Włochy: Insurekcyjna refleksja nt. odcięcia się ‚No Tav’ od aresztowanych za atak na Adinolfiego
Kilka refleksji w związku z tekstem i publikacją prasową zatytułowaną „Szakale, prowokatorzy i egoiści” jaka ukazała się na Notav.info po aresztowaniu dwóch turyńskich anarchistów oskarżanych o postrzelenie Roberta Adinolfiego.
Kryzys społeczny gwałtownie narasta. Nie oszczędza on nawet tak zwanego ruchu, który – daleki od bycia nieskażoną wyspą szczęśliwości – nierzadko wydziela z siebie te same toksyczne wyziewy co społeczeństwo. Wzrost dobrych nastrojów w raju ogólnego konsensusu (wewnątrz ruchu), jaki nastąpił pod wpływem wspólnej walki przeciwko TAV (szybkobieżna kolej) w Val Susa, koresponduje z jego osuwaniem się w bagno politycznego wyrachowania. W pewnym sensie nie jest to przypadek. Czego można się spodziewać, gdy potrzeba zaistnienia prowadzi do negacji istoty?
Jeden mały krok za drugim, jeden mały kompromis po drugim, aż wreszcie udaje się osiągnąć uznanie polityczne. Osiągnąć tak, ale trzeba zapłacić za to cenę.
Poczuliśmy się zmuszeni napisać ten tekst po tym co pojawiło się na stronie Notav w związku z aresztowaniem i oskarżeniem dwóch towarzyszy o zamach na Adinolfiego, szefa firmy atomowej Ansaldo Nucleare, który to atak miał miejsce w Maju 2012 na terenie Genui. Wbrew temu, że nawet szef turyńskiej prokuratury, Gian Carlo Caselli, wyraźnie stwierdził, że dwóch oskarżonych nie ma nic wspólnego z ruchem Notav, dziennikarz znany z nienawiści jaką pała do protestujących w Val Susa, wykorzystał tę okazję, publikując artykuł w którym opisuje wyimaginowane związki pomiędzy kilkoma nielicznymi, którzy strzelają w nogi państwowym menadżerom, a wieloma, którzy rzucają kamieniami w państwowym plac budowy.
Tyle jednak wystarczyło, by strona powiązana z turyńską autonomią oraz „ruchem” szerszej walki, zaczęła dąć w swoje trąbki. W jaki sposób? Przypominając reporterowi, że jego kłamstwom przeczą nawet papiery śledcze dotyczące sprawy, które aktywiści ze skrupulatną uniżonością, profesjonalnie przekopiowali sobie od państwa? Nie, to mogłoby być za mało. Notav.info posunęła się o wiele dalej, samemu wydając wyrok skazujący: „Co oczywiste, walczące ruchy nie mają nic wspólnego z działaniami indywidualnymi, zrodzonymi z obłąkańczej, nihilistycznej i egoistycznej kultury, tych, którzy myślą, że zawsze powinni pouczać innych, którzy także przeprowadzają swoje akcje nie troszcząc się ich efekt i wpływ na walkę oraz rosnącą potrzebę sprzeciwu zaczynającą wzbierać w całym kraju”.
Po tartuffoskich intrygach teraz kolej na cios w stylu Maramaldo [Maramaldo, szesnastowieczny włoski kondotier, którego nazwisko stało się synonimem „bezwzględnego”, „nikczemnego”]. Nie ulega już wątpliwości, że dwóch aresztowanych anarchistów nie spełnia minimalnych wymagań, by uzyskać solidarność Notav.info, ani by być zwolennikami powszechnych walk aktywistów Notav. Możemy też przypuszczać, że każda ostateczna demonstracja solidarności nie spotkałaby się ze szczególnym uznaniem i uwagą osób bezpośrednio zaangażowanych w Notav. Nie w tym jednak lezy problem, alternatywą dla zakłamanej solidarności nie jest i nie może być wulgarne potępienie. Nie ma sensu owijanie w bawełnę. Abstrahując od kwestii ich „winy” lub „niewinności”, dwóch aresztowanych anarchistów zostało przedstawionych przez całą prasę krajową jako dwójka „terrorystów” zasługujących na potępienie. A Notav.info na swój własny sposób skwapliwie dołączył do tego potępiającego chóru.
W jaki sposób? Wypowiadając się z niezwykłą skromnością, nie tylko w imieniu ich własnego ruchu, którego biurem prasowym sami się mianowali, ale również w imieniu wszystkich „walczących ruchów”. Notav.info odcina się od indywidualnych aktów działania, przeciw którym miota piorunami, a które jak się spodziewali wszystkie zostały pogrzebane razem z „Radziecką Encyklopedią” stalinowskiej pamięci.
Ach, ci indywidualistyczni anarchiści! Wszyscy szaleni, nihiliści i egoiści. Czytelnicy dwuznacznego Stirnera, nie tego formatu co geniusz Mao. Zdolni do myślenia, że nie ma czego zachować na tym nędznym świecie, skazujący samych siebie na polityczną bezsilność. Nadający się wyłącznie do słuchania głosu własnego sumienia (co za arogancja!), zamiast słuchania ludzi, kierujących ich ku długiemu marszowi (co za pokora!)
Tak więc, po odcięciu się od sabotażu do jakiego doszło w Val Susa przeciw kolei szybkobieżnej, po odcięciu się od sabotażu w całych Włoszech przeciw kolei szybkobieżnej, pod odcięciu się od sabotażu w całej Europie przeciw kolei szybkobieżnej, redaktorzy Notav.info przyłączają się teraz do reakcyjnej wrzawy uruchomionej w związku z polowaniem na anarchistów. Wszystko po to, aby pozbyć się demona indywidualnej rewolty oraz buntu, który przed zrobieniem tego, co uważa za słuszne nie prosi o zgodę żadnego komitetu, żadnego zgromadzenia. Czyli dokładnie tak samo jak postąpili anonimowi sabotażyści, którzy uderzyli w plac budowy Tav w Val Susa w połowie lat 90-ych, nie wiedząc czy ich akcja doprowadzi do powstania ruchu masowego, polegając jedynie na własnym gniewie. Z sercami wypełnionymi marzeniami, a nie koniecznościami i nadziejami, bez żadnych gwarancji. To również dzięki tym indywidualnym – „idiotycznym, nihilistycznym i egoistycznym” akcjom – atmosfera w Val Susa jest dziś daleka od milczącej rezygnacji.
http://actforfree.nostate.net/