„Wolność pod okiem trzech strażników” – o krakowskim wykładzie nt. KKO

Anarchist-And-Mother-by-Banksy

Możesz demonstrować i wiecować, krzyczeć, grać punka, wyrzec się mięsa i samochodu, mieć bunt w oczach i na koszulce. To jest dozwolone. Problemy zaczynają się, kiedy masz pociąg do cyngla lub lontu. Gdy mówisz o akcji bezpośredniej, ściągasz na siebie surowy wzrok trzech strażników.

Trójka symbolicznych osób pilnuje ruchu anarchistycznego, aby nie stoczył się on w przemoc. Tymi postaciami są kontrwywiadowca, psychiatra i pracownik u podstaw. Gdy buntownik trzyma butelkę z benzyną, trzej dozorcy odradzą rzucanie do celu. Powiedzą, że tylko agenci rządu i szaleńcy chcą podpalać świat. Strażnicy ruchu „A” zaproponują łobuzowi zdrową, alternatywną pracę u podstaw – gotowanie zupy dla biednych lub pocieszanie eksmitowanych staruszek.

Próbkę takiego hamowania agresji można było zobaczyć w Krakowie. Obchodom dwudziestolecia „Innego Świata”, które zorganizowano w tym mieście, towarzyszył wykład o greckich insurekcjonistach. Mówca wprowadził słuchaczy w świat bezkompromisowego buntu, którego u nas nie ma.

To, co w Polsce nie istnieje, zaistnieć może. Zwolennicy rebelii już tu są. Niektórzy z pewnością nie mieliby nic przeciwko odrobince ognia. Założę się, że znalazłoby się nawet paru, którzy marzą o gigantycznej kuli żywiołu z piekła. Jednak Kraków jest to miasto podziałów i każdej „Cracovii” przeciwstawia się tu jakaś „Wisła”. Pojawiły się więc argumenty przeciwpożarowe, antyterrorystyczne. Pochodziły, jak to zwykle bywa, z krainy trzech strażników.

Jeden ze słuchaczy ciągnął wątek kontrwywiadowczy. Podejrzewał, że ten cały insurekcjonizm może być brudną grą prowokatorów z tajnych służb i że greccy anarchoterroryści służą rządom do kompromitowania porządnych anarchistów. Pojawiło się nawet pytanie: „Czemu służą wykłady o insurekcjonistach?”. Z niepokojem czekałem na: „Kto was szczuje? Kto za tym stoi?” Słowa te jednak nie padły. Przedstawiciele tendencji kontrwywiadowczej znali umiar.

Była też krytyka z pozycji zwolenników konstruktywnego postępu. Podkreślono, iż „walka dla samej walki” żadnego progresu nie przyniesie. Z archiwum wyciągnięto – jak to u anarchistów – przykład Hiszpanii z okresu wojny domowej. Siła tamtejszych towarzyszy miała pochodzić z pracy u podstaw, a nie z zamachów. Jednak z tą czarną Hiszpania tak już jest, że każdy bierze z jej dziejów to, co mu pasuje. Zwolennicy pokojowej gry o poprawę podkreślają znaczenie pracy widłami na hiszpańskim polu uprawnym, a gniewni gracze przypomną karabiny i dynamit na polu walki.

W czasie dyskusji zamanifestowała się także anarchistyczna tendencja psychiatryczna. Ktoś obawiał się, że buntownicze hasła insurekcjonistów mogą popchnąć różnych frustratów do niemądrych wybuchów agresji i że narodzi się zgraja niebezpiecznych wariatów. Wyczuwało się w tym apel do środowiska o uzbrajanie jedynie działaczy zrównoważonych, zadowolonych z życia i pozbawionych zaburzeń pod czaszką.

W czasie krakowskiej dyskusji jakiś oddolny „minister zdrowia” niemal ostrzegł, że powstańczy anarchizm jest tylko dla pełnoletnich osób z kategorią A w książeczce wojskowej. Takie podejście jest do tego stopnia rozsądne, że aż rozbraja. Tendencja psychiatryczna odbiera broń ruchowi, bo przecież zadowoleni i w pełni normalni osobnicy mogą nie wstąpić do bojówki. Obawiam się, że oni raczej wstąpią do galerii handlowej. A w wariatach siła! W nich nadzieja!

Istnienie trzech strażników przeszkadza buntownikom w rozwinięciu skrzydeł (i natarcia na skrzydłach). Jednak ci trzej dozorcy – trzeba mieć tego świadomość – mówią także mądre i potrzebne rzeczy. Pewna doza myślenia kontrwywiadowczego jest niezbędna, by jawne i tajne policje nie żonglowały nami. Praca u podstaw jest potrzebna choćby do tego, żeby ruch (zbrojny czy pokojowy) dysponował jakimiś zasobami. Wszak wspieranie skrzywdzonych grup społecznych, budowanie alternatywnych wspólnot, zakładanie wolnościowych domów pozwala zdobyć potrzebne środki i stworzyć sojusze.

Ograniczona dawka oddolnej „psychiatrii” też nie zaszkodzi, o ile polegać ona będzie na życzliwym wspieraniu towarzyszy w trudnych momentach ich życia. A takich, obawiam się, nie zabraknie na ścieżce buntownika.

[2*2=(A)]

Dyskusja

  • Raskolnikow 8 lat temu

    świetny tekst , daje tylko świadectwo jak bardzo dzisiejsza formuła anarchistyczna , odżegnała się od swoich prawdziwych i żywotnych korzeni ,a przy tym występuję coraz częściej w roli kolektywnego policjanta .

  • Raskolnikow 8 lat temu

    dzisiejszy anarchizm polskich ‚braci’ to już wyłącznie przebrany w szereg nakazów i zakazów dogmatyzm . Wy walczycie o wolność ? ha ,policjanci nowego wspaniałego świata , zbyt wrośliście w struktury ,które z taką zagorzałością zwalczacie , doszło już nawet do tego ,że sankcjonujcie formy normalności ukute dawno temu w warunkach panującego ówczas terroru państwowego .

  • Raskolnikow 8 lat temu

    a wszystko to wyłącznie na rzecz zrzeszenia gawiedzi .

  • bgc 8 lat temu

    WOLNOŚĆ!!! JEDNA I DRUGA!

  • GRUZZ 8 lat temu

    BGC GO HOME YOU’RE DRUNK

  • Rumun 8 lat temu

    Cieszę się, że Wasza strona istnieje. Jestem anarchistą dotychczas kroczącym legalistyczną ścieżką. Dzięki Waszym tekstom i tłumaczeniom zacząłem się głęboko zastanawiać nad sensem, jakością, celowością i zasadnością anarchizmu indywidualnego, akcji bezpośredniej. Jeszcze mam mnóstwo wątpliwości, ale przełamałem się już do tego stopnia, by traktować taką drogę do wolności poważnie, nie jako hobby grupki zapaleńców. To dużo, myślę że nie ja jeden. Keep goin’.

    • @ 8 lat temu

      Dzięki. To dla nas ważne co napisałeś. Inspiruje nas to do dalszej pracy i doceniamy twoje słowa. Pozdrawiam!

  • Petros 8 lat temu

    Słusznie napisałeś o Hiszpanii, że z jej doświadczeń każdy bierze, co mu potrzeba. I mam nadzieję, że z tych ‚cosiów’ ułoży się znów całość. Dla mnie osobiście ważniejsza jest wolność, niż czystość ideologiczna. Dlatego, sam będąc anarchopozytywistą, uznaję i popieram istnienie innych dróg. Każdy wybiera własną – i żyje z konsekwencjami wyboru. Obyśmy wszyscy spotkali się kiedyś w anarchistycznym niebie. 😉

    • Raskolnikow 8 lat temu

      anarchopozytywizm ? możesz napisac coś o nim więcej ?

  • polecam zapoznać się z perspektywizmem 8 lat temu

    „Dziś przynajmniej jesteśmy dalecy od śmiesznej nieskromności wyrokowania z naszego kąta, że tylko z tego kąta można mieć perspektywy. Świat stał nam się raczej raz jeszcze nieskończony: o ile nie możemy odeprzeć możliwości, że zawiera w sobie nieskończone interpretacje”

  • Typ spod Czarnej Gwiazdy 8 lat temu

    Oj złośliwie, złośliwie;-). Byłem na tym wykładzie, brałem udzał w dyskusji, w powyższym tekście siebie chyba odnajduję jako „zwolennika konstruktywnego progresu”;-)). Wykład mi się podobał wiele się dowiedziałem, co nie znaczy że wszystkie poglądy kolegi który referował, podzielam. Uważam bowiem, że jako anarachiści powinniśmy walczyć o nowe, wolne społeczeństwo.Taka walka ma dla mnie rzeczywisty sens. W tej walce powinniśmy korzystać z różnych metod, zarówno pracy oddolnej jak i, jeżeli ktoś czuje się na siłach, taktyki insurekcjonistycznej.Tyle tylko że ta walk musi miec CEL, a byc zabawa samą w sobie. Wierzę (albo chciałbym wierzyć) że zarówno anarchiści „społeczni” i insurekcjonistyczni wypracują jakąś zasadę współpracy, zamiast wzajemnego się opluwania. Insurekcjonisci będa potrzebni kiedy staniemy przed sytuacją realnej walki z państwem albo bronic przed jego represjami. Mam nadzieję że wspólnie nam się uda. Nie szukajmy bowiem wrogów w ruchu, mamy ich wystarczająco po stronie systemu. Pozdrawiam!

    • dada 8 lat temu

      ah tak, wysłużymy się insurekcjonistami jak przyjdzie taka potrzeba,a teraz to niech oni siedzą cicho bo tylko by nam popsuli image. Popełniasz zasadniczy błąd zakładając,że anarchiści coś „powinni”, powinności zostawmy księżom i pracownikom służby policyjnej.

      • Typ spod Czarnej Gwiazdy 8 lat temu

        Dada, ja nie mówię o „wysługiwaniu” tylko o współpracy. Mam wiele szacunku dla insurekcjonistów, ale na Bakunina, ta walka musi się toczyć o COŚ. Nihilizm jest błędem. W Krakowie specjalnie przytoczony został przykład Hiszpanii, ponieważ tam była symbioza taktyki. Związkowcy z CNT tworzyli oddoly ruch anarchistyczny, za to Durruti z kumplami rabował banki, zabijał kapitalistów i zbirów przez nich nasłanych, którzy mordowali działaczy robotniczych. Łączyła ich świadomość celu, czyli społeczeństwa anarchistycznego. Powinniśmy powrócić do tej tradycji.

  • Typ spod Czarnej Gwiazdy 8 lat temu

    Edit. Nie znam się na techniczych szczegółach strony, ale jest jakaś możliwość powiększenia okienka tekstu, aby go widzieć w całości? Jak przeczytałem, to jakie błedy w pisowni nasadziłem to, za głowę się złapałem;-)

    • Redakcja 8 lat temu

      Aktualnie nie ma opcji powiększania, ale może niedługo to się zmieni.

  • Redakcja2 8 lat temu

    Mimo drobnych błędów twój komentarz jest jak najbardziej czytelny. Rozumiem twoje obiekcje odnośnie potrzeby posiadania celu, ale wg mnie biorą się one z tego że nie uchwyciłeś na czym polega redefinicja celu jaką wprowadza insurekcjonizm nihilistyczny w wydaniu KKO. W realiach współczesności rewolucja o jakiej mówią archaiczni syndykaliści, jest niczym więcej jak tym samym co strajk generalny u sorela – mitem, który ma pobudzać ludzką fantazję i obiecywać, że włożony wysiłek przełoży się na konkretne i trwałe przeobrażenia ustrojowe. W rzeczywistości nie możemy mieć żadnej pewności niczego, poza tym co leży w zasięgu naszych indywidualnych wyborów oraz decyzji bliskich nam towarzyszy. Nihiliści paradoksalnie są większymi realistami niż syndykalistyczny beton, bo zamiast nadymać i zamazywać swój ogląd świata marzeniami o wielkim ludowym powstaniu, koncentrują się na tym co podstawowe i co musi zostać wygenerowane przede wszystkim aby jakikolwiek bunt (a co dopiero rewolucja) był możliwy – na wytworzeniu pola rzeczywistego konfliktu z podziałem na dwie strony toczące wojnę.

  • Redakcja2 8 lat temu

    Myślę, że wielkim odkryciem nihilizmu jest otwarte powiedzenie, że bunt sam w sobie jest celem i pokazanie, że sama droga buntu jest czymś co przynosi bardzo głębokie i poważne zmiany w otaczającej cię rzeczywistości, w twoim własnym życiu, w innych ludziach. Punkt ciężkości zostaje jednak przeniesiony z narracji kolektywnej na indywidualną, czyli tak jak powinno być w anarchizmie.

    • Typ spod Czarnej Gwiazdy 8 lat temu

      Dzięki za wyjaśnienie. Takie postawienie sprawy jest dla mnie czytelne. Pomimo że jestem anarchistą społecznym (blisko mi do syndykalizmu, ale bardziej do spółdzielczości), cieszę się że są ludzie którzy chcą z bronią w ręku walczyć z systemem. Mam wiele szacunku do KKO i FAI, chociaż, jak wcześniej pisałem nie podzielam wszystkie poglądy nihilistów. Szkoda tylko że nie ma w Polsce normalnej dyskusji pomiędzy insurekcjonistami i syndykalistami. Jak się czasem czyta dyskusję na CIA to ręce opadają. Dlatego wolę czytać Inny Świat;-). Mam nadzieję że obie strony dorosną do dyskusji. Swoją drogą, Grecja w Ogniu to fajny i potrzebny portal. Często tu zaglądam. Dobra robota, naprawdę.