„Nadal idę ulicą mojego miasta” – oświadczenie Christosa Tsakalosa (KKO)
Oświadczenie Christosa Tsakalosa (bojownika Konspiracyjnych Komórek Ognia) na temat greckich i włoskich publikacji w prasie oraz internecie, dotyczących jego osoby.
Ofensywa doniesień medialnych rozprzestrzeniła się dość szeroko, poczynając od Września 2012, usiłując powiązać ze sobą wielu „podejrzanych” m.in. w związku z postrzeleniem Adinolfiego, szefa włoskiej firmy nuklearnej Ansaldo Nucleare, jakie miało miejsce 7 maja. Poniżej kilka refleksji towarzysza należącego do KKO, na temat nagonki prasowej prowadzonej przez burżuazyjne media.
„Piszę to oświadczenie, ponieważ moje życie przebiega normalnie i publicznie, tak jak miało to miejsce dotąd, a nie po to, żeby obalać zawartość marnych publikacji prasowych, jakie papugi Władzy, wypuściły ostatnio w mediach papierowych i elektronicznych.
Nie zamierzam więc wikłać się w logikę jakiejkolwiek debaty, opartej na zmyślonych scenariuszach pisanych przez władze; zwracam się jedynie do przyjaciół, towarzyszy oraz do każdego kto ma wystarczający wgląd i dość człowieczeństwa, by rozpoznać swoje położenie w ramach istniejącego porządku.
Moim celem jest ochrona swojego społecznego istnienia na przekór mechanizmom represji i ich wymiarowi sprawiedliwości, do których nie mam najmniejszego zaufania, ponieważ istnieją one wyłącznie po to by bronić interesów władców.
Jestem jednym z miliardów uciskanych na tej planecie. Urodziłem się w pewnej strefie geograficznej i dano mi grecką tożsamość. Ochrzcili mnie jako chrześcijanina. Chodziłem do szkoły i na uniwersytet, pełne ich sterylnej nieprzydatnej wiedzy. Spędzałem czas na ulicach metropolii i na własnej skórze doświadczyłem ich zgnilizny, popadając w ich „sztuczne raje”, udało mi się jednak z tego wydostać, dzięki sile wzajemnej pomocy. Od wczesnych lat, pod okiem glin i pod groźbą policyjnych pałek, włóczyłem się po ulicach i parkowych placach w sąsiedztwie, ponieważ byłem inny – rozglądałem się za każdym momentem radości i zabawy, poszukiwałem związków z innymi ludźmi oraz miłości. Gdy dorastałem zacząłem zdawać sobie sprawę z rozmiaru eksploatacji, panującej w slumsach. Wtedy upomnieli się o mnie, żądając bym służył „ojczyźnie”, doświadczyłem wówczas skrajnej hierarchii i autorytarnych relacji, całego modelu przerabiania ludzi w uległych obywateli. Jeśli chodzi o moje codzienne przetrwanie, pracowałem jako brukarz na ulicy, którą być może dzisiaj chodzisz, woziłem jedzenie pod twój domowy adres, dostarczałem automaty do nightclubów, w których być może bywasz, i tak dalej.
Warunki mojego życia sprawiły, że zacząłem odczuwać mdłości na myśl o istniejącym systemie społecznym, opartym na zysku, kanibalizmie oraz postawie „ratuj własną skórę”. Zawsze wierzyłem w to, że ludzie są w stanie odrzucić kajdany wspierając się nawzajem i kształtować rzeczywistość społeczną. Bez panów i poddanych. Bez jakiejkolwiek władzy. Podzieliłem się moimi przemyśleniami z innymi, którzy czuli ten sam niepokój, lecz przede wszystkim tę samą chęć zmiany. Czytałem książki i broszury, brałem udział w dyskusjach na wolnych przestrzeniach i uczestniczyłem w zdarzeniach społecznych, całe moje doświadczenie życiowe zyskało substancję polityczną, dzięki aktywnemu udziałowi w ruchu anarchistycznym i walkach społecznych.
Od szkolnych protestów w 1998 po protesty studenckie w 2006/7. Od antywojennych manifestacji przeciwko międzynarodowej machinie polityczno-militarnej po solidarność z totalnymi obdżektorami, odrzucającymi służbę wojskową. Od protestów z 2003 w Salonikach, przeciwko globalnemu totalitaryzmowi po społeczny opór przeciw dławiącym warunkom narzucanym przez IMF, Europejski Bank Centralny i Państwo Greckie. Od rozdawania ulotek i stoisk solidarnościowych z uwięzionymi bojownikami, rozwieszania kontrinformacyjnych plakatów dotyczących rozmaitych walk, po zgromadzenia Grudnia’08 i barykady w mieście Patras. Angażowałem się w te oraz inne akcje, pod wpływem głosu mojego sumienia, zawsze starając się dać coś z siebie. Sumienia, które nie zgadza się na linie, jakie narysowano pomiędzy ludźmi aby ich podzielić, poszukującego przyjaciół i towarzyszy w każdym miejscu do jakiego doprowadziło mnie życie.
Zacząłem więc spędzać dużo czasu z osobami do których miałem zaufanie i z którymi zbliżyłem się przez ubiegłe lata, podczas moich wizyt we Włoszech. Mój wkład w tamtejszy ruch był jednak niewielki. Od pierwszych dni mojego pobytu w tym kraju, zacząłem odczuwać terrorystyczny ucisk mechanizmów represji włoskiego Państwa, totalitarnego reżimu, który nie dba nawet o zachowywanie pozorów. Od podsłuchiwania rozmów z twoimi kompanami, operacje nadzoru i śledzenie na ulicy, ciągłe naloty i przeszukania w domach, przestrzeniach kulturalnych i skłotach, długie kontrole dokumentów na lotniskach i w portach, bez jakichkolwiek wyjaśnień, dochodzenia kryminalne przeciw bojownikom, prowadzone bez względu na ich polityczne afiliacje i oparte na bezpodstawnych podejrzeniach oraz wyolbrzymianych oskarżeniach, po czas spędzony w więzieniu na podstawie nikłych poszlak czyli uwięzienia oparte na penalizowaniu czyichś poglądów i związków z innymi. ( stąd zapewne model ten przyswoiły sobie także sprytne psy gończe z greckich służb)
Zarówno rozmiar tych represji oraz ich ingerencja, infekująca każdy aspekt naszego życia towarzyskiego, biorą się z nieistnienia społecznego oporu, który zanikł w wyniku asymilacji i porażki ruchów z lat 70-ych, a także wynikają z ogromnego naporu współczesnego, spektakularnego modelu życia. Widzieliśmy jak w ostatnich miesiącach media przeprowadziły szereg operacji w różnych miastach na terenie całego Półwyspu Włoskiego. Teraz, po zakończeniu tej kampanii, wielu ludzi zostało objętych śledztwem lub grozi się im dochodzeniami, wielu stało się zakładnikami państwa w swoich własnych domach oraz w więzieniach. Podczas gdy IMF zaczyna pukać już także do włoskich drzwi, Państwo, obawiając się możliwych niepokojów społecznych, przygotowuje się do nich, ulepszając swój operacyjno-sądowo-medialny arsenał, starając się odizolować i poddać kryminalizacji najbardziej radykalne idee i działania. Dlatego, choć nie doszło jeszcze do żadnej insurekcji, mamy okazję obserwować powstawania struktury antyinsurekcyjnej.
Aktualnie w Grecji, we Włoszech, jak również we wszystkich zakątkach światowego więzienia, trwają podobne walki prowadzone przeciwko planom władzy. Nowoczesne oligarchie współpracują dziś ze sobą i synchronizują swoje działania, aby jeszcze bardziej wzmagać bezlitosny wyzysk biednych w imię rzekomego wspólnego interesu. Brutalnie tłumią przy tym wszelkie głosy oporu, starając się zdezorientować całe populacje, kto jest ich rzeczywistym wrogiem, popychając ludzi przeciwko sobie w imię narodu, religii lub innych podobnych wyimaginowanych tożsamości. Z tego powodu, najważniejszą sprawą dla wyzyskiwanych na całym świecie staje się dziś jeszcze bardziej niż dotąd, nawiązywanie ze sobą kontaktów, aby rozmawiać o swoich problemach, potrzebach i marzeniach, by dzięki temu samoorganizowali oni swoje walki przeciw Władzy.
Co do wplątywania mojego nazwiska w rozmaite wściekło-terrorystyczne scenariusze: Wielu drobnomieszczańskich dziennikarzy – podążając za rozkazami władz policyjnych- chętnie powtarza fałszywe wiadomości i wysuwa przeciwko mnie oskarżenia, uprawiając samemu tani terroryzm, naruszając moje dane osobiste. W istocie, sami stali się oni wektorami terroryzmu, skierowanego nie tylko przeciwko mnie, ale również przeciw moim przyjaciołom, towarzyszom i mojej rodzinie. Wydaje wam się, że wasi czytelnicy są aż tak głupi, by łykać informacje, że osoba, którą opisujecie, jako „organizatora, łącznika,motor”, a wreszcie „twardy, ekstremistyczny element” nie stosuje żadnych konspiracyjnych taktyk, używając po prostu swojej zarejestrowanej komórki, podróżując pod prawdziwym nazwiskiem i otwarcie zabierając głos podczas spotkań i wydarzeń na terenie centr społecznych. Tego jednak wymaga ich scenariusz, przedstawiania mnie jako łatwego celu, elementu układanki, „greckiego anarchistę”.
To nie jest żadna legalistyczna deklaracja. Nie liczcie na to, że odetnę się od swoich antyautorytarnych idei i działań. Ruch radykalny jest wielokształtny, składa się z wielu składników, z których każdy zmierza do indywidualnej i społecznej wolności.
Dlatego, nadal idę ulicą mojego rodzinnego miasta, broniąc swoich idei oraz trzymam się razem z moimi przyjaciółmi, a nawet jeśli mieszkają oni w innym mieście, w Atenach, Naples czy w Gwadelupie, to i tak ich odwiedzę, jeśli lubię ich towarzystwo.”
Ch.T. 21 września 2012