Paryż: komunistyczna relacja z demonstracji po zabójstwie Clementa Merica

clement

Nie zapomnimy, nie wybaczymy – demonstracja antyfaszystowska w Paryżu 23 czerwca 2013.

23 czerwca 2013 odbyła się wielka demonstracja antyfaszystowska, która była reakcją na zamordowanie Clementa Merica, działacza studenckiego i antyfaszystowskiego przez bojówki faszystowskie. Była to demonstracja inna niż zwykle. Clement Meric był działaczem ANTIFY i z tej okazji zmobilizowała się cała paryska ANTIFA, wspomagana zapewne przez działaczy z innych części Francji. W skład komitetu organizującego demonstracje wchodziło kilkadziesiąt organizacji, ale ton demonstracji nadawali anarchiści z czarnego bloku / ANTIFY. Wyszli oni na ulice by oddać hołd poległemu towarzyszowi i od samego początku manifestowali oni swoją złość, która się przejawiała w wandalizmie towarzyszącemu demonstracji.

Nie jestem ekspertem od podawania liczebności, ale uczestników demonstracji na pewno można liczyć w tysiącach. I moim zdaniem liczba ta miała tendencje rosnącą. Właściwie to były dwie różne demonstracje: czarnego bloku i kolorowej reszty. Czarny blok szedł na początku, z tyłu maszerowały spokojnie delegacje różnych lewicowych organizacji. O tym co się działo z tyłu nie warto pisać. Było to co zawsze, spokojny przemarsz, jakieś tam okrzyki i to wszystko. Z przodu natomiast było inaczej. Pierwszą widoczną różnicą, którą można było zobaczyć, usłyszeć i poczuć – były race i petardy. Czarny blok ciągle szedł w aurze dymu z rac, co w połączeniu z zasłoniętymi twarzami tworzyło atmosferę totalnej anonimowości. Właśnie ta atmosfera i liczebność demonstracji, która zajmowała całą ulicę i dwa chodniki stworzyła atmosferę sprzyjającą bezkarnemu wandalizmowi. Wandalizm to słowo pejoratywne, ale brakuje mi lepszego. Emigracja najwyraźniej zubaża moją polszczyznę. Wiele z tych aktów – całkowicie popieram. Podobało mi się niszczenie banków, reklam, butików itd. Niestety niszczono też przystanki autobusowe, które są raczej miejscem gromadzenia się klasy robotniczej, bo burżuje autobusami nie jeżdżą.

Równocześnie z agresją wobec przedmiotów martwych (zwłaszcza wobec szyb) – miało miejsce tzw. „patrolowanie” ulic, a więc „ściąganie faszystów”. Ogólnie z przodu demonstracji był straszny chaos, wynikający z tego, że co chwilę ktoś był zatrzymywany – przez tajniaka po cywilu. Tak to już jest, że zamaskowanie ułatwia pracę policyjnym tajniakom. Od towarzysza, który w tą aktywność się angażuje wiem, że w tych dniach prawie codziennie miały miejsce ataki na miejsce i ludzi kojarzonych z Frontem Narodowym i skrajną prawicą. Trudno mi jednak oceniać, na ile to są mity, a na ile fakty.

Wracając do demonstracji, to było kilka momentów, które mnie napawały dumą. Bo choć wielu z tych anarchistów (czy jak tam ich nazwać) ma nasrane we łbie i w swoim „anty totalitaryzmie” atakują też komunistów, to jednak mimo wszystko miło zobaczyć liczną i dobrze zorganizowaną siłę, która nienawidzi kapitalizmu. Na swoim blogu zamieściłem mnóstwo zdjęć, z których polska radykalna lewica może się czegoś nauczyć. Demonstracja zaczęła się pod paryską operą, która została zasłonięta gigantycznym transparentem. Opisywanie zajścia jest bez sensu – lepiej obejrzeć zdjęcia.

Zdjęcia z demonstracji podzieliłem na cztery kategorie. Pierwsza – to początek demonstracji, druga to zdjęcia zniszczeń Paryża (TU) Trzecia to zdjęcia transparentów radykalnej lewicy (TU) , czwarta to kolumna Czarnego Bloku (TU)

Michał Nowicki

http://walka-robotnicza.blogspot.fr/

Dyskusja