Włochy: Sergio przerwał strajk głodowy. List o braku solidarności.

fire_and_rainKomunikat anarchistycznego więźnia Sergia, wyjaśniający powody przerwania strajku głodowego.

29 stycznia postanowiłem podjąć strajk głodowy, po tym jak sąd w Mediolanie (który prowadzi sprawę „Operacji Ardire”) odmówił mi spotkania z moją partnerką Katią. Odkąd zostałem aresztowany, prawie osiem miesięcy spędziłem w odosobnieniu. Przez ten czas udało mi się spotkać z nią jedynie 3 razy, a łączny czas tych spotkań wyniósł 3 godziny. Dziś, mimo kolejnych starań podjętych przez mojego adwokata, odmówiono mi kolejnego widzenia z moją partnerką.

45 dnia strajku (14 marca), postanowiłem go przerwać. W ciągu ostatnich kilku dni w mojej książeczce zdrowia pojawiły się niepokojące wpisy, mówiące o ryzyku trwałej utraty zdrowia, a nawet możliwości zapadnięcia w śpiączkę. Postanowiłem, że nie będę ofiarowywał wrogowi takiego prezentu.

Nie chcę, by moją decyzję odczytywano jako porażkę. Wewnątrz, jak i na zewnątrz zawsze czułem, że człowiek wygrywa już wtedy, gdy decyduje się działać, podjąć walkę, atak. Z dala od efektywno – ilościowego podejścia, zwycięstwo oznacza podjęcie indywidualnej ścieżki wyzwolenia. Wciąż wierzę w akcję bezpośrednią, i nigdy nie wyrzeknę się jej wyboru. Moim zamiarem nie było męczeństwo ani porażka. Walka napełnia mnie radością i przypomina mi gdzie mam serce, wściekle bijące podczas każdej akcji.

Z tego powodu chciałbym podziękować tym naprawdę niewielu towarzyszom z zewnątrz, którzy byli blisko mnie i nie marudzili; braciom i siostrom z całego świata, którzy swoimi atakami dawali mi satysfakcję oraz siłę rewolucyjnego ognia i solidarności. Chciałbym podziękować także moim „wspólnikom”, jeńcom wojennym z jednostki AS2 w Alessandri, Ferrary i innych części świata: jesteście blisko mnie, wasze słowa wiele dla mnie znaczą. Mając was przy sobie, nigdy nie upadnę.

Chciałbym móc podziękować wielu innym towarzyszom, lecz moja walka była izolowana, ignorowana, i być może celowo ukrywana.

Wiem, nie jestem łatwym obiektem solidarności, dlatego też nie jestem zaskoczony taką sytuacją. Musi jednak dojśc do krytyki, abyśmy mogli iść naprzód, by dzięki niej ostrzyć stare, stępione już narzędzia walki, a także wykuwać nowe. Cieszę się więc, że ostatnio wielu towarzyszy poddaje samokrytyce swój brak solidarności z rewolucyjnymi więźniami. Mam nadzieję, że ich rozważania przyniosą nowe propozycje.

Chciałbym wykorzystać tę okazję, by potwierdzić moją wolę dalszej walki oraz zainicjować projekt nowego Anarchistycznego Czarnego Krzyża.

Od miesięcy niektórzy z nas dyskutują o konieczności powołania nowego narzędzia solidarności, gdzie solidarność charakteryzowałby przymiotnik, który na nowo musi zostać odkryty, wznowiony i doświadczony – solidarność musi być rewolucyjna.

A co do reszty, dochodząc do siebie po czwartym strajku głodowym nie przestaję wierzyć że bunt jest czymś słusznym.

„Słowa nie mogą nas uratować
Słowa nie mogą zerwać łańcuchów
Tylko działanie nas wyzwoli
Zniszczmy to, co niszczy nas.”

Sergio Maria Stefani

C.C. Via Arginone 327
44122 Ferrara

Italy

 

tłum:Skoruta

http://actforfree.nostate.net

Dyskusja