Włochy: List 16 antyfaszystów skazanych po zamieszkach przeciwko Casapound w Cuneo

sedeimbrattata1W lutym 2011 roku, neofaszystowska organizacja Casapound otworzyła lokalne biuro we włoskim mieście Cuneo, które do tej pory chlubiło się działaniami swoich partyzantów w antyfaszystowskim ruchu oporu. Doszło do protestów oraz starć zarówno z policją, jak i samymi faszystami.

Kilka miesięcy później (w maju 2011 roku), policja najechała domy 20 towarzyszy, aresztując siedmiu z nich (dwóch ukrywa się ze względu na swe zaangażowanie w inne walki). Wszystkim aresztowanym postawiono zarzuty stawiania czynnego oporu, naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza na służbie, wandalizmu oraz używania materiałów pirotechnicznych.

Ostatecznie, po trwającym blisko rok procesie, 16 towarzyszy usłyszało wyrok od roku do dwóch i pół lat pozbawienia wolności za udział w zamieszkach. Ponadto sąd zażądał wypłacenia glinom i faszystom z Casapound odszkodowania.

Niżej publikujemy komunikat napisany przez część skazanych towarzyszy:

 Chcą byśmy płacili.

W niedalekiej przyszłości mamy nadzieję opublikować tekst analizujący szczegółowe aspekty naszej sprawy. Dlatego teraz omówimy pokrótce sam wyrok.

Wszyscy (16 osób) zostaliśmy uznani za winnych i skazani. Jedni na rok pozbawienia wolności (w zawieszeniu na dwa lata), inni na dwa lata i sześć miesięcy (bez zawieszenia). Trzech oskarżonych poszło na ugodę, skutkującą 18 miesiącami więzienia oraz „symboliczną” rekompensatą „zadanych szkód” w wysokości kilku tysięcy euro.

Poza karami więzienia, od oskarżonych zażądano wypłacenia kilkudziesięciu tysięcy euro „zadośćuczynienia” wobec gliniarzy i faszystów, a także pokrycia kosztów sądowych. Oczywiście postanowienia sądu są znacząco niższe od tego, co proponowała prokurator, Francesca Nanni. Być może zespół sędziowski uznał za lekką przesadę występowanie o siedem i pół roku wiezienia za udział w półgodzinnej szamotaninie. Mimo wszystko, cios jest znaczący, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę odszkodowania, o których chcemy tutaj szerzej wspomnieć.

Pomijając kwoty pieniężne dla świń w uniformach, sędziowie „Miasta buntu” przyznali faszystowskiej organizacji Casapound 6,500 euro odszkodowania za „nadszarpnięcie jej reputacji”.

Teraz, by wydrzeć te pieniądze od nas (jeszcze nie znamy całkowitej kwoty, ale będzie to około 100,000 euro), sąd zawarł w wyroku specjalne klauzule, mające zmusić nas do płacenia. Ci, którzy otrzymali wyrok w zawieszeniu muszą zapłacić w przeciągu 90 dni. Rekompensata dla gliniarzy i faszystów ma być pobierana „bez względu na okoliczności i bezzwłocznie”. Oznacza to, że pieniądze będą zabezpieczane z pensji lub majątku osobistego skazanych.

Inaczej mówiąc, oni naprawdę chcą zmusić nas do płacenia. Nie ma znaczenia, że według ich procedur, nie zostaliśmy ostatecznie uznani winnymi – dopiero zakończyła się pierwsza faza procesu. Działają wedle schematu: nie ważne… dawajcie kasę, a potem się zobaczy!

Poza pewnymi teoretycznymi i praktycznymi uwagami, które zamierzamy sformułować w przyszłości, wyjaśnimy teraz kilka spraw:

– żaden z nas, oskarżonych, którzy mierzą się z procesem i uważają walkę z faszyzmem za istotną, nie zapłaci z własnej woli nawet jednego euro, czy to sądom, faszystom, czy świniom w mundurach i ich prawnikom.

– By stawić czoła temu prawnemu szantażowi, zorganizujemy się sami dzieląc trudy tych, którym zostaną odebrane majątki. Nie będziemy się uciekać do żebrania o fundusze od grup antyfaszystowskich.

Nie chcemy pieniędzy, zachęcamy natomiast to podejmowania działań mogących ożywić i pobudzić walkę przeciw faszyzmowi i jego zwolennikom!

Z Cuneo, kilku towarzyszy w trakcie procesu

Anuluj

  • Mavros 6 lat temu

    Powinni im zapłacić. Jescze większą przemocą. Jak już iść do więzienia na lata to nie za „półgodzinną szamotaninę”.