O imigracji i Greckim kryzysie: w czterech punktach

1. Dla niektórych, kryzys nie zaczął się dwa lata temu.

Od czasu programów dostosowania strukturalnego w Afryce i Ameryce Łacińskiej w 1980 roku do neoliberalnej grabieży w krajach byłego bloku sowieckiego w latach 90-tych, kryzys i migracja stały się bliźniaczymi pojęciami. Od trzech dekad neo-liberalizm destabilizuje i czyni pracowników coraz słabszymi. Kapitał woli imigrantów, ponieważ są bezsilni, niezorganizowani, są słabo opłacanymi pracownikami, dla których nie jest konieczne zapewnienie bezpieczeństwa w miejscu pracy ani ubezpieczenia zdrowotnego i emerytury. Innymi słowy, są oni znacznie tańsi i nie stawiają żadnych warunków. Szacuje się, że w 2009 r., 3% ludności na świecie – 200mln ludzi, mieszkało poza krajem, w którym się urodziło.

2. Imigranci, ostatni ślad państwa opiekuńczego.

Imigranci nie tylko oferują tania siłę roboczą, ale również nie mają żadnego udziału w tworzeniu aktualnego kryzysu gospodarczego w Grecji. Wręcz przeciwnie: są ostatnim tchnieniem systemu zabezpieczeń socjalnych: Państwo wykorzystuje składki imigrantów (obowiązkowe)dla wsparcia publicznego sektora ubezpieczeń zdrowotnych i funduszy emerytalnych. Większość imigrantów nigdy nie będzie korzystać z funduszy emerytalnych, które pomagają ratować. W Grecji nie dostaniesz świadczenia emerytalnego, jeśli wcześniej nie przepracujesz co najmniej 40 lat. Większość imigrantów jest w wieku produkcyjnym. Jeśli nie byłoby ich tutaj, deficyt różnicy płac z funduszy ubezpieczeniowych miedzy tymi, którzy pracują a tymi, którzy przechodzą na emerytury byłaby jeszcze większa niż ma to miejsce obecnie. Nawet dochody z podatków zostałyby znacznie zredukowane, jak Państwowe źródła otwarcie przyznają; „imigranci są bardziej sumienni niż Grecy w wypełnianiu swoich zobowiązań podatkowych”. Kobiety imigrantki, w których rękach spoczywa teraz odpowiedzialność za opiekę nad dziećmi i osobami starszymi, są oszczędnością rzędu milionów euro dla usług opieki publicznej takich jak przedszkola, świetlice, publiczne zakłady opieki zdrowotnej czy domy starców.

System opieki zdrowotnej czerpie dalsze zyski z dewaluacji pracy imigrantów w sektorze usług porządkowych takich jak: sprzątanie budynków publicznych i prywatnych, ministerstw i szpitali, lotnisk i pociągów. Biura i domy są sprzątane w dużej mierze przez imigrantów, którzy są zatrudniani na warunkach całkowitego wyzysku przez wynajmujące ich pośredniczące prywatne firmy.

3. Pieniędzy już nie wystarcza, co się stanie z tymi imigrantami ?

„Kryzys powoduje odpływ imigrantów”, w mediach powtarza się to wielokrotnie. Prawdą jest, że pierwszymi osobami dotkniętymi przez kryzys są legalni imigranci. Ich zezwolenie na pobyt w Grecji, zależy od zezwolenia na pracę, legalni imigranci są uwięzieni w błędnym kole prawnego szantażu – jeśli nie masz pracy, nie masz prawa do legalnego pobytu, a jeśli nie masz pozwolenia na pobyt, nie dostaniesz pracy.

Oczekuje się, że bezrobocie w ciągu kilku miesięcy wzrośnie lawinowo. Setki tysięcy imigrantów, zwłaszcza z Albanii, którzy doświadczyli brutalności „Greckiej gościnności” podczas pierwszych lat pracy tutaj stopniowo znalazło się wraz z dziećmi i pewnymi przywilejami konsumenckimi w stanie pół-zgodności z prawem, stają teraz w obliczu strasznego dylematu. Ci, którzy mają dzieci są zmuszeni do dalszego pobytu. Właśnie tutaj wkracza nowy podatek obywatelski. Opłata za obywatelstwo wynosi 700 euro – pomnóżmy to przez pół miliona legalnych imigrantów…
Strategicznym celem Greckiego kapitału było utrzymanie setek tysięcy imigrantów w stanie pół-legalności, by byli tanią i posłuszna siłą roboczą. Z drugiej strony, nielegalni imigranci są podwójnie uwięzieni. Brak oficjalnych dokumentów powoduje, że nie mogą wydostać się z kraju „Pierwszego wjazdu do UE” według konwencji Dublin II, a także z szarej strefy na rynku pracy. Dogmat „zero tolerancji” dodatkowo zmniejsza wszelkie marginesy dla oporu – pamiętajmy, nagły drastyczny spadek wartości pracy rybaków Egipskich lub odbywającą się w niewolniczych warunkach pracę Bangladeskich zbieraczy truskawek w Manoladzie na Peloponezie. Rzeczy zawsze mogą wyglądać gorzej…

4. Kryzys solidarności (lato 2009r, to był dopiero początek)

Poziom praw pracowniczych cofa się do miejsca, w którym był lata temu… To widać.
W ciągu ostatnich lat obozów koncentracyjnych dla ofiar globalnego porządku, cofnęliśmy zegar z powrotem do czasów faszystowskich reżimów okresu międzywojennego. Jaki kryzys jest gorszy niż moralna degradacja społeczeństwa ? I nie wydaje, żeby opłaciło się: Przytakiwanie szefom w ich wojnie przeciwko słabszym, to nie będzie skutkować tym, że szef będzie ci cokolwiek winien w zamian. Nie docenialiśmy imigrantów i pracowników sezonowych, wierząc, że nigdy sami nie znajdziemy się w ich sytuacji. To jednak staje się teraz rzeczywistością: jeśli solidarność nie weźmie góry, prawa każdego z nas powędrują po spirali w dół, w kierunku najniższego wspólnego mianownika…

„…20 lat eksploatacji imigrantów
Teraz twoja kolej, aby posmakować ich lęków i cierpień…”

Źródło: actforfreedomnow.blogspot.com

Tłumaczenie: grecjawogniu.info

Dyskusja