Grecja: Sprawozdanie z trzeciego dnia procesu Walki Rewolucyjnej

1 listopada, 2011

Nikos Maziotis

Trzeci dzień procesu rozpoczął się od prośby P. Roumeliotisa (obrońcy K. Katsenosa) o przyjęcie jego obiekcji dotyczących niejasności aktu oskarżenia. Przy pomocy szczegółowej i trafnej argumentacji, opartej o fakty i ustawodawstwo, Roumeliotis udowodnił nieważność zarzutów stawianych Katsenosowi. Działania przypisywane oskarżonemu nie zostały szczegółowo opisane, uniemożliwiając mu tym samym możliwość skutecznej i rzeczowej obrony. Sytuacja ta znajduje potwierdzenie w artykułach Kodeksu Postępowania Karnego, które są w tym momencie naruszane, podobnie jak artykuł 6, paragraf 1, EKPC (Europejskiej Konwencji Praw Człowieka), mówiącej o obowiązku szczegółowego poinformowania oskarżonego o czynach, o których popełnienie jest oskarżany. W tym szczególnym przypadku, mamy szereg czynów popełnionych jednocześnie przed dwie osoby oraz siedmiu pozwanych (wyłączając M. Berahę), którzy oskarżani są o współudział! W jaki sposób oskarżony może sformułować obronę, kiedy nie wie jakie ciążą na nim zarzuty, a jego czyny nie są osadzone w sferze rzeczywistych zdarzeń? Powyższe spostrzeżenia adwokat złożył również na piśmie.

Prokurator odpowiadając na zarzuty Roumeliotisa potwierdził, iż artykuł 321 Kodeksu Karnego wymaga precyzyjnego opisania zarzucanych czynów, jednak treść stawianych zarzutów jest bardzo analityczna. Przykładem miał być fakt odnalezienia wielu pocisków oraz poddanie każdego z nich szczegółowej analizie, podczas gdy wystarczyłoby podać ich ilość! Czyny popełniono wspólnie, to wystarczy – powiedział. Oczywiście istnieje kilka przypadków wykluczających udział całej siódemki, jak oddanie dwóch strzałów, ale nie świadczy to o niejednoznaczności zarzutów! Dotyczy to „bazy” zarzutów, która będzie sądzona w oparciu o „substancję”. Chciałem powiedzieć, że będzie sądzona jeżeli oskarżeni dopuścili się poszczególnych czynów – dodał prokurator.

To wyraźnie finezyjne tłumaczenie. Ponieważ – posługując się tym przykładem – problemem nie jest typ pocisków, ale fakt, że każdy z oskarżonych mógł być w ich posiadaniu. Zarzuty dotyczą więc nie tylko pocisków, ale działań WR stanowiących jeden wór, do którego wrzuceni są wszyscy oskarżeni na drodze egzekwowania hitlerowskiej doktryny odpowiedzialności zbiorowej. Opinia prokuratora, skomentował P. Roumeliotis, wzmacnia nasze stanowisko. Kiedy strzelają dwie osoby z siedmiu, kto z kim był wspólnikiem ? Każda osoba powinna być osadzona we własnej roli.

Szczegółowo analizujemy komara (czyli pociski), a wielbłąda połykamy w całości, zakończył!

Następnie P. Roupa i N. Maziotis poruszyli kwestię uprzedzeń i obłudy sądu, rozpoczynając od przytoczenia wypowiedzi prokuratora wygłoszonej podczas poprzedniego posiedzenia, która bezpośrednio narusza domniemanie niewinności. Oto jeden z dialogów pomiędzy oskarżonymi a sądem i prokuratorem:

P. Roupa: Treść aktu oskarżenia jest nie tylko mglista, ale tworzy ogólne wrażenia. Jak wspominano wcześniej, akt oskarżenia jest bardzo analityczny, po prostu zakłada pewne interpretacje faktów. Chcę zadać pytanie dotyczące konkretnego ataku, tego na policyjny furgon w dzielnicy Goudi. Raport z tego zdarzenia nie wspomina dokładnie, choć mógłby gdybyście się przyłożyli, ile oddano strzałów. Prawdopodobnie było ich pięć lub sześć, a zarzutów usiłowania zabójstwa przypisano do tego ataku aż siedemnaście! Oznacza to, że próba zabójstwa zaistniała wobec wszystkich policjantów znajdujących się w pojeździe! To nie tyle niejasne co metafizyczne. Mówią ci, że jeden pocisk może zabić jednocześnie trzy osoby! Oskarżenie nie mówi także kto uczestniczył w tej akcji, ani ile osób było niezbędnych do jej przeprowadzenia.

Chciałabym również zwrócić uwagę na coś innego. Pomijając nasz „specjalny” proces, brak jasności zarzutów, problemy wynikające z braku możliwości przypisania konkretnych czynów do konkretnych osób, złożone podczas poprzedniego posiedzenia przeze mnie i towarzysza Maziotisa oświadczenie premedytacji popełnionych czynów oraz podjętą już decyzję o naszym potępieniu. Precyzując, oświadczyliśmy, że zostaniemy potępieni za „przywództwo” jak również za ataki (stanowisko prokuratora zmierza właśnie w tym kierunku – wszystkie zgromadzone fakty są wystarczające dla naszego potępienia). Wtedy, w odpowiedzi na nasze stanowisko, swoje oświadczenie wygłosił przewodniczący mówiąc, że jeśli udowodnimy swoją niewinność… (Przewodniczący: nie jeśli udowodnicie, a gdy zostanie udowodniona)… jeśli nasza niewinność zostanie udowodniona, wykrzyczymy to głośno…(Przewodniczący: Nie masz nic do udowadniania). Miało to brzmieć jak propozycja sądu na przeprowadzenie procesu zgodnie z materiałem dowodowym etc. Podobny komunikat skierowano do mediów. Sytuacja wygląda jednak odwrotnie. Od początku uznano nas za winnych, zobowiązując do udowodnienia swojej niewinności. Biorąc pod uwagę nasze ataki, to tak, zdecydowaliśmy wcześniej, że potraktujecie je wszystkie jako całość… [ironia].

Przewodniczący: Kto Ci to powiedział?

P. Roupa: To było Twoje oświadczenie.

Przewodniczący: To Twoje słowa.

P. Roupa: Precyzując, te słowa pochodzą z Twojego oświadczenia. Powiedziałeś, że powinniśmy udowodnić naszą niewinność.

Przewodniczący: Powtarzam, nie mówiłem niczego takiego. To nie są moje słowa.

P. Roupa: Nie jesteśmy zobowiązani do udowodnienia naszej niewinności, sąd jest zobowiązany udowodnić kto uczestniczył w atakach.

Przewodniczący: Słuchaj, możemy dyskutować do rana. Ja powiem swoje, ty swoje. Powtarzam raz jeszcze…

P. Roupa: Jeśli się przesłyszałam…

Przewodniczący: Dokładnie, przesłyszałaś się, a tak brzmiąca taka informacja nie była przekazywana mediom. Tylko ty w ten sposób zrozumiałaś moje słowa.

P. Roupa: Twoje oświadczenie zostało zarejestrowane słowo w słowo, możemy zapytać dziennikarzy. Oni nagrali tą wypowiedź…

N. Maziotis: Jeżeli udowodnimy naszą niewinność, powiedziałeś, zostanie to głośno wykrzyczane.

Przewodniczący: Oczywiście.

N. Maziotis: Można to interpretować w następujący sposób: jesteśmy winni i jeżeli zostanie udowodnione, że jest inaczej, wtedy głośno to wykrzyczymy.

Przewodniczący: Twoja interpretacja jest błędna.

N. Maziotis: Twoja wypowiedź z góry zakładała winę…

Przewodniczacy: To nieporozumienie…

N. Maziotis: W takim razie nie rozumiesz tego co sam mówisz.

P Roupa: Nie ma błędnej interpretacji. Mówimy precyzyjnie o tym co zostało powiedziane podczas poprzedniego posiedzenia, słowa te cytowane są w mediach i prasie.

Przewodniczący: Ciężar udowodnienia czegoś, spoczywa w rękach prawa, nie waszych.

P. Roupa: Ciężar udowodnienia czegoś spoczywa na Tobie.

Przewodniczący: Na nas [sądzie], oczywiście.

P. Roupa: Więc słowa wypowiedziane podczas poprzedniego posiedzenia to błąd.

Przewodniczący: Moja wypowiedź nie była skonstrółowana w sposób jaki sugerujecie.

P. Roupa: Wyglądała dokładnie tak jak to przedstawiliśmy… (Przewodniczący: to nie było tak, nie mówiłem w ten sposób…) nie tylko ja tak twierdzę. Zapytajmy więc dziennikarzy, którzy nagrali tą wypowiedź.

Przewodniczący: Dobrze.

S. Fitrakis, natychmiast zajął stanowisko, mówiąc, że w ramach zachodniego systemu karnego, demokratycznego – jak chce by go nazywać, istnieje domniemanie niewinności, jednak w praktyce każdy proces karny zaczyna się od przedstawienia dowodów winy. Jeżeli twoja niewinność zostanie udowodniona, kierując te słowa do oskarżonego, ogłosimy cie niewinnym. Zasadniczo, domniemanie niewinności zostało zniesione. Spontanicznie dowody winy zawsze są w mocy. Gdybyśmy mieli do czynienia z domniemaniem niewinności, na końcu aktu oskarżenia widniałaby adnotacja: oskarżamy cię o popełnienie powyższych czynów, pozostajesz jednak niewinny do czasu ich udowodnienia. Tak niestety nie jest, odkąd proces zaczyna się od przedstawienia dowodów winy. Tak wygląda ten system, co wyjaśniłem panu Maziotisowi kiedy przyszedł do mojego biura.

…po raz kolejny przewodniczący odczytał oświadczenie wygłoszone podczas poprzednich obrad: „biorąc pod uwagę odniesienia do nas jako sędziów, muszę odpowiedzieć, że jeśli w trakcie postępowania ktokolwiek z oskarżonych, a nawet wszyscy okażą się niewinni, wtedy nie tylko to ogłosimy, ale wykrzyczymy we wszystkich kierunkach”.

N. Maziotis podsumował dyskusję krótkim stwierdzeniem: „ Jak już mówiłem, jesteśmy dumni z każdego działania naszej organizacji. Każdej podłożonej bomby, każdego oddanego strzału. Jesteśmy dumni z każdego ciosu jaki zadaliśmy. Mówimy zwyczajnie: macie obowiązek udowodnić fizyczny udział poszczególnych osób w konkretnych działaniach organizacji, o których popełnienie jesteśmy oskarżeni. Bądź inaczej, nie obowiązuje nas mieszczański kodeks karny zakładający, że wina musi zostać udowodniona (zrobiłeś to, produkowałeś, strzelałeś), ale doktryna odpowiedzialności zbiorowej. Jesteś członkiem? Mamy twoje zeznanie, w którym wyrażasz z tego powodu dumę i honor? W takim razie oskarżamy cię o dokonanie wszystkich 16 operacji przeprowadzonych przez organizację. Tak wygląda sprowadzona z zagranicy kultura karna, wywodząca się z „antyterrorystycznych” przepisów, wdrażanych w Grecji stopniowo od 2001 do 2004 roku. Ta kultura karna jest wynikiem działań USA w tzw. „wojnie z terroryzmem”. Mamy świadomość, że stanowimy dwa rywalizujące ze sobą obozy, że jesteśmy wrogami. Zdajemy sobie sprawę z wyroków jakie zostaną na nas nałożone, będzie to prawdopodobnie 25 lat pozbawienia wolności. Dokonujemy tej interwencji, aby ukazać hipokryzję Twojego [słowa kierowane do przewodniczącego sądu] systemu karnego. Powiedziałeś o wymogu udowodnienia winy – tego samego zdania jest prawo karne – ale nie uczynisz tego. Z wyjątkowo prozaicznej przyczyny. Gdybyśmy odstawili dowody, ostatnie siedem lat od 2003 roku do roku 2010, organizacja, jej członkowie przebywali w różnych miejscach. Mogli aresztować nas dużo wcześniej. Nie jest to żadna namiastka dowodu, jak również niejasne zarzuty, jak powiedział sam prokurator. Nie istnieją żadne dowody stwierdzające „zrobiłeś to i to podczas tej i tej akcji”. Właśnie to chciałem wyjaśnić. Co więcej mogę powiedzieć… jesteśmy winni? Tak, ponieważ jesteśmy Twoimi przeciwnikami i wrogami. Przepełnia nas z tego powodu duma i honor. Udowodnij jednak gdzie się znajdowaliśmy w przypadku każdej przeprowadzonej akcji.

Po krótkiej przerwie, przewodniczący ogłosił decyzję o odrzuceniu poddających proces w wątpliwość zarzutów P. Ropy. Decyzja została podjęta bez żadnego uzasadnienia. Przewodniczący udzielił „standardowego” w takich przypadkach wyjaśnienia, mówiąc, że sąd przedstawi argumentację… w najbliższej przyszłości. Członkowie sądu zapisali w aktach swoją decyzję, powtarzającą się we wszystkich procesach politycznych. Sprawa będzie prowadzona dalej, tak być musi!

W tym momencie obrona przedstawiła dwa żądania. Pierwsze dotyczyło jawności procesu, precyzując, dowolności w transmitowaniu go przez media. S. Fytrakis udzielił zasadniczej argumentacji, podczas gdy M. Daliani (adwokat K. Gournasa) w istotnej i precyzyjnej analizie, wykazała, iż całkowitą otwarość procesu nakazuje artykuł 93 konstytucji, mający na celu praktykowanie społecznej kontroli sprawowanej przez obywateli nad wymiarem sprawiedliwości. Przejżystość procesu wynika także z przepisów Europejskiej Karty Praw Człowieka gwarantjących „sprawiedliwy proces”.

Prokurator zaproponował, by sąd odrzucił to żądanie, argumentując istnieniem odmiennych interpretacji przepisów. Kolejna przeszkodą będzie, jak powiedział, rozpraszająca obecność kamer ponieważ nie jest on aktorem i nie będzie miał możliwości kupienia się na własnych myślach, co może wpłynąć na jego prawidłowe postrzeganie sprawy!

Przewodniczący zwrócił się do oskarżonych z pytanem, czy któremuś z nich przeszkadza obecność kamer, otrzymując negatywną odpowiedź od wszystkich. N. Maziotis i P. Roupa poczynili ktrótkie uwagi. Nie ukrywamy się, powiedział Maziotis, jedynym powodem, by nie zezwolić na transmisję procesu jest ukrycia naszych poglądów politycznych. Gdybyśmy byli zwykłymi przestępcami, ten problem by nie istniał. Przestępczy jest reżim, któremu służycie. Przestępstwem jest także ten proces.

Nasz proces wiąże się ze szczególnymi środkami, wtrąciła P. Roupa. Jeżeli wydźwięk naszych wypowiedzi działałby w interesie reżimu, zezwolilibyście na ich transmisję. Obawiacie się jednak, że w obecnej sytuacji społeczno-ekonomicznej proces ten mógłby się stać sprzeciwem wobec reżimu. W rzeczywistości to rządzący są tymi, którzy się ukrywają.

Drugie żądanie dotyczyło przeniesienia sprawy do sądu apelacyjnego, odkąd tylko jeden z oskarżonych przebywa w areszcie (K. Katsenos), a także istnieje prawdopodobieństwo jego zwolnienia. Prokurator, odpowiadając na to uzasadnione żądanie obrońców, wyraził brak zgody na przeniesienie postępowania, ponieważ obecne pomieszczenia zapewniają większe bezpieczeństwo, a zmiana miejsca prowadzenia procesu jest niebezpieczna! Co oznacza, że od początku zakladał winę oskarżonych oraz sytuację niebezpieczeństwa dla sędziów!

Gdzie dokładnie leży zagrożenie?, zadała pytanie P. Roupa. Czego się boisz? N. Maziotis scharakteryzował postawę prokuratora jako „spodziewaną”. Nadejdzie czas kiedy będziecie sądzić w kapturach, podobnie jak w Peru, skwitował.

P. Roumeliotis mówił o braku argumentacji i uprzedzeniach ze strony sądu w stosunku do tego konkretnego przypadku, zwracając się do prokuratora z prośbą o wyjaśnienia. Z jednej strony wskazujesz na zagrożenie, powiedziała Annie Paparoussou, a z drugiej mówisz nam, że w interesie publicznym nie leży upublicznienie procesu. To ogromna sprzeczność. Zagrożenie wskazuję na wagę tego procesu, a więc istnienie publicznego interesu. S. Fitrakis odniósł się do szerokiej publiczności, która towarzyszyła procesom junty, a także sądu specjalnego w 1989 roku, którego zadaniem było osądzenie członków elity politycznej. Przypomniał też, że relatywne prawo zakazujące transmisji radiowo-telewizyjnej zostało wykorzystane w trakcie pierwszego procesu organizacji 17 Listopada. Od tego czasu te represyjne przepisy są systematycznie stosowane, ograniczając prawa oskarżonych.

Sąd opuścił salę, mając zamiar ustalić decyzję. Po przerwie, przewodniczący ogłosił, że „dystansuje” się wobec prośby o przeniesienie procesu na wokandę sądu apelacyjnego. Prawdopodobnie powinni znaleźć odpowiedniejszą argumentację przemawiającą za odrzuceniem tego żądania po „niezdarnej” wypowiedzi prokuratora.

Następnie, adwokaci N. Maziotisa, P. Roupy i K. Gournasa przedstawili zarzut odnoszący się do jurysdykcji sądu, ze względu na polityczny charakter zarzucanych czynów. Wspólnym tematem wypowiedzi S. Fitrakisa i M. Daliani był fakt, że regułą we wszystkich procesach o charakterze politycznym jest odrzucenie tego sprzeciwu. Dlatego też ich klienci nie zamierzają wnosić go ponownie.

M. Dailani rozpoczęła od scharakteryzowania Walki Rewolucyjnej jako „organizacji posiadającej głęboki kontekst polityczny”. W celu wzmocnienia powyższego stwierdzenia odczytała analizę odnoszącą się do działań organizacji, stwierdzającą, że celem ich była zmiana obecnego reżimu. Powiesz, dodała kończąc, o braku politycznego kontekstu tych działań, jednak po raz kolejny uwidocznisz polityczny wymiar tego procesu. Definicja przestępstwa politycznego, zawarta w artykule 97 konstytucji, należy do tych najskąpiej zdefiniowanych przez greckie sądy. Definicja ta pozostaje nieprecyzyjna i niejasna, gdy w rzeczywistości system powinien zdefiniować swojego przeciwnika politycznego. W tym momencie poczyniła obszerne odniesienia historyczne do różnych teorii (obiektywizmu, subiektywizmu), dochodząc do konkluzji, że wszystkie te teorie przeplatały się między sobą oraz służyły politycznym celom zdefiniowanym przez konkretne momenty hisotryczne.

M. Dailani odwołując się do prawa antyterrorystycznego z 2004 roku, zastępującego pojęcie „zorganizowanej przestępczości” nowym terminem „terroryzm”, który jest opisany jako próba katalizacji istniejącego porządku, uwidoczniła leżąca u podstaw sądu kpinę: twierdzisz, że działania polityczne nie są działaniami politycznymi! Uznajesz polityczny charakter działań, by umieścić je w kontekście czynów określanych mianem „terrorystycznych”, jednocześnie twierdząc, że nie są to przestępstwa polityczne. Tym samym nie podlegają sądzeniu z udziałem ławy przysięgłych, o czym mówi paragraf 97 konstytucji. Dominujący dyskurs, konkluduje adwokat, odmawia więc uznania tożsamości sprawcy i motywów jego postępowania.

Głos zabrał N. Maziotis, wyjaśniając, iż nie uważa się za przestępcę politycznego, czy sprawcę. Nie w tym znaczeniu. Oddalisz nasz sprzeciw, zwrócił się do przewodniczącego, z przyczyn politycznych. Do czego właściwie służy prawo „antyterrorystyczne”? Jako zawodowi sędziowie, opłacani za wtrącanie ludzi do więzień, nie ufacie obywatelom. To kłamstwo, że procesy tego typu dotyczą terroryzowania obywateli, którzy powinni zostać zastąpieni przez zawodowych sędziów. Żaden obywatel nie został nigdy sterroryzowany. Powodem wyłączenia z udziału w sprawie ławy przysięgłych jest fakt, że obywatele mogą sądzić odmiennie od was, pracownikow państwowych. Zadaniem „antyterrorystycznego” prawa jest maksymalizacja wyroków. Teraz 10 lat należy się za samą przynależność do organizacji, dodajmy oskarżenie o przywództwo i wyrok szybuje do 25 lat. Powtarzam, jedynym powodem dla powoływania sądów specjalnych jest maksymalizacja wyroków.

N. Maziotis odniósł się także do własnego przypadku z przeszłości. Chodzi o proces towarzyszący oskarżeniu o próbę podłożenia ładunku wybuchowego przed Ministerstwem Rozwoju. Był to akt wsparcia dla mieszkańców wsi Strimonikos, walczących z przemysłem wydobywczym. W tej sprawie wyjątkowo wyrok wydali przysięgli. Początkowo było to 15 lat pozbawienia wolności, kara została jednak złagodzona z powodu „wzniosłych motywów”. To był pierwszy i ostatni raz, dodał. W przypadku spraw organizacji 17 Listopada i ELA było to niemożliwe, ponieważ pośrednio uznano by polityczną motywację oskarżonych. Pomimo, że oficjalnie nigdy nie znacie nas za podmioty polityczne, akt oskarżenia sugeruje nasze próby zmiany systemu, co oznacza działania o charakterze politycznym, podkreślił.

Naszym celem, kontynuował, było zadanie poważnych ciosów obecnemu systemowi. W tym zakresie oskarżenie jest sformułowane poprawnie. Uważali nas za zagrożenie polityczne i tym właśnie byliśmy. Wszystkie nasze działania miały wymiar polityczny. Które dokładnie działania WR postrzegasz jako pospolite przestępstwa? [słowa do sędziego].

Czy którekolwiek z naszych działań wynikało z egoistycznych pobudek? Nie zadawaliśmy szkód ludziom, ale Twojemu systemowi i jest to działanie polityczne. Przypomnę słowa Clausewitza, „wojna to kontynuacja polityki, prowadzona innymi środkami”. Oficjalne zarzuty potwierdzają nasze próby uderzenia w polityczne i ekonomiczne struktury systemu. W tym momencie N. Maziotis przystąpił do wymieniania ataków organizacji skierowanych przeciwko celom politycznym i ekonomicznym, pytając: wierzysz, że celami w strategi WR skierowanej przeciwko centrom lokalnego i międzynarodowego kapitału, byli ludzie, pracownicy ? Oni doskonale wiedzą, że terroryzowani są właśnie przez te centra. Wierzysz, że ataki przeciwko prewencji miały terroryzować obywateli ? Popatrz czym gardzą ludzie biorący udział w demonstracjach. Podobnie jak policja, nie masz żadnego związku ze sprawiedliwością. Jesteś najemnikiem, trybikiem w machinie opresji. Odnosząc się do ataku na ambasadę USA, przemawia on sam za siebie. Podobnie jak Amerykanie, piszący w swoich dokumentach opublikowanych przez Wikileaks o głębokich antyamerykańskich korzeniach tutaj w Grecji. Po wyliczeniu interwencji wojskowych i zamachów stanów wspieranych przez USA na całym świecie, N. Maziotis stwierdził: żaden członek społeczeństwa nie był przez nas terroryzowany. Terroryzowaliśmy samych terrorystów. Miej odwagę przyznać, że sądzisz nas, bo jesteśmy twoimi wrogami i nie zasłaniaj się terroryzowaniem społeczeństwa.

actforfree.nostate.net

Dyskusja