Chile: Gwałtowne starcia studentów z policją

[16 Lipca, 2011] W Chile trwają gwałtowne demonstracje, okupacje i starcia z policją. Wszystko to część strajku prowadzonego przez chilijskich studentów, którzy domagają się zmian konstytucyjnych na rzecz bezpłatnej edukacji publicznej. Protestom towarzyszy silny powstańczy płomień, podsycany przez zamaskowaną młodzież, tzw. „encapuchadxs”, domagającą się całkowitego zniszczenia establishmentu.

W czwartek, 14 lipca, na wezwanie do strajku generalnego dla edukacji, chilijscy studenci odpowiedzieli licznymi demonstracjami w różnych regionach kraju. Potężna demonstracja miała miejsce w Santiago, wszystko bez zezwolenia lokalnych władz.

Pierwsze starcia wybuchły około 12:30. Zakapturzeni i uzbrojeni w kamienie, kije, bomby z farbą oraz ładunki zapalające demonstranci zaatakowali policję. Niszczono znaki drogowe, sygnalizację. Policja odpowiedziała armatkami wodnymi i gazem łzawiącym.

Na kilka godzin zablokowany został ruch samochodowy w głównej dzielnicy miasta, Alamedzie. Przed Uniwersytetem Santiago de Chile wzniesiono barykady, wybuchły starcia.

Z upływem czasu, zamieszki rozprzestrzeniły się na inne dzielnice. Butelkami z benzyną zaatakowano ambasadę Brazylii, w której schroniło się kilku policjantów. Atakowano także banki, a na wysokości ul. Republica wybito wszystkie szyby w biurze należącym do Armii.

Starcia miały miejsce również w Valparaiso. Protestujący wznieśli barykady, podpalono i splądrowano stację gazową Copec.

W wyniku starć poważnie poparzonych zostało dwóch policjantów. Jeden z nich ma obrażenia nóg, tułowia i klatki piersiowej. W skali całego kraju rannych zostało 35 policjantów.

Po demonstracjach, policja zatrzymała 176 osób. Głównie za nieposłuszeństwo. Do tej pory zwolniono wszystkich, poza 18 osobami. Najwięcej zatrzymanych było w Santiago (88), Valparaiso (45) i Concepcion (16). Jeden z zatrzymanych, 20-letni student antropologi, został oskarżony o zaatakowanie dwóch policjantów, zaraz po tym jak został przez nich sfotografowany.

Poniżej znajduje się translacja jednej z wielu kolportowanych podczas protestów ulotek:

Podczas marszy, na ulicach, w codziennym życiu, zawsze wykraczaj poza ustalony porządek. Wrogiem jest kapitalistyczne społeczeństwo, jako całość. Atakuj jego infrastrukturę i obrońców.

Kapitalistyczne społeczeństwo przemocą odmawia nam życia w wolności. Prześladując, wysyłając na ulicę uzbrojonych policjantów. Wykorzystuje do tego także twoją głowę: biznesmeni i politycy bogacą się od tego co jesz, czego się uczysz, używasz i pragniesz. Prasa i telewizja każą nam wierzyć, że wszystko jest w porządku, że w demokracji nie ma konfliktów. Wszyscy są przyjaciółmi.

Co wtedy robić ? Być posłusznym i grzecznie prosić tych, którzy na nas srają ? Legalnie się mobilizować, tak jak wymagają tego politycy i biznesmeni ? Zaprzyjaźnić się z policją, respektować publiczną i prywatną własność ? Tolerować całe to społeczeństwo ? Historycznie, metody pokojowego protestu zawiodły nie prowadząc do niczego, poza kanalizacją wściekłości wywołanej ciągłymi porażkami.

Dlatego, nie oczekujemy od państwa, policji i wpływowych bogaczy absolutnie niczego. Ten i wszystkie inne marsze są okazją do ataku, podważenia władzy, wykroczenia poza legalność. Generowania momentów otwartego, wzajemnego wyzwolenia i zemsty.

Atakuj! Uznając za wroga nie tylko policję, ale także banki, fast foody oraz całość kapitalistycznego społeczeństwa! By jako jednostki znaleźć się w konflikcie, tworzyć na ulicach grupy bojowe, szerzyć chaos!

Źródło: actforfreedomnow.wordpress.com

Dyskusja