Film: „Diaz – nie sprzątajcie tej krwi”

„Ten film zrodził się z poczucia, że nikt nie zapłacił za to, co wydarzyło się w Genui i prawdopodobnie nikt nigdy nie zapłaci” – mówił na ostatnim Berlinale włoski producent filmu, Domenico Procacci.

Ponad dekadę od zamieszek, do jakich doszło podczas szczytu G8, Daniele Vicari rekonstruuje ich przebieg. Lipiec 2001. W Genui zbierają się najważniejsi politycy świata (między innymi Jacques Chirac, George Bush, Silvio Berlusconi), a także tysiące protestujących alterglobalistów. W mieście panuje ogromne napięcie, a sytuacja wymyka się spod kontroli w dniu, w którym podczas starć z policją ginie 23 – letni Carlo Giuliani. Vicari pokazuje obie strony barykady: manifestantów i policję; a kamera wędruje od ulic okupowanych przez młodych ludzi do policyjnej stołówki i na place, gdzie zbierają się uzbrojone oddziały. Ambicją reżysera było pokazać, jak nakręca się spirala przemocy, która w nocy z 21 na 22 lipca eksplodowała w budynku szkoły Diaz, gdzie nocowali demonstranci. Policja wkroczyła tu pod pretekstem spacyfikowania ukrywających się w szkole członków Czarnego Bloku i brutalnie skatowała dziesiątki osób. Jednym z bohaterów filmu jest dziennikarz Indywire, Mark Covell, który stracił szesnaście zębów, miał uszkodzone płuca i pozostawiony bez pomocy, zapadł w śpiączkę (Covell towarzyszył ekipie filmu podczas Berlinale).

Film Vicariego, przetykany materiałami archiwalnymi, zachowuje tempo i styl gorącej reporterskiej relacji. Niespokojna kamera skutecznie kreuje napięcie. Napięcie, które trwa do dziś – bo, jak wspomina producent, sprawa wydarzeń w Genui wciąż nie doczekała się rozliczenia. (masa)

Polecamy Wam także recenzję, która ukazała się na stronie rozbrat.org

Polską wersję filmu umieścił na swojej stronie portal zalukaj.tv

Trailer:

 

http://www.transatlantyk.org/

Dyskusja