Grecja: Proces przeciw Komórkom Ognia (Dni 86-88)

ccflogoDzień 86

Zaczęło się odczytywanie dokumentów na temat aresztowań osób zatrzymanych w Grudniu 2010. Osoby te zaprzeczyły jakimkolwiek związkom z Konspiracyjnymi Komórkami Ognia. Warto odnotować, że siły prawa i władze sądownicze oskarżyły w tej sprawie również oskarżonych-członków KKO. Szczególnie zaś trzech z nich, których opisały jako przywódców, którzy wydawali instrukcje ludziom aresztowanym w Grudniu.

Dzień 87

Towarzysz z KKO, na początku rozprawy, przerwał jej normalny tok, przedstawiając stanowisko w sprawie tego co zostało powiedziane na poprzedniej rozprawie. Oto jego oświadczenie:

Teraz gdy weszło ostateczne zarządzenie, chcę, chcę skomentować sposób prezentacji sprawy KKO. Jak wiecie, władze śledcze i prokuratorskie popełniły totalną sprzeczność. W sprawie dotyczącej Grudnia, trzech z nas, którzy przyjęli odpowiedzialność za udział w Konspiracji, zostało przedstawionych jak liderzy, oskarżono ich o wydawanie rozkazów ludziom, którzy nie mają z nami nic wspólnego. Z jednej strony prezentuje się nas jak anarchistyczną organizację terrorystyczną, z drugiej zaś, niektórym z nas przypisuje się role przywódców. Pytanie jest proste. Jak to możliwe by anarchiści posługiwali się przywództwem? Jako anarchiści jesteśmy przeciwnikami wszelkich form władzy. Mimo to, czytamy raporty, które mówią o liderach, o kierownikach, o rozkazach wydawanych z więzienia. Pozostaje to w całkowitej zgodzie z zamiarami prokuratury, która całkiem niedawno, oskarżyła nas o podżeganie do międzynarodowego projektu „Feniks”.

Oskarżono nas o to, ponieważ tu na tej sali sądowej, pozdrowiliśmy towarzyszy z nielegalnego sektora KKO, którzy wysadzili samochód dyrektorki więzienia Koridallos. Zarzut podżegania zakłada jednak istnienie oddzielnych ról. Musi być sprawca, aby mógł istnieć podżegacz. Decydent i wykonawca, wydający rozkazy i ten który je wykonuje. Mógłbym spędzić godziny na wyliczaniu jeden za drugim, braków w dowodzeniu, które uzasadnia takie rozumowanie i formułuje tego rodzaju zarzuty. Istnieje niezliczona ilość sprzeczności całkowicie podważających zarzut istnienia ról kierowniczych. Mimo to, nie dokonywaliśmy i nie będziemy dokonywać prawnej interpretacji tego rodzaju oskarżeń. Przeciwnie, wszystkie nasze interwencje podejmowaliśmy mając za punkt odniesienia perspektywę anarchistyczną. Z tego powodu, nie będziemy mierzyć się z zarzutem przywództwa jak z zarzutem, lecz jak ze zniewagą.
To powszechnie znany fakt, że w każdej wojnie, propaganda odgrywa kluczową rolę. Goebbels, hitlerowski minister propagandy zwykł mawiać: „Jeśli powiesz kłamstwo wiele razy i będziesz je wciąż powtarzać, ludzie ostatecznie zaczną w nie wierzyć”. W sprawie anarchistycznej, partyzanckiej wojny domowej, władza używa wszystkich możliwych środków, by odmalować potwora i zakłamać rzeczywistość.

Ile już razy słyszeliśmy o życiu przypadkowego przechodnia, które znalazło się w niebezpieczeństwie, jak wiele razy budynki rządowe, ambasady i więzienia, jakie atakowaliśmy, przedstawiane były jako własność „społeczeństwa” albo jak wiele razy gliniarze i neonazistowscy oprawcy przedstawiani byli jako „niewinne” ofiary. Jedna władza nie ogranicza się tylko do tego. Nie waha się przedstawiać nas jako uosobienie samej siebie. Zostaliśmy opisani jako hierarchiczna organizacja z liderami, członkami, obowiązkami, karami, uprawnieniami i rozkazami. Spójrzmy na to szaleństwo. Sprokurowane na tę okazję znajome słowa, charakterystyczne dla władzy, takie jak liderzy, uprawnienia i kary, aby je nam przypisać. My jednak postanowiliśmy stworzyć KKO, dokładnie dlatego, że brzydzimy się liderami, odmawiamy przyjmowania rozkazów i bierzemy swoje życie tylko we własne ręce. KKO jest anarchistyczno-nieformalną organizacją, wspierającą sieć FAI-IRF. Jesteśmy anarchistami, bo nie zgadzamy się na bycie ani liderami, ani ich podwładnymi. Jesteśmy nieformalni, bo odrzucamy scentralizowane modele i formy, które wytwarzają specjalizacje i role. Role liderów, wykonawców, teoretyków, złodziei, zamachowców krępują naszą kreatywność i tworzą władzę. Na tym polega, nieformalna władza, przenikająca stosunki społeczne, które umożliwiają rozwój władzy instytucjonalnej. Ludzie, którzy przyjmują swoje role władzy, nie prowadzą już dłużej komunikacji i ograniczają się wyłącznie do wykonywania prostych zadań. Dla nas, związki są czymś płynnym i opartym na rozwoju umiejętności każdego z nas.

Max Stirner, który był już wspominany przez prokuratora na poprzedniej rozprawie, w swojej książce „Jedyny i jego własność” napisał: „Swoją sprawę oparłem na nicości”. Chociaż Stirner był akademickim myślicielem i nie miał żadnych związków z anarcho-indywidualistami Praxis, to jednak mądrze położył fundamenty dla tej postawy. Stirnerowskie „nic” oznacza ciągły rozwój, punkt, gdzie jednostka jest zarówno budowniczym jak i burzycielem, to niezmienna zasada, która nieustannie wszystko podważa, aby dać życie nowemu. W takim podejściu nie ma miejsca ani na liderów ani na poddanych. Władzy zależy jednak na zniekształceniu naszego obrazu, aby w ten sposób zaprzeczyć naszemu istnieniu. To kolejny krok po propagandzie wojennej. Zaprzeczać istnieniu wroga.

Władza mówi: „Nie ma żadnych anarchistów, są tylko jacyś paranoidalni terroryści, którzy wydają rozkazy, mają ukryte centralne przywództwo, które rekrutuje nowych członków do swoich mrocznych celów.” Zapomina, że przedstawia nas tym sposobem, jako swój własny wizerunek. Nie lubię zbyt długo mówić o tym co oczywiste. Kończąc, posłużę się fragmentem z historii o Herodotusie. Pewnego razu trzech Persów dyskutowało na temat idealnej formy rządów. Jeden popierał monarchię, drugi oligarchię, a trzeci powiedział: Nie chcę rządzić ani być rządzonym…” Oto zasada przyświecająca naszym związkom wewnątrz Konspiracji.

Dzień 88

Ciąg dalszy odczytywania dokumentacji dotyczącej procesu.

Dyskusja