Raport Amnesty w sprawie więzień CIA w Polsce

ciaPo 5 latach od rozpoczęcia śledztwa nastąpił przełom w sprawie więzień CIA w Polsce. Przyczynił się do tego opublikowany w tym roku raport Amnesty International pt. „Uwolnić prawdę: Udział Polski w programie tajnych więzień CIA”. Z pełnym raportem można się zapoznać TU

W raporcie znalazły się m.in. zeznania Walida bin Attasha, który twierdzi, że trafił do Polski 5 czerwca 2003 i był poddawany torturom. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża doniósł, że w lipcu 2003 roku, gdy Walid bin Attash przebywał w Polsce, był „przetrzymywany w złych warunkach – nago, w wymuszonej bolesnej pozycji ciała, codziennie polewany zimną wodą, w kajdanach, bez aktywności fizycznej (…) był przykuty łańcuchem do sworznia zamocowanego w podłodze, nie pozwalano mu się kąpać, a przez całą dobę puszczano głośną muzykę.”

Wynika z tego, że był on w Polsce torturowany za pomocą tak zwanej „pozycji stresowej” i „torturowaniem muzyką” (Patrz TU) Warto też dodać, że Attash jest niepełnosprawny. Nosi on protezę po amputacji prawej nogi poniżej kolana.

A oto słowa Attasha, przedstawione w prokuraturze przez jego pełnomocnika:

„Po około miesiącu znów zaczęły się tortury. Zostałem rozebrany i pozostawałem bez ubrania przez cały lipiec. Byłem w tym czasie ponownie przetrzymywany przez kilkanaście dni w pozycji stojącej z ramionami nad głową i założonymi kajdankami połączonymi łańcuchem z metalowym pierścieniem pod sufitem. Moją nogę codziennie badał lekarz, sprawdzając opuchliznę taśmą mierniczą. Nie pamiętam dokładnie przez ile dni stałem, lecz myślę, że przez około 10. Lekarz ostatecznie nakazał zezwolić usiąść mi na podłodze, lecz wciąż byłem trzymany z ramionami nad głową. Bardzo bolały mnie od tego plecy. Podczas stania musiałem nosić pampersa. Ponieważ czasami pampers nie był zmieniany, musiałem się zanieczyszczać. Codziennie byłem myty zimną wodą. Warunki w tym miejscu były raczej nowocześniejsze niż w Afganistanie, ponieważ mieli wąż do polewania mnie wodą. Po umyciu zimną wodą w celi byłem zabierany na przesłuchanie. Raz usłyszałem odgłosy tortur z sąsiedniego pomieszczenia. W tym miejscu przetrzymywania znów obecne były kobiety, choć byłem nagi. Jedna z nich była szczególnie agresywna. [Odmówił podania dodatkowych szczegółów na ten temat]. Jednak już mnie nie bito.”

Złożono też wniosek o przyznanie Attashowi statusu „pokrzywdzonego”, jakie nadano wcześniej dwóm innym więźniom – Abu Zubajadzie i Abd al Rahim al-Nashirowi. Status ten w rzeczywistości to jednak nic nie znaczący symbol. Od jego przyznania sytuacja obu więźniów się wcale nie zmieniła, a nawet odmawia się im dostępu do akt ich sprawy i postępujących w niej procedur. Nie jest to tak naprawdę nic dziwnego, ponieważ całe śledztwo owiane jest tajemnicą, a argumentem którym uzasadnia się jego tajność jest tajemnica państwowa.

Śledztwo się z roku na rok przedłuża. Tym razem prokurator generalny przedłużył je do 11 października, z uwagi na „brak pomocy prawnej ze strony Stanów Zjednoczonych”. Julia Hall zajmująca się tą sprawą twierdzi jednak, że „Polskie władze doskonale wiedzą co się wydarzyło w Polsce. Nie potrzebują więcej informacji od rządu amerykańskiego, by kontynuować śledztwo i ewentualnie sformułować akt oskarżenia”. Takie działania jednak chyba nikogo nie powinny dziwić. Nic w tym niezwykłego, że trzymany na smyczy polski rząd musi konsultować każdy krok w tej sprawie z rządem USA.

opracował: Skoruta

Dyskusja