Bristol: FAI atakuje Służby Graniczne
Wewnątrz cichego parku biznesowego w Portishead niedaleko Bristolu, znajduje się ukryte biuro Agencji Granicznej. Budynek ten jest miejscem planowania nalotów przeprowadzanych przez zespół ds. zwalczania przestępczości imigracyjnej, blisko współpracujący z policją. W nocy z czwartku na piątek złożyliśmy im wizytę. Wzniecony przez nas pożar uszkodził budynek i spalił 6 pojazdów – 3 samochody osobowe, 2 furgonetki z przyciemnianymi szybami (używane do porywania imigranckich rodzin), oraz 1 duży furgon. Najemników reżimu granicznego traktujemy z taką samą pogardą jak wszystkich gliniarzy. Tej nocy mogli poczuć, że jesteśmy blisko i nie ustajemy w naszych działaniach. Tym sposobem chcieliśmy również oddać cześć anarchiście Carlo Guilianiemu, który poległ w walce z policją podczas szczytu G8. Mimo upływu 12 lat, nadal żyje on w naszych umysłach.
Kilka tygodni wcześniej odwiedziliśmy siedzibę korporacji Tascor, a konkretniej parking zlokalizowany tuż przy centrum handlowym Cribbs Causeway (Patchway). Rozbiliśmy tam przednie szyby dwóm zakratowanym minibusom oraz powyginaliśmy karoserię. Współpraca firmy Tascor (dawniej Reliance Secure Task Management) z Agencją Graniczną i Siłami Granicznymi polega na „eskortowaniu” zatrzymanych między aresztami imigracyjnymi. Jej pracownicy wykorzystują swoją pozycję i bezkarnie stosują przemoc, tak jak to miało miejsce w trakcie przymusowego wydalenia Mariusa Betondi i Raula Ally. Tascor jest największym na świecie prywatnym dostawcą tego typu „usług” (zyskał to miano w 2011 roku po przejęciu w Wlk. Brytanii obowiązków firmy Group 4 Security). Firma ta stworzyła także dla brytyjskich sił granicznych sieć wyspecjalizowanych placówek służących do przetrzymywania imigrantów, zarówno w kraju, jak i w Calais oraz Coquelles (Francja).
Kapitalizm w dużej mierze czerpie swój zysk z taniej pracy świadczonej przez imigrantów. Część z nich stanowią rzecz jasna tzw. „nielegalni imigranci”, którzy z uwagi na swoją sytuację są jeszcze bardziej podatni na szantaż ze strony szefów. Rząd decyduje się ścigać jedynie tych przybyszów, których uznaje za nieproduktywnych, posługując się w tym celu obrzydliwym nacjonalizmem, aby jeszcze bardziej podzielić klasę eksploatowanych (przykładem niech będzie obecna fala nienawiści wobec Muzułmanów). „Szczęściarze” trafiają do slumsów wyobcowanego zachodniego społeczeństwa, gdzie stają się konkurencją dla lokalnej biedoty, a „pechowcy” i nieopłacalni kończą w więzieniach deportacyjnych. W obu przypadkach stają się ofiarami strachu i podszytego rasizmem systemu nadzoru. Zdarza się jednak, że ten proces „sortowania” ludzkich ciał nie zawsze idzie tak płynnie, jak to zaplanowano. Masowe strajki głodowe w holenderskich więzieniach oraz poważne zamieszki na ulicach Szwecji świadczą o rosnącym oporze wobec tej degradacji.
Nie chcemy świata, w którym tyrania imigracyjnej biurokracji może decydować o życiu lub śmierci. Mamy dość segregowania i etykietowania ludzi, którzy istnieją tylko po to, by wypracowywać jak największy zysk i podporządkowywać się coraz surowszym prawom. Nie chcemy by każdy nasz ruch na granicach, osiedlach, szkołach i w pracy, był nadzorowany przez aparat społecznej kontroli.
Jak głosi legenda, powinniśmy się cieszyć z możliwości życia w tak wspaniałych czasach. Pod jarzmem demokratycznego totalitaryzmu mamy komfortowe klatki i technologiczne uzależnienia, które pozwalają uciec od rzeczywistości. Zewsząd otacza nas jednak depresja, podziały ze względu na płeć, rasę, czy majątek. Jesteśmy pozbawieni jakiejkolwiek ziemskiej samowystarczalności, zależni od machiny, której tak bardzo nienawidzimy, a napędzanej przez szaloną eksploatację, dotykającą w szczególności krajów trzeciego świata, tych samych, z których pochodzą znienawidzeni imigranci. Powstające w ten sposób obrzydliwe sprzężenie zwrotne jest dziełem cywilizacji przemysłowej, która pochłania wszystko, co napotka na swojej drodze. Chcemy zburzyć mit, według którego może istnieć jakiekolwiek przyjazne miejsce do życia wewnątrz tego globalnego systemu nędzy.
Zachowujemy dystans wobec głosów nawołujących do (re)integracji „nielegalnych” w ramach tego zgniłego społeczeństwa. Nie chcemy być rzecznikami zamkniętych społeczności imigranckich, ani też sankcjonować szczególnego ucisku z jakim się stykają. Zamiast abstrakcyjnego, humanitarnego miłosierdzia, szukamy wśród imigrantów rebelianckiego przymierza, możliwego do zawarcia z jednostkami, które oczekują czegoś więcej niż odmiennego reżimu, które przekraczają granice, ranią strażników i niszczą więzienia od basenu Morza Śródziemnego aż po Australię.
Szukamy ludzi, którzy potrafią przystąpić do działania samotnie lub z innymi towarzyszami.
Granice są kolejnym przejawem dominującego porządku, świata odmienności zarówno fizycznych, jak i psychologicznych, pełnego murów odgradzających narody, klas i wyobrażeń. Nasz atak niesie ziarna zmiany, które posłużą do budowy innego świata. Takiego, w którym każda istota porusza się swobodnie po obranych przez siebie ścieżkach. Nasza bezgraniczna solidarność eksploduje z dzikim rykiem płomieni dla osób walczących o życie pozbawione kajdan, dla Gabriela Pombo da Silvy, uwięzionych członków KKO, towarzyszy zatrzymanych w Belgii, Marco Camenischa, Henrego Zegarrundo, anarchistów więzionych w Danii i Włoszech, godnych przestępców, bezimiennych uciekinierów, zbuntowanych imigrantów oraz wszystkich odrzutków, którzy wyrażają swój gniew w walce o wyzwolenie.
Powyższe działania wymierzone były w brytyjską Straż Graniczną. Jeżeli kiedykolwiek w przyszłości zmieni nazwę i przejdzie reorganizację – okaże się, że posługuje się tymi samymi metodami, aby osiągnąć te same cele. Mamy świadomość, że system wyzysku podlega ciągłemu dostosowaniu oraz integracji. Podobnie nasza wojna zawsze będzie opowiadać się przeciwko wszelkim formom kategoryzacji i kontroli, uderzającym w swobodny przepływ i dzikie życie na ziemi. Walka trwa dalej.
Komórka Solidarności Bez Granic
(Nieformalna Federacja Anarchistyczna)



tłum: Skoruta | Aeq
