Gianluca Iacovacci – Deklaracja przynależności do Nieformalnej Federacji Anarchistycznej (FAI)

jaguar-brasilia1Stanowczość, z jaką toczymy walkę i solidarność są naszą jedyną „śmiercionośną bronią”.

Drodzy towarzysze, jestem uwięziony, jak wielu innych, wskutek opresji państwa, które pragnie nas zniszczyć. Nie tylko po prostu za czyny, lecz także za „ryzyko” bycia, mówienia i myślenia w nasz własny sposób.

Wraz z Adriano i wieloma innymi, znajduję się na sądowym roller-coasterze antyterrorystycznej kliki rządzącej demokracją. Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim towarzyszom, którzy wyrazili swoją solidarność z nami, pośrednio lub bezpośrednio, a nawet zza granicy. Jestem przekonany, że wspierają nas samym swym udziałem w walce. Łączy nas gniew wobec tej szarej i nędznej, przygniatającej egzystencji, cierpimy wskutek podobnych ran; dzielimy jednak wspólną radość cudownej rzeczywistości naszych pragnień i słów.

Znajduję się w sytuacji typowej dla wrogiej jednostki, jeńca i więźnia. Uwięzienie i niewygody, jakim jestem poddany, zostały celowo wymyślone przez inne istoty ludzkie i są zależne od trwania autorytetu systemu, w którym nas wychowano. Choć, wprawdzie jestem uwięziony, to jednak mój duch i moje idee trwają i  nie mogą zostać zamknięte na klucz ani oswojone, mogą jedynie trwać – i to daje mi siły do oporu.

Z radością i siłą całej mej woli wybrałem anarchię i będę w tym trwać, kochając ziemię za rolę, jaką pełni w mym nieustającym poszukiwaniu dzikości i wyzwolenia ze wszystkich wygód, łącznie z dobrobytem. W pryzmacie anarchii widzę dzikie, pierwotne tętno, obecnie osłabione, o ile nie zabite, rękoma cywilizowanego człowieka ery postępu.

Nigdy nie używałem kompromisowych metod i warunków, podejmując ryzyko zdobywania pożywienia na własną rękę, uprawiając i zbierając wszystko, czego potrzebuję do przetrwania. Użyję wszelkich dostępnych środków, by przekonać do moich racji inne jednostki, nawet jeśli będzie to oznaczało konieczność wyrzeczenia się pióra i papieru, na którym spisuje swoje pełne gniewu słowa.

Wspieram każdy opór rdzennych mieszkańców i anty-autorytarystów, którzy sprzeciwiają się władzy sądów, państwa i ponadnarodowych korporacji, stawiając im czynny opór oraz posługując się praktycznie sabotażem i akcją bezpośrednią.Wspieram wszystkich towarzyszy świadomie biorących udział w międzynarodowej walce przeciw imperializmowi i kapitalizmowi.

Wznosząc się ponad dobro i zło, to co właściwe i co niewłaściwe – określenia stosowne raczej dla zakonnic i księży – mój punkt widzenia i mnie podobnych, bazuje na instynktach oraz na środkach, jakie w danym momencie są dostępne z uwzględnieniem ryzyka, jakie niesie ze sobą ich użycie.

Wyzwolenie Ludzi od wszelkich szefów i więzień, fizycznych i mentalnych zawsze traktowałem na równi z Wyzwoleniem Zwierząt ze struktur tortur i śmierci, z pragnieniem ich uwolnienia ze wszystkich miejsc, gdzie żywe istoty traktowane są jak towar, przedmiot czy narzędzie rozrywki.

Jestem anarchistą. Nie jestem częścią tej epoki zautomatyzowanego nie-życia, przystosowanego przez rządy do użytku i konsumpcji. Nie uznaję żadnego państwa, sądu ani żadnej innej instytucji lub władzy systemów prawnych, militarnych, politycznych czy religijnych.

Jeżeli chodzi o sędziów i prawników w ich inkwizytorskich szatach, są oni dla mnie tylko biurokratami, starającymi się uzasadnić własne istnienie, by dalej pobierać pensje. Nie przyjmuję żadnej krytyki ze strony tych ludzi, w większości nie mających pojęcia jak kochać ziemię, jak walczyć i marzyć, którzy znają się jedynie na swojej robocie i potrafią tylko wykonywać rozkazy. Co więcej, odrzucam także krytykę wychodzącą od Społeczeństwa, tkwiącego w zgniłej macicy Państwa i przywiązanego za wszelką cenę do demokracji – słowa, które wciąż omamia jak silny narkotyk. To praworządny tłum, żonglujący swoimi faszystowsko-demokratycznymi prawami, by wydawać wyroki. W moim wypadku za „współudział” w ugrupowaniu terrorystycznym, którym w istocie jest Państwo, armia i ponadnarodowe korporacje.

Moim udziałem stało się to obłąkańcze polowanie na czarownice, zwane systemem sądowniczym, w ramach którego nawet wypisany na murze slogan, znajduje się w katalogu policji politycznej jako „czyn terrorystyczny, mający na celu zrealizowanie wywrotowego planu FAI…” wskutek wydarzeń z udziałem mojego brata i towarzysza  Adriano, któremu nie potrafię inaczej okazać swojej przyjaźni i solidarności, jak poprzez moją własną stanowczość, za którą już mi się odwdzięczył, demonstrując własną odwagę i siłę ducha.

Byłoby dla nich lepiej, gdyby darowali sobie te gierki. (*)

Działania, o jakich mówią, nie będące częścią żadnego „programu”, zostały dokonane przeze mnie i to Ja wziąłem za nie odpowiedzialność w komunikacie podpisanym jako Międzynarodowy Front Rewolucyjny-Nieformalna Federacja Anarchistyczna/Wywrotowe Jednostki Antycywilizacyjne. Władze doskonale wiedzą, że dokonała ich tylko jedna osobę, czyli Ja, i że zrobiłem to w odpowiedzi na idee zysku, plądrowania natury i planety na której żyję, oraz w geście solidarności z buntownikami pozostającymi w konflikcie z istniejącym.

GPS i inne gadżety, jakie służby raczyły zainstalować w samochodzie, którego używałem przez ostatnie dwa lata w bardzo sugestywny sposób połączyły moją osobę z innymi akcjami bezpośrednimi i sabotażami. Niektórzy zapewne myślą teraz, jakie wspaniałe są rowery; trzeba jednak zrozumieć, że walczymy z systemem, który prawdopodobnie zacznie wszczepiać ludziom przekaźniki satelitarne wprost do ich głów.

W czasie, gdy te gończe psy grzały się w swym „domowym zaciszu”, zdałem sobie sprawę w jaki sposób  zgromadzili materiał i stworzyli z niego akta oraz w jaki sposób misja policji politycznej zamieniła się w numerowanie, a czasem po prostu zwykłe kopiowanie z detalami do naszych akt, kilku akcji przeciw obiektom energetycznym/przemysłowym, wliczając w to jedną zmyśloną kradzież ze spalonego bankomatu.

By nie zatracić siebie, mojej odwagi i poświęcenia, nie ukorzę się przed wyrokiem „winny-niewinny”. To by było zbyt wiele.

Nie ma znaczenia, czy akcji było 30, czy 100; ważne, że we Włoszech są ich setki, a na świecie – dziesięć tysięcy. Spieranie się na temat [tego typu – tłum.] akcji jest idiotyczne, i co najmniej niepoważne, to tak, jakbyś niszczył rzeczywistą wizję konfliktu i Oporu, przyjmując zamiast tego demokratyczną logikę, mówiącą, że „zabawa źle się skończyła” lub logikę walki dobrych ze złymi.

W tej chwili sędziowie cieszą się trofeami zdobytymi na polowaniu, kosztem życia i śmierci innych, podczas gdy planeta umiera, a wartość człowieka maleje. Wszystko jednak ma swój początek i koniec, ich narządy i kości również, tak samo prawo i porządek upadną, i nie zostanie nic poza zgliszczami i ruinami.

Już samo społeczeństwo jest wyrokiem skazującym na przeklęte wartości, które z jednej strony wymuszają wzmożone wysiłki, by utrzymać je razem, a z drugiej – są używane w celu likwidowania wrogich im jednostek.

Władza od stuleci, w imieniu Boga i Majestatu ustanawia cywilizację, porządek i indoktrynację. Przeistacza Człowieka w maszynę wytwórczą, zwierzę doświadczalne dla nauki. Tych nielicznych, pielęgnujących naturalną dzikość i buntowniczą myśl, brutalnie dopada, zamyka w psychiatrykach by się „zaadaptowali”, by zyskać nad nimi pełną kontrolę. Jeśli się nie powiedzie, będzie dążyć do ich unicestwienia.

Cywilizacja drży w posadach z powodu własnych porażek. Coraz mniej miejsc jest zdatnych do życia i nieskażonych, wojny rozprzestrzeniają się ze wszystkimi swoimi konsekwencjami, stają się coraz realniejsze, zagrażając populacji zaawansowaną technologicznie bronią. Te brutalne i nieuzasadnione możliwości spoczywające w rękach władzy oraz tyranii cywilizowanego człowieka, stają się coraz bardziej dostępne i potężne, tak długo, jak długo społeczeństwo pozostaje  „zaawansowane” technologicznie.

Opór przeciwko Machinie Technologiczno-Przemysłowej żyje wyłącznie na ścieżce wyzwolenia od każdej władzy i każdego porządku, biegnąc poza horyzont, tam, gdzie nic nie zostało jeszcze określone. A także poprzez nowy, dziki i nieformalny opór, który podejmuje własną inicjatywę przeciwko rządowej przemocy, zawsze lepiej chronionej i zdeterminowanej odeprzeć wroga, takiego jak towarzysze, którzy zostali masowo uderzeni i aresztowani podczas prześladowań/represji w toku anty-anarchistycznych i anty-insurekcyjnych „operacji”. Jak ci towarzysze, którzy nie złamali się wskutek tortur i izolacji w specjalnych skrzydłach więzień, ani nawet wskutek ran odniesionych podczas ataków.

Jestem dumny z powodu siły Ducha oraz z powodu tej drogi, którą już udało nam się pokonać, po stronie ANARCHISTÓW, którzy nie ulegają i nie podporządkowują się prawom. Wiecznych spiskowców, marzycieli, odważnych kowali, stawiających czoło tytanicznym i TYRAŃSKIM siłom, wybrawszy życie, które trzeba napisać samemu. Z pomocą podstawowych i ograniczonych środków, mając za to w arsenale nieustępliwą determinację.

Na końcu chciałbym dodać wam wszystkim odwagi, przytaczając metaforę moich uczuć. Widzę Państwo i porządek jako cywilizowanego Człowieka, samotnego i zagubionego w Lesie, całkowicie na łasce dzikich zwierząt. Zdając sobie sprawę z nadchodzącej burzy, Człowiek przestaje obawiać się, że skończy jako ich posiłek i zamiast tego zaczyna odczuwać lęk przed zbliżającą się burzą.

Od dolin po góry, od wiosek do Lasów, o Wyzwolenie planety i żywych istot. Ponieważ ziemia zasługuje na więcej, niż brudne pieniądze!

ŚMIERĆ CYWILIZACJI!
NIECH ŻYJE ANARCHIA

Gianluca Iacovacci

anarchistyczny więzień

C.R. San Michele,

14 stycznia 2014

* -I would be out of many “informal” troubles, if they could see that informality is my reality, but I am not alone (as far as this case is concerned) in the hands of the enemy.

 

tłum: Barbaros

https://interarma.info

Dyskusja