Grecja: List KKO i Teofilosa Mavropoulosa w solidarności z Rami Syrianosem (2.12.2011)

2 grudnia Teofilus Mavropoulos razem z towarzyszami z Konspiracyjnych Komórek Ognia udostępnili list napisany w solidarności z Rami Syrianosem, którego proces rozpoczął się w poniedziałek, 5 grudnia.

Od Odrzucenia Pracy do Odrzucenia Ich Świata

Nienawidzę monotonnego, powtarzającego się dzwięku budzika, zmuszającego moje ciało do wstania, wbrew mojej woli. Nienawidzę szantażu, który, wbrew moim pragnieniom, zamienia mnie w jeszcze jeden tryb ich cywilizacyjnej maszyny produkcji i konsumpcji. Nienawidzę tego wrażenia, jakie odczuwam każdego ranka, widząc odbicie swojej twarzy w szybie autobusu, dostrzegając w niej apatię, stanowiącą kluczowy składnik procesu płacowego niewolnictwa. Nienawidzę tych wszystkich twarzy, które wraz z moją, dopełniają obrazu całkowitej uległości oraz wiecznej kapitulacji. Nienawidzę tych fałszywych „dzień dobry”, jakie drętwo wymieniamy, a także wykrzywiania ust, gdy zmuszamy się by upozorować uśmiech. Nienawidzę codziennej rutyny, a jeszcze bardziej nienawidzę tych momentów, gdy docieram do punktu w którym obojętnieje na to wszystko.

Nienawidzę mojego „szefa”, nawet jeśli jest jednym z tych „dobrych szefów”. Nienawidzę również moich „współpracowników”, ponieważ z jakiegoś powodów jestem w stanie wyczuć niewidoczny antagonizm obecny w naszych relacjach, który, czego by nie dotyczył, sprzyja „szefowi”. Nienawidzę „złych klientów”, którzy od samego rana gnębią mnie niezliczoną ilością gównianych spraw. Nienawidzę „dobrych klientów”, którzy potwierdzają własną „wyższość”, pozostawiając mi swoją resztę niczym charytatywny datek. Nienawidzę powszechnego poglądu, uznającego to wszystko za coś logiczne w czasie gdy ja czuje się przegrany, żyjąc w „złym tripie”. Nienawidzę więzienia w którym żyję, poruszam się, konsumuję, oddycham oraz istnieję. Znienawidzę siebie, jeśli nie zrobię nic, by się temu wszystkiemu przeciwstawić. Być może nie wiem jak opisać ten system w ekonomicznych i akademickich kategoriach, jednak jestem pewien tego co mówią mi moje sumienie oraz serce. Wobec tego wiem jaką muszę zająć pozycję.

Pozycję ataku.

Odrzucam bycie kolejną częścią ich systemu. Odmawiam bycia jeszcze jedną opinią publiczną w ich społeczeństwie. Odrzucam cywilizację, napierającą z każdej strony, jak gdyby było to samo w sobie czymś oczywistym. Odrzucam przestarzałe ideologie i bezzębne poglądy, które redukują wszystko do ekonomicznych statystyk oraz ról klasowych. Najważniejsze rzeczy w życiu są być może czymś co najłatwiej sobie uświadomić. Odrzucam ich tłum, przekraczając na drugą stronę brzegu w jednym celu: przekształcić tę negację oraz nienawiść w działanie, które w nich uderzy, stawiając sobie za obiektywny cel całkowite zniszczenie ich systemu oraz jego przymusów. Wiem, że nie wygram tej wojny, lecz to bez znaczenia, ponieważ moje pragnienie walki sprawia, że po raz pierwszy w moim życiu czuję się wolny, a także wiem, że nie jestem osamotniony. Na tym brzegu odnalazłem innych ludzi – towarzyszy walki, dzikich indywidualistów, którzy skolektywizowali swój gniew. Uderzają oni z nienawiścią. Uderzają z sercem. Padają zranieni, po czym ponownie powstają, wznosząc się jeszcze wyżej, ponad wszystkie szumowiny tego świata, wystrojone w eleganckie garnitury. Walczymy o anarchię i chaos. Nie próbuję przekonać was, abyście podążali za mną. Taka decyzja naprawdę nie zależy od argumentów innych ludzi. Zamiast tego, musisz, po raz pierwszy szeroko nadstawiając uszy, przysłuchać się własnemu wewnętrznemu głosowi. A wówczas być może kiedyś spotkamy się za płonącą barykadą, w sercu tych metropolii, tam gdzie przeprowadzimy własne działania wojenne, z nienawiścią ale i zarazem z pełną przyjemnością.

Płacowe niewolnictwo, doznawanie go, jego praktyka, oferują aż nadto wystarczających powodów by dokonać totalnego odrzucenia tego systemu. Wywłaszczenia, sabotaż, polityczne egzekucje, podpalenia, zamachy bombowe, koktajle mołotowa i kamienie rzucane podczas bojowych marszów, jak również rozprzestrzenianie naszego dyskursu i poglądów: wszystko to składa się na naszą własną kulturę. Tworzy naszą indywidualną rewolucję, którą żyjemy tu i teraz. Być może ich sądy separują każdą z tych rzeczy, poprzez prawo i ustawy, być może kara za nie bywa różna zgodnie z własną logiką systemu, jednak my postrzegamy to w innych kategoriach. Wszystkie opcje ataku są niepodzielne, stanowiąc części składowe naszej wielokształtnej walki o zniszczenie cywilizacji autorytarnej. Nie obchodzi nas, że ich sądy skazują nas i orzekają o naszej winie. Dokonaliśmy naszych wyborów, podjęliśmy decyzje, będziemy ich bronić, i z wysoko podniesionymi głowami, przyjmiemy każdy z ich mściwych wyroków.

Solidarność pomiędzy nami nie jest kolejnym zwykłym obowiązkiem czy wiązanką łatwych słów, pisanych po to by dobrze brzmiały i ładnie wyglądały na papierze. Stanowi ona esencję naszych wartości oraz naszej własnej etyki rewolucyjnej. Jest naszym własnym pojmowaniem braterstwa.

Nie zapominamy i nie wybaczamy.

Wstawiamy się za rewolucyjnym anarchistą Rami Syrianosem, którego czeka proces rozpoczynający się 5 grudnia. Jesteśmy razem z nim z powodu dumnego stanowiska, jakie zachował w związku ze swoją sprawą, jak również ze względu na jego niegasnącą waleczność i gotowość do ataku w więzieniu. Jesteśmy razem z nim, ponieważ kontynuuje swoją nieustępliwość oraz nieposłuszeństwo, bez względu na koszta. Kary dyscyplinarne oraz izolatka to za mało, by zniszczyć jego godność.

SOLIDARNOŚĆ Z RAMI SYRIANOSEM

NIECH ŻYJE NIEFORMALNA FEDERACJA ANARCHISTYCZNA / MIĘDZYNARODOWY FRONT REWOLUCYJNY

WYPOWIEDZIELIŚMY WOJNĘ ICH CYWILIZACJI – WOJNĘ DO SAMEGO KOŃCA

Podpisano:

– Członkowie Rewolucyjnej Organizacji Konspiracyjne Komórki Ognia i towarzysz Teofilus Mavropoulos

raf.espiv.net

Dyskusja