Warszawa: Artur – aresztowany zwolennik Dżihadu

21-letni Artur Ł. został zatrzymany 5 czerwca 2012 roku (na kilka dni przed EURO 2012) przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Chłopak zwrócił uwagę ABW swoimi publikacjami w sieci. Zafascynowany kulturą islamu oraz walką narodowo-wyzwoleńczą jego wyznawców w różnych zakątkach świata, przeszedł na islam i zaczął pochwalać w sieci m.in. ataki Al-Kaidy. Posługiwał się nickiem Ahmed Yassin 23. Media i policja twierdzą, że utrzymywał kontakt z muzułmanami w różnych krajach, od Afganistanu i Pakistanu, przez Bliski Wschód, aż po Europę, uczestnicząc m.in. w zamkniętych forach bojowników islamskich. Powodowany swoją pasją nauczył się  przez internet niektórych języków arabskich oraz hebrajskiego.

ABW interesowało się nim już na 1,5 roku przed aresztowaniem śledząc i podsłuchując jego korespondencję, komentarze oraz rozmowy przez skype.  Agenci robili przeszukanie w jego domu już w maju 2011 przed wizytą Obamy w Polsce.

Podczas zatrzymania agenci na pytania przestraszonej matki odpowiedzieli:  „Nie widzi Pani jak się ubiera?” pokazując arafatkę Artura oraz „wchodził na niewłaściwe strony”.

Chłopak zainteresował się tematyką jihadu pod wpływem starszego brata. Wspólnie pomagali przy redagowaniu portalu czeczenia.com.pl. Zależało im również na nagłośnieniu tego co dzieje się w Iraku i Afganistanie.

W areszcie Artur oświadczył, że nie uznaje nad sobą państwa polskiego i sądu. Sąd zdecydował o tymczasowym zamknięciu go na 3 miesiące pisząc w orzeczeniu o „osobowości terrorystycznej”(sic!)

Z sylwetki psychologicznej nakreślonej w reportażu Gazety Wyborczej wynika, że jest typem nieprzystosowanego samotnika, któremu brakowało ludzi i który swoja potrzebę kontaktu oraz przynależności niemal całkowicie przeniósł do sieci.

Istnieje niebezpieczeństwo, że chłopak zostanie uznany za niepoczytalnego i zamknięty w zakładzie psychiatrycznym. Biegli uzasadniają to tym, że chłopak jest „zdeterminowany w swoich poglądach”.

Wszystko co mu się zarzuca sprowadza się do aktywności w sieci, w tym zamieszczenia linku do podręcznika na temat konstrukcji materiałów wybuchowych czy pochwalania zamachów na WTC. Realnie nie zrobił on NIC. Co więcej, nie ma żadnych materialnych dowodów potwierdzających, że dysponował choćby minimalnymi możliwościami przeprowadzenia jakiegokolwiek ataku.  Nie posiadał również żadnych innych kontaktów niż wirtualne. Jedyne co stanowi podstawę prześladowań to podejrzenie, że „mógł coś zrobić” i „stać się „samotnym wilkiem”..

Mamy do czynienia z tragiczną farsą, kolejną po ukartowanym schwytaniu „groźnego terrorysty” Brunona K. Na naszych oczach państwo i prokuratura zamierzają złamać życie młodemu chłopakowi, ponieważ przyjął on poglądy, inne niż obowiązujące.

Żądamy wolności dla Artura!

Dyskusja