Londyn: Antyfaszyści odbyli „dyskusję” ze zwolennikami Złotego Świtu

135-blurred2

Poniżej relacja z antyfaszystowskiej akcji w Londynie:

Wczoraj, 9 listopada pod grecką ambasadą planowana była pikieta solidarnościowa z greckim Złotym Świtem. Organizatorami była angielska grupa o nazwie „Friends Of Golden Dawn” na którą składają się głównie członkowie nacjonalistycznej partii BNP i greccy członkowie Złotego Świtu. Londyńscy antyfaszyści/stki postanowili uprzykrzyć nacjonalistom ten dzień i pokazać, że nie mogą się czuć bezpiecznie ze swoimi hasłami w tym mieście. Nasi zwiadowcy od rana obserwowali okolicę ambasady, a także kilka miejsc gdzie potencjalnie mogli się spotkać organizatorzy pikiety.

Kiedy dotarła do nas informacja, że organizatorzy pikiety spokojnie popija sobie piwo w pubie parę dzielnic dalej, niezwłocznie postanowiliśmy się z nimi spotkać. Szczęśliwie w pubie siedziała śmietanka BNP (min. Kevin Layzell – główny organizator młodzieżówki BNP) w asyście kilku ortodoksyjnych boneheadów – ochroniarzy i paru studencików z zachwytem wpatrzonych w „starszyznę” – łącznie kilkanaście osób. Przed wejściem do pubu stały 2 policjantki. Z naszej około 40 osobowej ekipy kilka osób zostało przed stacją metra, około 20 otoczyło pub a kilkunastu weszło do środka porozmawiać z nacjonalistami. Policjantki uciekły z miejsca zdarzenia, a zaskoczeni faszyści z bladymi ze strachu twarzami spuścili głowy i bali się nawet odezwać. Stojący przy barze boneheadzi potulnie jak baranki grzecznie posłuchali naszych poleceń aby odłożyli kufle i grzecznie usiedli obok kolegów. Około 5 mizernie wyglądających studencików zostało oszczędzonych i poproszonych o wyjście i pouczonych grzecznie, że jak się pojawią na pikiecie to następnym razem nie będzie litości. Kilku naszych odprowadziło ich na stację a oporni otrzymali kilka drobnych „argumentów” na przyśpieszenie. W środku natomiast zebraliśmy parę fantów w postaci flag Złotego Świtu i BNP, a także ręcznie wykonany transparent z hasłem „Capitalism is a cancer – social nationalism is an answer”. Aryjska elita prosiła o litość a jednocześnie prosiła właściciela pubu o wezwanie policji i nie wyrzucanie ich z pubu (jeden wielki „wojownik” płakał że zabijemy ich nożami na zewnątrz). Po skolekcjonowaniu fantów i krótkim pojaśnieniu, że w Londynie nie ma dla nacjonalistów miejsca, antyfaszyści opuścili pub zostawiając w okolicy zwiadowców. Rasa panów ewakuowała się w asyście policji do taksówek i ze spuszczonymi głowami opuściła dzielnicę.

Godzinę później pod ambasadą zebrało się około 30 nacjonalistów szczelnie otoczonych przez policję, która otoczyła stacje metra i w dużych ilościach czekała w bocznych ulicach.

Od samego początku celem antyfaszystów nie było zrobienie kontrdemonstracji pod ambasadą w towarzystwie dużych sił policyjnych kontrolujących przebieg wydarzeń. Woleliśmy uderzyć tam, gdzie się nas nie spodziewali i bez asysty policji mieć możliwość skonfrontowania naszych poglądów. Na koniec udaliśmy się do parku by spalić zdobyte fanty i porozmawiać o wspólnej taktyce działania.

Dywizjon 161

 161crew.bzzz.net

Dyskusja

  • Rumun 6 lat temu

    Elegancko! Ale dlaczego polska załoga Antify musi wyręczać angielskich antyfaszystów na ich własnym podwórku? 🙂

  • @ 6 lat temu

    Nie wyręcza. To była ekipa mieszana.