Grecja staje się coraz bliższa

Setki tysięcy greckich robotników wzięło udział w demonstracjach i strajkach, aby odeprzeć najostrzejszy od dziesięcioleci atak na ich prawa i warunki życia. Atak, który wkrótce przypuszczony będzie również na nas, w Polsce.

Zadziwiające: w stosunku do Grecji, koalicja rządowa i opozycja parlamentarna w Polsce dają prawdziwy POPiS jednomyślności i troski o to, czy aby greccy społeczni krwiodawcy zechcą utoczyć sobie jeszcze więcej krwi na rzecz aspołecznych krwiopijców. Polscy liberałowie i socjaldemokraci w zgodnym unisono aprobują likwidację resztek europejskiego państwa socjalnego, doceniając odwagę greckiego rządu, który zdecydował się podjąć „niepopularne kroki”.

Milcząca większość jak zawsze milczy, sądząc że wydarzenia w odległej Grecji nas nie dotyczą. Tymczasem dzisiejsza Grecja jest znacznie bliżej nas, niż kiedykolwiek, a karta dań naszego rodzimego POPiS-u składa się niemal wyłącznie z „niepopularnych kroków”, przygotowanych właśnie według greckich recept.

Ludzie pracy w Polsce, podobnie jak w Grecji, mają zapłacić za ratowanie banków i korporacji. Tak jak Grecy, okazujemy się być głównymi winowajcami budżetowych braków. I tak jak greccy robotnicy – mamy zapłacić za kryzys, spowodowany przez niewiarygodnie łapczywych, choć już aż nadto bogatych beneficjentów kapitalizmu.

Jak nigdy wcześniej powinniśmy poczuć solidarność; i nie tylko dlatego, że to uczucie szlachetne a i słowo „Solidarność” w latach 80. budziło u nas największe nadzieje lecz dlatego, że świat jest jeden, chociaż ci rządzący nim samowładnie wciąż szokują nas swą nieodpowiedzialnością, bezwzględnością i zachłannością. Trzeba to zmienić.

W związku z sytuacją w Grecji publikujemy oświadczenie przywódców francuskiej Nowej Partii Antykapitalistycznej – Oliviera Besancenota i Pierre-François Gronda, z którym w pełni się zgadzamy.

Redakcja Dalej!


„Wszyscy jesteśmy greckimi robotnikami!”

Oświadczenie Oliviera Besancenota i Pierre-François Gronda z francuskiej Nowej Partii Antykapitalistycznej

Wydarzenia w Grecji dotyczą każdego z nas. Naród Grecji płaci dziś za kryzys i długi, których nie zaciągał. Dzisiaj Grecy – jutro inni. Ponieważ te same przyczyny prowadzą do takich samych skutków. I będzie to trwało, dokąd nie zdołamy tego zatrzymać.

Po pierwsze i najważniejsze – wyrażamy naszą pełną i bezwarunkową solidarność z tymi, z kogo dziś uczyniono ofiarę potwornego planu „oszczędnościowego”, a także obiekt pogardy, graniczącej z jawnym rasizmem. Kontynuowanie strajków i demonstracji jest uzasadnione, sprawiedliwe, i w pełni je popieramy. To, co się dziś dzieje – to nie grecki kryzys, lecz kryzys światowego systemu kapitalistycznego. Rozpaczliwa sytuacja greckiego narodu daje więcej niż jasny obraz współczesnego kapitalizmu.

Plan „oszczędnościowy” podyktowany przez UE i MFW jest pogwałceniem podstawowych zasad demokracji. Jeśli będzie realizowany, czekają nas skutki porównywalne z zapaścią gospodarczą i spadkiem poziomu życia w Europie w latach 30. W równym stopniu wołająca o pomstę jest zmowa wielkiego biznesu, centralnych banków i rządów, zmuszających ludzi do płacenia za konwulsje systemu.

Francuski prezydent Sarkozy pozwala sobie jeszcze na rozważania o konieczności regulacji rynku, jednak realizuje w praktyce neoliberalną politykę, przewyższającą pod względem surowości wszystko, co dotąd znaliśmy. Taka odpowiedź na kryzys jest wynikiem żelaznego konsensusu prawicy i „lewicy”. Plan UE-MFW został stworzony przez europejskie rządy, zarówno konserwatywne, jak i socjal-liberalne, jak też przez Dominika Strauss-Kahna, szefa MFW – instytucji, która przez dziesięciolecia grabiła Trzeci Świat i dziś atakującej Europę. Plan został przyjęty przez socjaldemokratów z rządzącej Grecją partii PASOK, na czele której stoi Gregorios Papandreu – tak samo, jak ze strony francuskiej zyskał życzliwe poparcie zarówno parlamentarzystów centroprawicowej UMP, jak i Partii Socjalistycznej.

Źródła kryzysu

Kryzys grecki to trzeci etap kryzysu globalnego, który zaczął się w USA latem 2008 roku. Spekulacyjne aktywa kluczowych banków zachodnich doprowadziły świat na krawędź przepaści i sprowadziły na gospodarkę recesję. To doprowadziło do gwałtownego wzrostu bezrobocia, spadku dochodów i siły nabywczej. Rządy rzuciły wszystkie siły na pomoc dla kapitału finansowego, szczodrze zasilając go setkami miliardów dolarów i euro. Skutkiem tego dług i deficyt budżetowy sięgnął niebios, stawiając najmniej stabilne państwa, takie jak Grecja, w sytuacji bez wyjścia.

Teraz, kiedy rynki odparły pierwsze uderzenie kryzysu, finansiści wywierają bezprecedensową presję na rządy, domagając się redukcji wydatków państwowych i wzywając do popchnięcia tych najbliższych upadku. Jest to poglądowa lekcja amoralności systemu – w ciągu jednego roku rynek został uratowany dzięki szczodrości rządów, po tylko, by mógł zażądać ich ukarania za pozorną szczodrość wobec własnych obywateli! Szukając nowej ofiar, dziś spekulanci atakują Hiszpanię i szukają nowych ofiar.

Kiedy francuski premier, François Fillon, zapowiedział 5 maja, iż konieczne będzie podjęcie bolesnych kroków dla „powstrzymania narastania długu na miarę greckiego”, wspomniał o zniesieniu prawa do emerytury w wieku 60. lat, jako jednym z punktów tego planu „oszczędnościowego”. Co więcej, trzyletnie moratorium na wzrost wydatków państwa pociągnie za sobą zamrożenie płac pracowników sektora państwowego, redukcję miejsc pracy w szpitalach i szkołach, które są tak dziś potrzebne ludziom, którzy stanęli w obliczu socjalnej katastrofy, będącej następstwem kryzysu. Zamiast tego, rząd oświadczył, że nadal popiera propozycję Sarkozy’ego obniżenia najwyższej stawki podatku. Takie kroki już dały tysiącowi najbogatszych obywateli kraju średnio po 376 000 euro w formie zwrotu nadpłaty podatku.

Podwójne standardy

Działania podjęte przez grecki rząd, które spotkały się z poparciem kolegów z UE, stanowią otwarty atak na podstawowe prawa społeczne. Zgodnie z abecadłem globalnego kapitalizmu, które opanowały wszystkie te rządy, Europa traci swe pozycje w konkurencyjnej walce z USA i innymi krajami. Ich rozwiązanie problemu jest jasne – przywrócenie tej konkurencyjności kosztem likwidacji zdobyczy socjalnych, osiągniętych za cenę dziesięcioleci walki ruchu robotniczego.

Oznacza to nic innego jak niekończący się wyścig w dół [w obniżaniu standardów socjalnych]. Tylko pomyśleć, jeszcze niedawno politycy reklamowali porozumienie z Maastricht i umowę Lizbońską jako główne składowe nowej Europy społecznych gwarancji i sprawiedliwości! Jakże niewiarygodnie bzdura ta przedstawia się dzisiaj, na tle ofiarnego puszczania krwi z budżetu Grecji w zamian za pożyczkę na 5 proc. A europejskie banki nadal spokojnie bogacą się dzięki greckiemu planowi „oszczędnościowemu”, nie bacząc na to, że są głównymi winowajcami gospodarczego chaosu. Zaaprobowany również przez francuski parlament „plan pomocy” bynajmniej nie przypomina pomocy humanitarnej. I popierająca go Partia Socjalistyczna, jak zwykle, znalazła się po stronie wielkiego biznesu, a nie uciskanych.

Organicznie niezdolna do odczuwania solidarności w jakiejkolwiek formie, machina UE znakomicie włada sztuką pomnażania zysków kosztem cierpień ludzi. Sarkozy i Merkel głoszą ratowanie eurostrefy za pomocą „nadzoru budżetowego” nad państwami, których polityka gospodarcza narusza kryteria europejskiego „Paktu stabilizacyjnego”. Jest oczywiste, że w neoliberalnej Europie „Pakt stabilizacyjny” można naruszyć tylko wtedy, kiedy jest mowa o przepompowywaniu środków państwowych do banków prywatnych. A pomoc humanitarna sobie poczeka.

Dzisiaj, jak nigdy, ostro odczuwany niezbędność socjalnej, ekologicznej i antykapitalistycznej Europy, opartej na prawdziwej solidarności. Żaden z aktualnych problemów nie może być rozwiązany w granicach narodowych. Wszyscy jesteśmy dziś greckimi robotnikami, dlatego że jesteśmy ofiarami tej samej logiki. Długi państwowe to bezpośredni wynik ostatnich 25 lat neoliberalizmu i ulg podatkowych dla bogatych – dla zysków korporacji, dla kapitalistów, dla akcjonariuszy. W ciągu 25 lat podatki te stale obniżano przy akompaniamencie skarg na nieznośne ich brzemię dla „pracodawców”. Nie, kryzys ten – to nie nasz kryzys. Ani w Grecji, ani gdziekolwiek. I nie powinniśmy za niego płacić.

Nasze żądania i nasza alternatywa

Właśnie dlatego domagamy się całkowitego anulowania długu Grecji. Odrzucenia takich planów „oszczędnościowych”, wprowadzenia kontroli społecznej nad bankami, zastąpienia Banku Europejskiego jednolitym systemem obsługi bankowej, posiadającej monopol na kredyt, anulowania wszystkich długów – tylko tak można stworzyć prawdziwie równoprawną Europę. Będzie to Europa należąca do wszystkich ludzi pracy, oparta na solidarności. Jeśli nie zdołamy wybić się na tę inną Europę, nacjonalizm, izolacjonizm i niezmiennie towarzysząca im ksenofobia, podniosą głowę. Walka już się rozpoczęła.

W latach 90. neoliberalne rządy prawicy i „lewicy” wdrożyły twarde kryteria gospodarcze, niezbędne dla umocnienia wspólnej waluty. Dziś nastał czas na wdrożenie naszych wspólnych kryteriów społecznych, w zgodzie z którymi należy domagać się od wszystkich krajów UE: ogólnoeuropejskiej płacy minimalnej, prawa veta dla organizacji pracowniczych wobec wszelkich planów redukcji miejsc pracy, jednolitego systemu praw społecznych i demokratycznych, odpowiadającego najwyższym standardom prawnym poszczególnych krajów członkowskich UE. Ten program żądań powinien zostać przedstawiony przez nową siłę polityczną, wychodzącą poza narodowe granice; koalicję europejskiej lewicy, która krok za krokiem powstaje. Radykalna lewica powinna wyciągnąć poważną naukę z greckiego kryzysu.

W każdym kraju powinniśmy zdecydowanie wybierać między własną polityczną niezależnością a uczestnictwem w neoliberalnych rządach. Musimy doprowadzić do klęski prawicy we Francji i w całej Europie. Oznacza to, że już teraz powinniśmy stworzyć alternatywę dla francuskiej Partii Socjalistycznej, marzącej o wyborczym rewanżu w roku 2012. Zabawne, że francuska Partia Socjalistyczna nazwała swój program wyborczy „Solidarnością lewicy”. Grecki kryzys w pełni wykazał, z kim jest ona solidarna naprawdę.

Źródło: „Le Monde”  14 maja 2010 r. / pismodalej.pl

Dyskusja