Grecja: Drugi proces przeciw KKO (Dzień 18 – 16 maja)
Sesja zaczęła się od odczytania przez towarzysza Christosa Tsakalosa następującego oświadczenia:
„Kilka dni temu, dotarły do nas wyjątkowe wiadomości, przeistaczające powolną śmierć uwięzienia w znak życia. We Włoszech, nasi bracia i siostry z Komórki Olga Nieformalnej Federacji Anarchistycznej/ Międzynarodowego Frontu Rewolucyjnego nagrodzili Roberto Adinolfiego – szefa firmy nuklearnej – trzema kulami wymierzonymi w jego nogi. Wróg został powalony na ziemię, a wspaniała latarnia wojny rozświetliła ciemności. Dokładnie teraz, czarno przyodziani posłańcy destrukcji podtrzymują płomień anarchii w najodleglejszych miejscach. Są nimi nasi bracia i siostry z boliwijskiej Nieformalnej Federacji Anarchistycznej, którzy bez wytchnienia atakują skuty lodem bezruch społecznej martwoty. Tym razem, podłożyli oni urządzenie wybuchowe pod firmą, zajmującą się importem aut Renault z Francji.
Mamy złą wiadomość przeznaczoną dla świata praworządnych obywateli. Dla wszystkich was, którzy ukrywacie się za waszymi niezwykle stonowanymi krawatami, którzy pracujecie w waszych sterylnych biurach, którzy gnieździcie się w waszych szykownych apartamentach, którzy przywdziewacie maski pozbawione wyrazu, którzy pogrążacie się w miernych pragnieniach i śnicie zapożyczone fantazje, wcale nie będące waszymi własnymi.
Wasz świat to gilotyna zabijająca życie. Wasze ideały zaginęły w waszych przepastnych brzuchach i pustych sercach.
To społeczeństwo masakruje naszą wolność, w czasie gdy wasi żołnierze zamykają nas w waszych więzieniach, daleko od naszych braci i sióstr. Wciąż jednak możemy dosłyszeć ich głosy. To konspiratorzy Nieformalnej Federacji Anarchistycznej/Międzynarodowego Frontu Rewolucyjnego i anarchiści działania z Czarnej Międzynarodówki, którzy pojawiają się znikąd, by pod spokojnym snem społecznym wzniecić tysiące ogni.
To nasi bracia i siostry. Kiedy się śmieją mają w oczach gwiazdy, a kiedy płaczą, ich łzy stają się cierniami, pociskami, dynamitem i kamieniami. To my wszyscy, którzy postanowiliśmy osiedlić się na obszarze ekstremum. To my wszyscy, którzy nie mamy żadnego kraju, a nasz dom znajduje się na niebie i pośród gwiazd. To my wszyscy, którzy niszczą, śmiejąc się i podkładają ogień, śpiewając.
Władza zaś zdechnie, państwo zginie, a społeczeństwo skona.
Bo tylko poza ograniczeniami wszelkich porozumień, wszelkich zobowiązań, wszelkich praw i każdego społeczeństwa, istnieć mogą autonomiczne indywidualności, żywiące się ogniem i chaosem nieugiętego ducha.
Niech żyją nasi bracia i siostry z Komórki Olga.
Niech żyją nasi bracia i siostry z Nieformalnej Federacji Anarchistycznej/Międzynarodowego Frontu Rewolucyjnego”
Tsakalos kontynuował swoje wystąpienie. Powiedział, że starania przewodniczącego sądu i prokuratora, dążące do wyparcia i zatajenia politycznej istoty procesu nie powiodły się. Usiłując go przyśpieszać, pośrednio przyznali oni, że wyroki zapadły już wcześniej i postanowiono o nich, jego zdaniem, z góry. Odniósł się też do postaci Eleni Kondopoulou, która, choć wzywano ją na świadka, nigdy się nie pojawiła. Tsakalos powiedział, że ona nie istnieje. Świnie z Jednostki Antyterrorystycznej, początkowo oświadczyły, że ustaliły ją jako jedną z osób odwiedzajacych mieszkanie Harisa Hatzimichelakisa w Halandri, więc sąd wydał nakaz jej aresztowania, by potem oznajmić jej niewinność, robiąc to ewidentnie w celu ukrycia własnego błędu. Taka kobieta najprawdopodobniej w ogóle nie istnieje i pojawia się jedynie w dokumentach sprawy. Prawnicy obrony przypomnieli przewodniczącemu o wniosku, jaki złożyli podczas poprzednich rozpraw. Między innymi, chodzi tu o wezwanie raz jeszcze jako świadków wszystkich policjantów Jednostki Antyterrorystycznej (ze względu na wynikłe duże rozbieżności ich zeznań), jak również oficera Tziotisa (który dotąd wciąż się nie stawił) z tego samego wydziału, polityczki Louki Katseli oraz byłego wiceministra Stavrosa Kalafatisa.
Adwokat obrony Frangiskos Ragousis, przypomniał sędziom, że, mimo zgody sądu na jego wniosek, by wezwać oficera Frangiskosa z Jednostki Antyterrorystycznej, świadek ten nigdy się nie pojawił. Prokurator I. Liakopoulos sugerował, że wszystkie tego typu wnioski zostały odrzucone, gdyż „nie spełniały choćby minimalnych standardów”. Liakopoulos nazwał wniosek o wezwanie Katseli szczególnie „przesadnym”, mówiąc, że „skoro jej mąż tu był, nie ma potrzeby by wzywać także ją.” Tym samym etap przesłuchań świadków dobiegł końca. Zgodnie z przepisami, mogliby teraz zeznawać świadkowie obrony, jednak oskarżeni odrzucili to „demokratyczne prawo”, gdyż, jak powiedział Tsakalos, „tylko my sami możemy bronić naszych działań.” Jedynym świadkiem oskarżonych, który zabrał głos był towarzyszy Teofilos Mavropoulos, który poczynił następujące oświadczenie:
„Dorastając w społeczeństwie uległości, rezygnacji, hipokryzji i stagnacji, czułem palącą potrzebę, by żyć życiem istoty ludzkiej, a nie życiem liczby. Stać się protagonistą własnego życia, a nie jego widzem. Zaspokoić WSZYSTKIE moje pragnienia tu i teraz, unikając brudu biernego wyczekiwania. Dlatego wybrałem nową drogę, leżącą z dala od nieskończonego pościgu za władzą. Szybko zrozumiałem też, że jedynym sposobem na życie bez władzy, jest bunt przeciwko niej. Bunt wobec instytucji, wobec społeczeństwa, przeciw stosunkom i przekonaniom, podsycającym ludzką perwersję życia w hierarchii. Wróg – władza – oprócz bazy materialnej, niewątpliwie posiada też swoją bazę duchową. Innymi słowy, ma on do swojej dyspozycji poddanych, których celem jest bronić go materialną przemocą, ale oprócz nich ma także swoich zwolenników, którzy za pośrednictwem rozległej fabryki stosunków społecznych, propaguję autorytarną obsesję władzy.
I tak, poprzez wieki historii gatunku ludzkiego, władza rozwijała się poprzez niszczycielskie wojny i kwitnące cywilizacje, docierając do swojej obecnej zglobalizowanej postaci, gdy w swoim curriculum posiada już zapisane tysiące lat doświadczenia, dzięki którym wie jak się bronić i rozszerza swój zasięg. Naturalnie, największym z jej osiągnięć, jest zespolenie z powszechnym sumieniem społecznym. Jedyną rzeczą, jaką mogłem przeciwstawić temu wszystkiemu, było wprowadzenie w życie i rozprzestrzenianie mojego anarchicznego systemu wartości. Oczywista dysproporcja w stosunku sił, prowadzi do nieuniknionego wyboru strategicznej wojny przeciwko reżimowi – to znaczy, anarchistycznej wojny rewolucyjnej. Dlatego, kolektywizacja antyautorytarnego działania, którego zasadą jest różnorodność środków walki, stała się moim egzystencjalnym priorytetem. Brałem udział w rozmaitych interwencjach anarchistycznych, organizowanych w społecznej czasoprzestrzeni. Od demonstracji, zjazdów, kolportażu tekstów politycznych, poprzez plakatowanie oraz udział w potężnych, bojowych marszach po konspiracyjne działania miejskiej partyzantki.
Poświęcając anarchistycznej walce zbrojnej większość ostatniego okresu mojego życia, zacząłem doceniać walory taktyki miejskiej wojny partyzanckiej. Ataki z zaskoczenia przeprowadzane na struktury społeczeństwa autorytarnego paraliżują jego mechanizmy obronne, gdyż prawie niemożliwym jest zapobiec uderzeniu, którego czasu i miejsca, nie da się w pełni przewidzieć. Naturalnym efektem serii udanych ataków partyzanckich, wymierzonych w strategiczne cele zlokalizowane na zapleczu władzy, jest nie tylko materialny sabotaż, ale również negatywny wpływ na morale wroga. Miejska wojna partyzancka, jako metodologia działania oraz sposób życia, posługuje się własnym dyskursem i praktyką w celu zerwania związków z istniejącym porządkiem oraz wykreowania nieograniczonych perspektyw dla anarchii. Gdy poglądy te stały się dla mnie podstawą, nawiązałem kontakt z moimi towarzyszami, tworząc najsilniejsze braterskie więzi. Niektórzy z nich są tu dziś obecni, zasiadają na ławie oskarżonych, a społeczeństwo upoważniło was, by skazać ich za anarchistyczne działanie polityczne.
Niestety dla was, ten sąd wojenny nie jest w stanie stłumić impetu anarchistycznych działań o wolność. Ponieważ anarchia zawsze szuka i znajduje nowe drogi ucieczki z więzienia. Oskarżeni, dumnie i twardo zadeklarowali swoje uczestnictwo w rewolucyjno-anarchistycznej organizacji Konspiracyjne Komórki Ognia, honorując i utwierdzając własne wybory. Zamiast skruchy, którą zapewne spodziewaliście się uzyskać, otrzymaliście od nich pełne odrzucenie i zerwanie ze światem władzy, której tak wiernie służycie, a także ich sardoniczne uśmiechy – takie same, jakie mamy na twarzach, gdy wszyscy siedzimy razem przy stole i czyścimy naszą broń. Podkopywaliśmy wasze społeczeństwo, dokonywaliśmy przeciw niemu manewrów, wsuwając pociski do komór, z tą samą bezczelnością z jaką wertujemy strony waszych zarzutów. Strona, pocisk, strona, pocisk.
Nie boimy się i nie wybaczymy, ponieważ żyjemy tak długo, jak długo będziemy podejmować kolejne próby.
NIECH ŻYJE REWOLUCYJNA ORGANIZACJA ANARCHISTYCZNA KONSPIRACYJNE KOMÓRKI OGNIA/NIEFORMALNEJ FEDERACJI ANARCHISTYCZNEJ/MIĘDZYNARODOWEGO FRONTU REWOLUCYJNEGO
PERMANENTNA INSUREKCJA W IMIĘ ANARCHII.„
Po zakończeniu wystąpienia Mavropoulosa sędziowie przeszli do dalszej części procedury, na którą składało się odczytanie tekstów i oświadczeń świadków, którzy nie mogli stawić się na procesie. Następną rozprawę wyznaczono na Piątek, 25 maja.