Warszawa: Popierał Al-Kaidę. Teraz chcą zamknąć go w psychiatryku

ArturDla swojego istnienia państwo musi formatować własnych wrogów przed którymi nieustannie będzie nas mogło „bronić” i których nieustannie będzie musiało ścigać. Dawniej byli to komuniści, dziś wmawia się nam, że zagrożeniem współczesności jest tzw. „międzynarodowy terroryzm”. Oczywiście wg oficjalnej wykładni zagrożenie to jak zwykle nie płynie ze strony możnych i potężnych – nie ze strony tych, którzy zrzucali i nadal zrzucają bomby na głowy Afgańczyków, Irakijczyków i Palestyńczyków. Nie ze strony stojących za nimi banków i lobby przemysłowo-zbrojeniowych. Nie ze strony wyalienowanych elit politycznych, kryjących się za szpalerami policji i dzielących między sobą świat nad naszymi głowami, przy pomocy swoich lotniskowców, armii i zakulisowych targów. I oczywiście zagrożeniem jak zwykle nie są globalne nierówności, głód i nędza, egzystencjalna pustka, niewolnictwo oraz wojny.

Okazuje się nim być facet, który na lewo i prawo przechwalał się w sieci, że trzeba coś zrobić i bawił się niewybuchami, a jego wspólnikami okazali się… podstawieni agenci. Okazuje się nim zafascynowany islamem 21-latek, który za dużo czasu spędzał przed komputerem, pochwalał Al-Kaidę i ubierał szturmówki. Tak wygląda rzeczywistość Wielkiego Brata, który ma wolną rękę w podsłuchiwaniu naszych połączeń, śledzeniu naszych rozmów w sieci, gromadzeniu informacji i obserwowaniu przez kamery, gdy idziemy w manifestacji. Fundamentalizm islamski rzecz jasna jest kolejną obrzydliwą ideologią władzy zniewalającą ludzkie umysły, jednak ludzie odpowiadający za „światowy porządek” i globalne wojny są ostatnimi, którzy mają prawo umoralniać talibów oraz kogokolwiek innego.

Mamy się bać i pozostawać nieufni, zrzekać się swojej wolności oddawać ją w ręce władzy. Milcząco popierać jej działania.  Myśląc nieprawomyślnie „terrorystą” może stać się każdy z nas, publikując komentarz w sieci, film czy podając link do tekstu. Cyniczne manipulacje władz, pragnących nastraszyć społeczeństwo oraz służb pragnących udowodnić własną sprawność, zogniskowały się na Arturze, który padł ich ofiarą. Wyrażamy otwarty głos sprzeciwu i solidarność z wszystkimi wrabianymi przez władzę.

Artur

Uwięziono młodego chłopaka, który izolując się od otoczenia, cierpiąc na brak przyjaciół i „fobię społeczną”, zanurzył się w rzeczywistości internetowej, gdzie poczucia przynależności dostarczyła mu fascynacja fundamentalizmem islamskim. Zaczął tam pochwalać zamachy Al-Kaidy i nawiązywać kontakty mieszkańcami krajów arabskich.  Nauczył się hebrajskiego i arabskiego.

Od 7 m-cy Artur przebywa w warszawskim więzieniu na Rakowickiej. Dotąd władze oskarżały go o rozpowszechniania materiałów mogących ułatwić popełnienie czynu terrorystycznego oraz zarzut pochwalanie takich czynów. Za podstawę prawną posłużył tu artykuł 255a kodeksu karnego:

„Kto rozpowszechnia lub publicznie prezentuje treści mogące ułatwić popełnienie przestępstwa o charakterze terrorystycznym w zamiarze, aby przestępstwo takie zostało popełnione, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Artykuł został narzucony Polsce przed rokiem przez prawodawstwo unijne, jako element „walki z terroryzmem”. Zapewne nie raz jeszcze o nim usłyszymy.

Początkowo planowano umieścić Artura na oddziale dla szczególnie niebezpiecznych przestępców, w takich samych warunkach w jakich przebywa Brunon K – czerwone ubranie, osobna cela, kajdanki, łańcuchy, stała obserwacja. Gdy jednak władze więzienia zobaczyły szczupłego chłopaka, który żadną miarą nie wyglądał groźnie, zrezygnowały z tego pomysłu. Artur zaczął pracować w więziennej kuchni.

W tej chwili wiadomo już, że śledztwo przeciwko Arturowi umorzono, ponieważ biegli orzekli, że cierpi on na „chorobę psychiczną”. Na tej podstawie prokuratura złożyła wniosek o internowanie chłopaka w szpitalu psychiatrycznym. Jeśli tam trafi – a zapewne nie będzie inaczej, skoro został uznany za niepoczytalnego – lekarze będą co 6 miesięcy orzekać czy jego stan uległ poprawie i czy może wyjść na wolność.

O uwolnienie swojego młodszego brata stara się Tomasz Łętowski. Zajmuje się on terroryzmem naukowo (pisał na ten temat licencjat i pracę magisterską) i to właśnie częściowo od niego Artur przejął zainteresowania islamem oraz walką zbrojną. Jak opowiada Tomasz, obaj bracia wspólnie udzielali się w sieci na polu inicjatyw antywojennych:

„Od 2007 roku wraz z młodszym bratem współtworzyliśmy portal czeczenia.com.pl Nasza działalność polegała na informowaniu administratora o nowych materiałach wideo z regionu konfliktu, a także na tłumaczeniu rozmaitych artykułów na ten temat z różnych anglojęzycznych źródeł w Internecie. W tamtym okresie brat i ja staraliśmy się także upowszechniać w Polsce wiedzę na temat tego co naprawdę dzieje się także w Afganistanie i Iraku. Chcieliśmy pokazać ludziom inną, przemilczaną kwestię konfliktu – skalę i intensywność ataków na wojska – w opozycji do ilości ataków terrorystycznych na cywilów w obu konfliktach. Na różne sposoby – poprzez blog, informowanie na czatach, a także różnych forach internetowych. Było to pasjonujące zajęcie, gdyż wierzyliśmy, że prawda jest zawsze najważniejszą i świętą wartością, która powinna być szczególnie kultywowana w naszym społeczeństwie.”

Tło prawne

Z początkowych zarzutów sąd wycofał oskarżenie o niedozwolone rozpowszechnianie informacji, mogących służyć przygotowaniu zamachu terrorystycznego. Pozostał zarzut pochwalania zamachów Al-Kaidy, poprzez publikowanie filmików wychwalających ataki na WTC oraz mudżahedinów Bin-Ladena. Dzięki podtrzymaniu tego drugiego i orzeczeniu przez biegłych o „chorobie” oskarżonego, władzom udało się zatrzasnąć przed Arturem drzwi na wolność. Państwo postanowiło uciszyć niewygodnego chłopaka, wypychając go na margines. Wirtualną celę w jakiej zamknął się Artur, agenci ABW zamienili w więzienną klatkę, a wkrótce zapewne zastąpią ją anonimowe mury szpitala psychiatrycznego.

Jak wywnioskować można z wypowiedzi przedstawiciela Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, chłopak mógł zostać zatrzymany ponieważ uwagę na niego zwrócili polskiej stronie Amerykanie, którym zapewne nie spodobały się filmiki na metacafe. Jako jeden z powodów zatrzymania rzecznik ABW podał także fakt, że Artur pochwalał… śmierć polskich żołnierzy okupujących kraje arabskie. (Na temat internetowych wpisów o takim charakterze za ściganie których wziął się polski żołnierz Jacek Żebryk, wspierany prawnie i finansowo przez rządowy koncern zbrojeniowy Bumar, pisaliśmy już TUTAJ. )

W piśmie przesłanym do prokuratury, Tomasz ustosunkował się krytycznie do obu zarzutów stawianych dotąd jego bratu. Zwrócił uwagę, że filmy brata pochwalające Al-Kaidę, opublikowane na amerykańskim serwisie video metacafe.com nie mogą stanowić przestępstwa, gdyż zgodnie z art art. 111 § 1. polskiego prawa, „Warunkiem odpowiedzialności za czyn popełniony za granicą jest uznanie takiego czynu za przestępstwo również przez ustawę obowiązującą w miejscu jego popełnienia”. W tym wypadku „przestępstwa” z art. 126a k.k. nie mogą być za takowe uznane, ponieważ „są one chronione w USA przez tzw Pierwszą Poprawkę do Konstytucji gwarantującą wolność słowa”.
Mimo to, prokurator nie oddalił tego zarzutu.

Drugi zarzut dotyczył przesłania przez Artura linków do dwóch podręczników armii amerykańskiej. Pierwszy z nich „TM 31-210 Improvised Munition Handbook” stworzony dla Zielonych Beretów i opublikowany w 1969 r. przez Departament Armii USA opisuje budowę i techniki montażu rozmaitych narzędzi walki (w tym materiałów wybuchowych) stosowanych przez ruchy partyzanckie przeciwko armii amerykańskiej np. w Wietnamie czy Afganistanie. Drugi link odsyłał z kolei do publikacji armii wydanej w 2005 r. pod tytułem „Improvised Explosive Device Defeat” i zasadniczo dotyczy on tego jak powinno się rozbrajać improwizowane ładunku wybuchowe.

Jak wyjaśnia Tomasz, brat nie mógł rozpowszechniać tych materiałów, ponieważ zgodnie z definicją prawną zostały one już dawno rozpowszechnione (elektronicznie i w druku) przez władze USA i są powszechnie dostępne w sieci dla każdego zainteresowanego. Może wyszukać je choćby każdy średnio rozgarnięty nastolatek zafascynowany technikami survivalu czy grami typu ftp. Materiałów tych nie obejmuje żadna klauzula tajności. Co więcej, według polskiego prawa każdy utwór opublikowany staje się automatycznie utworem rozpowszechnionym. Podręcznik „TM 31-210 Improvised Munition Handbook” znajduje się powszechnie dostępny w wersji on-line na przykład TUTAJ.

Zarówno Tomasz jak i Artur są namiętnymi graczami sieciowych strzelanek w rodzaju Counter Strike. Między innymi tak Artur poznawał kolegów w krajach arabskich, grywając z nimi w sieciówki. Wówczas wymieniali się poglądami, linkami i prowadzili rozmowy.

Ten drugi zarzut władze ostatecznie oddaliły. Pozostały posłużył za podstawę do diagnozy „choroby psychicznej”. Jak stwierdził Tomasz, który wystąpił między innymi u Morozowskiego w programie Tak Jest TVN24, media oficjalne nie pozostawiły mu zbyt wiele przestrzeni na przedstawienie własnego punktu widzenia, a cała sprawa została zmontowana przez służby na zamówienie polityczne:

„Media mainstreamowe nie umożliwiły mi wypowiedzenia się wprost na temat całej tej sytuacji. Reporterzy powycinali fragmenty moich komentarzy. Sprawa według mojej opinii ma zupełnie inne podłoże niż przestępczość czy rzekoma choroba psychiczna mojego brata. To jest typowa sprawa na zamówienie , typu „dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf”. Zarzuty zostały stworzone dopiero po zatrzymaniu brata. Zmontowano bajeczkę dla społeczeństwa po naszych przesłuchaniach.”

Domagamy się wolności dla Artura!

Tomasz Łętowski w programie „Tak Jest” na TVN24:

Naszida (czyli śpiewna melorecytacja wychwalająca Allaha) śpiewana przez Artura w filmiku umieszczonym na metacafe.com

Dyskusja