne wezwanie do przebudzenia. Fala lewicowych ataków w Niemczech
Bomby benzynowe na berlińskich torach. W oświadczeniu internetowym do podłożenia bomb (zwykłych butelek wypełnionych łatwopalną cieczą – przyp.tłum.) przyznała się radykalnie lewicowa grupa. Odkryto je po próbach podpalenia głównej magistrali kolejowej Berlin-Hamburg. W tym roku anarchiści podpalili w Berlinie łącznie ok. 600 luksusowych aut. Niemieckie władze zwierają siły, by przygotować się do odparcia powrotu fali lewicowego terroryzmu z lat 70-ych.
Niemcy obawiają się powrotu miejskiego terroryzmu z czasów Frakcji Czerwonej Armii (RAF), po tym jak lewicowi partyzanci próbowali wysadzić linię kolejową oraz wykoleić poruszające się po niej pociągi ekspresowe. Saperzy usunęli siedem bomb benzynowych, wyposażonych w detonatory czasowe, znalezione przez robotników kolejowych w tunelu prowadzącym do głównej stacji Berlina. Odpowiedzialność za ten atak wzięła lewicowa grupa HEKLA, publikująca swoje oświadczenie w internecie.W języku niemieckim przeczytasz je TU.
Grupy zasilane są przez młodych rekrutów, pełnych nienawiści do banków oraz pozbawionych nadziei na pracę. W związku z eskalacją przemocy ta nowa generacja radykałów pozostaje pod obserwacją

niemieckich służb bezpieczeństwa. W tym roku w Berlinie oraz w sąsiednim landzie Brandenburgii, podpalono także szereg pojazdów należących do policji.
Dramatyczne wezwanie do przebudzenia
W kwietniu, Federalny Urząd Ochrony Konstytucji, niemiecka agencja bezpieczeństwa wewnętrznego, odnotowała gwałtowny wzrost przestępstw popełnianych przez lewicowych ekstremistów. Z poufnych danych wynika, że w pierwszych trzech miesiącach 2011 r. liczba przestępstw wzrosła o 39% w porównaniu do tego samego okresu w roku poprzednim, osiągając liczbę 2,042. Liczba aktów przemocy wzrosła nawet o 68%, osiągając liczbę 426. Pomimo tego, niemiecki wywiad twierdzi, że jest zbyt wcześnie, by mówić o „wymiarze terrorystycznym”, spodziewając się jednak dalszej radykalizacji. Ich raport stwierdza: „znaczne pogorszenie bezpieczeństwa”.
W rzeczywistości, wystarczyło kilka tygodni, by przewidywania te stały się faktem. We wczesnych godzinach rannych23 maja, nieznani sprawcy podłożyli ładunek zapalający, powodując znaczne zniszczenia w wiązce kabli na jednej ze stacji kolejowych, gdzie znajduje się sterownia obejmująca cały Berlin wschodni. Atak sparaliżował urządzenia sygnalizacyjne, wstrzymując ruch kolejowy w całej stolicy oraz wyznaczając nowy poziom technicznego wyrafinowania sprawców.
Powyższy atak przyniósł także znaczne zmiany, jeśli chodzi o sposób w jaki sprawcy uzasadniają swoje działania. W liście przyjmującym odpowiedzialność, podpalacze mieszają filozoficzne argumenty z Marksistowską krytyką kapitalizmu. Chcieli uderzyć w „mobilność” rozrastającego się miasta, sabotując „destrukcyjne tarcia morderczej normalności pracy, konsumowania i niewolnictwa”. Policja opisuje listy sprawców jako rozwlekłe, zbliżone bardziej do tekstów z gazet kulturalnych niż ulotek ekstremistów.
Ich treść i sposób zapisania kontrastuje z używaną do tej pory przez niemieckich lewicowych ekstremistów pedantyczną prozą. W liście czytamy: „miasto wstrzymuje oddech, zwalnia tempo, a może nawet zmierza ku bezruchowi” [ odniesienie do możliwych skutków ataku]. Grupa, która przyjęła odpowiedzialność za atak określiła się mianem „Hekla – Inicjatywa dla Rozkwitu Społecznych Erupcji„, gdzie Hekla, to nazwa islandzkiego wulkanu.
Innym, nowym, aspektem jest przyjęcie przez sprawców samokrytyki. Podczas rozważania o „spowolnieniu pewnych spraw”, przyznają, że inni mogą odbierać ich działania jako „czyny terrorystycznych idiotów”, ale jak twierdzą, ataki na linie kolejowe nie mają na celu „generowania powszechnego przyzwolenia na zniszczenie codziennego życia”.
W niedawno opracowanych dokumentach Urzędu Ochrony Konstytucji, znajdują się dane osobowe 767 osób, podejrzanych o „szerzenie przemocy, u której postaw lezą lewicowe ideologie”.
Wydarzenia na kolei wywołały szeroką debatę o zagrożeniach terrorystycznych, jaka przetoczyła się przez niemieckie media. Tabloid „Bild” wołał na swojej okładce pytając: „Czy grozi nam nowy RAF?”.
W swoim oświadczeniu grupa podkreśliła, że nie miała zamiaru narażać ludzkiego życia.
Prokuratorzy federalni wszczęli śledztwo, szukając podejrzanych o „niezgodny z konstytucją sabotaż”. Deutsche Bahn, krajowy operator kolejowy, wyznaczył nagrodę w wysokości 100.000 euro za informacje, które doprowadzą do aresztowań.
Na podstawie: Spiegel.de

