Sathaniell – Non serviam! (Oświadczenie skazanego uczestnika zajścia z 1.03.13 w Lublinie)
Publikujemy komunikat skazanego uczestnika zdarzenia z dnia 1 marca 2013, do którego doszło w Lublinie. Grupa nacjonalistów została wtedy pobita wracając z demonstracji na cześć skrajnie prawicowych bojówkarzy z NSZ. Dla nacjonalistów było to dość traumatyczne przeżycie, byli posiniaczeni, a jeden z nich miał złamany nos. Policja zatrzymała w tej sprawie 5 osób, które na początku 2015 zostały skazane na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata i grzywnę w wysokości 1000zł. Obecnie jednak sąd apelacyjny uchylił wyrok wobec dwójki z nich na podstawie tego iż nie zostali rozpoznani przez ofiary, nie przyznali się do winy, a jedynym dowodem świadczącym o ich winie była notatka urzędowa sporządzona w trakcie trwania procesu. W przypadku tych dwu osób sprawa zostanie ponownie rozpatrzona przez sąd okręgowy. Więcej informacji tutaj
Non Serviam!
„Sąd”, korzystając z pomocy ludzkich narzędzi jakimi są różnego rodzaju funkcjonariusze i urzędnicy skazał nas za akt samowoli. Nie zważam na to, że zostałem skazany i ukarany. Czerpię wielką satysfakcję z tego, że udało mi się zabić w sobie „wewnętrznego stróża” uczącego pokory wobec konwencjonalnych norm. Zabiłem w sobie obawę zrodzoną z postrzegania prawa jako siły zobowiązującej mnie do podporządkowania się.
Choć początkowo byłem przytłoczony faktem konfrontacji z machiną prawnej egzekucji, w pewnym momencie poczułem, że odradzam się jako banita, któremu określenie przestępca w niczym nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie – ciszę się, że jestem tym, którego policja, prokuratura i sąd traktują jak nieprzyjaciela. Nie żywię respektu do tych instytucji, które wolę nazywać popierdolicją, prokurwaturą i swądem. Gardzę ludzkimi narzędziami jakimi ludzie stają się w służbie prawa. Gardzę sługusami paragrafowego ładu. Wszyscy ci, którzy zamiast rozumnie oceniać, odwołują się bezrozumnie do usankcjonowanych schematów oceniania godni są pogardy. Od człowieka można wymagać więcej niż powoływania się na wymyślone wcześniej, uproszczenia w postaci szablonów wartościowania. Ludzie, którzy powołują się na schematyczne rozstrzygnięcia, zdradzają swą rozumną naturę, stając się namiastkami ludzi – ludzkimi narzędziami. Wszyscy ci, którzy rozumność poświęcają na ołtarzu prawnej sankcji godni są pogardy.
Wykorzystałem wszelkie możliwe sposoby, by utrudnić bądź uniemożliwić proces klasyfikacji dążący do sformułowania sądowej oceny i egzekucji kary. Walczyłem w dostępny mi sposób z prawem, czyniącym z ludzi ofiary formalnej klasyfikacji. Starałem się zaciemnić obraz sytuacji, pochodzę bowiem z ciemnej strefy – ze świata, w którym przestępczość utożsamia się ze swobodą bycia.
Czerpię satysfakcję z dokonanego aktu samowoli – samowola ta, będąc próbą przezwyciężenia społecznej determinacji, była świadectwem swobody bycia w jakiej manifestuje się realna wolność. Dokonałem samosądu i poniosłem konsekwencje swego wyboru, stając przeciwko miernotom skrywającym swe kalekie indywidualności za symbolem duchowej pustki, jaką jest narodowa flaga. Czciciele martwego czasu i tajemniczych przodków to hieny upajające się wydumaną wielkością historycznych zdarzeń. Sentymentalni głupcy wpatrzeni w martwy czas pełen faktów i zdarzeń, których przyczyną nie byli i nie mogli być. Ludzie dumni z historii, której nie tworzyli i nie byli częścią. Utożsamianie się małych ludzi z wyobrażoną wielkością – oto próżna duma. Miłośnicy bohaterów, którzy sami z bohaterstwem nie mają nic wspólnego. Tchórzliwi i pełni uległości informatorzy, którzy współpracując z niebieskimi ludzikami dali świadectwo godne kolaboranta – namiastki człowieka, który pokornie służy funkcjonariuszom, udostępniając informacje potrzebne w procesie egzekucji norm.
Przeklinam wszelką świętość, gardzę każdą władzą. Oduczyłem się traktować prawo jako formę sacrum, przed którą bojaźliwie pada się na kolana. Nie będę o nic błagać. Nie jestem pokorny – kara, którą mi wyznaczono naznaczyła mnie piętnem banity, które jest bliskie memu sercu. Banita, egzul, bandyta, przestępca – wszelkie synonimy społecznego wykluczenia napełniają mnie cyniczną radością.[1]
Wszelkie decyzje oficjalnej władzy mam za nic, dlatego, że nie wymagają rozumnego osądu, lecz jedynie podporządkowania się paragrafowym normom. System instytucjonalnej kontroli, prawidła w postaci norm i regulaminów, symbole narodowe skrywające ludzką próżność to nieudane dzieła twórczej mocy ludzkiego umysłu. Policja – stróżowie nieudanego porządku, który wymaga podporządkowania się, nie wymagając rozwagi, porządku, który oferuje bezpieczeństwo, lecz nie oferuje wolności. Owi stróżowie, próbując nauczyć mnie uległości, nauczyli mnie hardości. Swoją postawą nauczyli mnie pogardy dla bycia stróżem. Zwodząc, prosząc, proponując i zastraszając chcieli uczynić ze mnie usłużne ludzkie narzędzie. Dzięki ich wysiłkom utwierdziłem się w byciu przeciwnikiem wszelkiej służby. Straszyli więzieniem, w którym nie znalazłem strachu lecz spokojny, cichy kąt. Straszyli ponurą samotnością, zamiast tego odnalazłem pogodę Ducha. Areszt to nie kara, lecz czas pełen spokojnego namysłu nad władzą, strachem, służbą i, odmienną od nich, wolnością.
Wasz areszt stróżowie nie robi na mnie wrażenia. Wasze togi, oficjalne formuły i wyroki mam za nic, nie widzę w nich bowiem rozumnej mocy, lecz jej brak.
Żadna siła nie jest w stanie odebrać mi bogactwa Ducha, Ducha, który świadom jest swej wolności i ceni sobie rozumność.
Niech absolutna ciemność pochłonie nic nie warte dzieła umysłu.
Niech wieczna noc pochłonie temidę.
Niech prawo zginie we wszechogarniającej i wolnej strefie bezprawia.
Niech płomień chaosu ogarnie gniazda paragrafowego ładu – komisariaty, sądy i wszelkie instytucje będące jedynie wynaturzeniem.
Niech świat odrodzi się w ogniu!
Ekpyrosis!
Non serviam!
Sathaniell, banita
_____________________________________
[1]Jak mawiał cynik Diogenes – „im gorszą mam reputację u pełnych próżnej dumy ludzi, tym lepiej to o mnie świadczy”. Cynizm to nie żarty próżnego aroganta ani bajdy zuchwałego dyplomaty, lecz cięta ironia przejawiająca się w krytyce pełnego mankamentów sposobu funkcjonowania. Żaden polityk nie może być cynikiem, każdy, którego tak się nazywa jest po prostu aroganckim kłamcą, który kłamstwem chroni swoje próżne „ja”.