Meksyk: Uderzenie za uderzeniem. Podsumowanie Czarnego Września

Na początku września prasa doniosła o podłożeniu paczki z materiałem wybuchowym, jaką znaleziono w laboratoriach badawczych na terenie Szkoły Studiów Wyższych, znajdującej się na obszarze miasteczka akademickiego Cuautitlán. Szkoła należy do Narodowego Autonomicznego Uniwersytetu Meksyku (UNAM). Nawet wówczas groźby towarzyszące atakowi zostały zatajone.

Kilka tygodni wcześniej, gazety pisały: „Wbrew działaniom grup antytechnologicznych, UNAM zamierza kontynuować swoje projekty związane z Nano Nauką.” Oczywiście chodziło tu o grupę „Jednostki zmierzające ku Dzikości” [Individuals tending towards the Wild – ITW, Individualidades Tendiendo a lo Salvaje – ITS]

Saperska jednostka ASE rozbroiła ładunek, który zdaniem władz uniwersytetu przeznaczony był dla jednego z profesorów związanego z gałęzią badań nanotechnologicznych. Zaniepokojenie wywołane tą akcją było ogromne, a ITW odniosła sukces, zadając cios dwóm największym uniwersytetom w Meksyku, prywatnemu Tec de Monterrey i publicznemu UNAM.

Mimo iż bombę rozbrojono, atak ten rozpoczął kampanię Czarnego Września.

Terrorystyczne Komórki na rzecz Akcji Bezpośredniej – Frakcja Antycywilizacyjna [The Terrorist Cells for Direct Action- Anti-Civilisation Fraction (TSDD-ACF)] przyznały się do zamachu bombowego na Państwowy Instytut Ekologii, a także do podłożenia atrapy bomby przeciwko firmie biofarmaceutycznej IFaB. Do ładunku dołączono komunikat. Atak przeprowadzono 5 września w mieście Meksyk, w dzielnicy Coyoacan, należącej do Dystryktu Federalnego. Wydarzenia te miały miejsce stosunkowo niedawno – pierwszy z ataków miał miejsce w Kwietniu, drugi zaś w Grudniu ubiegłego roku. W swoim komunikacie, TSDD-ACF przedstawiła szeroką krytykę redukcjonizmu oraz cywilizacji jako takiej.

Oba działania zostały zatajone przez władze miejskie, pomimo, że ataki wciąż trwają i będą trwać nadal.

12 września Animal Liberation Front przeprowadził akcję w solidarności z chilijskim towarzyszem Tortugą. W pewnym miejscu uwolniono zwierzęta, jaszczurki i żółwie, zniszczono KFC oraz przeprowadzono dwa podpalenia, z których jedno – próba podpalenia ciężarówki Farmy Ostrich – nie powiódł się z powodu reakcji strażnika.

Następnego dnia, 13 września, w Lomas de Chapultapec – jednej z najbardziej chronionych stref stolicy, przed bankiem Banamex, eksplodowała bomba. W obszernych doniesieniach prasowych, pojawił się również wywiad z żałosnym szefem policji Muguelem Anglesem Mancerą, który wspomniał, że ładunek zawierał elektroniczny obwód połączony z zegarem, stanowiącym detonator. Powiedział, że wydaje mu się to dziwne, ponieważ w stolicy bardzo rzadko stosowane są tego typu mechanizmy ładunków wybuchowych. Technika, Mancera, technika!

1 września, Autonomiczne Komórki Natychmiastowej Rewolucji – Praxedis G. Guerrero (CARI-PGG) przyznały się do zamachu bombowego na ciężarówkę stołecznej policji, na terenie Nezahualcóyotl. Ta akcja również została przez władze przemilczana.

21 września Jednostki zmierzające ku Dzikości przyznały się do paczki, znalezionej 1 września w instalacjach FES. Grupa wzięła również odpowiedzialność za inny ładunek, zaadresowany do dyrektora INIFAP w stołecznej dzielnicy Coyoacan. Ta ostatnia akcja również spotkała się z reakcją milczenia.

W długim komunikacie ITW poruszyła rozmaite tematy, podnosząc kwestię lewicowości, psychologicznych skutków życia w cywilizacji, kwestie neurologii, przypadkowej lub masowej solidarności, a także przedstawiła krytykę społeczeństwa technoindustrialnego. Komunikat ten stanowił wsparcie dla osób, pragnących odejść od tradycyjnej krytyki systemu i pogłębiać ją na własną rękę.

Dwa dni później, 23 września, w stołecznej dzielnicy Iztacalco, w biurach Federalnej Komisji Elektryczności (CFE) eksplodował kolejny ładunek. Tym razem telewizja pokazała kadry, pobrane z monitoringu, na których mogliśmy zobaczyć cień szybko znikającej osoby, porzucającej torbę pod drzwiami instytucji. Kilka minut później monitoring zarejestrował potężną eksplozję.

Zniszczenia materialne były znaczne, a odpowiedzialność za atak ogłosiły jakiś czas potem Autonomiczne Komórki na rzecz Natychmiastowej Solidarności – Praxedis G. Guerrero

26go na wielu stronach internetowych, ukazał się tekst, podpisany przez szereg grup Ekoanarchistycznego oraz Insurekcyjnego Działania, wzywający do nieuczestnictwa w Marszu 2 Października (marsz ku pamięci bojowników społecznych, zmasakrowanych przez rząd w 1968 r. tuż przed rozpoczęciem się w tym kraju Igrzysk Olimpijskich.Więcej o historycznej masakrze na Placu Trzech Krzyży czytaj TU)

Apel ten wziął się z troski i obawy towarzyszy, że władze miasta Meksyk, nie mogąc odnaleźć sprawców ataków, będą starały się wtrącić do więzienia kogokolwiek, planując falę represji wobec anarchistycznego bloku (planowanego wspólnie z Komunistami, zaniepokojonymi utratą poparcia oraz odpływem „rekrutów” w kierunku Anarchizmu – przyp.red.), jak próbowały to robić, już od czasu Czarnego Września 2009 r. Był to rok w którym zauważalnie zwiększyła się liczba grup działania, głównie ekoanarchistycznych grup akcji, na terenie całej Republiki Meksyku.

Oswiadczenie, podpisane przez rozmaite grupy, zwracało uwagę, że istnieje wiele innych form walki zdolnych wzmocnić konflikt z państwem, niż marsz, który porównano do pchania się w paszcze lwa. Niemniej, kilka „masochistycznych” grup (anarcho-„legaliści”) ogłosiło, by nie brać tego oświadczenia pod uwagę i zachęcały anarchistów do udziału w marszu, być może dlatego,że mają co robić dopiero wtedy, kiedy dochodzi do policyjnych zatrzymań, ich pseudoaktywizm, który uprawiają w miejsce realnego anarchistycznego działania, opiera się na tradycji represji jakie spotykają ich podczas demonstracji, dzięki którym mogą dalej pozorować swoje zaangażowanie i okrzykiwać się wiecznymi ofiarami.

Gdy zaczął się październik, końca dobiegła wrześniowa kampania propagandy czynu, a 2 października na ulice wyszli niektórzy encapuchad@s (zamaskowani), by wziąc udział w marszu. Jak podały media i władze nikt nie został zatrzymany, lecz jednocześnie nie doszło do żadnych znaczących incydentów. Niemniej pod stacją metra Tlatelolco, skąd startował marsz, policja skonfiskowała maski gazowe, spraye, szklane butelki i drzewce oraz inne rzeczy należące do demonstrantów. Zdarzenia pilnowały 4000 policjantów, plus tajniacy przyczajeni w czarnym bloku, a do tego wszystkie kamery mointoringu miejskiego skierowano w stronę encapuchados.
Tym razem w stolicy nie doszło do zamieszek, które wybuchły jednak w mieście Chilpancingo w stanie Guerrero, gdzie młodzi zmaskowani zniszczyli wiele banków, centra handlowe, biznes i uliczne światła oraz pojazdy. Szabrowano także sklepy, aresztowano ponad trzydzieści osób. W innych stanach takich jak Oaxaca czy Chiapas, obecność anarchistów również była dostrzegalna.

Najgłośnieszą akcją okazało się jednak potężne podpalenie do jakiego doszło 30 września w supermarkecie Wal-Mart w stołecznej dzielnicy Cuauhtemoc.

Ogień dostrzeżono około 5:30 po południu, zaś dym pożaru widoczny był z wielu, odległych częsci Miasta Potwora. Z centrum handlowego ewakuowano ponad 3000 ludzi.W tym samym czasie w mieście Guadalajara w stanie Jalisco, wybuchł kolejny pożar na terenie centrum handlowego (zbieg okoliczności? Nie wydaje nam się…) Około 3 października, Grupa Konspiracyjnych Komórek Ognia, działająca na terenie Jalisco (frakcja meksykańskiej FAI) przyznała się do tego ataku, za pośrednictwem komunikatu opublikowanego na wielu stronach internetowych. Po raz kolejny, żałosny Mancera, próbowął ukryć prawdę, kłamiąc, że ogień w Wal-Marcie wywołało zwarcie instalacji elektrycznej. Tym razem jednak jego strategia spaliła na panewce, a prasa szybko opublikowała komunikat grupy anarchistycznej, odpowiedzialnej za atak.

KKO-J wzięły odpowiedzialność nie tylko za tę akcję oraz atak na centrum handlowe w Guadalajarze, ale również za dwa inne podpalenia, o których media informowały już wcześniej, nie wiedząc jednak nic o ich sprawcach. Pierwsze z nich miało miejsce 27 września i poważnie uszkodziło magazyny w dzielnicy Coyoacan, zaś grugie, nastąpiło dzień później, niszcząc instalację CONALEP (szkoła personelu lotniczego) w dzielnicy Venustiano Carranza. Ogień wybuchł rankiem, a studenci zostali ewakuowani.

W środku nocy, 3 października, doszło do detonacji domowej roboty bomby, pod bankomatem banku Santander w stołecznej dzielnicy Tlalpan. Eksplozja wywołała znaczne zniszczenia – rozstrzaskane okna, zawalił się sufit oraz dach, bankomat całkowicie przestał działać, mniejszemu i przypadkowemu uszkodzeniu uległ znajdujący się po drugiej stronie ulicy, Narodowy Instytut Chorób Oddechowych. Władze stwierdziły uznały za bardzo prawdopodobne, że akcję przeprowadzili anarchiści (przyznała się do niej później CARI-PGG)

Wszystkie powyższe czyny ujawniają możliwości grup anarchistycznych, ekoanarchistycznych i antycywilizacyjnych, środowisko ewoluuje, i choć rząd ukrywa informacje o tym, płomienie nie gasną, rozszerzając się niepowstrzymanie.

Źródło: raf.la.org.pl

Dyskusja