Grecja: Eskalacja strajku taksówkarzy
Od poniedziałku, 18 lipca, w Grecji trwa ogólnokrajowy strajk taksówkarzy. We wtorek, 19 lipca, kierowcy kontynuowali strajk drugi dzień z rzędu powodując chaos w przybrzeżnych miastach oraz liczne problemy dla turystów. Grożą przedłużeniem strajku, jeżeli rząd dalej będzie realizował plany liberalizacji ich zawodu.
Wczoraj, taksówkarze wyrażali swoje niezadowolenie przed siedzibą Federacji Związków Zawodowych Taksówkarzy Attyki (SATA) zlokalizowaną w centrum Aten. Stamtąd przemaszerowali pod parlament. Taksówkarze z Salonik wyruszyli pieszo w kierunku lotniska Macedonia, gdzie protestowali na jednym z terminali. Podczas ich protestu ruch z i na lotnisko był zablokowany. Lotnisko Araxos, gdzie lądują samoloty z Europy Środkowej i Wschodniej zostało zablokowane przez 200 kierowców z Patras i Achai.
Częściowo zablokowany jest także port w Patras, taksówkarze pozwalają schodzić na ląd wyłącznie pasażerom z Włoch. Taksówkarze z regionu Ilia zorganizowali marsz protestacyjny w kierunku portu Katakolo, blokując autokarom z turystami przejazd w kierunku Starożytnej Olimpii. Nadal zablokowany jest port w Heraklionie. W rezultacie, jeden ze statków wycieczkowych, wypełniony tysiącami turystów nie mógł dobić do portu. Spore utrudnienia dla turystów występują również na Rodos. Kierowcy z regionu Rodopi zajęli budynek lokalnej prefektury. Natomiast lotnisko Kalamata jest blokowane przez kierowców z Peloponez.
W portowym mieście Rio wybuchły starcia pomiędzy policją a strajkującymi kierowcami. Policja użyła gazu łzawiącego.
We wtorek po południu taksówkarze ogłosili podjęcie bezterminowego strajku. Dzisiaj planują protest przed ministerstwem Transportu i Infrastruktury.
Wakacje pełne protestów
Urlopowiczów, którzy zdecydowali się spędzić wakacje w Grecji czekają nieprzyjemne niespodzianki.
Już w poniedziałek tysiące turystów nie mogło wyjechać z lotniska w Atenach, ani tam dojechać. Podobna była sytuacja w porcie w Pireusie.
To efekt protestów przeciwko liberalizacji zamkniętych dotychczas zawodów. Zdaniem MFW, jeśli zostanie ona przeprowadzona tak, jak obiecywał rząd, Grecja jest do uratowania.
Od poniedziałku zastrajkowali taksówkarze, którzy zablokowali wszystkie kluczowe trasy w stolicy Grecji. Ich protest ma zakończyć się w nocy z wtorku na środę. Właściciele licencji zezwalających na wykonywanie zawodu taksówkarza nie chcą zgodzić się, aby rząd w ramach reform zliberalizował rynek przewozów. W poniedziałek 2 tysiące taksówek zablokowało autostradę prowadzącą na lotnisko Venizelos w Atenach. Zostawili tylko jeden wolny pas ruchu Z tego powodu 20 samolotów nie było w stanie odlecieć zgodnie z rozkładem, ponieważ pasażerowie nie mieli szans na punktualny dojazd — mówił rzecznik lotniska. Średnie opóźnienie wynosiło około pół godziny. Dopiero wczesnym popołudniem sytuacja wróciła do normy.
Podobna sytuacja była na drodze prowadzącej do portu w Pireusie, gdzie autokary nie były w stanie podjechać na nabrzeże i odebrać pasażerów, którzy musieli przejść spory odcinek drogi, żeby znaleźć swój pojazd — mówił greckiemu dziennikowi„Kathimerini” rzecznik portu. Jego zdaniem skutki protestu odczuło przynajmniej 16 tysięcy podróżnych. Jego zdaniem w najgorszej sytuacji znaleźli się ci, którzy z Pireusu chcieli dostać się na lotnisko.
W poniedziałek po południu taksówkarze wydali oświadczenie w którym zapowiadają, że jeśli rząd nie wycofa się z planowanych reform, przedłużą protest bezterminowo.
W ostatni piątek rząd premiera Georgiosa Papandreu zapowiedział wydawanie za niewielką opłatą nowych licencji uprawniających do prowadzenia działalności przewozów taksówkami. Dotychczas taksówkarze byl zawodem zamkniętym, a licencje sprzedawano nawet po kilkadziesiąt tysięcy euro za sztukę. Jak powiedział w TV NET Konstantinos Dimos, sekretarz generalny Stowarzyszenia Taksówkarzy regionu stołecznego, niektórzy z taksówkarzy zadłużyli się nawet po 200 tysięcy euro, żeby kupić licencję i auto. —Nie może być tak, że ktoś dzisiaj jest bogaty, a jutro nie ma prawie nic. Będzie strajkować, aż rząd cofnie reformę -mówił.
Natomiast operatorzy promów dali rządowi czas do końca lipca na wycofanie się z cięć emerytur i dotacji do systemu emerytalnego pracowników tej branży. Zarzekają się, że promu zostaną przy nabrzeżach do czasu, kiedy wiceminister t rozwoju gospodarczego, Haris Paboukis nie odwoła zmian. Władze ostrzegają, że zablokowanie wybrzeża grozi bankructwem wielu małych firm przewozowych, nie mówiąc o tym, że transport między wyspami i wyspami i lądem zostanie sparaliżowany.
—Sytuacja w Grecji jest na „ostrzu noża” — uważa szef misji MFW, Poul Thomsen. Jego zdaniem jednak jeśli Grecy skrupulatnie przeprowadzą plan oszczędności i pozyskiwania nowych dochodów, kraj jest do uratowania. —Nie ma jednak innego wyjścia, jak wprowadzenie w życie wszystkich zaplanowanych reform. Jeśli tak się nie stanie, wiarygodność kraju zostanie całkowicie zniszczona — mówił Poulsen w wywiadzie dla greckiego dziennika „Ethnos”.
Grecy są dzisiaj zadłużeni na 350 mld euro, ale zdaniem MFW, aby wyjść na prostą potrzebują jeszcze przynajmniej 100 mld euro środków z UE/MFW. Na najbliższy czwartek został zaplanowany szczyt strefy euro, który ma ostatecznie zdecydować czy i jak jest w stanie pomóc Grecji. Zdaniem MFW kluczowy będzie teraz udział sektora prywatnego w pakiecie pomocowym.
rp.pl
Na podstawie: greece.greekreporter.com, athensnews.gr

Nic dziwnego, że strajkują. Mieli wszystko, a to im się skończy. Konkurencyjność musi być! Tutejsi taksówkarze to chochoła i prymitywy. Doznałem tego na własnej skórze. Cywilizacja była tutaj jakieś 2500 lat temu. Od tego czasu już jej nie ma. Grecy sami są sobie winni kryzysu. Wszyscy unikają podatków i oszukują Państwo na wszystkim. Brali duże kredyty i żyli ponad stan.