Wywiad z uwięzioną redakcją anarchistycznego bloga Culmine

O anarchizmie w epoce sieci, uzależnieniu od technologii, nowym anarchizmie czynu i próbach jego analizy, a także o historii i metodologii bloga Culmine.

Zapraszamy do lektury wywiadu z anarchistami-indywidualistami Stefano Gabriele Fosco i Elisą Di Bernardo, aresztowanymi w trakcie anty-anarchistycznej operacji „Ardire”, przeprowadzonej na terenie Rzymu i Perugii 29 marca 2012 w związku z licznymi atakami Nieformalnej Federacji Anarchistycznej we Włoszech (Patrz TU i TU). Stefano i Elisa są redaktorami bloga Culmine, który kontynuował i podtrzymywał długą tradycję anarchistycznego indywidualizmu oraz walki zbrojnej. Culmine jako pismo, zaczęło ukazywać się już w pierwszej połowie XX wieku. Wywiad przeprowadziło iberyjskie pismo anarchistyczne „Aversion”. 

bannerculmine2

Pytanie: W ostatnich latach, z powodów, których nie chcemy tu teraz analizować, a które dotyczą kierunku jaki obiera system i który oddziaływuje na sposoby naszych wzajemnych relacji, blogi i strony internetowe przejmują zadania, jakie w przeszłości pełnione były przez publikacje papierowe. Jak waszym zdaniem oddziałuje to na walkę i jej perspektywę?

Jesteśmy przekonani, że przechodzimy obecnie przez nowy okres anarchizmu. Blogi i strony internetowe szybko rozpowszechniają komunikaty, teksty i pisma po całej planecie, umożliwiając tym samym wymianę idei i propozycji pomiędzy towarzyszami, którzy w prawdopodobnie nigdy nie mieliby szansy poznać się osobiście. Ta rewolucja w stosunkach pomiędzy anarchistami jest właściwa. Dobrze rozumiemy ograniczenia tego nowego sposobu nawiązywania stosunków, pamiętając, że instrument jakim się posługujemy nie jest neutralny, lecz zarządzany i kontrolowany przez wroga oraz mając na względzie, że towarzyszące temu ryzyko jest wysokie, co potwierdził przykład Culmine, pomimo, że świadomie nie byliśmy anonimowi. Anarchistyczny blog Culmine został zamknięty 12 lipca 2012 z powodu kontr-informacyjnej pracy jaką wykonywał.

Pytanie o walkę i jej perspektywy jest raczej złożone. Zacznijmy od tego, że dziś – w 2013 – wszystkie ruchy używają internetu: politycy, ekolodzy, ruchy kulturowe a nawet ruchy anty-technologiczne (warto byłoby bliżej przyjrzeć się temu paradoksowi). Wśród anarchistów dzieje się podobnie, praktycznie wszystkie grupy i wszystkie tendencje są podłączone do sieci. Jednakże w ostatnim czasie sieci społecznościowe takie jak twitter czy facebook doprowadziły do degradacji, wytwarzając szkodliwe skutki. Tym niemniej, nigdy nie uważaliśmy, że blogi kontri-nformacyjne mogą zastąpić wydawnictwa papierowe.

Pytanie: Wydaje się, że dziś internet obejmuje wiele aspektów naszego życia i znacząco wpływa na ludzkie relacje, przyczyniając się tym samym do izolacji, atomizacji i alienacji. Czy nie sądzicie, że w środowisku anarchistycznym brak jest krytyki tego narzędzia?

Tak, to prawda, internet jest bardzo obecny w naszym życiu, a my wszyscy, wliczając anarchistów, posługujemy się nim codziennie, również do podróżowania czy do codziennego czytania wiadomości. W tej chwili nie ma ostrej krytyki czy jakiegoś dystansowania się do tego narzędzia technologii. Nie wydaje nam się jednak by zadowoliło nas kilka krytycznych analiz i zdystansowanie się do sieci, ze snobistyczną i elitarystyczną postawą garstki, która pozjadała wszystkie rozumy.

Zgadzamy się, że problem jest niepokojący, np. prowadzi nas do coraz większej izolacji oraz przenoszenia wszystkich aspektów walki w rzeczywistość wirtualną, w tym samych kontaktów międzyludzkich. Jednocześnie nie możemy jednak zignorować potencjalnych możliwości rozprzestrzeniania naszych wywrotowych idei i praktyk do wszystkich zakątków świata.

Przede wszystkim brakuje nam niezbędnej refleksji na temat tego, jak moglibyśmy umieścić naszą egzystencję całkowicie poza światem wirtualnym. Ostatecznie to anty-cywilizacyjny dylemat, który dotyka sprawy nadmiernego zakotwiczenia w obecnym modelu naszego społeczeństwa. Nie raz, jako Culmine, wykazywaliśmy zainteresowanie tym zagadnieniem, jednak odsuwaliśmy w czasie przygotowanie jakiegoś tekstu na ten temat. Biorąc pod uwagę naszą obecną sytuację i bardzo ograniczone możliwości by najbliższym czasie przygotować wspólnie jakiś tekst, nie wykluczamy, że zrobimy to prędzej czy później.

Pytanie: Culmine jest właściwie pierwszym, znanym przypadkiem represji przeciwko anarchistycznemu blogowi kontr-informacyjnemu. Jaki jest tego powód? Czemu akurat Culmine a niej jakiś inny blog albo strona?

Przede wszystkim wszystkie represje skierowane przeciwko Culmine są powiązane z włoskim prawem antyterrorystycznym, które stanowi spuściznę prawa używanego podczas tzw. „lat ołowiu”.

Zauważmy, że Culmine zostało oskarżone nie tylko o łamanie prawa informacyjnego (and apology), lecz także o planowanie, finansowanie i przeprowadzanie ataków wybuchowych. Czemu Culmine a nie ktoś inny? Naszym zdaniem, ponieważ przez wszystkie lata naszej działalności Culmine nigdy nie zawiódł w publikowaniu komunikatów towarzyszących akcjom bezpośrednim z całego świata, a także udzielał głosu wielu więźniom anarchistycznym. Nie jesteśmy jedynymi którzy tak robią, widzimy powstawanie wielu innych blogów i stron z którymi łączą nas podobne zapatrywania i doświadczenia.

Uwięzienie Culmine to zły znak tego jak dalece represja zainteresowana jest prześladowaniami, przedstawia ono scenariusz, który może powtórzyć się w przypadku innych ośrodków kontr-informacji. Na przykład, śledczy odnotowali, że dowodem braku skruchy z naszej strony, po nalotach z 29 marca 2012 (będących zapowiedzią kolejnych), było natychmiastowe rozesłanie komunikatów, które alarmowały inne blogi o napaści na Culmine.

culmine-mitad-del-18-y-ss0090

Pytanie: Inne pytanie związane z tematem naszej rozmowy dotyczy tempa i czasu. Internet zmusza cię do ciągłego aktualizowania, wszystko odbywa się tam z prędkością przekraczającą ludzkie zdolności. Jaki jest sens wiedzieć w czasie rzeczywistym o wszystkim co dzieje się na całym globie? Już sama nasza możliwość interwencji w najbliższym otoczeniu, jest mocno ograniczona. Do jakiego stopnia wywołuje to ten sam niepokój, jaki wynika z szybkości z jaką zmienia się na przykład technologia czy moda, gubiąc po drodze swoje wcześniejsze wartości i znaczenia?

Faktycznie istnieje problem nieustającej pogoni za nowymi aktualizacjami, a blog, który nie daje częstych newsów przestaje być odwiedzany przez czytelników. W przypadku osób które go prowadzą, istotną rzeczą jest by starannie selekcjonować materiał jaki otrzymują, dając mniej lub więcej miejsca określonym tematom ze względu na ich ważność. Oczywiście, możemy sobie radzić (kontynuując walkę i kontr-informację) bez wiedzy na temat tego, co w tym samym czasie dzieje się po drugiej stronie globu.

Towarzyszy nam jednak idea, że wymiana informacji i doświadczeń, może stanowić zapalnik, aktywujący ludzi, gdzieś daleko, jak miało to miejsce w ostatnich latach. Istnieje jednak granica której przekroczenie może sprawić, że popadniemy w wirtualizację walki i ludzkich relacji. W tym kontekście sądzimy, że mobilizacje np. poprzez twitter nie dają miejsca na myślenie, z racji bardzo dużej szybkości komunikacji, mimo że są najpopularniejszą formą podczas demonstracji, popularniejszą od smsów.

Pytanie:Na czoło wysuwa się nowa koncepcja anarchizmu czynu, oddziałująca silnie, dzięki sieci. Istnieją jednak sposoby działania i zabierania głosu, która przypominają marnie przyswojone naśladownictwo lub zwykłe „sieciowe gierki”, nawet jeśli nie wszystkie z nich można określić jako „szkodliwe”.

W ostatnich latach narodził się nowy sposób rozumienia i wcielenia anarchizmu. To nowe zjawisko, tak nowe, że nie jesteśmy w tej chwili jeszcze w stanie go zdefiniować, bo wszystkie definicje mogą być na tym etapie mylące.

Jednakże, jednym z najczęściej pojawiających się określeń jest „anarchizm czynu”  („anarchizm działania” lub „anarchizm praxis” – przyp. tłum.): naszym zdaniem nie można powiedzieć, że sieć wpłynęła na tę nową koncepcję; powiedzielibyśmy raczej, że rozprzestrzeniła ona szybko jej zawartość, rozmaite odmiany i ich wspólne mianowniki. Ten anarchizm sam w sobie nie jest niczym nowym. W przeszłości bywały okresy, kiedy anarchizm czynu zyskiwał głos, dzięki atakom, egzekucjom, aktom sabotażu a nawet porwaniom. Cała nowość w porównaniu z przeszłością polega na rozpowszechnianiu komunikatów po całej planecie w czasie rzeczywistym, co może angażować inne jednostki i grupy przeciwko tym samym celom.

I w tym przypadku jest to coś z czym mieliśmy już do czynienia,: jednym z najsłynniejszych przykładów, choć jest ich wiele więcej, była międzynarodowa kampania w obronie Sacco i Vanzettiego. W wielu miejscach świata, jednostki i grupy wyczekiwały na wiadomości z północno-amerykańskiej celi śmierci: wówczas narzędziem komunikacji był telegraf, teraz jest nim internet. Oczywiście w związku z tym nowym podejściem jest wiele spraw, które wymagają uporządkowania. To prawda, że wiele analiz tego zjawisko jest często bardzo powierzchownych oraz, że podczepia się do niego z każdej strony wielu osobników, którzy nie mają nic wspólnego z anarchizmem. Należy ich traktować z odpowiednią podejrzliwością.

Ponadto, nie powinniśmy lekceważyć problemów językowych wynikających z powodu złych i pośpiesznych translacji (często wykonywanych przy pomocy automatycznego translatora, który naszym zdaniem powinien być używany w ostateczności) oraz błędnego pojmowania samych koncepcji. Pomocny może być tu przykład: wiele mówi się o tym w kręgach anarchizmu czynu, miejskiej partyzantki i walki zbrojnej. Nie dysponujemy w tym momencie narzędziami umożliwiającymi nam przeprowadzenie analizy tego co się dzieje, na przykład w Grecji. Podobnie jak i we Włoszech oraz w kilku innych krajach, gdzie istnieje wystarczający grunt dla mówienia o partyzantce miejskiej i walce zbrojnej.

Istnieje też wiele zamieszania wokół koncepcji nihilizmu (do tego stopnia, że jacyś pseudo-nihiliści, doszli do punktu w którym odrzucili wszelką etykę, zniesławiając tym samych siebie), a szereg nieporozumień ujawniło się także w związku z koncepcją anarchistycznego antyjurydyzmu! (anarchizmu, który odmawia współpracy z organami wymiaru sprawiedliwości – przyp. tłum.)
Tego rodzaju nieporozumienia stwarzają obecnie przestrzeń dla paskudnych „sieciowych gierek”, których jako Culmine, nigdy nie wywoływaliśmy.

Pytanie: Wielu/e z nas zostało anarchistami poprzez udział w rozmowach, pisanie listów do więźniów, czytanie broszur, odwiedzanie anarchistycznych bibliotek, prenumerowanie periodyków z innych części świata, dyskusje ze starymi sabotażystami i bojownikami, etc… Jednak w tej chwili formacja postawy dokonuje się głównie za pośrednictwem blogów i sieci społecznościowych. Co o tym sądzisz?

Jako Culmine doszliśmy do prowadzenia bloga, po przejściu drogi w ramach włoskiego ruchu anarchistycznego, na długo przed tym zanim pojawiła się sieć. Chcielibyśmy powiedzieć osobom należącym do ruchu anarchistycznego, że określając się jako rewolucjoniści muszą zawsze mieć w sobie umiejętność interakcji z otaczającą ich sytuacją społeczną, również z wykorzystaniem do tego przemocy. Nie do pomyślenia wydaje się nagłe wyrzeczenie się internetu i wszystkich technologicznych narzędzi (nawet jeśli jest to ideał światopoglądu anty-cywilizacyjnego)

To do osób zaangażowanych w kontr-informację należy, by wkładały w to jak jak największą energię, dzięki której blogi i strony będą proponowały artykuły, książki oraz głębszy i ścisły wybór informacji. W tej chwili nie ma lepszego rozwiązania.

Pytanie o dalszą perspektywę dotyka nieco innych spraw. Możemy zastanawiać się w jaki sposób i dlaczego znaleźliśmy się w takiej sytuacji, jednak tego rodzaju analizy – słusznie uwzględniające samokrytykę – dotyczą również ostatnich dekad światowego anarchizmu. Naszym zdaniem na tym poziomie, refleksja powinna zostac poszerzona o wiele innych tematów niż tylko kwestia uzależnienia od technologii: jaki anarchizm? Insurekcjonizm czy indywidualizm? Nihilizm czy pseudo-nihilizm? Formalizm czy nieformalność? Znaki, akronimy czy anonimowość? Anarchizm antysądowy? I jak dalece można być przeciwko prawu? Społeczny czy antyspołeczny?

Pytanie: Ten wywiad to kamień, który ciskamy w powietrze z nadzieją na sprowokowanie dyskusji. Czy chciałbyś jeszcze coś dodać?

Chcielibyśmy powiedzieć, że to co spotkało Culmine, nie było spowodowane brakiem ostrożności w pilnowaniu anonimowości w sieci. Nasz blog był publiczny, co znaczy, że nigdy nie ukrywaliśmy swojej tożsamości, uczestnicząc także w spotkaniach i publicznych inicjatywach podejmowanych przez anarchistów. Jesteśmy zdania, że osoby prowadzące anarchistyczne blogi, na których zamieszczane są komunikaty po akcjach bezpośrednich oraz listy od więźniów, muszą być znane ludziom wewnątrz ruchu.

Uznajemy też za niezbędne stworzenie adekwatnej przestrzeni dla samokrytyki: popełniono wiele błędów, musimy więc potrafić je rozpoznać. Na przykład, więcej niż raz mieliśmy do czynienia z fałszywymi komunikatami wypuszczanymi przez mitomanów lub gliny. To duże ryzyko dla tych, którzy prowadzą blogi.

I w tym przypadku, doświadczenie zebrane przez lata walki, są pomocne w rozpoznawaniu autentyczności tekstów, które wpadają nam w ręce. Zawsze dbaliśmy o sygnalizowanie źródeł naszych postów oraz autorów translacji, którzy od czasu do czasu nam pomagali. Unikanie pobieżności to dla nas część właściwego modus operandi (sposobu działania – przyp. tłum.), co dotyczy tak samo wydawnictw papierowych.

Pomimo represji, wbrew długich miesięcy spędzonych w areszcie prewencyjnym na terenie placówki o zaostrzonym rygorze, nie wyrzekliśmy się podejmowanej przez nas w ciągu ostatnich lat, pracy w ramach Culmine i mamy nadzieję, że inne blogi zdołają organizować kontr-informacje. Równocześnie jesteśmy bardzo zainteresowani krytyczną i konstruktywną debatą w ramach międzynarodowego ruchu anarchistycznego.

Stefano Gabriele Fosco,
anarchistyczny więzień indywidualista

adres do korespondencji:

prison of Ferrara
Via Arginone 327
44122 Ferrara
Italy

 

Elisa Di Bernardo

zwolniona z rzymskiego więzienia Rebibbia
Aversión, iberyjskie pismo anarchistyczne: [email protected]

Dyskusja