List uwięzionego anarchisty Nikosa Maziotisa (WR) o rządach lewicowej SYRIZY

nikos-maziotis

Wybory z 25 stycznia to kolejny „triumf” demokracji. Był to kolejny objaw dyskredytacji przegniłego systemu politycznego, gdzie ponad jedna trzecia wyborców odwróciła się plecami do demokratycznego „święta” i nie zagłosowała. Spośród około 9 800 000 wyborców głos oddało ok. 63,5%, co oznacza że ważnych głosów było ok. 6 180 000, podczas gdy pozostałe 3 620 000, czyli 36,5 % nie poszło na wybory. Spośród tych głosujących 36% oddało głos na SYRIZĘ, co przekłada się na ok. 2 200 000 głosujących. Oznacza to, że rządy SYRIZY popiera mniej niż 1/4 wyborców.

Jest to więc triumf „władzy nad ludem” i demokratycznej centralizacji! Ostatecznie nie „rządzi” większość poprzez swych przedstawicieli, jak się to przedstawia, lecz mniejszość. Po raz kolejny okazało się, że system polityczny oparty na obywatelskim parlamentaryzmie jest nieakceptowany przez miliony obywateli. Zostało udowodnione, że z powodu tej powszechnej dyskredytacji systemu politycznego wskutek kryzysu ekonomicznego wszystkie rządy ostatnich lat są rządami mniejszościowymi, a ich samodzielność jest niemożliwa. W rzeczywistości można powiedzieć, że główną władzę dzierżą ci, którzy pozbywszy się iluzji ustawiają arenę dla profesjonalnych kłamców i oszustów, czy to z lewa, czy z prawa.

Miliony obywateli nie mają nadziei i nie oczekują niczego od jakiejkolwiek partii politycznej. Jednak gniew i rozgoryczenie bez aktywnych działań politycznych na rzecz obalenia władzy ponadnarodowej elity ekonomicznej i parlamentaryzmu obywatelskiego nie przynoszą żadnych efektów. Obecnej niedoli możemy pozbyć się jedynie wówczas, gdy gniew i rozgoryczenie milionów obywateli przeistoczy się w dynamiczne działanie polityczne. W szeroką tendencję społeczną i klasową sytuującą się w perspektywie rewolucyjnej, prowadzącą do zbrojnego obalenia kapitalizmu i państwa z projektem demokracji bezpośredniej, gdzie zamiast zatrudniać profesjonalnych polityków do zarządzania kwestiami społecznymi, ludzie będą rozwiązywać je sami poprzez samorządne struktury. Zgodnie z oczekiwaniami wybory 25 stycznia poskutkowały koalicją lewicy z prawicą.

Jak bowiem można inaczej określić ANEL [Niezależni Grecy to prawicowa partia z którą SYRIZA nawiązała koalicję], partię wywodzącą się z tradycyjnej, nacjonalistycznej prawicy. Ma ona skrajnie prawicowy program, łącznie z nacjonalistycznymi i ortodoksyjnymi hasłami w stylu „kraj-religia-rodzina”, linię polityczną polegającą na państwowym autorytaryzmie, dogmacie „prawa i porządku”, nietolerancji, retoryce strachu i teorii spiskowych oraz rządach twardej ręki w stosunku do wszystkich uznanych za zagrożenie dla bezpieczeństwa krajowego, czyli np. imigrantów, anarchistów, bojowników.

Brakuje tylko swastyk. Ten sojusz,niespotykany dotąd nie tylko w Grecji, ale i w reszcie świata, stał się możliwy dzięki łączącej obie partie żądzy władzy i niejasnej postawie ogólnie sprzeciwiającej się memorandum. Neonazistowski Złoty Świt również jest uważany za partię przeciwną memorandum. W przeciwieństwie do SYRIZY jest także przeciw Unii Europejskiej. Jego wyborcy w większości wywodzą się z tradycyjnej, nacjonalistycznej prawicy, rozczarowani Nową Demokracją, która do tej pory skupiała większą część tego środowiska, którego część zawsze uważała kolaborantów i zdrajców współpracujących z (nazistowską) okupacją, „Chites” (członków grupy X, bojówki współpracującej z nazistami podczas okupacji Grecji) i członków Batalionu Bezpieczeństwa (paramilitarnej formacji blisko współpracującej z siłami niemieckimi i włoskimi podczs okupacji Grecji) za „greckich patriotów”, którzy sprzymierzając się z Niemcami ocalili kraj przed komunizmem.

Wielu wyborców ANEL podziela te poglądy. Jest więc swego rodzaju paradoksem, że podczas gdy wielu ludzi, w tym nawet anarchistów, głosowało na SYRIZĘ głosując w ten sposób przeciw skrajnej prawicy, SYRIZA współpracuje z częścią tego środowiska by rządzić. Wielu zagłosowało na SYRIZĘ w akcie desperacji, wierząc, że wybierają mniejsze zło. To samo dotyczy anarchistów, którzy sprzeniewierzając się własnym wartościom zagłosowali na tę partię, ponieważ obiecała ona znieść więzienia typu C dla więźniów politycznych i bojowników i ponieważ uwierzyli w złagodzenie przez nowy rząd represji dotyczących mobilizacji i demonstracji. Jednak nawet, gdyby rząd SYRIZY-ANEL postanowił w ramach swej taktyki znieść te więzienia, nie byłoby to wytłumaczeniem dla udziału w wyborach i sprzeniewierzania się rewolucyjnym, anarchistycznym wartościom.

Ponieważ, jak pokazuje historia ruchu rewolucyjnego, żądania zostają spełnione dzięki walkom, a nie dzięki pozwoleniu udzielonemu przez aktualne władze, z powodów taktycznych – w tym wypadku asymilacji środowiska anarchistyczno-antyautorytarnego – posługujące się marchewką, a jeśli trzeba – kijem. Głosy anarchistów zostały kupione. To wyjątkowo niedorzeczne widowisko – anarchiści demonstrujący wraz z młodzieżówką partii rządzącej, a także członkami skrajnie prawicowej ANEL w rocznicę incydentu na Imii przeciw zgromadzeniu Złotego Świtu.

To ruchy społeczne, a nie wybrane rządy, prowadziły walkę antyfaszystowską, do tego zbrojną – takie jak ruch anarchistyczny w Hiszpanii w 1936. Teraz okazuje się, że koalicyjny rząd SYRIZY i skrajnie prawicowej ANEL jest antyfaszystowski! Podobnie „antyfaszystowski” był rząd Samarasa – ponieważ uwięził członków Złotego Świtu! W rzeczywistości wszyscy, którzy uważają się za bojowników czy anarchistów i zagłosowali nie zademonstrowali dobrego, taktycznego manewru – udowodnili za to swą słabość polityczną, brak woli by przyczynić się do antykapitalistycznego ruchu rewolucyjnego, by obalić reżim odpowiedzialny za kryzys i jego fatalne następstwa.

Swą postawą udowodnili, że zostali zasymilowani, i poparli rząd będący lewicową kulą podpierającą kapitalizm. Najwyraźniej zapomnieli o historycznym okrzyku wznoszonym przez nas na protestach – „czy z prawa, czy z lewa, rządy są takie same”. Przejęcie rządów przez SYRIZĘ nie zmienia postawy tych anarchistów, którzy pozostają konsekwentni i oddani walce rewolucyjnej, walce o obalenie państwa i kapitału, której SYRIZA, jak każdy rząd, będzie stała na przeszkodzie.

Jak już pisałem w tekście “The solution is not given by elections but by the armed people”, trwanie koalicji SYRIZA-ANEL będzie krótkie i równie udane, co poprzednie rządy Samarasa i Papandreou. Rozpadnie się pod ciężarem swych sprzeczności, złamanych obietnic wyborczych i niemożności uniknięcia odpowiedzialności za politykę, jaką będzie zmuszona wprowadzić, a także za kompromisy z wierzycielami i ponadnarodową elitą finansową. Wielką zagadką dotyczącą czasów po SYRIZIE jest to, jakie rezerwy polityczne system będzie w stanie zmobilizować by poradzić sobie z kryzysem w Grecji. Dodatkowym dowodem na i tak już oczywistą niestabilność obecnego rządu jest nie tylko niespójność jego składników, ale także współpraca ze skrajnie prawicową ANEL.

Wiadomo już, że ten rząd będzie rozczarowaniem dla tych, którzy zagłosowali na SYRIZĘ właśnie z powodu nadziei, jakie w nich rozbudziła oraz jej „lewicowego” profilu. Deklaracja nowego rządu, jaką w noc wyborczą wygłosił nowy premier Tsipras – że nie będzie dążyć do konfliktu z wierzycielami oraz ponadnarodową elitą gospodarczą – to zapowiedź nadchodzącego kompromisu. Nie ma bowiem złotego środka między konfliktem a podporządkowaniem – a skoro nowy rząd nie chce popadać w konflikt, będzie zmuszony się podporządkować.

Potwierdziło się to, co pisaliśmy jako Walka Rewolucyjna, tj. że ani SYRIZA ani żadna inna partia nie chce wojny z ponadnarodową elitą ani wierzycielami, a ich jedyną troską jest walka o uszczknięcie kawałka z tortu władzy. Sprawa anulowania memorandum, którą niektórzy członkowie SYRIZY poruszali przed wyborami, przeszła już do historii, a zastąpił ją – zgodnie z oczekiwaniami – temat renegocjacji memorandów i zadłużenia.

Znaczy to, że nie sprzeciwiają się oni ani memorandum, ani zadłużeniu, czyli kajdanom ciążącym Grekom. Jeszcze zanim zapiał przysłowiowy kur, byliśmy świadkami pierwszego złamania obietnic wyborczych, które przyniosły im głosy. Pomimo deklaracji zawieszenia dokończenia części postępowań prywatyzacyjnych, dotyczących między innymi części portu w Pireusie (OLP), Narodowego Przedsiębiorstwa Elektrycznego (DEI) czy Państwowego Przedsiębiorstwa Gazu Naturalnego (DEPA), oznajmili, iż uszanują dotąd obowiązujące konwencje, i że uczynią to dla inwestycji, to znaczy – wyzysku ludzi, pracowników, a także zasobów naturalnych kraju, przez kapitał. Lafazanis, minister ds. odtwarzania produkcji, członek lewicowej platformy i obrońca Drachmy oświadczył, że jest za prywatyzacją DEPA, stwierdził również, że zapisy memorandum będą anulowane stopniowo, krok po kroku.

Z kolei nowy minister gospodarki, Varoufakis, opowiada się za prywatyzacją przywołując przykład OLP. Premier Tsipras na Bloombergu zapewniał, że kraj wywiąże się z zobowiązań wobec Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, podczas gdy Varoufakis na spotkaniu ze swoim francuskim odpowiednikiem w Paryżu oświadczył, że jest zwolennikiem nowej umowy lub nowego układu z wierzycielami. Oznacza to przyjęcie nowego programu, nieważne, czy pod nazwą memorandum czy też inną, obejmującego obowiązek wprowadzenia nowych środków, cięć lub naprawczych zmian strukturalnych. To samo powiedział na bankiecie organizowanym przez Deutsche Bank i Merrill Lynch w Londynie. Pozwólcie że przypomnę, że poprzedni rząd Samarasa również zamierzał podjąć nowe środki po ostatniej ewaluacji dokonanej przez Troikę, a owo przyjęcie nowych środków – według niego – nie miało być nowym memorandum.

Wycofywanie się SYRIZY z obietnic wyborczych trwa w najlepsze pod ciężarem wierzycieli, a zwłaszcza po decyzji EBC o nieakceptowaniu greckich obligacji – pomimo, że wejdzie ona w życie dopiero 28 lutego, po zakończeniu obecnego memorandum, zacznie w praktyce funkcjonować już wiele wcześniej, wywierając nacisk na grecki rząd i zmuszając go do podporządkowania się pod wpływem obaw o płynność finansową i groźby bankructwa, związanych z kurczącymi się krajowymi rezerwami gotówki. Tak więc wycofywanie się z własnych poglądów i deklaracji trwa. Wprawdzie Varoufakis w rozmowie z Dijsselbloem’em groził podarciem memorandum, jednak już na spotkaniu z Schaublem obiecywał dotrzymać 67% wynikających z niego zobowiązań.

Z kolei nowa wiceminister gospodarki Valavani, choć początkowo starała się o rezygnację z zarządzania TAIPED (Fundusz Rozwoju Aktywów Republiki Greckiej), planując jego przeobrażenie, tydzień później zrezygnowała ze swej decyzji pod wpływem rozwoju wydarzeń. Ludzie ci wciąż ogłupiają ludzi kłamiąc o końcu epoki memorandum. Są obrzydliwymi sprzedawcami nadziei całego ludu.

Spełniły się już częściowo nasze przewidywania, opisane przez nas parę dni po wyborach, gdy zaatakowaliśmy Centrum Nadzoru Banku Grecji, przewidywania związane z niewykonalnością i utopijnością socjalno-demokratycznych propozycji SYRIZY. Partia ta potwierdziła je swoim zupełnym wycofaniem z prób radzenia sobie z kryzysem i przeobrażeniem się w partię socjalistyczno-neoliberalną. Tak szybkie wycofanie się z przedwyborczych obietnic do tej pory nie miało miejsca w historii greckiej polityki.

Polityka rządu SYRIZY-ANEL nie różni się od tej prowadzonej przez ich poprzedników, i wcześniej czy później także doprowadzi do bankructwa politycznego i upadku. Łańcuchy ciążące Grekom – czyli zadłużenie i memorandum ratunkowe – trzeba przeciąć, a nie przedłużyć. To zaś można osiągnąć jedynie poprzez rewolucję z udziałem uzbrojonych ludzi: nieuznawanie i całkowita kasacja zadłużenia, anulowanie przepisów wynikających z memorandum i zadłużeń ludzi wobec banków, zwrócenie drobnej własności przejętej przez banki, obalenie systemu bankowego i uspołecznienie majątku banków.

Jak również uspołecznienie majątku kapitału i państwa, wielkiego biznesu i ponadnarodowych korporacji.

Odzyskanie majątku będzie obejmować gotówkę, ruchomości i nieruchomości. Rekonstrukcja gospodarki będzie finansowana i wspierana materialnie na podstawie samorządności i samoorganizacji, podobnie jak rekonstrukcja przemysłu, rolnictwa i innych sfer życia społecznego. Jedynie takie postępowanie rewolucyjne przyniesie rozwiązanie nieszczęść spowodowanych przez kryzys kapitalistyczny. Zniesie klasy i podziały społeczne, odda funkcje zarządzania życiem społecznym ludziom, poprzez struktury oparte na samoorganizacji i samorządności, poprzez system federacji i zgromadzeń powszechnych i rad pracowniczych, pozwoli ziścić ideał wolnościowego komunizmu.

Dlatego też powinnością wszystkich bojowników, całego środowiska anarchistycznego i antyautorytarnego, nas wszystkich, jest praca na rzecz stworzenia rewolucyjnego ruchu na rzecz obalenia kapitału i państwa, który będzie w stanie wykorzystać bankructwo polityczne SYRIZY i ogólnie – systemu politycznego.

ŻADNEGO ROZEJMU – ŻADNEJ ASYMILACJI

ZBUDUJMY RUCH REWOLUCYJNY

KONTRATAKUJMY PAŃSTWO I KAPITAŁ, OBALMY ICH WŁADZĘ

Nikos Maziotis

członek Walki Rewolucyjnej

więzienie Domokos

Dyskusja

  • grigoris 5 lat temu

    Gościu myli się, Syriza już ugrała dużo, to są szachy…ugra więcej