„10 z Tarnac” uniknie oskarżeń o terroryzm

coupat2

Właśnie dobiega końca jedna z głośniejszych politycznych batalii sądowych we Francji. Trwające siedem lat pełne niespójności i meandrów dochodzenie przeciwko „komórce anarchistycznej”, znanej bliżej jako „10 z Tarnac”*, okazało się fiaskiem i polityczną farsą.

Grupę aresztowano w trakcie zakrojonych na szeroką skalę policyjnych nalotów w listopadzie 2008 roku, będących efektem sabotażu podparyskiej linii kolei szybkobieżnej (TGV), symbolu francuskiej dumy i myśli technologicznej.

Wielogodzinne opóźnienia dotknęły tysięcy pasażerów i ponad 160 maszyn po tym, jak naziemne wiązki przewodów energetycznych zasilające trzy największe linii między Paryżem, a Londynem i Brukselą zostały zwarte przy użyciu metalowej rury.

Francuskie władze udzieliły błyskawicznej reakcji, a minister spraw wewnętrznych określił sprawców jako „członków skrajnie niebezpiecznego ruchu anarchistycznego”. Francuskie środowiska lewicowe odpowiedziały oskarżając prezydenta Sarkozyego o próbę wrobienia i atak na siebie.

Jednakże sędzia sądu specjalnego, Jeanne Duye, odczytując 7 lipca 2015 długo oczekiwany wyrok w tej sprawie nie przychyliła się do żądań prokuratury, by sądzić „dziesiątkę z Tarnac” na kanwie przepisów prawa antyterrorystycznego.

Mimo tego poważnego ciosu dla francuskiej policji, rzekomego lidera grupy Juliena Coupat’a, jego żonę Yildunę Levy oraz dwie inne osoby czeka proces pod lżejszym zarzutem „konspiracji”. Prawnicy grupy ocenili wyrok w kategoriach zwycięstwa i oddalenia zarzutów wobec pozostałej czwórki.

„Po prawie siedmiu latach wysiłków, by przypiąć oskarżonym winę, mamy wreszcie odważną decyzję stanowiącą totalne odrzucenie wniosków prokuratury” – powiedzieli adwokaci Marie Dose i William Bourdon. „Od samego początku nasi klienci byli traktowani jak terroryści. W końcu władze zdały sobie sprawę , że zarzuty te nie trzymają się kupy”.

„Nasze aresztowanie miało podłoże czysto polityczne i opierało się na fałszywych zeznaniach policjantów” – powiedział jeden z oskarżonych, Mathieu Burnel. „Wszystkie dowody prokuratury dosłownie rozsypały się w trakcie procesu”.

Proces skupia się na postaci charyzmatycznego 40-letniego intelektualisty, który zebrał wokół siebie grupę 20 osób, tworzących razem komunę w odległej wiosce na terenie centralnej Francji. Opierając się głównie na fragmentach książki The Coming Insurrection, której autorstwo władze przypisują Coupatowi, śledczy twierdzą, że grupa nazywająca siebie „niewidzialnym komitetem wyimaginowanej partii” przeszła drogę od fascynacji radykalnym anarchizmem do terroryzmu.

Książka nawołuje do sabotażu i innych metod mających „sfinalizować upadek państwa”, a ponadto wymienia sieć szybkobieżnej kolei TGV, nazywając go „łatwym celem”. Coupat, który nie przyznał się do napisania książki, powiedział: „śmiesznym jest wytaczanie zarzutów o terroryzm na podstawie książki dostępnej w powszechnej sprzedaży”.

Coupat i Levy przyznali się do obecności nieopodal linii TGV do Paryża w chwili ataku (7 listopada 2008 roku), ale zaprzeczyli swojemu w nim udziałowi. Coupat spędził ponad sześć miesięcy w więzieniu, gdy policja usiłowała zbudować sprawę przeciwko niemu, natomiast Levy spędziła w areszcie ponad dwa miesiące.

Prokuratura ma pięć dni na odwołanie się od wyroku.

*Pierwotnie sprawa dotyczyła 10 osób, jednak obecny proces obejmował tylko 8 z nich.

Dyskusja