Wielka Brytania: Relacja z dema antyfaszystowskiego w Dover

Dofer

Drugiego kwietnia antyfaszyści z całego kraju stanęli solidarnie wraz z mieszkańcami miasta Dover przeciwko skrajnej prawicy i neonazistom, którzy wyszli na ulice obnosząc się z faszystowskimi flagami i hajlując.

AFN ściągnęło autokary z całego kraju dla podróżujących min. z Brignton, Bershire, Oxfordu, Bristolu, Portsmouth i Londynu. W Dover zostaliśmy powitani przez liczną grupę mieszkańców zorganizowaną przez Kent Anti-Racism Network (link do fanpage’a tutaj).

W sumie około 350 antyfaszystów skupiło się wokół konwoju pomocy KARN, który po wypełnieniu darami od mieszkańców miał zostać wysłany do Calais.
Dostarczono kilka pojazdów, których zadaniem było eskortowanie darów do portu, tuż pod nosem faszystów. Podczas gdy pachołki skrajnej prawicy palą flagi UE i rzucają bekonem w meczety, my oferujemy solidarność ludziom uciekającym przed ISIS i bombardowaniami przez państwa Zachodu.

Dover - konwój

Po kilku krótkich przemówieniach, prawie 400 antyfaszystów ruszyło w kierunku portu razem z konwojem pomocy. Pomimo ogromnej obecności policji trzymaliśmy się razem i dotarliśmy aż do morza, gdzie konwój z darami został załadowany na prom do Calais. Nacjonaliści byli bezsilni, pomimo tych wszystkich swoich internetowych pogróżek o „niszczeniu czerwonych i antify”. Tylko około 100-120 z nich rzeczywiście chciało się przyjść i z pewnością nie byli zainteresowani spełnianiem swoich internetowych gróźb.

Po tym jak konwój odjechał, antyfaszyści szybko zajęli się blokowaniem drogi marszowi faszystów. Pochód skrajnie prawicowego marszu został zatrzymany.Przez prawie dwie godziny faszyści czekali na policję, która usunie nas z ich drogi.

Później faszyści wreszcie rozpoczęli swój marsz jednak nie było ich niestety zbyt wielu. Została zaledwie połowa tych, którzy zebrali się wcześniej. Maszerowali powoli w ciszy, otoczeni przez policję dla ich własnej ochrony. Nie mogli zebrać się nawet do wykrzyczenia swoich haseł gdy szli obok nas. Większość wolała spuścić głowy i milczeć. Nawet ci nieliczni, którzy robili jakikolwiek hałas ograniczyli się do okrzyków „no chodźcie!” do antyfaszystów, od których oddzieleni byli czterema szeregami policji, koni i vanów. Jacy odważni chłopcy. Szli obok nas (kilka razy krzycząc słabo „Sieg Heil”) a później wykonali kilka występów w dokach (w których cypryjski imigrant Paul Prodromou spalił flagę UE i pokrzyczał chwilę o „imigrantach”). Później przemaszerowali z powrotem obok nas (znów w ciszy), eskortowani pod ekstremalnie ciężkim nadzorem policji z powrotem na stację po czym natychmiast się wynieśli.

Ostatecznie nie był to najbardziej udany dzień dla Paula i jego faszystowskich kolegów. Było ich niewielu, ochraniani przez łącznie 5 różnych sił policyjnych, przemaszerowali przez miasto pół kilometra. A mimo to zatrzymaliśmy ich na prawie dwie godziny. Na plus pozostaje fakt, że konwój pomocy dla Calais przemaszerował dumnie przez centrum miasta tuż pod ich nosem a oni mogli nic na to poradzić.
Zostawimy was ze śmieszną fotką kilku neonazistów, którzy brali udział w dzisiejszym marszu. Czy tylko my odnosimy wrażenie, że niektórzy wyglądają jak dzieciaki poprzebierane za Power Rangers?

Power Rangers

http://antifascistnetwork.org

Dyskusja