Polska: Nieznani sprawcy spalili auta łódzkiego komendanta i policjantki

Łódzka policja i prokuratura badają sprawę podpalenia prywatnych samochodów łódzkich policjantów: komendanta miejskiego Piotra Beczkowskiego oraz funkcjonariuszki komendy wojewódzkiej. Auto szefa policji doszczętnie spłonęło. Drugi samochód spalił się częściowo. Póki co w sprawie obu pożarów prowadzone są odrębne postępowania, choć nie jest wykluczone, że zostaną one połączone. Czynności procesowe prowadzi wydział dochodzeniowo-śledczy komendy wojewódzkiej w Łodzi pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Łódź-Polesie. Nieoficjalnie mówi się o tym, że podpaleń mogły dokonać grupy pseudokibiców.

– Kibice są niezadowoleni, że w ich środowisku były zatrzymania, że nie zgadzamy się na organizację meczów – mówią policjanci. – To może być powodem ataku. Niemniej jednak to nie jest jedyna zakładana wersja śledcza.

Nieznani sprawcy spalili w nocy na Retkini samochód komendanta miejskiego policji w Łodzi Piotra Beczkowskiego. W tym samym czasie po drugiej stronie miasta, na Janowie, spłonął samochód należący do wysoko postawionej funkcjonariuszki policji zajmującej się przestępczością zorganizowaną. Nie ma wątpliwości, że w obu przypadkach doszło do podpalenia.

Do pożaru doszło w nocy z wtorku na środę. Ogień pojawił się po godz. 1. Gdy zaalarmowani strażacy dotarli na parking przy ul. Kusocińskiego, z nowego audi niewiele już zostało. Auto stało pod doskonale oświetlonym billboardem, zaledwie 20 metrów od stacji benzynowej. Jednak jej pracownicy nic nie zauważyli, bo audi stało tuż poza granicą monitoringu. Opowiadali tylko, że na ekranie zobaczyli nagle silne światło, jakby odblask ognia. Na ratunek było już jednak za późno. Całą noc, a także do południa w środę, policja zabezpieczała ślady i przesłuchiwała okolicznych mieszkańców. Jednak podpalacze wybrali doskonałą porę na dokonanie swojego dzieła – wszyscy spali.

Sprawcy bądź sprawców podpalenia samochodu nie widzieli również mieszkańcy ul. Billewiczówny, przy której płonęło żółte audi policjantki. W tym przypadku sąsiedzi byli jednak na tyle czujni, że ogień udało im się opanować i samochód nie spłonął doszczętnie.

Podinspektor Piotr Beczkowski komendantem miejskim policji w Łodzi jest dopiero od maja. Wcześniej był naczelnikiem wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu oraz zastępcą komendanta miejskiego.

expressilustrowany.pl

Dyskusja