W syryjskim Mayada ludzie umierają z głodu

CYC5d9kWwAItWXcW wyniku oblężenia prowadzonego od lipca przez syryjski reżim, sytuacja w miejscowości Mayada położonej na zachód od Damaszku przybrała niebezpieczny obrót. Syryjsko Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne, grupa dostarczająca pomoc medyczną i pomoc humanitarną opublikowała serię dramatycznych zdjęć i filmów przedstawiających głodujących dzieci z Mayady. Problem nie dotyczy wyłącznie dzieci, które są wyjątkowo wrażliwe, starcy oraz kobiety i mężczyźni w sile wieku również znajdują się w dramatycznej sytuacji.

„Szybka i nagła śmierć to łaska w porównaniu z dramatem powolnego umierania w wyniku głodu, z którym mamy do czynienia na co dzień.” Powiedział Manal al-Abdullah, syryjski aktywista w wywiadzie udzielonym przez skype portalowi Al-Monitor.

„Wszyscy umieramy uwięzieni w wielkim więzieniu jakim jest Mayada. Tkwimy w ślepym zaułku będącym wynikiem ustaleń rozejmowych. Nie pozwalają nam opuszczać miejscowości oraz otrzymywać pożywienia z zewnątrz. Brak jest jakiegokolwiek widoku na zakończenie panującego głodu. Poprosiliśmy zarówno rząd jak i opozycję aby rozwiązali swój konflikt z daleka od cywili. Nie możemy dłużej wytrwać w obecnej sytuacji.”

Abullah poinformował nas, że większość domostw żywi się jednym posiłkiem dziennie. Wyczekiwane z niepokojem przez nas dostawy mąki i żywności, które miały dotrzeć 29 grudnia wraz z przybyciem Czerwonego Krzyża do Damaszku 28 grudnia by ewakuować rannych nie dotarły. Pod auspicjami ONZ około 135 bojowników wraz z rodzinami zostało ewakuowanych z Zabadini a 336 bojowników również z rodzinami zostało przerzuconych do Libanu. A pomoc wciąż nie dotarła.

Jak wynika z korespondencji z Abdullahem, większość rodzin karmi swoje dzieci jadalną trawą i soloną wodą.CYC5d-6WcAAtyZn
Zgodnie z raportem ONZ około 21 tysięcy ludzi umiera dziennie z powodów głodu lub powikłań z niego wynikających, jak widać na zestawieniu ( http://www.poverty.com/). Nieszczęśliwie dotyczy to w większości dzieci.

Całe rodziny żywią się liśćmi, trawą oraz przyprawioną wodą w miejscowości Mayada gdzie ryż jest sprzedawany na gramy ponieważ kilogram jest warty 250 funtów. Niektórzy zabijają i zjadają swoje domowe zwierzęta.

„Ludzie umierają w zwolnionym tempie”, powiedział Louay, pracownik socjalny w rozmowie telefonicznej z przedstawicielem dziennika Guardian, jego głos osłabł przez ciągnący się miesiącami głód. „Mieliśmy nieco roślin domowych w doniczkach lecz wczoraj je zjedliśmy, były gorzkie i obrzydliwe.”

Szef akcji pomocowej Mohammed al-Debes powiedział portalowi Al.-Monitor że sytuacja jest katastroficzna. „Stajemy w obliczu głodu w Mayadzie. To ogromna kompromitacja dla wszystkich międzynarodowych, rządowych oraz pozarządowych jednostek, twierdzącym że są działają w imię praw człowieka.”

W miasteczku nie ma żadnych szpitali i dosłownie brak jest jakiejkolwiek opieki medycznej. „Odnotowaliśmy do tej pory 15 zgonów w wyniku niedożywienia wśród dzieci i osób starszych. Podczas próby opuszczenia miejscowości 30 osób poniosło śmierć z powodu rządowych min rozstawionych na jego obrzeżach lub z rąk wojskowych snajperów.” Doniósł Faeq Burhan medyczny wolontariusz w Mayadzie dla Al.-Monitor.

Sytuacja jest dodatkowo skomplikowana przez nieuczciwych handlarzy, którzy nie pozostawiają na mieszkańcach suchej nitki sprzedając im po zawyżonych cenach resztki pozostałej w miejscowości lub przemycanej żywności.

„Mayada jest obecnie miejscem z najwyższymi cenami za żywność na świecie w wyniku oblężenia i zmonopolizowania przez handlarzy resztek z tego co zostało do zjedzenia, które sprzedają po absurdalnie wysokich cenach … podczas gdy setki rodzin żywi się jednym posiłkiem dziennie i to w najlepszym przypadku. Resztę dnia spędzają jedząc przyprawioną gotowaną wodę.”

Niektórzy handlarze w Mayadzie chowają zapasy żywności od dłuższego czasu. Kiedy oblężenie się rozpoczęło zaczęli wyprzedawać je po zawyżonych cenach. Ktokolwiek się odważy by opuścić miasto, pomimo min lądowych, przynosi z powrotem zapasy. Zgodnie z cennikiem żywności umieszczonym na facebookowym profilu (https://www.facebook.com/photosmadaya/photos/a.478330472260819.1073741828.478113822282484/1015450525215475/?type=3&theater) prowadzonym przez aktywistów będących na miejscu, koszt funta cukru lub ryżu osiągnął bez mała 34 dolary, funt mąki kosztuję 47 a mleko sięga nawet do 52 dolarów.

Kryzys głodu zmusił cześć mieszkańców do podejmowania dramatycznych decyzji o ucieczce z zachodniej części miasta w kierunku Zabadani. Jest to obszar naszpikowany minami lądowymi rozłożonymi tam przez syryjską armię oraz libański Hezbollah.

CYC5d9zWwAEnYVrOkoło 30 tysięcy osób zostało znalazło się w pułapce w miasteczku Mayada od lipca 2015 w wyniku oblężenia przez reżimową armie. Mieszkańcy mówią że zostali potraktowani jak zastawiony towar, cierpiąc w zamian za dwie wioski w rękach rebeliantów oddalone od nich setki kilometrów.

Wiosną zeszłego roku, koalicja rebeliantów znana pod nazwą Jaysh al-Fateh, zajęła sporą cześć północno zachodniej Syrii, otaczając dwie enklawy islamskich ekstremistów w prowincji Idlib zwane Fua i Kefraya, których mieszkańcy również cierpią głód z powody oblężenia.

Siły Assada już raz zagłodziły mieszkańców Mayady i sąsiedniego Zabadani, kiedy były one znowu fortecą opozycji podczas półrocznej kampanii. W warunkach zawieszenia broni zagraniczni sojusznicy reżimu oraz przedstawiciele opozycji aranżują dosłownie bezkrwawe czystki etniczne- donosi Guardian.

AKTUALIZACJA: Syryjski rząd zezwolił pracownikom akcji humanitarnej na wkroczenie na tereny okupowane przez opozycję przy granicy z Libanem, gdzie według doniesień ludzie umierają z powodu głodu oraz zamarzają z powodu ostrej zimy.
ONZ w czwartkowym oświadczeniu poinformowała że planowane jest wysłanie pomocy do oblężonej Mayady, a dwa miasteczka pod kontrolą islamskich ekstremistów, które zostały odcięte przez rebeliantów, również otrzymają pomoc. Donosi Al Jazeera.

http://revolution-news.com

Dyskusja