Ośw. o zakończeniu strajku głodowego (KKO)

OŚWIADCZENIE O ZAKOŃCZENIU STRAJKU GŁODOWEGO CZTERECH OSKARŻONYCH W SPRAWIE

PRZECIWKO O.R. K.K.O.

(11.02.2011)

Przez cały tydzień, poprzedzający nasz proces, Media rozpowszechniały (budowały- przyp.tłum.) klimat bezpieczeństwa, robiąc to w charakterystyczny sposób, tak, iż można było odnieść wrażenie, że bardzo prawdopodobne jest, iż nasz proces będzie odbywał się za zamkniętymi drzwiami i bez widowni, w ramach bardziej ogólnych wysiłków, skierowanych na to by poddać izolacji więźniów politycznych. Gdy dotarły do nas te informacje, zaczęliśmy poważnie dyskutować na temat prawdopodobieństwa, że tak właśnie będzie oraz na temat sposobów, jakimi moglibyśmy zareagować gdyby stało się to prawdą. Bez wątpliwości zdecydowaliśmy, że w żadnym wypadku nie zaakceptujemy prowadzenia procesu w ten sposób, a także, iż zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by temu zapobiec.

W poniedziałek, 17 stycznia, gdy znaleźliśmy się w sali sądowej, dowiedzieliśmy się, że pomimo, iż wejście dla publiczności (społeczeństwa – przyp.tłum.) jest otwarte, to jednak zabierali oni (pracownicy sądu, straż – przyp.tłum.) i dokonywali fotokopii dowodów tożsamości, osób chcących przyglądać się procesowi. Po naszej zdecydowanej wzmiance na ten temat, sąd zgodził się, by nie zatrzymywać dowodów tożsamości i zadeklarował, że wszystkie dowody (informacje – przyp.tłum.), które zostały dotąd zgromadzone, zostaną zniszczone. Jednak po ich powrocie, z krótkiej przerwy trwającej kilka minut, gdzie w oczywisty sposób, otrzymali oni pewne polecenia od swoich politycznych zwierzchników, członkowie składu sędziowskiego, oświadczyli, że procedura ta jest legalna i narzucili ponownie przechwytywanie infomacji z dokumentów tożsamości, wspominając, że tego typu przepisy obowiązują w budynkach więziennych ( związanych z systemem penitencjarnym, i zapewne dlatego dotyczy to także budynków sądowych – przyp.tłum.) Po intensywnej reakcji na ten fakt, w której uczestniczyli też ludzie zgromadzeni w solidarności z nami na sali sądowej, zmuszeni oczywiście do pozostawienie swoich dokumentów tożsamości aby móc nas wspierać, wycofaliśmy się, deklarując, że my i nasi prawnicy będziemy uchylać się od procesu, dopóki stosowane będą tego typu faszystowskie praktyki sądu.

W pomieszczeniach, gdzie cała nasza szóstka czekała przed wejściem na salę sądową, zostaliśmy poinformowani przez prawników, że istnieje możliwość, iż sąd spróbuje sądzić nas pomimo naszej nieobecności. Równocześnie, trzej współoskarżeni z nami, Manos Giospas, Nikos Bogiatzakis i Errikos  Rallis, z którymi nie mieliśmy dotąd żadnej komunikacji, powiedzieli, że poprą nasze decyzje, jakie by one nie były i że będą za nimi podążać. Podczas dyskusji, która odbyła się pomiędzy naszą szóstką, rozważyliśmy dostępne możliwości, a następnie zadecydowaliśmy trzeźwo oraz świadomie, że postanawiamy, iż dopóki nasze żądania nie zostaną spełnione, wstrzymamy udział naszych prawników i sami wycofamy się z udziału w procesie.

Przygotowywaliśmy nawet oświadczenie, które moglibyśmy upublicznić i które w szczególności odnosiło się do kwestii, o której tu mowa. W porozumieniu tym uczestniczył także, tylko pod pewnymi warunkami, Alexandros Mitrousias, który uczynił jasnym dla nas, że powróci on do udziału w procesie, nawet, jeśli tylko jedna osoba uprawomocni go swoją obecnością.

Proces został odroczony do poniedziałku 24 stycznia 2011 r. kiedy to jeden z nas odczytał publiczne oświadczenie, że w przypadku, jeśli nie wycofają oni, reżimu terroryzmu, skierowanego przeciwko naszym przyjaciołom i krewnym, którzy przychodzą by okazać nam solidarność, będziemy postępować tak jak ostrzegaliśmy, po czym tego samego dnia odmówiliśmy przyjmowania więziennych posiłków, co miałoby eskalować do poziomu strajku głodowego, jeżeli proces posuwałby sie naprzód bez nas, z udziałem wyznaczonych do tego (przez sąd – przyp.tłum.) adwokatów. Tylko Konstandina Karakatsani, pomimo, iż zapewniła nas, że jej zgoda na perspektywę wycofania się z procesu, trwa nadal, nie dołączyła do wspólnego podpisu pod oświadczeniem, usprawiedliwiając to twierdzeniem, iż nie pomoże nam go kształtować, ponieważ chciałaby wydać oddzielne oświadczenie.

Oświadczenie to, jednakże, nigdy się nie pojawiło, co zostało użyte później przez nią jako argument, poświadczający brak jej zgody z nami. Prawda, jednak jest taka, że wyraźnie i kategorycznie zgodziła się ona z naszym oświadczeniem, które zostało odczytane w imieniu każdego z nas, przez Panagiotisa Argirou, i ogłaszało, że wycofujemy się z procesu i wstrzymujemy udział w nim naszych adwokatów. Jak wiedzą o tym, wszyscy, którzy byli wówczas obecni, wycofywaliśmy się z całkowitą ochotą by tak postąpić, pośród skandowania tych, którzy byli z nami solidarni. W ślad za tym, sąd powtórzył mianowanie prawników, z których część nie zjawiła się nawet w sądzie, a inni odwołując się do spraw osobistych, aż po przyczyny etyczne, zdecydowali się by nie brać na siebie naszej obrony. Do czasu aż sąd zdecydował, by powtórzyć ten zabieg i poprzez szantaż wyznaczył adwokatów z naszego pierwotnego wyboru, oczywiście w celu nadania nowego biegu procesowi, który wydawał się już brnąć w ślepą uliczkę.

Dlatego też, 3 lutego 2011 r., w dniu, kiedy nasi prawnicy odmówiliby mianowania ich przez sąd, zakomunikowaliśmy rozpoczęcie strajku głodowego, prowadzonego w celu spełnienia naszych wcześniejszych żądań. Później tego samego dnia, ze zdumieniem dowiedzieliśmy się ze stacji telewizyjnych, że adwokaci Konstantiny Karakatsani, oświadczyli, iż nigdy nie byli oni wstrzymywani przez swoją klientkę od udziału w procesie oraz, że została ona wyprowadzona (usunięta, z rozprawy – przyp.tłum.) w kajdankach i w brutalny sposób. Następnego dnia dowiedzieliśmy się także, iż ona sama, posługuje się podobnymi argumentami, prosząc o odroczenie rozprawy, tak by mogła być reprezentowana przez swoich własnych prawników. Jednak największym zaskoczeniem był jeszcze jeden tekst, który opublikowała i w którym także publicznie zadeklarowała, że nigdy nie zgadzała się z nami w kwestii wspólnego wycofywania się z procesu, co więcej wskazywała na wewnętrzną niezgodność między nami w kwestii naszej decyzji o podjęciu strajku głodowego w tej konkretnej sprawie.

My, z naszej strony, traktujemy taką postawę tego wątpliwego więźnia, jako co najmniej nieodpowiedzialną. Gdy jakaś osoba, szczególnie zaś anarchista, dokonuje pewnego uzgodnienia, powinna ona wówczas dotrzymywać swojego słowa, w szczególności, gdy ta decyzja pociąga za sobą konsekwencje, nie tylko dla niej, ale również dla innych. Ruch wsteczny Konstantiny Karakatsani uprawomocnił decyzję sądu, by rejestrować ludzi i dał mu władzę (dostarczył argumentu – przyp.tłum.), by prowadzić rozprawę pod nieobecność pozostałych oskarżonych. Największą wściekłość rodzi fakt, że próbowała ona zawoalować ten regres pod politycznym płaszczykiem i nie miała minimum uczciwości by przyznać, że nie będzie w stanie wziąć na siebie ciężaru naszego wspólnego porozumienia. Jej osobista postawa oznacza ponadto także pęknięcie we froncie walki przeciwko sądowi, w której to walce mogliśmy odnieść ważne zwycięstwo.

Co do nas, to zakończenie walki, którą urwaliśmy, z pewnością napełniło nas doświadczeniami i wnioskami. Samokrytycyzm jest bronią każdego rewolucjonisty i w związku z nim rozpoznajemy nasz błąd oparcia całego procesu na porozumieniu, które nie bazowało na wspólnej perspektywie, ponieważ wszyscy jesteśmy, zasadniczo odmiennymi osobami, z różnymi liniami startowymi walki, postawami politycznymi, przekonaniami i postrzeganiem, nadającymi każdemu z nas odrębne znaczenie, i że stworzyliśmy w ten sposób konstrukcję, która opierała się na stosunkowo niestabilnych podstawach. Oczywiście, niemniej jednak, błędem był fakt, że polegaliśmy (byliśmy zdani na – przyp. tłum.) na niewłaściwej osobie w momencie, gdy każdy z nas wiele narażał. Bez względu na to, ten rozwój wypadków, wywołał pęknięcie w naszym porozumieniu, a widmo tej przeszkody zawisło nad nami groźnie w środku naszego strajku głodowego. Odkąd Alexandros Mitrousias, także zdecydował się postąpić tak jak deklarował od samego początku, stało się zrozumiałe, że dla trójki naszych współoskarżonych, nie istnieją żadne wymagania, poza momentem, kiedy odzyskają oni zwolnienie na pewnych warunkach i fakt ten, jak wierzymy, widoczny jest dla każdego. Pozycja tych osób, polegała na tym, że będą one również popierać nieuchwytny front walki, jednak od momentu, gdy został on rozbity, złamany, nie ma już dla nich powodu, by nie wracać na salę rozpraw.

Uważamy, że środek, jakim jest strajk głodowy w warunkach obecności w sądzie połowy lub więcej oskarżonych wydaje się być nieskuteczny. Jesteśmy rewolucjonistami, nie męczennikami. Strajk głodowy stanowi środek, którego historyczność i efektywność jest nie do zakwestionowania. Niemniej jednak, biorąc pod uwagę, że równowaga sił przechyliła się na naszą niekorzyść, jego kontynuacja nawet nie wydaje się być potencjalnie stosowna, wręcz przeciwnie, stałaby się ona celem samym w sobie.

W ten sposób wybraliśmy dzisiejszy dzień 11 luty 2011 r. by zakończyć strajk głodowy, pomimo tego, że nasze żądania nie zostały dotąd spełnione. Z drugiej jednak strony, nie zamierzamy w żaden sposób, akceptować tego sądu i jego sposobu postępowania. Jako rewolucjoniści nie będziemy tolerować żadnych szantaży, które usiłują nam narzucić, i nie mamy niczego do negocjacji z ich specjalnym sądem wojennym. Jeśli osądzą nas w trakcie naszej absencji, powinni wiedzieć, że my osądziliśmy ich już dużo wcześniej. Uważamy, że pozycja mechanizmu państwowego wskazuje na jego intencje. Nie chodzi tu jednak o to, że pokazaliśmy ich nietolerancję oraz ich arbitralność. Przeciwnie, postrzegamy naszą postawę, jako warunek politycznego zwycięstwa przeciwko władzy sądowniczej, która uwierzyła, że będzie mogła zminimalizować nas do jej własnych norm i rozkazów, usiłując zrealizować w ten sposób plan podkopania naszej walki.

Dlatego więc, wskazujemy konieczność dokonania ewidentnego i energicznego wyboru przeciwstawienia się totalitarnemu reżimowi, który ciągle staje się bardziej faszystowski. Strategia izolacji więźniów politycznych nie zmierza tylko do pogrzebania ich w lochach demokracji, ani tylko do zniesławienia i zdyskredytowania ich za pośrednictwem kanałów (informacyjnych – przyp.tłum.), które dostarczają ogromnych rozmiarów informacyjnego pustkowia, którym się nas karmi. Strategia ta ma na celu kompletną izolację od wszelkich aktualnych ekspresji solidarności, po to, by oderwać ich od wszelkich powiązań z komponentami szerszego ruchu rewolucyjnego. Kolejnym wysiłkiem w kierunku izolacji jest wreszcie także sztywne stanowisko, by sprawdzać i rejestrować tych, którzy ośmielają się stawiać na naszym procesie, narzucając im w ten sposób minimalną cenę, jaką powinni zapłacić po to, by móc dać wyraz swojej solidarności. Ceny, która jak wszyscy wiedzą, może wiele wynosić w przyszłości, biorąc pod uwagę, że furia władz sądowniczych i zemsta polegająca na represji, uległy już wykolejeniu (odsłonięciu – przyp.tłum.) i z łatwością przekształciły się w masowe dochodzenia sądowe i kary więzienia.

Niepohamowana penalizacja politycznych (ang: comrade), przyjacielskich i rodzinnych relacji,  elastyczność oficjalnych zarzutów, ciągłe udoskonalanie prawa antyterrorystycznego, fotografie naszych towarzyszy, które są wszędzie w telewizjach i gazetach, są tylko kilkoma spośród wielu rzeczy, które miały miejsce i nadal będą kontynuowane. Wreszcie, gromadzenie danych identyfikacyjnych, tych, którzy przychodzą w solidarności (na rozprawę – przyp.tłum.) jest dla nas niczym innym jak tylko jeszcze jedną macką represji, której natężenie narasta.

Dlatego też, deklarujemy jasno i publicznie, że tak długo jak nasi towarzysze nie mają swojego miejsca w czasie tej rozprawy, tak długo również i my mieć go nie będziemy.

Podnosimy naszą zaciśniętą pięść poprzez kraty, w stronę wszystkich towarzyszy w Grecji i za granicą, działających w solidarności na platformie wielopostaciowej walki wywrotowej. Dziękujemy także, wszystkim, którzy zdecydowali się publicznie wyrazić swoją solidarność z naszą walką, poprzez wstrzymywanie się od przyjmowania więziennego jedzenia. Dowiedli oni, że nawet w warunkach uwięzienia, przestrzeń do walki i manifestowania solidarności, nigdy nie zanika. Ponieważ godność i sumienie nigdy nie noszą łańcuchów…

NIECH ŻYJE REWOLUCJA

NIECH ŻYJE ANARCHIA


Haris Hadjimihelakis

Panagiotis Argirou

Panagiotis Masouras

Giorgos Karagiannidis

Źródło: baader-meinhof.la.org.pl

Dyskusja