Ateny: Relacja ze zgromadzenia w solidarności z uchodźcami
6 listopada odbyło się antyfaszystowskie zgromadzenie na placu Wiktoria, będącym przystankiem dla uchodźców w drodze do Macedonii. Tego samego dnia miało się odbyć na placu zgromadzenie przeciw imigrantom. Przybyło około 200-300 antyfaszystów i anarchistów którzy wywiesili bannery solidarnościowe z uchodźcami a następnie oczekiwali na pojawienie się faszystów. W tym samym czasie pojawili się gliniarze którzy uformowali szereg na środku placu dzieląc go na dwie części.
Mniej więcej po 19 pojawiła się grupka około 20 faszystów która zaczęła skandować antyimigracyjne hasła. W odpowiedzi antyfaszyści zebrali się przed gliniarzami którzy ochraniali faszystów i skuteczenie zagłusili ich skandowaniem antyfaszystowskich haseł. W tym samym momencie antyfaszyści przełamali w centralnej części placu kordon policji dostając się jeszcze bliżej faszystów chowających się w jednym z rogów placu. Za antyfaszystami ruszyła też część uchodźców którzy pomogli w wypędzeniu faszystów z placu.
W pewnym momencie do antyfaszystów i uchodźców zgromadzonych najbliżej faszystów podszedł szef policji i zagroził, że jeśli za chwile nie opuszczą placu to zostaną zaatakowani. Mimo tego że byli niemal ze wszystkich stron otoczeni i raczej nie mieli szansy na ucieczkę w przypadku ataku policji, stwierdzili że się nigdzie nie ruszą dopóki faszyści stąd nie znikną. By stawić fizyczny opór gliniarzom także szans nie mieli, gdyż nie tylko byli otoczeni ale także nieuzbrojeni i niezamaskowani, a metr od nich pod drugiej stronie stali gliniarze z wycelowanymi w nich miotaczami gazu.
Zgromadzenie było nadal kontnuowane, bez przerwy skandowano antyfaszytowskie hasła, i gdy już faszyści zaczęli zwijać swoje transparenty i wydawało się że zamierzają opuścić plac, w ich stronę poleciało kilka jajek. Rozwścieczyło to szefa gliniarzy kótry przybył ponownie a za nim ruszyli gliniarze. Zarządał on od jednego z antyfaszystów aby zabrał pozostałych i się stąd wynieśli, oraz znów zagroził że za chwile zaatakują. Antyfaszysta odpowiedział że oni nie są jak gliniarze, że nie mają szefów i nie może nikomu kazać opuścić placu. Gliniarz raczej nie zrozumiał tego co antyfaszysta do niego powiedział, stwierdził że i tak on za wszystko odpowie, co antyfaszysta skwitował stwierdzeniem że on już samym przybyciem i okazaniem solidarności uchodźcom wziął na siebie odpowiedzialność. Doszło wtedy jedynie do niewielkiej przepychanki ale niewiele brakowało by gliniarze przystąpili do ataku.
Kilkanaście minut później faszyści opuścili plac. Wcześniej jednak poprosili o eskortę policji w obawie przed atakiem antyfaszystów.
Poniżej krótkie wideo nagrane z pozycji zajmowanej przez faszystów:
oraz z miejsca gdzie omal nie doszło do starcia z policją: