Anglia: 4 lata więzienia za nawoływanie do zamieszek na Facebooku

Mieszkaniec Wielkiej Brytanii wykorzystywał społecznościową witrynę do „szerzenia niepokoju i nawoływania do zamieszek”.

Nowe technologie pozwoliły uczestnikom zamieszek w Wielkiej Brytanii lepiej się organizować i unikać jednostek policji. Organy ścigania monitorowały jednak usługi wykorzystywane do komunikacji, a o pierwszych zatrzymaniach w związku z tym, wspominaliśmy już wcześniej.

22-letni Perry Sutcliffe-Keenan z Latchford został skazany na 4 lata więzienia wyłącznie za nawoływanie do zamieszek za pośrednictwem Facebooka. Sutcliffe-Keenan wykorzystywał do tego celu specjalną stronę w witrynie, gdzie planowano m.in. kolejne cele ataków.

Wyrok może wydawać się krzywdzący, jednak jak argumentują przedstawiciele prawa: Jeśli weźmiemy pod uwagę, do czego doprowadziło tego typu wykorzystanie technologii, łatwo jest zrozumieć karę czterech lat pozbawienia wolności, jaką wymierzył sąd.

Przypomnijmy, że policja starała się na różne sposoby walczyć z osobami wszczynającymi protesty. W rozpoznawaniu ich twarzy miał pomóc Flickr, a dane zatrzymanych pojawiały się na Twitterze. Również producent smartfonów BlackBerry pomagał organom ścigania w odczytywaniu wiadomości przesyłanych przez komunikator BlackBerry Messenger, co bardzo nie spodobało się grupie haktywistów.

BlackBerry zhakowane za pomoc londyńskiej policji

Hakerzy włamali się do oficjalnego bloga firmy, grożąc, że podobny los spotka także inne organizacje, które zechcą współpracować z policją.

Niedawno grupa Anonymous zapowiedziała, że chce zniszczyć Facebooka w związku ze śledzeniem użytkowników przez administrację serwisu. Ułatwianie policji śledzenia mieszkańców Londynu nie spodobało się natomiast innej grupie hakerów.

Komunikator BlackBerry chętnie wykorzystywany jest wśród uczestników londyńskich rozruchów, gdyż pozwala na wysyłanie długich i zaszyfrowanych wiadomości do wielu osób. W ten sposób narzędzie zyskało przewagę na Facebookiem oraz Twitterem.

Research In Motion, które produkuje znane smartfony, kategorycznie potępiło rozruchy. Firma rozpoczęła także współpracę z policją, która dzięki zdobytym informacjom będzie mogła lepiej reagować na rozwój sytuacji. Jednej z grup hakerskich udostępnianie tego typu danych bardzo się nie spodobało.

Hakerzy z „TeaMp0isioN” włamali się do oficjalnego bloga BlackBerry, pozostawiając tam swoje oświadczenie. Ich zdaniem „policja będzie się starała zatrzymać tak dużo ludzi, jak to tylko możliwe, by uniknąć wstydu”. To z kolei ma prowadzić do wielu naruszeń i zdaniem hakerów „aresztowane mogą być osoby, które po prostu znalazły się w nieodpowiednim miejscu i czasie”.

„TeaMp0isioN” poinformowali także, że nie akceptują ataków na niewinnych ludzi, do których dochodzi podczas tych zamieszek. Dodają jednakże, że z pewnością do tej grupy nie należą pracownicy RIM udostępniający dane swoich klientów. Hakerzy stwierdzili również, że „RIM nie powinno liczyć na to, iż obroni je później policja, która nie może ochronić samej siebie”.

Źródło: di.com.pl

Dyskusja