Grecja: List od członka KKO – Damiano Bolano (19.5.11)

Do samego końca…

„Wzniesiemy okrzyk: chwyćmy za broń! Bezlitośnie uderzymy we władzę, nie będziemy markować ciosów, tak samo jak i ona ich nie pozoruje. Gdy ich gang gończych psów ośmieli się pojawić na naszych placach wyprzemy ich stamtąd. Przepędzimy ich z brukowanych uliczek na prowincji oraz z rozległych alej stolicy. Wyprzemy ich z wiosek. Pamiętajcie, że ten kto nie będzie wówczas po naszej stronie, ten będzie przeciwko nam, będzie naszym wrogiem.(…)”

Jestem uczestnikiem R.O. Konspiracyjne Komórki Ognia, a od chwili obecnej dodatkowo jestem jeńcem wojennym, schwytanym w ramach wojny jaką przed wiekami panowie wypowiedzieli swoim poddanym. Dziś pozostaje ona niedostrzegalna, gdyż wyzyskiwani żyją w iluzji wolności. Wojna ta trwa jednak, bezpośrednio i otwarcie przeciwko anarchistycznym rewolucjonistom oraz każdej przyzwoitej jednostce, odmawiającej podporządkowania oraz opierającej się płynnemu funkcjonowaniu rządowego mechanizmu.

Wojna ta prowadzona jest każdego dnia w miejscach pracy, szkołach, w centrach zatrzymań imigrantów, w więzieniach, na ulicach, w armii…

„System osiągnął stan w którym nie narzuca on po prostu z zewnątrz wytycznych codziennego życia, gdyż udało mu się przekonać swoich lenników o własnej niezbędności; ze względu na moralną legitymizację jaką uzyskał wielu ludzi gotowych jest bronić go przed wrogami.”

Jako wojownicy, walczący z wszystkimi formami władzy, ale również z wszelką logiką samozniewolenia, zobowiązani jesteśmy uwspółcześnić dotychczasowe formy odrzucenia i totalnego zerwania zarówno z systemem jak i jego społeczeństwem. Historia niejednokrotnie pokazała nam, że większość spośród oczekujących na społeczne przebudzenie, sama popadła w „drzemkę”. Uważamy za niedopuszczalne, usprawiedliwianie i popieranie ludzi, pogrążonych we własnej nieudolności oraz braku chęci do wzięcia życia we własne ręce.

Powinniśmy krytykować ich dotąd, dopóty nie staną do walki o własnych siłach. Dopóki nie porzucą swojej neutralności, zdejmując z twarzy głupawe uśmiechy ćpunów faszerujących swoje umysły telewizyjną papką, dopóki nie przestaną patrzeć na rzeczywistość otępiałym spojrzeniem bydlęcia przeżuwającego trawę, spojrzeniem wciąż niezaspokojonej konsumpcji, i dopóki wreszcie nie opowiedzą się za lub przeciwko naszej rewolucji życia codziennego.

„Społeczeństwo, podobnie jak władzę, której ono służy, cechuje słabość i bezduszność. Aż do najmniejszego pora jego organizmu, ciało społeczne wypełnione jest małostkowym dogmatyzmem, służalczością, korupcją i egoistycznymi odruchami

Społeczne podziały klasowe muszą zostać zastąpione przez idywidualne i kolektywne podziały, wynikające z naszych indywidualnych wyborów, sumienia oraz życiowej drogi każdego z nas. Wytyczyliśmy ścieżkę odmowy, naszej odmowy i podążamy nią wbrew temu społeczeństwu egzekutorów, wbrew gorliwości i ostrożności jakie pociąga za sobą praworządne życie. Postępujemy w ten sposób ponieważ nabyliśmy umiejętności spoglądania w przyszłość, parcia do przodu, ale również dlatego, że nauczyliśmy się, by nigdy nie wylizywać miejsca na które się pluje.

Powinniśmy zlikwidować polityków, sędziów i dziennikarzy

Powinniśmy unicestwić gliniarzy, faszystów, strażników i szefów

POwinniśmy atakować szanowanych obywateli, donosicieli, seksistów oraz dręczycieli zwierząt


O anarchistycznej (nowej) miejskiej guerilli

Anarchistyczna partyzantka miejska stanowiła i nadal stanowi dla mnie postawę oraz życiową drogę, przeciwko wszystkiemu i wszystkim, którzy chcą podporządkować nas systemowi. To piasek w trybach autorytarnego mechanizmu.

Metoda uchwycenia naszego życia we własne ręce i stania się panami samych siebie.

Sposób na połączenie teorii z praktyką.

Metoda, dzięki której utopia wciela się w rzeczywistość, tu i teraz.

Sposób uszanowania własnych wyborów i odmów.

Ścieżka wiodąca ku pełnej wolności, stawiająca sobie za cel wysadzenie i sabotaż symboli władzy oraz czyniących je akceptowalnymi, relacji społecznych.

Droga odrzucenia i destrukcji narzucanych nam ról.

Zdając sobie jednak sprawę z tego, że cel określa środki, uważamy, że nowa miejska guerilla stanowi jeszcze jeden środek walki, którego główną cechą charakterystyczną jest akcja bezpośrednia. Musi ona pozostawać w całkowitej zgodności ze swoim celem, którym w naszym przypadku, jest osiągnięcie bezwarunkowej wolności opartej na zasadach Anarchii. Jest narzędziem, które powinien posiadać w swoim arsenale, każdy anarchistyczny rewolucjonista, kombinując i łącząc je z główną, wielopostaciową działalnością ruchu anarchistycznego, przeżywając dzięki temu autentyczniej i konkretniej uczucie rzeczywistości, naszej rzeczywistości, w której żyjemy równi, godni, solidarni, dumni, samozorganizowani, wolni…

To stryczek na karku każdej władzy

Droga stałego i niezmiennego ataku

Przekazują wam ten list, bynajmniej nie po to by kreować się na ofiarę „demokratycznej” policji, lecz by przekazać swoje doświadczenia towarzyszom, którzy w przyszłości mogą znaleźć się w moim położeniu. Być może, dzięki moim słowom, będą na to lepiej przygotowani.

Wczesnym poniedziałkiem 14/3/2011 zostałem zatrzymany razem z czwórką moich towarzyszy. Aresztowano nas wskutek rajdu dokonanego przez siły specjalne EKAM na dom w Volos, znajdujący się na ulicy Ellispontou 53. Zostaliśmy natychmiast przewiezieni przez demokratycznych oprawców na 12 piętro GADA (policyjna centrala w Atenach). Użyto do tego zwykłych samochodów, skuwając nas i zarzucając na głowę kaptury. W czasie gdy jechaliśmy ubliżano mi oraz robiono rasistowskie uwagi, wykonując co jakiś czas pamiątkowe zdjęcia.

W GADA powitano mnie festiwalem kopniaków, zadawanych dłuższy czas, przez wielu gliniarzy, ponieważ nie chciałem ujawnić swojej tożsamości. Ostatecznie, po zdjęciu mi kaptura i przyjrzeniu kim jestem, postawili mnie twarzą do ściany, po czym zaczęli ponowne bicie, bym nie zapomniał gdzie trafiłem. Czasami słyszałem odgłosy torturowania moich towarzyszy, dochodzące z sąsiednich pomieszczeń, a gliniarze wmawiali mi, że inni już mnie „wsypali”, więc byłoby dobrze gdybym i ja zaczął mówić.

Wreszcie przyszła moja kolej, zostałem przeciągnięty do pokoju gdzie torturowano moich towarzyszy. Było to pomieszczenie w którym pobierano odciski palców. Zdjęli mi tam kajdanki, pięciu z nich pochwyciło mnie usiłując zamoczyć moje palce w tuszu. Ponieważ nie dawali rady, wszyscy razem obalili mnie na ziemię, ściągając na podłogę także sprzęt do odcisków. Jeden glina wbił mi kolano w kark, dwóch w plecy, dwóch trzymało mnie za ręce i dwóch kolejnych za nogi. Gdy zorientowali się, że nie mogą otworzyć mojej zaciśniętej pięści, jeden z nich z całą mocą usiłował wcisnąć mi w nią kawałek metalu, starając w ten sposób wywołać jej rozluźnienie. Jednocześnie inny glina odginał palec mojej drugiej dłoni, tak długo aż całkowicie zdrętwiała. W ten sposób udało im się pobrać moje odciski, doprowadzając do skurczu moich dłoni, choć sprawiłem, że było to dla nich możliwie jak najuciążliwsze zadanie. Natychmiast zakuli mnie z powrotem i postawili pod ścianą. Potem, mimo, że już mieli moje odciski, postanowili powtórzyć całą procedurę, ponownie więc stawiłem opór, ponieważ jako anarchista odmawiam posłuszeństwa świniom władzy.

W trakcie procedury pobierania odcisków, inny glina wetknął mi w usta coś w rodzaju trąbki, dla pobrania DNA. W tym samym celu odebrali mi również podkoszulkę. Puszczali mi później marsz wojskowy oraz grecki hymn narodowy, podkreślając, że szykany ustaną jeśli tylko powiem „jebać Albanie”. Gdy było po wszystkim, ponownie ustawili mnie twarzą do ściany, kontynuując rasistowskie obelgi. W głębi ducha śmiałem się na myśl, że powiedzenie tego nie byłoby dla mnie najmniejszym problemem, uznałem jednak, że bez względu na to muszę podtrzymywać swoją odmowę i nie robić przerw na dowcipy z gliniarzy. Krótko po tym dwóch z nich zabrało mnie do pomieszczenia, gdzie, choć byłem już wyczerpany, nadal próbowałem utrudniać zrobienie mi zdjęć. Potem był kolejny pokój, gdzie zakutego w kajdanki przez kilka godzin zmuszali mnie do stania twarzą do ściany. Nie zdjęli ich nawet gdy wtrącili mnie do małego lochu z ciągle palącym się światłem, pozostawiając tam bez możliwości komunikacji z moimi towarzyszami.

Następnego ranka pojawili się u mnie „zwykli” pracownicy w ramach prawnej procedury, pytając czy zgadzamy się na pobranie odcisków palców oraz wykonanie zdjęć. Gdy to usłyszałem, zaśmiałem się, nic im nie odpowiadając.

Nigdy nie przyjmę roli ofiary, pozostanę atakującym.

W tym społeczeństwie pozostanę napastnikiem.

Aktywnym napastnikiem pozostającym w ciągłym ruchu.

Pozostanę nim również w więzieniu.

W dniu przeniesienia mnie do więzienia Domokos, strażnik odpowiedzialny za rozlokowanie więźniów, popełnił błąd (być może zrobił to celowo, aby etycznie mnie zniszczyć) umieszczając mnie w jednym skrzydle razem z mordercą towarzysza Alexandrosa Grigoropoulosa. Stało się wówczas coś oczywistego: Gdy tylko się na niego natknąłem dostał ode mnie kilka szybkich ciosów, zanim praworządni więźniowie wskoczyli na mnie, aby nas rozdzielić.

Naturalnie mój pierwszy dzień w tej pieczarze rozpoczął się od dyscyplinarki. Podczas gdy sądzili mnie doraźnie, skazując na dyscyplinarkę, przyprowadzili go, strzeżonego przez trzech klawiszy, a atmosfera była ciężka od zniewag i wyzwisk. Oczywiście, odmówiłem prokuratorowi okazywania jakiejkolwiek skruchy, bowiem mój honor nakazywał mi zaatakować gliniarza-mordercę Korkoneasa.

Po tym zdarzeniu przyjąłem bardziej stanowczą postawę wobec wszelkiej maści klawiszy, pokazując im, że nie ma żadnego marginesu na ustępstwa, zarówno jeśli chodzi o moje poglądy jak i działania, bez względu na kontekst oraz powody, jakie mogłyby zaistnieć.

Przypadek sprawił jednak, że półtora miesiąca później strażnicy kontrolujący otwieranie i zamykanie drzwi cel, doprowadzili do kolejnego „nieoczekiwanego” spotkania z mordercą Korkoneasem, które skwapliwie wykorzystałem, dochowując w ten sposób wierności własnym słowom, oraz przypominając mu, że nawet pod ochroną państwa, nie uda mu się nigdzie ukryć. Gdy tylko na niego wskoczyłem, jego współwięzień-ochroniarz, usiłując nas rozdzielić, dał mu małą szansę na wyślizgnięcie się, wskutek czego Korkoneas rzucił się do ucieczki, zamykając we własnej celi. Rzecz jasna i tym razem stanąłem przed komisją dyscyplinarną.


… wojna trwa

Solidaryzuję się z 14 chilijskimi towarzyszami (oskarżonymi w sprawie „caso bombas”), z Gabrielem Pombo da Silvą (który przebywa w więzieniu od ponad 20 lat, z czego 14 z nich spędził w ramach hiszpańskiego reżimu F.I.E.S. (chodzi o tzw. „białe cele”, pozbawione jakichkolwiek bodźców zmysłowych – system deprywacji sensorycznej – przyp. tłum.), z którego uciekł w 2004 r. Aresztowano go ponownie po starciu z glinami na niemieckiej granicy w sierpniu tego samego roku, od tamtej pory przebywa w niemieckim więzieniu), z 5 anarchistów, zatrzymanych w związku ze sprawą „Fuoriluogo” w Bolonii (którzy oskarżeni są o przygotowywanie przestępstwa w celach wywrotowych), z Silvią, Billym, Costą oraz Marco uwięzionymi w Szwajcarii (aresztowano ich w Kwietniu 2010 r. pod Zurychem, gdy podczas policyjnej kontroli w ich aucie znaleziono materiały wybuchowe oraz komunikat szwajcarskiego ELF). Solidaryzuję się z Braulio Arturo Duran Gonzalesem (aresztowany we Wrześniu 2010 r za atak bombowy na budowę stacji metra w Taxquena. Wiszą nad nim także zarzuty podpaleń oraz udziału we Froncie Wyzwolenia Zwierząt)

Wolność dla wszystkich uwięzionych bojowników na całym świecie

Niech żyje Nieformalna Federacja Anarchistyczna – Międzynarodowy Front Rewolucyjny

Cześć towarzyszowi Alexandrosowi Grigoropoulosowi

Cześć rewolucyjnemu anarchiście Lambrosowi Foundasowi (członkowi R.O. Walka Rewolucyjna)

Cześć towarzyszowi Mauricio Moralesowi (zmarłemu w Maju 2009 wskutek wybuchu własnej bomby)


Damianos Bolano

Dumny uczestnik R.O. Konspiracyjne Komórki Ognia

Główny Zakład Penitencjarny Domokos

TK 35010

P.S. Gorące, pełne ognia i braterstwa, pozdrowienia dla towarzyszy z włoskiej F.A.I., którzy przesłali wybuchową paczkę kierownikowi więzienia Koridallos i którzy swoimi czynami napełniają nas odwagą oraz siłą, a także pozdrowienia dla wszystkich pozostałych grup, kontynuujących walkę, wspierając dzięki temu nieustające działania Nieformalnej Federacji Anarchistycznej – Międzynarodowego Frontu Rewolucyjnego, od Rosji pod Anglię, od USA po Polskę, od Hiszpanii po Meksyk i Grecję…

P.S.2 Solidarność z rewolucyjnym anarchistą Theofilosem Mavropoulosem, aresztowanym i rannym w wyniku starcia z glinami podczas przypadkowej policyjnej kontroli w dzielnicy Pefki. Solidarność i wyrazy siły oraz otuchy dla anarchistycznego rewolucjonisty, który uciekł z miejsca zdarzenia, kradnąc auto należące do gliniarzy.

Pamiętajcie, że nie dzieli nas nic więcej, poza murami.


Źródło: raf.la.org.pl

Dyskusja