Grecja: Policyjny tajniak postrzelił anarchistę na terenie Exarchii
Zanim opiszę co zaszło, chcę wyjaśnić dlaczego nie wniosłem żadnej formalnej skargi ani pozwu.
Przede wszystkim uważam się za anarcho-antyautorytarystę. Nie dam zwieść mojego sumienia jakimiś legalnymi procedurami. Zarówno system, jak i oferowane nam przez niego „przywileje”, powinny być celem naszego ataku, a rewolucyjni bojownicy powinni przeprowadzać w tym miejscu wyraźną linię podziału i wojny. Chcę więc podkreślić iż wcale nie czuję się ofiarą tego co zaszło (na dwa dni przed piątą rocznicą zamordowania towarzysza Alexisa Grigoropoulosa), ponieważ linia walki została przeprowadzona i zdaję sobie dobrze sprawę, że mamy tu do czynienia z wojną.
Nocą 4 grudnia 2013 przebywałem w centrum Exarchii. Wraz z kilkoma innymi towarzyszami zauważyliśmy, że śledzi nas trzech nieumundurowanych gliniarzy, którzy znajdowali się wówczas na rogu ulic Benaki i Eressou. Szybko ustaliliśmy co robić, po czym zaczęliśmy ich gonić i obrażać.
Zmierzając na Zoodochou Pigis, dwóch z nich uciekło na ulicę Dervenion, natomiast trzeci gliniarz pobiegł na ulicę Eressou. Nie zdziwiło nas gdy pozostałych dwóch zbirów skręciło, podążając przez ulicę Valtetsiou na Charilaou Trikoupi, gdzie nieustannie stacjonuje oddział prewencji.
Zwróciliśmy się wtedy w stronę trzeciego gliniarza i krzyknąłem do niego: „Dokąd biegniesz pieprzony tajniaku?”. Nagle zauważyłem, że wyciągnął w moim kierunku broń i celując w moją klatkę piersiową, krzyknął: „No chodź tu… to cię zapierdolę”. Następnie w ciągu kilku sekund odbezpieczył pistolet i gdy był gotów do strzału krzyknąłem: „Co zrobisz, zastrzelisz mnie?”. Postrzelił mnie w nogę. Początkowo nie zauważyłem że oberwałem, więc zacząłem uciekać na plac Exarchii w obawie, że następny pocisk może mnie dosięgnąć. Dopiero tam zauważyłem że jestem ranny.
Nie piszę o tym zdarzeniu po to by budzić w ludziach strach, lecz wręcz przeciwnie, by obudzić w nich gniew. Nie stchórzymy cokolwiek by się działo; niech przyjmą do wiadomości, że nie ugniemy się nawet przed ich kulami.
Atak, teraz i zawsze. W każdy możliwy sposób i wszelkimi środkami. Przeciw państwu i jego sługusom.
Do zobaczenia na ulicach 6 grudnia i na co dzień.
Kule wrócą do tych, którzy oddali strzały oraz do ich zwierzchników.
Siła dla wędrowców, oskarżonych w sprawie rabunków w Velvendo i Nea Filadelfia.
M.K.
325.nostate.net
