Trzeci proces przeciw Komórkom Ognia (Dzień 99)

imagesPublikujemy zaległą relację z 3 procesu przeciw KKO i przypominamy, że w tej chwili członkowie Konspiracji nie pojawiają się na żadnych rozprawach, ponieważ dochodzą do siebie po niedawnym strajku głodowym przeciw więzieniom o rygorze typu C.

Rozprawa z 8 maja 2014 została przeznaczona na zeznania tych anarchistów, którzy, choć są wmieszani przez państwo w całą sprawę, zaprzeczają swojemu udziałowi w Konspiracyjnych Komórkach Ognia. W tym przypadku chodzi o A. Mitrousiasa. Giannisa Karagiannidisa, Kostasa Sakkasa i Stellę Antoniou. Członkowie KKO również oświadczali kilkakrotnie, że osoby te nie mają z nimi nic wspólnego.

Sędzia odczytał dokument dostarczony przez adwokata A. Mitrousiasa, poświadczający, że siedząc w więzieniu uczy się on na Uniwersytecie Otwartym w ramach studiów humanistycznych. Podobne dokumenty przedstawił Karagiannidis, aby dowieść, że w czasie gdy za członkami KKO wypuszczono listy gończe, obecny był na ceremonii wręczenia dyplomów w związku ze studiami, które wówczas ukończył.

Potem głos zabrał jeden z towarzyszy z KKO, mówiąc dlaczego grupa odmawia korzystania z tego co nazywane jest „demokratycznym prawem do posiadania obrońcy”.

Treść oświadczenia:

Zanim zaczną się przesłuchania, raz jeszcze chcielibyśmy podkreślić, że Mitrousias, Karagiannidis, Sakkas i Antoniou nie mają i nie mogliby mieć nic wspólnego z KKO. Dzieli nas ocean spojrzeń, wartości i osobistych różnic, który uniemożliwia tym ludziom jakiekolwiek związki z Konspiracją.

W tym punkcie procesu chcielibyśmy poczynić także oświadczenie dotyczące naszej decyzji by nie korzystać z „przywileju” posiadania świadków obrony.

Każdy wybór, aby stał się w istocie wyborem, musi przerodzić się w czyn, który będzie sam w sobie przesłaniem.

Odmowa korzystania ze świadków nie przyszła nam do głowy ot tak znienacka…

My również moglibyśmy wezwać świadków, aby opowiadali o naszym „zaangażowaniu w ruchu”, „naszej świadomości politycznej”, o tym, że „jesteśmy dobrymi dzieciakami”, o „naszych studiach”…

Wiele razy, jak ma to miejsce dzisiaj. Tego rodzaju taktyka była wykorzystywania przez anarchistów z ruchu.

Nas jednak nie interesuje budowanie sobie wizerunku „dobrych dzieciaków”, „studentów” i „bojowników społecznych”.

Nie studiujemy ani nie jesteśmy „dobrymi dzieciakami”.

Jesteśmy anarchistycznymi partyzantami miejskimi i wybraliśmy akcję bezpośrednią oraz konflikt zbrojny z władzą.

Nie chowamy się za grzecznymi manierami i pogawędkami o społecznej wrażliwości.

Najważniejsze to, że nie potrzebujemy kogoś innego by nas bronił i mówił o nas dobre rzeczy…

Dlatego większość z nas nie ma prawnika od samego początku procesu (choć sąd nam ich wyznacza).

Ale nawet z narzuconymi przez was prawnikami od samego początku przeprowadziliśmy nieprzekraczalną linię.  Żaden z nich nie odwoła się do argumentu o domniemaniu niewinności ani nie poprosi o uwzględnienie okoliczności łagodzących.

Dla nas jedyna „obrona” to kontynuacja naszych działań.

Patrząc z tego punktu widzenia jesteśmy szczęśliwi, ponieważ od 2008 czyli gdy powstały KKO, topór wojenny nie został zakopany ani na moment…

Obecnie proces wchodzi w swój finałowy etap.

Etap poprzedzający werdykt.

Obrońcy mogą teraz używać wszelkich środków obrony i praw danych im przez demokrację.

Mogą wzywać świadków i przepraszać.

My nie będziemy się tak bawili.

Nie staniemy się błagającymi o łaskę, petentami demokracji. Kładziemy nacisk na utrzymanie dystansu oddzielającego anarchistyczną partyzantkę miejską od praw, przyznawanych jej przez demokrację.

Nie proponujemy rozejmu, nigdy i nigdzie.

 Pozostajemy na sali sądowej jedynie po to, aby chronić honor naszej organizacji przed wszelką możliwą polityczną lekkomyślnością.

Wyjaśniamy więc raz na zawsze, że nie będzie naszej zgody na świadków i prawników, mówiących w imieniu naszej organizacji.

Nie potrzebujemy kredytu sympatii ani tak zwanej krytyki ze strony środowisk oficjalnego ruchu, od którego oddzieliliśmy się przed laty, wybierając ścieżkę miejskiej partyzantki.

Tym, którzy nadal dociekają dlaczego tu jesteśmy przez cały ten czas, chcemy wyjaśnić, odpowiedź jest bowiem prosta.

 Podczas procesu, przewija się tłum świadków, wśród których wielu to gliniarze antyterroryści. Dzięki naszym interwencjom podczas ich wystąpień podkreślamy sposób działania i organizacji wroga, oraz punktujemy jego manipulacje. Z prawnego punktu widzenia nie ma to dla nas żadnego znaczenia, ponieważ nie dbamy o okoliczności łagodzące. Z politycznego punktu dowodzi to jednak, że władza dopuszcza się wszelkich możliwych środków, łamiąc przy tym nawet własne zasady prawne, aby uderzyć w miejską partyzantkę.

Zależy nam aby upubliczniono te słowa, ponieważ stawia to sprawę jasno. Nie ma już więcej miejsce na złudzenia.

Tak oto docieramy do decydującego dylematu. „ALBO ANARCHISTYCZNA WALKA BĘDZIE NIELEGALNA ALBO BĘDZIE TYLKO GADANIEM”

 

Dyskusja