Chile: Gwałtowne starcia po marszu ku pamięci ofiar dyktatury

Chilijska policja starła się z zakapturzonymi protestującymi na ulicach Santiago, po marszu ku pamięci ofiar dyktatury generała Augusto Pinocheta. Aktywiści zostali rozproszeni przez policję przy pomocy gazu łzawiącego i armatek wodnych.

Ponad 5 tys. osób maszerowało ulicami stalicy, aby przypomnieć o tych, którzy padli ofiarą dyktatury Pinocheta w latach 1973-1990. Demonstranci zgromadzili się na wielkim cmentarzu, wymachując zdjęciami członków rodziny, którzy ponieśli śmierć lub zaginęli podczas 17-letniego koszmaru.

Spokojny marsz eksplodował przemocą, gdy grupy składające się z około 50 osób zablokowały drogi i zaatakowały policjantów. Zbudowano barykady, do których podpalenia użyto plakatów z kandydatami startującymi w wyborach samorządowych, rzucając koktajlami Mołotowa i kamieniami w stronę kordonów. Policja użyła gumowych kul, gazu łzawiącego i armatek wodnych, aresztując osiem osób.

Rzecznik prasowy stowarzyszenia ofiar dyktatury (AFDD) potępił obecny rząd Chile. Powołując się na tłumienie ostatnich protestów studenckich oraz dyskryminację Indian Mapuche, stwierdził, że „rząd Sebastiana Pinery jest winny tej samej represyjnej prawicowej dyktatury”.

Marsz był częścią uroczystości dla upamiętnienia zamachu stanu z 1973 roku, kiedy 11 września socjalistyczny prezydent Salvador Allende został obalony przez wojsko dowodzone przez Augusto Pinocheta.

[youtube fKoOSxl3Gls 670 377]

Dyskusja