Książka: Jurgen Elsasser – „Jak dżihad przybył do Europy”

Jak-Dzihad-przybyl-do-Europy-Wojownicy-Boga-i-tajne-sluzby-na-Balkanach_Jurgen-Elsasser,images_product,25,978-83-7495-306-1„Afgański” sojusz między Stanami Zjednoczonymi a mudżahedinami doczekał się kolejnego wydania na Bałkanach, a więc nic dziwnego, że właśnie tam mieli swój chrzest bojowy główni podejrzani o zamachu z 11 września (rozdział 1). Ze względów historycznych zwłaszcza Bośnia i Hercegowina stwarzała korzystne warunki do budowy frontu dżihadu (rozdział 2). Wyłączenie z gry na początku lat dziewięćdziesiątych dominującego tam, umiarkowanego nurtu Muzułmanów i doprowadzenie do przejęcia władzy przez zwolenników świętej wojny możliwe było tylko dzięki zachodnim wpływom (rozdział 3). Początkowo w tej sprawie główną rolę odgrywał Wiedeń, będący rozdzielnią szmuglowanej broni. To także tutaj w 1993 roku Bin Laden dostał bośniacki paszport (rozdział 4). Dzięki pieniądzom i bojownikom z islamskiego świata powstała tu bośniacko-muzułmańska armia  – dlatego właśnie Bin Laden osobiście odwiedzał pałac prezydencki w Sarajewie (rozdział 5).

W czasie trzyletnich walk (1992-1995) bojownicy dżihadu, zwłaszcza z zagranicy, dopuścili się tu wielu potwornych zbrodni. Niektóre masakry przypisywane Serbom także powinny pójść na ich konto (rozdział 6). Jednak siła bojowa mudżahedinów była na początku niewielka, a zmieniło się to dopiero wtedy, gdy William („Bill”) Clinton został w 1993 roku prezydentem i razem ze swym arcywrogiem Iranem zorganizował dla nich broń (rozdział 7). Mocne były kneble, jakimi amerykańskie tajne służby zmusiły do milczenia inspektorów ONC, którzy skrytykowali to złamanie embarga na broń (rozdział 8). Prawdopodobnie najistotniejszą rolę w Bosniagate odgrywała firma MPRI mająca umowy z Pentagonem (rozdział 9) i która po zawarciu pokoju w Dayton (1995 rok) przejęła  również kontrolę nad bośniacką armią (rozdział 10). Zamiast – jak głoszą oficjalne waszyngtońskie legendy – wyłączyć bojowników z gry, MPRI werbowała tych najzdolniejszych, szkoliła ich w Albanii, którą notabene już wcześniej zajęli sojusznicy Bin Ladena (rozdział 11 i 12), i wysyłała do Kosowa, a potem Macedonii w charakterze posiłków albańskiego ruchu terrorystycznego UCK, Armii Wyzwolenia Kosowa (rozdział 13).

Duża część tych działań finansowana była z saudyjsko-amerykańskiego strumienia darowizn dla rzekomych organizacji humanitarnych, w czym Bin Laden odgrywał jedynie podrzędną rolę (rozdział 14). Ogólnie rzecz biorąc, pojawia się pytanie, czy Al-Kaida nie jest raczej propagandowym hasłem polityki zagranicznej USA niż realnie istniejącą organizacją, zwłaszcza, że zachodzi podejrzenie, iż wielu najlepszych terrorystów pracuje także dla zachodnich służb specjalnych (rozdział 17). Odnosi się to również do głównych podejrzanych o zamachy z 11 września (rozdział 18), a przede wszystkim do obu terrorystów uznawanych za mózgi grupy (rozdział 19). W każdym razie za sprawą protekcji Zachodu w Bośni i Hercegowinie powstał terrorystyczny przyczółek, który stanowi istotne potencjalne zagrożenie zarówno dla dalszego rozwoju kraju (rozdział 15), jak i dla bezpieczeństwa Europy w ogóle (rozdział 16). Poza tym już od dłuższego czasu bojownicy dżihadu aktywnie przemieszczają się między Bałkanami a Czeczenią (rozdział 20). Nie jest to jednak na Zachodzie postrzegane jako niebezpieczne, gdyż amerykańskie lobby naftowe od dawna ma na oku rosyjskie rezerwy energii (Posłowie).

Jurgen Elsasser – „Jak dżihad przybył do Europy. Wojownicy Boga i tajne służby na Bałkanach”

Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A.

Warszawa 2007

Dyskusja